Zużycia, czyli niekończąca się opowieść cz.III (Marzec 2015)

Witam Was moje drogie w kolejnym denku. Na początku miesiąca wydawało mi się, że nie uda mi się zużyć nawet połowy tego co dziś Wam pokażę. Może nie jest tego jakoś bardzo dużo, ale mało też nie. Moje zapasy się trochę uszczupliły, ale ciąży mi myśl, że w Polsce jeszcze sporo tego zostało;/


Zacznę od produktów włosowych, których w tym miesiącu jest najwięcej! Cieszy mnie to bardzo, bo ich mam też najwięcej zachomikowanych. 


1. Garnier Fructis Color Resist Szampon wzmacniający do włosów farbowanych lub z pasemkami
Ten szampon sprawił, że na nowo otworzyłam się na kosmetyki do włosów firmy Garnier. Wcześniej coś mi nie przypasowało w którymś szamponie i od tamtej pory unikałam tych produktów. Teraz chętnie spojrzę na półkę z nowościami Garniera. Link do recenzji szamponu klik.
250ml/9zł

2. Balea 2 minutowa kuracja do włosów farbowanych Malinowa pomarańcza + Moringa 
O tej maseczce pisałam całkiem niedawno klik
150ml/8,80zł

3 i 4. Laboratorium Pilomax Szampon i odżywka do włosów farbowanych, jasnych
Obydwa kosmetyki bardzo mocno obciążają włosy. Gdy użyłam ich po raz pierwszy, to byłam zmuszona umyć włosy drugi raz! Szampon odstawiłam, ponieważ miałam wrażenie, że w ogóle nie myje. Odżywkę zużyłam, ale po jej zastosowaniu myłam włosy jeszcze raz. Tym sposobem miałam ładnie nawilżone, ale nieobciążone włosy, no i odżywka się nie zmarnowała tak jak szampon;/ Z tego duetu mogę polecić tylko odżywkę, która na pewno dobrze sprawdzi się na bardzo suchych włosach. Odżywka pięknie wygładza włosy, które po jej zastosowaniu wyglądają na mocne i zdrowe. W moim przypadku aż za bardzo;d


5. Le Petit Marseillais Kremowy żel pod prysznic Mleczko Waniliowe
Mój pierwszy żel od tej firmy. Miałam ochotę na zupełnie inną wersje zapachową, ale w sklepie była tylko wanilia. Najbardziej przypasowało mi samo opakowanie. Jest radosne i wygodne. Idealnie mieści mi się pomiędzy kran a ścianę prysznica;d Zapach taki sobie, za to chętnie wypróbowałabym którąś z nowych wersji. Żel dobrze myje i raczej nie wysusza skóry.
250ml/8-9zł

6. Love Me Green Organic Relaxing Massage Oil
Nie polubiłam się z jego zapachem. Pisałam o nim tu
100ml/39zł

7. Dove Beauty Finish 48H Dezodorant w kulce
Niezły, chociaż milej wspominam wersje cytrynową, czy coś w tym stylu. Tu zapach jest bardzo słodki i przy dłuższym używaniu zaczął mnie trochę męczyć. Bardzo dobrze sobie radzi z ochroną przeciw poceniu. Jeśli trafię na jakąś ciekawą wersje zapachową to na pewno kupie ponownie;)
50ml/ok. 10zł


8. Bioliq Body Regenerujący krem do rąk i paznokci 
Byłam z niego bardzo zadowolona, miałam nawet go sobie sprowadzić z Polski, ale znalazłam coś równie dobrego w niemieckim sklepie. Link do recenzji klik.
50ml/8,99zł

9. Kamill Balsam do rąk i paznokci
Krem kupiłam ponieważ ma bardzo małą pojemność (30ml). Pomyślałam sobie, że jeśli się nie sprawdzi to nie będzie mi szkoda go wyrzucić. Byłam wręcz nastawiona na to, że wyląduje w koszu. Okazało się, że jest cudowny dla moich dłoni. Nawilża i przede wszystkim nie podrażnia, nie wywołuje alergii kontaktowej. Jest tak fajny, że co chwila smaruje sobie nim dłonie. Zamierzam kupić jeszcze kilka kolejnych tubek oraz wypróbować inne kremy firmy Kamill. Na pewno też poświecę tym kremom osobną notkę;)
30ml/ niecałe 2zł


10. Bioderma Sebium Pore Refiner Krem do twarzy
Nie używam tego typu kremów, ale postanowiłam zużyć tę miniaturkę (15ml). Na początku byłam zachwycona. Krem dobrze nawilżał, a przy tym równie dobrze matował. Niestety po paru dniach dostałam wysypu krost. Wyglądałam jak za nastoletnich czasów;d

11. Benefit Total Moisture Krem do twarzy
Kolejna miniatura i kolejny zawód;/ Krem przyspieszał i wzmacniał błysk na mojej twarzy. Ostatecznie zużyłam go do dekoltu.

12. Himalaya Herbals Pomadka odżywcza do ust 
Pisałam o niej tu
4,5g/12zł


13. Lily Lolo Matujący puder sypki Flawless Matte 
Link do recenzji klik. Po zużyciu całego opakowania mogę dodać, że puder mógłby być drobniej zmielony. Zaraz po nim przerzuciłam się na Kryolan i on jest właśnie dużo drobniej zmielony i jednak mi taka drobnica lepiej leży na buźce;) 
7g/72,90zl

14. Essence Ready For Boarding 2in1 Kajal pencil nr 02 via airmail!
Zacznę od tego, że jest to moja ulubiona kredka do oczu i używam jej codziennie. Cieszę się, że udało mi się ją zużyć, bo w zapasach czeka druga taka sama ;p Link do notki klik.


