Fitomed Mój krem nr 7 Arganowy Przeciwzmarszczkowo - rozjaśniający do cery mieszanej

Krem o charakterze naturalnym. Dopuszcza się wahanie odcieni kremu od białego do kremowego. Dopuszcza się istnienie nieznacznej różnicy w zapachu i barwie poszczególnych partii kremu, gdyż nie zawiera on sztucznych barwników oraz substancji zapachowych, a wahania koloru i zapachu spowodowane są zastosowaniem składników naturalnych pochodzących z kolejnych serii dostaw. Powyższe różnice w zapachu, barwie i konsystencji nie mają wpływu na jakość pielęgnacyjną kremu.

Pojemność: 50ml
Cena: 32zł
Sklep: apteki, drogerie internetowe, sklep firmowy Fitomed
Ważność: 3 miesiące od otwarcia


Mój krem nr 7 ma praktycznie same zalety. Jest lekki, dobrze nawilża, szybko się wchłania, nie podrażnia i nie zapycha porów. Nie wiem czy nadaje się pod makijaż, bo stosowałam go tylko na noc. Mimo krótkiej daty ważności od otwarciu kremu, to udało mi się go zużyć, ale stosowałam go również pod oczy, na szyje i czasem na dekolt. Najlepsze efekty jego działania widziałam właśnie na skórze pod oczami, która rano była nawilżona, wygładzona, wypoczęta i lekko rozjaśniona. Skóra twarzy też dobrze reagowała i rano również dobrze się prezentowała. Na plus zasługuje również przyjemny, naturalny skład, w którym już na trzecim miejscu znajdziemy olej arganowy, a zaraz za nim masło kakaowe i kwas mlekowy.

Skład:
Hamamelis Virginiana Water, Aqua, Argania Spinosa Oil, Theobroma Cacaoseed Butter, Lactic acid, Sodium Lactate, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.


Krem posiada też dwa minusy, które absolutnie nie powstrzymują mnie przed poleceniem Wam tego produktu. Pierwsze co mi się nie podoba w nim to opakowanie. W sumie to nie chodzi mi o etykietę, tylko o ten kiepski plastik, który mam wrażenie może łatwo się połamać. Po drugie lejąca się konsystencja, która nie ułatwia aplikacji. Ostatecznie jednak zawartość jest naprawdę dobra i warto po nią sięgnąć.

Znacie Mój krem nr 7?  A może używacie innych kremów marki Fitomed?

Atina.
Czytaj dalej

Konkurs

Dziewczyny mam dla Was kosmetyczkę wypełnioną różnymi gadżetami typu woski, świeczki czy ozdoby do włosów oraz mini produkty i próbki. Początkowo miałam Wam pokazać zawartość, ale ostatecznie stwierdziłam, że tego nie zrobię. Odrobinę możecie podejrzeć na zdjęciu, ale to tylko rąbek tajemnicy. W kosmetyczce znajdziecie takie marki jak Soap&Glory, St.Tropez, Ciate i inne. Wierzę, że wygrana osoba będzie zadowolona;)


Aby wziąć udział w konkursie musisz być obserwatorem mojego bloga, w komentarzu pozostawić swój adres mailowy oraz wykonać zadanie konkursowe.

Zadanie konkursowe:
Pomóż mi stworzyć nazwę dla moich ręcznie robionych, naturalnych, domowych kosmetyków.
Liczy się to co wykorzystam, może spodoba mi się cała nazwa, a może tylko część. Wygrywa ta osoba, która najmocniej mnie zainspiruje lub poda mi na tacy gotową nazwę.

Na odpowiedzi czekam do 10 grudnia. Nagrodę wysyłam po przyjeździe do Polski, czyli po 19 grudnia. Ze zwycięzcą skontaktuje się mailowo.

Powodzenia.