 15. Próbki
- Farmona Celebrate Ekskluzywne masło do ciała Ananas i Kokos oraz Żurawina i Cytryna. Obydwa zapachy są ładne, ale o dziwo bardziej urzekła mnie Żurawina i Cytryna.
- Lumiere S&B Bar Light Cool próbka podkładu mineralnego

KONIEC

Dajcie znać jak tam się mają Wasze zapasy? Schodzicie z nich czy powiększacie spichlerzyk?

Czytaj dalej

KTC Amla Hair Oil Olej do włosów z agrestu indyjskiego

Olejek do włosów z aromatem z owoców Amla czyli agrestu indyjskiego, sprawia, że włosy stają się sprężyste, zdrowe, mocne i błyszczące. Amla odżywia włosy od środka, od cebulek, aż po końce. Aromaty z wyciągu z agrestu indyjskiego zawarte w olejku są sekretem pięknych włosów kobiet z Indii.
 
Pojemność: 165ml
Cena: 9,99zł
Sklep: Kosmetyki z Ameryki, eKobieca


Powyższe zdjęcie pochodzi ze starej notki zakupowej, ponieważ nie zabrałam ze sobą pełnowymiarowego opakowania. Szklana butelka jest ciężka i mogłaby ulec szkodzeniu podczas podróży. KTC ma ciekawe i niedrogie kosmetyki, ale ich opakowania są zdecydowanie niewygodne.

Dopiero dziś doczytałam, że olej ten jest przeznaczony do włosów od ciemnego blondu po czarne, a ja mam jasny blond! Na szczęście nie zauważyłam, żeby coś złego działo się z moimi włosami;)


Zacznę od tego co mi się w nim nie podoba, a mianowicie zapach i opakowanie. O opakowaniu już wspomniałam jest niewygodne, ciężkie i łatwo je uszkodzić. Zapach jest okropny, wszyscy domownicy pytają się mnie co tak śmierdzi, gdy mam go właśnie na włosach;d Po kilkunastu użyciach już się przyzwyczaiłam do niego, ale jednak wolałabym otaczać się przyjemniejszą wonią. 

Olejek jest wydajny, tani i dobrze działa na moje włosy. Niestety, ale efekty nie są widoczne od pierwszego użycia. Dopiero tak przy 4-5 użyciu widzę, że moje włosy są lśniące, gładkie i zdrowe. Niby nie jest źle, ale znam olejek który poprawia wygląd moich włosów już po pierwszej aplikacji! Tyle, że tamten jest ciut droższy i jest mniej wydajny. Podejrzewam, że jeszcze kiedyś po niego sięgnę, ale to dopiero jak wrócę do kraju. Na razie wykańczam KTC, a w drodze do mnie jest Vatika, jaka zdradzę przy okazji notki z nowościami;)

Wracając do agrestowego śmierdziuszka od KTC to polecam go wypróbować tylko jeśli jeszcze nie znalazłyście swojego olejowego ideału. Jeśli macie coś sprawdzonego to możecie go sobie odpuścić.

Podzielcie się ze mną swoim ulubionym olejem do włosów, najlepiej do blond włosów;d

Czytaj dalej

Puma Flowing EDT

Puma Flowing` to zapach stworzony dla ludzi młodych, pełnych energii. Ten zapach jest jak owocowy koktajl na skórze. Jego energetyczna siła polega na połączeniu kwiatowo-owocowych nut zapachowych.

Pojemność: 20ml, 30ml i 50ml
Cena: 40zł, 60zł i 70zł
Sklep: Rossmann, drogerie internetowe


Słodkie, lekko cierpkie perfumy od Pumy zdobyły moje serce swoją intensywnością i niezłą trwałością. Dzięki drzewu cedrowemu nie są przesłodzone, chociaż i tak nadal są słodkie. Myślę, że nie każdemu się spodobają, ponieważ są trochę ciężkie i mogą przyprawiać o zawrót głowy. Nosząc je codziennie przez miesiąc mam ich już trochę dość, ale postanowiłam je wykończyć do końca wiosny. Zostało mi jeszcze około 1/3 flaszki.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: mandarynka, malina, frezja
nuta serca: fiołek, irys
nuta bazy: drzewo cedrowe.
  
Myślę, że jak na tą półkę cenową to woda ta wypada bardzo dobrze pod każdym względem. Sam zapach to kwestia gustu.

Znacie Flowing, a może lubicie jakieś inne perfumy Pumy?

Czytaj dalej

Imbir, najlepszy na infekcje gardła!

Dziewczyny dziś chciałabym się z Wami podzielić cudownym lekarstwem jakim jest imbir. Stałe czytelniczki zapewne kojarzą moje długie chorowanie, które zaczęło się we wrześniu zeszłego roku i trwało do połowy lutego tego roku. Oczywiście w tym czasie bywały dni gdy czułam się lepiej i wydawało mi się, że już wracam do formy, a tu nagle wszystko wracało na nowo. Chodziłam po lekarzach, brałam antybiotyki, leki przeciwwirusowe, robiono mi różne badania i nic nie pomagało! Usłyszałam nawet, że jestem zdrowa, a na moje pytanie co z moim gardłem, bo ewidentnie było chore, całe czerwone i bolące nie usłyszałam odpowiedzi tylko zobaczyłam wzruszenie ramionami. Po prostu masakra! Straciłam mnóstwo czasu, zdrowia i pieniędzy. 