Atina.
Czytaj dalej

Initiale Professional Home SPA Profesjonlne maski kosmetyczne Peel-Off do wykonania w domu

Jak wiecie jestem fanką naturalnych kosmetyków, więc gdy otrzymałam propozycję testowania masek na bazie naturalnych składników, to nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności. Nowa linia masek kosmetycznych Initiale peel-off umożliwia samodzielne wykonanie profesjonalnych zabiegów SPA w domu, których efekt jest widoczny już po pierwszym zastosowaniu. Ja uwielbiam kosmetyki, które działają od razu! Mam nadzieję, że znajdę tu dla siebie kosmetyk bankietowy, czyli taki, który poprawi wygląd mojej cery przed imprezą.

W najbliższym czasie sprawdzę działanie trzech masek:
- Chlorophyll mineralne wzmocnienie (spirulina+witaminy A,C,E)
- Acerola odżywcza pielęgnacja (witamina C)
- Kolagen Morski źródło młodości (peptydy, enzymy, aminokwasy)



Marka Initiale została uhonorowana tytułem "Dobra Marka 2016" w kategorii odkrycie roku.
Jej maseczki dostępne są w sklepie www.sklepprobio.pl oraz w cyklicznie  przeprowadzanych akcjach typu IN-OUT w wiodących sieciach handlowych (Lidl, Rossmann, Hebe). Miło byłoby spotkać takie maseczki podczas zakupów w Lidlu:)

Jesteście ciekawe czy moja cera pokocha maski Initiale?

Atina.
Czytaj dalej

Świąteczno-noworoczna chciejlista...

Od dłuższego czasu w specjalnym notesie tworzę listy zakupów. Czasem są to listy z drobiazgami typu skarpetki, karty świąteczne, baterie paluszki itp.,  a czasem z większymi zachciewajkami. To pomaga mi w unikaniu zakupów pod wpływem chwili.  Dziś postanowiłam pokazać Wam moją chciejlistę, która być może Was zainspiruje i zobaczycie tu coś co Wam też by się przydało;)


1. New Era czapka typu Beanie
Gdy tylko robi się trochę chłodniej to musze mieć czapkę na głowie. W tym roku już kupiłam jedną nową, ale nie jestem z niej do końca zadowolona. Zeszłoroczna jakoś przestała mi się podobać, więc koniecznie muszę zaopatrzyć się w coś nowego. Tę czapkę już przymierzałam w sklepie i bardzo mi się spodobała. Jest ciepła, porządnie wykonana i dobrze w niej wyglądam, co nie zdarza się zbyt często. Podoba mi się w niej też to, że litery NY są czarne, a nie białe jak w większości tego typu czapek. Jedynie co mnie powstrzymało od zakupów to cena - 92zł. Czekam na czarny piątek lub inną obniżkę i kupuje:)

2. Antipodes Kiwi Seed Oil Eye Cream
Krem pod oczy, który musi być mój! Już nawet znalazłam fajną promocje, ale w zapasach mam trzy inne kremy, więc się powstrzymałam. Słoiczek 30 ml kosztuje około 125zł, ale tyle już o nim dobrego czytałam, że muszę go wypróbować.

3. Złoty naszyjnik
Na co dzień noszę tylko kolczyki wkrętki i zegarek, ale czasem przydałby mi się jakiś uniwersalny, delikatny naszyjnik. Zdecydowałam się na złoto, bo inne metale szybko się ścierają i czernieją. Myślę, że taki naszyjnik byłby inwestycją na lata. Jeszcze nie mam wybranego konkretnego modelu, ale intensywnie o tym myślę.

4. Lenovo Yoga 300
Potrzebuje nowego laptopa. Stary ledwo chodzi, chociaż nie jest taki bardzo stary. Kupiłam używkę i myślę, że poprzedni właściciel już coś z nim zrobił, bo od początku miałam z nim problemy. Teraz na pewno kupie nowy, żeby mieć pewność co posiadam. Ten konkretny model bardzo mi się podoba wizualnie, jest niedrogi (1500zł) i posiada w miarę dobre parametry.

5. Szczotka obrotowa do włosów
O tym pomyśle już Wam pisałam klik. Nadal jednak nie wiem na jaki model się zdecydować i w sumie też czekam na czarny piątek. Może dobra promocja pomoże dokonać mi wyboru;)

Macie którąś z tych rzeczy? Możecie mi coś doradzić lub odradzić?

Atina.
Czytaj dalej

You Beauty Box Listopad 2016

Czekałam, czekałam i się doczekałam pudełka, które mnie zainteresuje. W sierpniu zrobiłam sobie przerwę od You Beauty Box'a i czekałam aż zawartość wyda mi się ciekawa i potrzebna. Oczywiście skusiła mnie naturalna pielęgnacja skóry twarzy. Reszta to tylko dodatek;)


W każdym listopadowym pudełku You Beauty Box znajdziemy:

7th Heaven Strengthen Nail & Cuticle (10 finger masks)
Pierwszy raz widzę takie cudaki na palce. Mam nadzieję, że nie wywołają u mnie podrażnienia czy alergii.


Kenzo Flower by Kenzo (próbka)
Szkoda, że ten zapach już znam i akurat nie specjalnie się z nim polubiłam;/ Recenzja klik.


Popband Santa Baby! (2szt.)
Mam już jedną gumkę od nich i jest ok, ale ja zdecydowanie wolę sprężynki Invisibobble klik.


Tym razem mogłam wybrać aż trzy kosmetyki zamiast dwóch, ponieważ wykupiłam większy pakiet, droższy o dwa funty od podstawowego.

AA Skincare Frankincense & Rose Moisturising Face Cream (50ml)
Nawilżający krem do twarzy Kadzidło i Róża. W jego skład wchodzą naturalne olejki, a jego zadaniem jest zmniejszenie objawów starzenia się skóry. Do tego jest wyposażony w higieniczną pomknę. Zapowiada się naprawdę dobrze;)


Ooh! Organic Argan Face Oil (15ml)    
Olejki bardzo lubię, a czystego arganowego jeszcze nie miałam.


The Organic Pharmacy Lip and Eye Cream (10ml)      
Lubię testować nowe kremy pod oczy, więc nie mogłam nie kliknąć tego cuda. Trochę martwi mnie fakt, że jest to jednocześnie produkt pod oczy i do okolic ust, ale może nie będzie tak źle.


Który produkt zainteresował Was najbardziej? O czym chcecie poczytać na blogu?


Atina.
Czytaj dalej

Kenzo Flower by Kenzo EDP

Perfumy damskie Kenzo Flower by Kenzo orzeźwią cię kwiatowo-cytrusowo-owocowym aromatem. Flower by Kenzo jest jak kwiat w środku miasta – delikatny, kruchy z miękkimi płatkami o cudownym zapachu. Delektuj się aromatem fiołka, róży, bursztynu, migdałów czy wanilii. Perfumy Flower by Kenzo odzwierciedlają emocje towarzyszące współczesnemu życiu w mieście wraz z jego kosmopolityzmem, nowoczesnością i stylem.
Z perfumami Flower by Kenzo poczujesz się nagle jak na łące pełnej kwitnących kwiatów. Flakon perfum Kenzo jest tak uroczy, że może stać się elementem dekoracyjnym w twoim domu. Uprzyjemnij swój dzień i otul się mgiełką perfum Flower by Kenzo.

Pojemność: 30/50/100ml
Cena: 107-207zł
Sklep: perfumerie internetowe i stacjonarne


Na szczęście mam, a raczej miałam tylko miniaturkę tych perfum. Co prawda zapach jest dosyć oryginalny, to ja jednak nie chcę tak pachnieć. Jest w nim coś co mi się nie podoba. Pudrowo - mydlana nuta nie wywołuje u mnie przyjemnych doznań. Jest mi raczej obojętna. Zużyłam to moje całe 4ml i powrotu nie planuje, ba mam nadzieję, że nikt mnie tym zapachem nie obdaruje ;d Kwiaty jakie tu wyczuwam to raczej białe lilie niż róża czy fiołek. Udaje mi się za to odnaleźć tu nuty jaśminu, ale o czarnej porzeczce mogę tylko pomarzyć. Plusem na pewno jest dobra trwałość. Flakon podoba mi się, ale tyko w wersji mini, bo już większe pojemności nie przemawiają do mnie. Wiadomo wszystko co małe jest urocze;)