W lutym szykował mi się wyjazd z kraju, a ja biedna ciągle chora;/ Ktoś w końcu rzucił hasło imbir! Machnęłam ręką i zrobiłam fuj... Nie lubię i nie zamierzam tego jeść. Mój upór trwał tylko kilka godzin. Najpierw zaczęłam szukać informacji o właściwościach imbiru. Okazało się, że działa on przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i przeciwgrzybicznie. To mnie bardzo zainteresowało, bo czosnek w ogóle na mnie nie działał, więc musiały to być wirusy albo grzyby. Czym prędzej poleciałam do mamy Lubego i poprosiłam o ten niechciany imbir. Zrobiłam sobie z niego napar, który przyniósł mi natychmiastową ulgę. Nie powiem, żebym od razu ozdrowiała, ale gardło zdecydowanie mniej bolało. Przez trzy dni piłam rano napar i ssałam plasterek surowego korzenia imbiru trzy razy dziennie. Do dziś nie choruje, ale imbir mam zawsze w szafce i jak tylko poczuje lekkie drapanie gardła to od razu sięgam po mój naturalny specyfik. To naprawdę działa! Jest zdrowe i niedrogie. W Polsce imbir kupowałam w Lidlu. Za jeden spory korzeń płaciłam około 6zł, a za moje leki średnio 60zł na miesiąc, które zresztą i tak mi nie pomagały. Zachęcam Was do wypróbowania tego naturalnego lekarstwa. 

Imbir pomaga również przy:
  • przeziębieniach (awersja do zimna, dreszcze, lekka gorączka – imbir posiada właściwości przeciwzapalne),
  • wymiotach,
  • biegunce,
  • chorobie lokomocyjnej,
  • kaszlu z białą wydzieliną,
  • nudnościach.
  • zatruciach pokarmowych,
  • niestrawności,
  • bólach menstruacyjnych.
Sprawdziłam go również podczas podróży (mam chorobę lokomocyjną) i spisał się rewelacyjnie. W dodatku podobno usprawnia trawienie. 

Koniecznie podzielcie się ze mną Waszymi doświadczeniami z imbirem i jego właściwościami zdrowotnymi. 




  • Ułatwia trawienie. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soku żołądkowego, działa żółciopędnie i rozkurczowo, leczy wzdęcia.
  • Łagodzi mdłości (jest składnikiem leków przeciw chorobie lokomocyjnej), przeciwdziała wymiotom po narkozie i chemioterapii. Wzmaga apetyt.
  • Zmniejsza agregację (zlepianie) płytek krwi, chroni więc przed tworzeniem się zakrzepów. Jest niezbędnym dodatkiem do menu osób z podwyższonym cholesterolem.
  • Łagodzi bóle miesiączkowe. Warto też dodawać go do jedzenia, gdy tylko zauważymy pierwsze oznaki PMS.
  • Leczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne. Wchodzi w skład niektórych maści i plastrów rozgrzewających. Podczas masażu kilka kropli olejku imbirowego przynosi ulgę obolałym mięśniom.
  • Leczy migreny - regularnie stosowany zmniejsza częstość i ilość ataków, łagodzi też towarzyszące im mdłości.
  • Działa przeciwobrzękowo, bo zawarty w nim olejek eteryczny ma działanie moczopędne.
  • Dba o jamę ustną. Ma działanie odkażające i odświeżające, pozostawia miły zapach w ustach. Leczy infekcje, pobudza wydzielanie śluzu. Warto płukać nim bolące gardło (do szklanki bardzo ciepłej wody wsypać 2 łyżeczki sproszkowanego imbiru).
  • Zwiększa koncentrację i wydajność umysłową, bo poprawia ukrwienie mózgu. Odrobina sproszkowanego imbiru dodana do kawy, niweluje jej szkodliwe właściwości.
  • Polepsza krążenie krwi, wspaniale rozgrzewa cały organizm. W medycynie chińskiej uchodzi za “gorący", powodujący ogień w ciele. Pobudza też organy płciowe. Tam, gdzie rośnie, czyli w tropikalnej Azji, używa się go jako afrodyzjak.


  • http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/cudowny-imbir-wlasciwosci-lecznicze-i-odchudzajace-imbiru_33621.html
    Dzięki nim imbir m.in.:
    • Ułatwia trawienie. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soku żołądkowego, działa żółciopędnie i rozkurczowo, leczy wzdęcia.
    • Łagodzi mdłości (jest składnikiem leków przeciw chorobie lokomocyjnej), przeciwdziała wymiotom po narkozie i chemioterapii. Wzmaga apetyt.
    • Zmniejsza agregację (zlepianie) płytek krwi, chroni więc przed tworzeniem się zakrzepów. Jest niezbędnym dodatkiem do menu osób z podwyższonym cholesterolem.
    • Łagodzi bóle miesiączkowe. Warto też dodawać go do jedzenia, gdy tylko zauważymy pierwsze oznaki PMS.
    • Leczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne. Wchodzi w skład niektórych maści i plastrów rozgrzewających. Podczas masażu kilka kropli olejku imbirowego przynosi ulgę obolałym mięśniom.
    • Leczy migreny - regularnie stosowany zmniejsza częstość i ilość ataków, łagodzi też towarzyszące im mdłości.
    • Działa przeciwobrzękowo, bo zawarty w nim olejek eteryczny ma działanie moczopędne.
    • Dba o jamę ustną. Ma działanie odkażające i odświeżające, pozostawia miły zapach w ustach. Leczy infekcje, pobudza wydzielanie śluzu. Warto płukać nim bolące gardło (do szklanki bardzo ciepłej wody wsypać 2 łyżeczki sproszkowanego imbiru).
    • Zwiększa koncentrację i wydajność umysłową, bo poprawia ukrwienie mózgu. Odrobina sproszkowanego imbiru dodana do kawy, niweluje jej szkodliwe właściwości.
    • Polepsza krążenie krwi, wspaniale rozgrzewa cały organizm. W medycynie chińskiej uchodzi za “gorący", powodujący ogień w ciele. Pobudza też organy płciowe. Tam, gdzie rośnie, czyli w tropikalnej Azji, używa się go jako afrodyzjak.


    http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/cudowny-imbir-wlasciwosci-lecznicze-i-odchudzajace-imbiru_33621.html
    Dzięki nim imbir m.in.:
    • Ułatwia trawienie. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soku żołądkowego, działa żółciopędnie i rozkurczowo, leczy wzdęcia.
    • Łagodzi mdłości (jest składnikiem leków przeciw chorobie lokomocyjnej), przeciwdziała wymiotom po narkozie i chemioterapii. Wzmaga apetyt.
    • Zmniejsza agregację (zlepianie) płytek krwi, chroni więc przed tworzeniem się zakrzepów. Jest niezbędnym dodatkiem do menu osób z podwyższonym cholesterolem.
    • Łagodzi bóle miesiączkowe. Warto też dodawać go do jedzenia, gdy tylko zauważymy pierwsze oznaki PMS.
    • Leczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne. Wchodzi w skład niektórych maści i plastrów rozgrzewających. Podczas masażu kilka kropli olejku imbirowego przynosi ulgę obolałym mięśniom.
    • Leczy migreny - regularnie stosowany zmniejsza częstość i ilość ataków, łagodzi też towarzyszące im mdłości.
    • Działa przeciwobrzękowo, bo zawarty w nim olejek eteryczny ma działanie moczopędne.
    • Dba o jamę ustną. Ma działanie odkażające i odświeżające, pozostawia miły zapach w ustach. Leczy infekcje, pobudza wydzielanie śluzu. Warto płukać nim bolące gardło (do szklanki bardzo ciepłej wody wsypać 2 łyżeczki sproszkowanego imbiru).
    • Zwiększa koncentrację i wydajność umysłową, bo poprawia ukrwienie mózgu. Odrobina sproszkowanego imbiru dodana do kawy, niweluje jej szkodliwe właściwości.
    • Polepsza krążenie krwi, wspaniale rozgrzewa cały organizm. W medycynie chińskiej uchodzi za “gorący", powodujący ogień w ciele. Pobudza też organy płciowe. Tam, gdzie rośnie, czyli w tropikalnej Azji, używa się go jako afrodyzjak.


    http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/cudowny-imbir-wlasciwosci-lecznicze-i-odchudzajace-imbiru_33621.htm
    Czytaj dalej

    Ziaja Ulga Peeling enzymatyczny dla skóry wrażliwej

    Oczyszczanie skóry wrażliwej:
    - delikatnie złuszcza komórki naskórka,
    - wygładza, nawilża i wyraźnie zmiękcza skórę,
    - ułatwiając wnikanie substancji aktywnych wzmacnia skuteczność pielęgnacyjną.

    Papaina - keratynolityczny enzym roślinny, antyleukina 6 - biologiczny czynnik ochronny (B.P.F) z algi Laminaria ochroleuca, gliceryna, alantoina, prowitamina B5.

    Preparat hypoalergiczny, bezzapachowy:
    - 0% barwników,
    - 0% silikonów,
    - 0% olejów mineralnych.


    Pojemność: 60ml
    Cena: 9zł
    Sklep: apteka, drogerie


    Jest to mój drugi peeling enzymatyczny od Ziaji. Pierwszym był gommage z serii Sopot Spa, pisałam o nim tu. Dziś wiem, że ponownie sięgnę po dzisiejszy peeling, który jest delikatniejszy dla mojej wrażliwej cery. Co nie znaczy, że nieskuteczny. Wręcz odwrotnie, mam wrażenie, że lepiej sobie radzi z suchymi skórkami od swojego poprzednika.


    Peeling nie szczypie, nie podrażnia i nie wywołuje alergii. Nieźle sobie radzi z wygładzeniem, lekko nawilża i odświeża. Jest prawie idealny! Mógłby trochę lepiej wygładzać i wtedy byłby moim numerem jeden. A tak w zapasach czekają jeszcze dwa inne peelingi. Jeden został w Polsce, a drugi mam ze sobą. Na pewno za jakiś czas dam znać czy znalazłam coś lepszego. 

    W składzie znajdziemy kwas alginowy, który jest składnikiem wielu alg i trawy morskiej, olej z nasion rącznika pospolitego, alantoine, panthenol, ekstrakt z alg oraz ekstrakt z korzenia lukrecji. Nieźle jak na taki drogeryjny produkt.


    Osoby potrzebujące mocnego działania mogą się zawieść, ale wrażliwe, delikatne cery powinny być zadowolone;) Jeśli się wahacie którą Ziaje wybrać to ja podpowiadam Ziaję Ulga.