Nuta głowy: głóg, czarna porzeczka.
Nuta serca: róża, jaśmin, fiołek.
Nuta bazowa: opoponax, wanilia, białe piżmo

Kenzo Flower są chłodne, sterylne i przede wszystkim białe. Zapach kojarzy mi się z nowoczesnym gabinetem lekarskim, który jest czysty, minimalistycznie wyposażony i jedynie trochę radości wnosi stojący na parapecie szklany wazon z białymi kwiatami. Tak, to będzie właśnie ten klimat.

Znacie ten zapach? Lubicie?

Atina.
Czytaj dalej

Iwostin Perfectin Re-Liftin Profesjonalny peeling na noc dla skóry dojrzałej z kwasem laktobionowym

Iwostin Perfectin Re-Liftin - profesjonalny peeling na noc dogłębnie oczyszcza i złuszcza naskórek. Zauważalnie wygładza zmarszczki oraz sprawia, że skóra wygląda młodziej. Zwiększa jej napięcie oraz elastyczność. Peeling zaliczany jest do szerokiej kategorii dermokosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji cery dojrzałej. Przede wszystkim dzięki zawartości kwasu laktobionowego wykazuje silne właściwości złuszczające. Usuwa martwy naskórek i zwiększa nawilżenie. Dzięki dłuższemu stosowaniu stymuluje syntezę kolagenu w skórze. Regenine również złuszcza oraz działa odżywczo i pobudza regenerację oraz odnowę skóry. Actopontine stymuluje syntezę kolagenu, odpowiadającego za utrzymanie gęstości i napięcia skóry. Zawiera peptyd, który w połączeniu z łagodnymi kwasami owocowymi kompleksu Regenine ma możliwość oddziaływania na głębiej położone struktury skóry i aktywowania procesów odnowy komórkowej. Po zastosowaniu peelingu skóra staje się zdecydowanie bardziej gładka i elastyczna. Zredukowane zostają zmarszczki.

Składniki aktywne: kwas laktobionowy 7%, Regenine 2%, Actopontine 0,5%

Pojemność: 30ml
Cena: 36-40zł
Sklep: apteka


Zacznę od tego, że jest to moja pierwsza kuracja kwasem. Mam cerę wrażliwą, naczyniową i kwasy mi nie służą, wręcz szkodzą. Wyczytałam jednak, że powstał kwas, który można używać nawet przy tak trudnej skórze jak moja. Jest to kwas laktobionowy z grupy polihydroksykwasów PHA. Jest to kwas nowej generacji otrzymywany z naturalnie występującej laktozy. Poniżej zamieszam informacje na temat właściwości i działania tegoż kwasu.

Kwas laktobionowy charakteryzuje się silnymi właściwościami antyoksydacyjnymi. Hamuje działanie enzymów przestrzeni zewnątrzkomórkowej naskórka tzw. metaloproteinaz, przez co zapobiega tworzeniu się zmarszczek, teleangiektazji, zwiotczeniu skóry. Poprzez pobudzenie syntezy kolagenu, wzmacnia mechanizmy naprawcze, stanowi ochronę przed skutkami działania promieni UV. Ma unikalną właściwość wiązania wody i tworzenia na powierzchni skóry żelowego "filmu", który powoduje, że skóra staje się gładka i miękka, co wzmacnia ochronną barierę naskórkową. Podobnie jak inne hydroksykwasy ma właściwości złuszczające (może mieć zastosowanie w leczeniu rybiej łuski blaszkowatej).