    A jakie są Wasze doświadczenia z peelingami enzymatycznymi od Ziaji? Znacie inne kosmetyki z serii Ulga?

    Czytaj dalej

    Wiosenne porządki nie tylko w szafie

    Dziś wypada początek astronomicznej wiosny i w związku z tym czas na porządki! W kosmetykach, ciuchach oraz w życiu. Postanowiłam nie kolekcjonować żadnych przedmiotów, kupować tylko to co jest mi naprawdę potrzebne oraz przede wszystkim zużywać to co już mam. Chwilowo jest mi łatwiej, bo nie mam przy sobie wszystkich moich rzeczy.


    Myślę też o życiowych zmianach. Chciałabym zerwać pewne pseudo-przyjaźnie oraz więcej uwagi i czasu poświęcać bliskim mi osobom. Z tym pierwszym znowu jest mi łatwiej będąc tak daleko od domu, ale z tym drugim za to trudniej;/

    Wracając do pseudo-przyjaźni to nie tak dawno odkryłam, że moje znajome wcale nie życzą mi dobrze! Wyszło to w różnych sytuacjach, o których nie chcę dokładnie pisać na blogu, ale jestem pewna, że osoby które darzyłam wielką sympatią są zupełnie innymi ludźmi niż sądziłam. W grę wchodzi między innymi kradzież oraz szerzenie nieprawdziwych informacji na mój temat w celu utrudnienia mi wyjazdu z kraju. Teraz wiem, że sygnałów było więcej, ale wcześniej moja czujność była uśpiona. Bo niby dlaczego miałabym je o cokolwiek podejrzewać? Tyle lat się spotykałyśmy, jeździłyśmy razem na wakacje i w ogóle przeżyłyśmy dużo dobrych chwil. Myślę, że to czas zmienił tych ludzi. Najgorsze jest to, że np. kradzież odwrócono w taki sposób, że to ja jestem obrażalska i w ogóle nie wiadomo o co mi chodzi. No i te znajome chyba myślą, że wszystko jest już w porządku. Nie wyjaśniłyśmy sobie wszystkich spraw. Ja po prostu wyjechałam i milczę. One zresztą też się do mnie nie odzywają, więc może wyczuwają że jednak coś jest nie tak? 

    Miało być wiosennie, a wyszło trochę ponuro. Chyba musiałam się troszkę wygadać. Na zakończenie dodam, że mam jeszcze jedną przyjaciółkę, z którą się znam od kołyski i nasza przyjaźń jest coraz mocniejsza. Nie przeszkadza nam nawet to, że spotykamy się raz na ruski rok. Zawsze możemy na siebie liczyć!

    A jak to jest u Was z tymi damskimi przyjaźniami?

    Czytaj dalej

    Lumiere Veena Velvet Foundation Podkład mineralny (Fair Neutral)

    Podkład sypki do cery normalnej i tłustej. Oferuje stopniowane krycie od lekkiego do mocnego i matowe wykończenie. Ma delikatną jedwabistą prawie kremową konsystencję, która nadaje skórze naturalny, zdrowy efekt. 

    Pojemność: 12g
    Cena: 18$
    Sklep: kiedyś na lumierecosmetics.com, teraz strona jest nieaktywna;/


    Mineralne szaleństwo trwa! Dziś nie wyobrażam sobie używać podkładów drogeryjnych. Minerały są zdrowsze i lżejsze. Gorąco namawiam Was do wypróbowania jakiegokolwiek podkładu mineralnego;) Być może tak jak ja docenicie je i pokochacie. Wiadomo jedne są lepsze drugie gorsze, ale wszystkie są lepsze od drogeryjnych. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie.

    Aktualnie używam sobie podkładu Lumiere w jasnym, ale nie białym odcieniu - Fair Neutral. Jego największą zaletę jest szybka aplikacja i to że nie da się nim zrobić krzywdy. Nakładam go byle jak, a efekt zawsze jest dobry. Moja cera wygląda w nim bardzo naturalnie, jak bez makijażu. Krycie ma średnie, ale ja nakładam zawsze tylko jedną warstwę. Dobrze matuje i nie podkreśla jakoś specjalnie suchych skórek. Po całym dniu noszenia świeci mi się lekko strefa T. Nie warzy się i nie spływa z twarzy. 

    Opakowanie jest proste i wygodne, ponieważ posiada przekręcaną zatyczkę sitka.

    Skład: Mica, Titanium Dioxide, Avena Sativa, Zinc Oxide, Iron Oxide, Magnesium Stearate.

     

    W swoich zapasach mam jeszcze dwa inne podkłady od Lumiere, więc za jakiś czas może pojawi się kolejna notka o produktach tej marki. 

    Największą wadą tych podkładów jest ich słaba dostępność. Reszta jest jak najbardziej na plus. Chociaż słyszałam, że marka nie posiada bardzo jasnych, bladych odcieni, które kiedyś uwielbiałam nosić;) Na szczęście dziś już mi trochę przeszło i używam tych o ton, dwa ciemniejszych.

    A jak to jest u Was z odcieniami? Używacie trudno dostępnych kolorów? Używacie w ogóle podkładów mineralnych?


    Czytaj dalej

    Pierwsze wiosenne nowości

    Miesiąc marzec jest moim miesiącem bez zakupów kosmetycznych. Trzymam się dzielnie i nie ulegam pokusom. W moich dzisiejszych zakupach znalazł się jednak jeden kosmetyk! Uwierzcie mi, że jest to naprawdę niezbędny zakup. Obecny krem do rąk skończył mi się wczoraj, a w zapasach nie mam już żadnego, przynajmniej nie tu w Niemczech.


    Głównie skupiłam się na zakupie kilku dodatków do domu. Pierwszą rzeczą jest ściereczka do naczyń, która służy mi dziś za tło. W sumie po to ją kupiłam, bo w moim mieszkaniu nie podobają mi się blaty mebli;/ Na razie nic sensowniejszego nie wynalazłam. Jeśli się nie sprawdzi w roli tła, to zawsze może zostać z powrotem ścierką do naczyń.


    Następnie zaopatrzyłam się w kolejny kubek! Pierwszy już gdzieś się przewinął na blogu. Ten dzisiejszy posiada długą, porcelanową łyżeczkę. Nie ma ucha, więc pewnie będzie służył mi do picia zimnych napojów czy soków. Kosztował 3€, a był przeceniony z 6€. W tle widać też nowy koszyk, który kupiłam z myślą o używaniu go zamiast kosmetyczki. Będę w nim trzymała wszystkie poranne, niezbędne kosmetyki.


    Na koniec mój nowy kosmetyczny nabytek;d Krem do rąk Eldena z masłem shea i panthenolem z Aldiego. Ja zapłaciłam za niego 2€, ciekawa jestem ile u nas w Polsce kosztuje? Skusiło mnie opakowanie z pompką oraz bardzo dobra ocena w ÖKO-TEST. No i jeśli się sprawdzi to będę mogła go kupować również w Polsce. 


    Jak Wam się podobają moje dzisiejsze zakupy? 

    Czytaj dalej

    Green Pharmacy Płyn micelarny 3w1 Owies

    Bezzapachowy. Działa potrójnie: oczyszcza, tonizuje i nawilża. Do codziennej pielęgnacji. Wzbogacony łagodzącym i regenerującym ekstraktem z owsa i nawilżającym pantenolem. Łagodzi podrażnienia, daje elastyczność, sprężystość i gładkość skóry, chroni przed utratą wilgoci i pozostawia uczucie komfortu.
    Dla cery delikatnej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień, wymagającej regeneracji.

    Pojemność: 250ml i 500ml
    Cena: 7/10zł
    Sklep: apteki, Drogerie Natura


    Mi udało się kupić ten płyn w jeszcze bardziej korzystnej cenie, w którejś z aptek internetowych. Z tego co pamiętam to zapłaciłam nawet mniej niż 10zł za butelkę 500ml. W tej chwili nie potrafię sobie przypomnieć nazwy tej apteki, chyba zbyt często je zmieniam.

    Gdybym wiedziała, że płyn przypasuje mojej cerze to wzięłabym też tą drugą wersję, chyba Rumianek. No, ale może jeszcze kiedyś uda mi się ją zakupić. 


    Kosmetyk dobrze oczyszcza zarówno oczy jak i twarz. Chociaż ostatnio moje oczęta noszą bardzo delikatny makijaż, więc nie wiem jak płyn spisze się przy mocniejszym malunku. Jego kolejną, bardzo ważną dla mnie zaletą jest to, że absolutnie nie podrażnia mojej wrażliwej cery, ani nie wywołuje żadnych alergii. Jest bardzo wydajny, ale w sumie to jest to butla o pojemności aż 500ml, więc nic dziwnego, że mam wrażenie, że nigdy mi się ona nie skończy. Na pewno nie wysusza, ale czy nawilża - ciężko stwierdzić.

    Uważam, że za tak niską cenę warto go wypróbować. Ja zaryzykowałam i nie żałuję, no chyba tylko tego, że nie wzięłam drugiej wersji tego płynu;d

    Znacie płyny micelarne Green Pharmacy? Który jest Waszym faworytem? Owies czy Rumianek?

    Czytaj dalej

    Colway Maseczka kosmetyczna Last Minute (kolagen+glinka)

    Jeśli czeka Cię wieczorne przyjęcie czy bal, a nie miałaś czasu na wizytę u kosmetyczki, nie załamuj rąk. Z pomocą przyjdzie Ci Maseczka kosmetyczna Last Minute COLWAY, która w swym składzie zawiera naturalny kolagen zwany „eliksirem młodości”. Jest to jedno z największych odkryć światowej kosmetologii i biotechnologii białek. W porównaniu ze stosowanymi we wszystkich innych kosmetykach hydrolizatami kolagenowych włókien bydlęcych, zwanymi potocznie „padlina peptydową” jest żywym, aktywnie biologicznym białkiem, pozyskiwanym ze skór najszlachetniejszych gatunków ryb, odławianych z naturalnych zbiorników.

    Pojemność: kolagen 4ml, glinka 5g
    Cena: 20zł


    Maseczkę Last Minute można stosować zgodnie z jej nazwą jako SOS na godzinę przed wyjściem. Jednakże dopiero przy regularnym zastosowaniu wykazuje pełny wachlarz swoich możliwości kosmetycznych i kosmeceutycznych, a mianowicie:
    • Mineralizuje naskórek przywracając jędrność i gładkość skóry.
    • Wpływa stymulująco na produkcje własnego kolagenu.
    • Przywraca naturalne pH skóry.
    • Tonizuje i rozświetla skórę.
    • Absorbuje zanieczyszczenia i zbędną chemię z naskórka.
    • Działa silnie antyseptycznie, czyli przeciwbakteryjnie, zmniejszając ryzyko zakażeń skóry.
    • Zwalcza bakterie epidermy, czyli te które znajdują się na powierzchni skóry.
    • Wspomaga leczenie trądziku (także różowatego).
    • Uruchamia minerałozależne czynniki przeciwzmarszczkowe, przede wszystkim procesy przyrostu elastyny.
    • Doskonale nawilża, opóźnia procesy starzenia skóry.
    • Zabliźnia mikrorany po wszelkiego rodzaju inwazyjnych zabiegach kosmetycznych np. mikrodermabrazji.
    • Ściąga rozszerzone pory, regulując jednocześnie gospodarkę tłuszczową skóry.