Kwas laktobionowy pozbawiony jest właściwości drażniących, może więc być stosowany do pielęgnacji skóry wrażliwej i suchej oraz zmienionej chorobowo (np. eczema). Jest polihydroksykwasem nowej generacji, który zbudowany jest z kwasu glukonowego połączonego z cukrem - galaktozą. Ze względu na swoją budowę związek ten łączy w sobie jednocześnie właściwości alfahydroksykwasów z unikalnymi właściwościami zależnymi od galaktozy, takimi jak np. przyspieszenie procesu gojenia się ran. Stosowany miejscowo wzmacnia czynność bariery naskórkowej, wspomaga proces odnowy komórkowej, nawilża naskórek, powoduje złuszczanie powierzchownych warstw komórek warstwy rogowej. Podobnie jak inne hydroksykwasy stymuluje fibroblasty do produkcji włókien kolagenowych, elastycznych i wpływa na produkcję glikozoaminoglikanów w skórze właściwej. Ponadto dzięki właściwościom anty oksydacyjnym zmniejsza uszkodzenia tkanek spowodowane działaniem rodników tlenowych.


Peeling Iwostin jest dobrym produktem, który rozbudził we mnie chęć podążania drogą z kwasem laktobionowym. Efekty jakie uzyskałam stosując ten produkt zaskoczyły mnie pozytywnie, ale nie obeszło się też bez przeszkód, o których napiszę na końcu tej notki.

Kwas stosowałam według zaleceń producenta, czyli codziennie wieczorem przez dwa tygodnie, a później dla podtrzymania efektu dwa razy w tygodniu, również wieczorem. Stosuje go solo, bez kremu nawilżającego. Już po pierwszych 2-3 aplikacjach widziałam dużą różnicę w wyglądzie cery. Skóra stała się jędrniejsza, bardziej nawilżona i gęstsza. Moje pory zdecydowanie są teraz mniejsze. W ogóle mam inną strukturę skóry. Zwartą, zdrowszą, taką o jakiej zawsze marzyłam. Makijaż na mojej nowej skórze prezentuje się zdecydowanie lepiej. Podkład lepiej leży, róż jest bardziej widoczny, no naprawdę jestem zadowolona. Szkoda tylko, że nie można nakładać go pod oczy.

Teraz kilka słów o wadach. Opakowanie, a raczej tylko pipeta jest ciężka w użytkowaniu. Początkowo nie potrafiłam się nią obsługiwać, teraz jest już lepiej, ale i tak wolałabym żeby była to tradycyjna pipeta. Drugą sprawą, która bardziej mi doskwiera jest to, że peeling mnie strasznie zapycha. W pierwszym tygodniu stosowania wyskoczyło mi kilka gul, później było ich mniej, ale do końca nie pozbyłam się tego problemu całkowicie. Teraz gdy używam go tylko dwa razy w tygodniu jest dużo lepiej, ale jeszcze czasem coś mi wyskoczy. Jednakże efekt gładkiej, zdrowej skóry jest dla mnie ważniejszy niż kilka krost, które tuszuje korektorem. Z drugiej strony myślę o zakupie zwykłego kwasu laktobionowego i ukręcenia własnego toniku czy kremu, który rozwiąże problem z gulami.

Peeling jest bardzo, ale to bardzo wydajny. Po dwutygodniowej kuracji zużyłam około 1/8 opakowania. Absolutnie nie podrażnia i nie złuszcza naskórka w widoczny sposób. Całe złuszczanie jest delikatne i niewidoczne dla oka.

Skład:
Aqua, Lactobionic Acid (7%), Glycerin, Betaine Monohydrate, Hydroxyethylcellulose, Tartaric Acid, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Citrus Medica Limonum extract, Citric Acid, Hydrolyzed Grape Skin, Hydrolyzet Wheat Bran, Butylene Glycol, sh-Hexapeptide- 2, Phenoxyethanol, Etylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide

Pomimo wad jestem bardzo zadowolona z tej kuracji. Moja cera wygląda zdecydowanie lepiej i dlatego polecam Wam ten peeling, tyle że musicie się liczyć, że Wasza cera też może podobnie zareagować i wysypać nieprzyjaciółmi.

Edycja: Zapomniałam napisać o najważniejszym, czyli o ochronie skóry kremem z wysokim filtrem przeciwsłonecznym podczas stosowania kosmetyków z kwasami. Pomimo listopada ja stosuje krem SPF50.