    We wtorek moja skóra twarzy wołała o pomoc. Przejrzałam swoje kosmetyczne zapasy i znalazłam coś co wydało mi się bezpieczne i dobre dla podrażnionej skóry - maseczkę składającą się z glinki kaolinowej i kolagenu naturalnego. Szybko zmieszałam ze sobą obydwa składniki i nałożyłam na twarz, na około 10 minut. Niesprawdzonych produktów nie trzymam zbyt długo na twarzy, bo boję się alergii. A tu groziła mi alergia na alergii ;d


    Maseczka ukoiła moją cerę, dodała jej blasku i lekko wygładziła. Na pewno można ja stosować przy podrażnionej skórze. Szkoda tylko, że wystarczyła na jedno użycie;/ Nawet oszczędne osoby nie dadzą rady uźyć jej na dwa razy.
    Obecność kolagenu ułatwiła mi zmycie maski z twarzy. Zazwyczaj z glinkami trochę się meczę przy tej ostatniej czynności. W tym przypadku poszło mi dużo sprawniej.


    Raczej ponownie po nią nie sięgnę, ponieważ 20zł za jednorazową maseczkę to trochę za dużo. Gdyby było jej więcej, na 3-4 użycia, wtedy rozważyła bym ponowny zakup.

    Jeśli ciekawi Was ta seria to pod tym linkiem klik znajdziecie post o toniku z kolagenem.

    Znacie tę maskę? Co myślicie o jej cenie i pojemności?


    Czytaj dalej

    Balea 2 minutowa kuracja do włosów farbowanych Malinowa pomarańcza + Moringa

    Kosmetyk ten kupiłam już dawno temu w niemieckim DM. Nie pamiętam ile kosztował i kiedy dokładnie go zakupiłam. W polskich sklepach internetowych widziałam go za 8,80zł/150ml. 

    Marzec jest moim miesiącem bez zakupów, schodzę z wszelkich zapasów. Niestety stwierdzam, że miesiąc to za mało na pozbycie się kolekcji i dobrze byłoby przedłużyć akcję jeszcze o kwiecień, ale chyba nie dam rady;/ W kwietniu chcę się udać na zakupy do niemieckiego DM albo chociaż Rossmanna. Do Rossmanna mam około 20km, a do DM 50km, więc jeśli trafi mi się wyjazd do tych miejsc to będę musiała się obkupić;d 


    Odżywka jest przyjemna, lekka i wydajna. Nie obciąża ani nie dociąża włosów. Lekko nawilża, po jej użyciu końcówki nie są bardzo puchate. Oczywiście jak przystało na produkt Balei ładnie pachnie, bardzo orzeźwiająco. 

    W składzie na dwunastym miejscu znajdziemy olej z nasion Moringa, na dwudziestym Panthenol i na dwudziestym piątym wyciąg z chińskiej pomarańczy, o której pierwszy raz słyszę;) Ze względu na to, że skład lekko zachodzi na zagięcie tubki, zdjęcie jest niewyraźne i nieczytelne. W razie jak ktoś będzie chciał poznać cały skład, to proszę o informacje, wtedy go przepisze;)


    Z przyjemnością używam jej do każdego mycia włosów i o dziwo moje włosy cały czas się z nią lubią. Zazwyczaj muszę co kilka myć zmieniać produkty myjące/odżywiające, a tym razem nie czuje takiej potrzeby. Mam nadzieję ją zdenkować w marcu i wziąć się za kolejne zapasy:)

    W skład tej serii wchodzi jeszcze szampon i odżywka do włosów w standardowym, baleowskim opakowaniu 300ml.

    Miałyście okazję używać produktów z tej serii?

    Czytaj dalej

    Love Me Green Organic Relaxing Massage Oil, czyli olejowy śmierdziuch

    Olejek do masażu na bazie olejku z sezamu ekologicznego. Wyjątkowe połączenie oleju sezamowego i oleju z moreli ekologicznych oraz witaminy E. Składniki te odżywiają skórę ciała jednocześnie czyniąc ją bardziej delikatną.

    Pojemność: 100ml
    Cena: 39zł, aktualnie jest w promocji i kosztuje 29zł


    Po olejku do masażu spodziewałam się cudownego  i relaksującego aromatu. Niestety zapach okazał się słaby, powiedziałabym nawet, że brzydki. Zapachu z moreli na pewno tu nie wyczujecie. Podobno tak pachnie kwiat Frangipani, który jest przepiękny i uroczy (sprawdziłam w necie), ale nie chciałbym go wąchać;d. Podczas pierwszej aplikacji zastanawiałam się nawet czy czasem nie jest on przeterminowany? Z każdym kolejnym użyciem mój nos przyzwyczaił się do tej dziwnej woni, ale drugi raz na pewno nie sięgnę po ten kosmetyk. Cały olejek składa się z sześciu różnych olejów: sezamowego, morelowego, roślinnego, arganowego, słonecznikowego i sojowego. 


    Stosuje go głównie do nawilżania skóry całego ciała po kąpieli. Jego data ważności jest zbyt krótka, abym mogła używać go tylko do masażu. Pisałam już, że nie jestem zadowolona z zapachu, a co z działaniem? Otóż działanie jest jak najbardziej na plus. Olejek dobrze nawilża i nie podrażnia mojej wrażliwej skóry. Wchłania się długo, tak jak większość olejów. Opakowanie jest średnio wygodne i czasami zdarza mi się je pobrudzić olejkiem.

    Polecam tylko fanom kwiatów Frangipani:)

    Czytaj dalej

    Nowości Balea

    Balea nie próżnuje i znowu wprowadza nowe produkty. Pod koniec stycznia pisałam notkę o nowościach, a teraz pojawiły się kolejne. Oczywiście mam ochotę na kilka z nich;) 

    Nowa seria do włosów Wanilia i Olej Migdałowy Szampon i Maska do włosów zniszczonych

     Seria dla dzieci. Żel pod prysznic i Szampon Fische oraz Płyn do kąpieli Siedem cudów świata.
     


    Ultra Sensitive Krem do skóry wrażliwej i Krem do suchych rąk Fruity Harmony


    Seria Luxury Balsam do rąk o zapachu wanilii i paczuli (150ml) oraz Krem do pielęgnacji ciała, twarzy i warg Sail away o zapachu pysznych malin (30ml).

    Szampon do włosów Tropical Dream Mango i Ananas oraz Trend It Up Perfumy do włosów o kwiatowym zapachu (100ml)

    Co Was najbardziej kusi?;)

    Czytaj dalej

    "Jutro przypłynie królowa" Maciej Wasielewski

    Ostatnio miałam sporo czasu na czytanie książek i nawet z braku laku zaczęłam czytać drugą część "50 twarzy Greya". Jakimś dziwnym trafem miałam ją w e-booku, a już naprawdę nic innego nie mam do czytania;p Muszę poprosić Lubego o zorganizowanie mi nowych książek. Dziś postanowiłam się z Wami podzielić jedną z ciekawszych pozycji jaką niedawno udało mi się przeczytać. Jest to literatura faktu, która bardzo mnie poruszyła. W głowie się nie mieści, że ludzie mogą być takimi nieczułymi bestiami.

    "Człowiek to okrutnie zabawne zwierzę. Zastał sad, zatruł i zatęsknił."

    "Tyle tu zaszczucia i nieufności. Każdy jest z kimś przeciw komuś. Nikt już wprawdzie nie biega z maczetą, nie gwałci, ale wojna nie polega tylko na gwałtach i walce. To także widoczna gotowość, wyczekiwanie ataku, kiedy nie ma pewności."


    Pitcairn to skrawek lądu na Oceanie Spokojnym leżący piętnaście tysięcy kilometrów na południowy wschód od Londynu. W 1790 roku do brzegów wyspy przybił brytyjski okręt Bounty. Buntownicy zeszli na ląd. Obecnie żyje tam kilkadziesiąt osób. Sześć razy do roku w pobliże wyspy podpływa statek, czasem zawija jacht, a mieszkańcy z tajemniczych powodów niechętnie patrzą na obcych. Angielski dziennikarz został deportowany, zanim zdążył zejść z pokładu. To samo spotkało francuskiego autora książek podróżniczych. Pewna reporterka usłyszała: "Powiesimy cię, jeśli o nas źle napiszesz". Korespondentka australijskiego "The Independent" była zastraszana. Na forum internetowym zamieszczono post: "Kathy Marks powinna być zastrzelona".
    Maciej Wasielewski dostał się na wyspę, podając się za antropologa badającego żeglarskie sagi. To, co odkrył, okazało się jeszcze bardziej skomplikowane, niż przeczuwał...


    Nie będę streszczała ani recenzowała książki, bo mi się zaraz szkoła średnia przypomina, a raczej nie przepadałam za wypracowaniami. Oceny z nich miałam dobre, ale zawsze był to dla mnie ogromny wysiłek;d

    Reportaż przeczytałam prawie jednym tchem i znalazłam w nim wiele ciekawych cytatów (dwa z nich już podałam we wstępie):

    "Bo widzisz, oni kochają, jakby nienawidzili. Taka miłość z wadą serca. Nić co nie złącza, choć oplata."

    "Każdy widzi jaki jest człowiek, ale nikt nie wie jaki jest."

    "Najpierw ciało szuka miłości, potem serce, a na końcu rozum."

    "Niekiedy dłuższe trwanie dobra powoduje nudę lub niesmak, podczas gdy trwanie zła zmniejsza smutek. Wreszcie z myśli o dobru minionym rodzi się żal, który jest rodzajem smutku, a z myśli o złu minionym uciecha, która jest rodzajem radości."
    Rene Descartes

    Książka daje dużo do myślenia o ludziach, o ich zachowaniu gdy ich nikt nie kontroluje, nie trzyma nad nimi władzy. Po tej lekturze cały czas zastanawiam się do czego ja byłabym zdolna w podobnej sytuacji, co zrobiliby moi najbliżsi czy znajomi? Wiem, że nie dopuściłabym się aż tak okrutnych czynów jakie opisano w książce, ale czy byłabym taka super dobra? Tego nie wie nikt, nawet ja sama!

    Mam nadzieję, że chociaż trochę zainteresowałam Was tą pozycją. Chętnie poznam Wasze propozycje wciągających książek?

    Czytaj dalej