Znacie ten peeling? Macie jakieś doświadczenia z kwasem laktobionowym?


Atina.

Czytaj dalej

Będę robić własne kosmetyki!

Dziś chciałam się z Wami podzielić moimi planami, które dotyczą robienia własnych kosmetyków w domowym zaciszu. Zaczynam od najprostszych rzeczy, czyli kul do kąpieli oraz soli kąpielowej. Mam nadzieję, że złapie bakcyla i będę rozwijała się w tej dziedzinie. Zaopatrzyłam się już w niezbędna literaturę oraz półprodukty i opakowania. Czekam jeszcze na celofan.


Produkcje planuje na koniec listopada. Kule chcę podarować znajomym na prezent pod choinkę, więc mam nadzieję, że wszystko wyjdzie dobrze i będę mogła zrealizować ten plan w 100%.


Najważniejsze składniki kul kąpielowych to soda oczyszczona oraz kwasek cytrynowy. Zaopatrzyłam się w wielkie wory tych produktów. Kupiłam też formy. Dwie okrągłe, metalowe z ebay'a oraz jedną w kształcie serca, plastikową z polskiego sklepu internetowego.


Do domowych kosmetyków może przydać się też skrobia ziemniaczana oraz oleje. Na zdjęciu widzicie olej kokosowy, ale mam zamiar używać też oliwy z oliwek.


Oczywiście kule muszą pięknie pachnieć stąd też w moim małym składzie znalazły się trzy olejki eteryczne. Na początek wybrałam różany, kokosowy oraz brzoskwiniowy.


Różane kule będą z płatkami. Wiem, że takie płatki tylko przeszkadzają podczas kąpieli, ale gotowa kula będzie ładniej się prezentowała z płatkowymi wtrąceniami, a to w końcu ma być prezent. Kupiłam też dwa barwniki. Niestety nie był to do końca przemyślany zakup i następnym razem będę chciała użyć czegoś w stu procentach naturalnego.


Moje kule mam zamiar pakować w celofan, przewiązywać sznurkiem i dodawać im ręcznie wypisane etykiety z nazwą, opisem oraz datą produkcji.


Jestem podekscytowana i nie mogę się już doczekać kiedy będę mogła się zabrać za te moje pierwsze kule. Sól zrobię na razie jedną, bo nie mam odpowiednich opakowań. Wykorzystam gruboziarnistą sól himalajską, oliwę z oliwek oraz olejek eteryczny.

Jesteście ciekawe moich poczynań w tym kierunku?

Atina.
Czytaj dalej

Vianek Nawilżający tonik-mgiełka do twarzy z ekstraktem z owsa

Łagodny tonik-mgiełka o działaniu nawilżającym, przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery suchej i wrażliwej, idealnie uzupełnia demakijaż. Dzięki zawartości kompleksu humektantów (mocznik+kwas hialuronowy), zapobiega utracie wody i chroni przed negatywnymi czynnikami. Panthenolekstrakt z ziela owsa zwyczajnego oraz cenny olej z kiełków pszenicy łagodzą i przywracają skórze równowagę.

Pojemność: 150ml
Cena: 17,99zł
Sklep: drogerie internetowe, apteki
Ważność: 18 miesięcy od daty produkcji, 3 miesiące od momentu otwarcia


Tonik-mgiełka firmy Vianek jest zamknięty w wygodnym i ładnym opakowaniu, które na pewno wykorzystam ponownie. Będzie ekonomicznie i ekologicznie. Na pierwszy rzut oka, a raczej nosa wysuwa się cudowny, niespotykany kwiatowo - pudrowy zapach. No uwielbiam go! Ale to nie wszystko, bo Vianek serwuje nam cudowne nawilżenie, orzeźwienie i rozjaśnienie cery. Jak dla mnie jest to Ferrari wśród toników do twarzy. Nie przypominam sobie lepszego produktu do tonizowania cery. Ja używam go właśnie jako toniku. Codziennie rano przygotowuje moją cerę do nałożenia makijażu. Jest wydajny i wart swojej ceny.

Skład:
Aqua, Glycerin, Avena Sativa Straw Extract, Propanediol, Panthenol, Urea, Triticum Vulgare Germ Oil, Sodium Hyaluronate, Coco- Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Benzyl Alcohol, Parfum, Phytic Acid, Dehydroacetic Acid

Te wszystkie ochy i achy zawdzięczam świetnemu składowi! Na trzecim miejscu znajdziemy ekstrakt z owsa, na czwartym - pantenol, a zaraz za nim mocznik oraz olej z kiełków pszenicy. Na przedostatnim miejscu jest kwas fitowy o silnym działaniu rozjaśniającym przebarwienia, obkurczającym rozszerzone naczynka, antyoksydacyjnym. Kwas fitowy jest także łagodnym eksfoliantem wykazującym działanie nawilżające. Na szczęście nie uwrażliwia on skóry na promienie UV, więc może być stosowany także latem.


Lubię kosmetyki Vianek, ale tonik-mgiełka z niebieskiej serii podbił moje serce i przy następnej wizycie w Polsce na pewno ponowię zakup oraz przyjrzę się innym produktom z serii nawilżającej. Jeśli go jeszcze nie znacie, to koniecznie to zmieńcie.

Dajcie znać jak u Was spisuje się to cudo oraz czy znacie kremy do twarzy z serii nawilżającej?

Atina.
Czytaj dalej

Biolaven Wzmacniająco - wygładzający szampon do każdego rodzaju włosów

Wzmacniająco-wygładzający szampon do każdego rodzaju włosów, do codziennego stosowania. Delikatnie, ale skutecznie oczyszcza, nie podrażniając nawet najbardziej wrażliwej skóry głowy. Olej z pestek winogron zapewnia włosom miękkość, gładkość i sprawia, że stają się bardziej odporne na niekorzystne czynniki. Olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, znany jest ze swoich odświeżających i wzmacniających właściwości.

Pojemność: 300ml
Cena:18zł
Sklep: drogerie internetowe
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Kosmetyki Biolaven lubię przede wszystkim za słodki, winogronowy zapach. Szampon mnie nie zawiódł pod tym względem i mogę się rozkoszować biolavenowym aromatem podczas mycia włosów. Ale oczywiście zapach to nie wszystko! Szampon ma też dobry, przyjazny skład bez SLS. Dba o włosy, nawilża je i wygładza. Jest jednak mały problem. Mianowicie zdarza mu się nie domyć włosów, szczególnie po olejowaniu. Po jego użyciu nigdy nie mam pewności czy włosy będą dobrze wyglądały. Nie zdarza się to często, ale tak co 5-6 mycie. Nie podoba mi się to i dlatego na pewno nie będzie powrotu. Zdążyłam się już przekonać, że naturalne szampony mogą lepiej myć.

Szampon ma gęstą, żelową konsystencje. Pieni się średnio, a jego wydajność jest w normie.


Skład:
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-glucoside, Vitis Vinifera Seed Oil, Panthenol, Hydrolyzed Oats, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Sodium Benzoate, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum.

Lauryl Glucoside to niejonowa substancja powierzchniowo czynna. Substancja hydrofilowa, rozpuszczalna w wodzie. Bezpieczna dla środowiska - biodegradowalna. Trwała w środowisku zasadowym. Substancja łagodna dla skóry, łagodzi ewentualne drażniące działanie wywołane przez anionowe substancje powierzchniowo czynne na skórę. Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów.


Ze względu na skład i działanie warto go wypróbować, ale trzeba się liczyć z tym, że co kilka myć trzeba zmienić szampon na taki z SLS. U mnie jest to częsta praktyka, ale wolę takie rozwiązanie niż codziennie używać mocno oczyszczających produktów.

Znacie szampon Biolaven? Jaki szampon bez SLS jest Waszym ulubieńcem?

Atina.
Czytaj dalej