Lutowe nowości

Krótki miesiąc to i zakupy małe. Udało mi się wytrwać i nie kupować niepotrzebnych rzeczy. Wszystkie pozycje były mocno przemyślane i pochodzą z listy zakupowej, którą tworzę sobie co miesiąc. Cały czas staram się zużywać zapasy i czekam na moment aż zrobi się miejsce w szufladach oraz w specjalnym pudle kosmetycznego chomika. Na razie sukcesywnie czegoś ubywa czegoś przybywa. Pocieszam się, że przynajmniej kolekcja się nie rozrasta ;d



W lutym kupiłam:
  • Green Pharmacy Płyn micelarny 3w1 Rumianek
  • L'Oreal Paris Recital Preference Farba w żelu nr 9.1 Viking klik
  • Philips Sonicare Szczoteczka soniczna Easy Clean + zapasowe główki
  • Tebe Naturalny krem na dzień do twarzy
  • Mitchum Antyperspirant w kulce

Płyn micelarny Green Pharmacy znalazłam w angielskim sklepie internetowym. Kupiłam, bo jest niezły, a za chwilę pokończą mi się zapasy z Polski i musiałbym wziąć coś drogeryjnego o niezbyt przyjaznym składzie. Farby L'Oreal'a znam i bardzo lubię, więc wybór był oczywisty. Na szczoteczkę skusiłam się po tym jak dentysta chciał mi usuwać nalot z zębów o którym nic nie wiedziałam. Ostatnio rzadko oglądałam zęby od wewnętrznej strony. Trochę się wystraszyłam, poszperałam w intrenecie i zdecydowałam się na zakup szczoteczki sonicznej, zamiast na zabieg u dentysty. To był strzał w dziesiątkę! Nie żałuję żadnej złotówki jaką wydałam na tą nienajtańszą szczoteczkę (200zł+ 4główki 100zł). Sonicare jest delikatna dla wrażliwych dziąseł (wcześniej używałam tylko ultra miękkiej Curaprox) i naprawdę dokładnie czyści zęby. Po pierwszym użyciu miałam wrażenie, że nigdy wcześniej nie miałam tak czystych zębów. Po dwóch tygodniach używania nalot jest zdecydowanie mniejszy. Na pewno nie wrócę już do standardowych szczoteczek. Krem Tebe wypatrzyłam w TKMaxx'ie, a dezodorant Mitchum sprawdził się już u mnie, więc ponowiłam zakup. Mitchum ma naprawdę skuteczne produkty. Używając go codziennie przesuszyłam sobie skórę pod pachami, teraz zamierzam go używać sporadycznie, w sytuacjach stresowych lub w upały.

O którym produkcie chciałybyście poczytać na blogu?

Atina.
Czytaj dalej

Yasumi Beautiful Morning Maska z jadem żmii na noc

Maska z kwasem hialuronowym i argireliną przeznaczona dla każdego rodzaju cery. Doskonale regeneruje, nawilża skórę i zapobiega powstawaniu zmarszczek. Zawarty w kosmetyku kwas hialuronowy, pozwala utrzymać prawidłowe nawilżenie skóry, a tym samym zapobiega destrukcji włókien kolagenowych. Argirelina - cenny składnik odmładzający, naturalna alternatywa dla iniekcji toksyną botulinową, zapobiega skurczom mięśni, dając efekt wygładzenia bruzd i zmarszczek. Fucogel® silnie i długotrwale nawilża, a także tworzy film ochronny na powierzchni skóry, który zabezpiecza przed utratą wody. Maska, dzięki zawartości gliceryny, ułatwia długotrwałe wiązanie wody w głębszych warstwach skóry, nawilża ją i sprawia, że staje się jedwabiście gładka.
Już po jednorazowym zastosowaniu Beautiful Morning Regenerating Night Mask, poczujesz, jak Twoja skóra budzi się do życia, stając się gładka, promienna, wypoczęta i wyraźnie piękniejsza.

Pojemność: 30ml
Cena: 75zł
Sklep: Yasumi


Opis producenta brzmi cudownie, ale jaka rzeczywiście jest maska od Yasumi? Niestety, ale jej działanie nie jest wcale spektakularne, nie jest nawet w połowie tak dobre jakiego oczekiwałam. Maska odrobine nawilża, szybko się wchłania i minimalnie wygładza. Rano budzę się z normalną cerą, lepsze efekty uzyskuje olejkami lub zwykłym, ale dobrze dopasowanym do mojej cery kremem do twarzy na noc. Codzienne używanie powodowało zapychanie cery, więc stosuje ją co kilka dni, żeby po prostu zużyć, wyrzucić puste opakowanie i zapomnieć. Jak na złość maska jest bardzo wydajna i ciężko mi ją wykończyć.

Skład:
aqua (water), glycerin, boron nitride, cyclopentasiloxane, dimethicone, phenoxyethanol, sodium polyacrylate, polyacrylate-13, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, triethanolamine, caprylyl glycol, dimethicone crosspolymer, polyisobutene, chlorphenesin, disodium edta, sodium hyaluronate, biosaccharide gum-1, alcohol denat., parfum (fragrance) polysorbate 20, sorbitan isostearate, acetyl hexapeptide-8, ci 15985 (yellow 6 lake), sodium sulfate.

Skład jest napakowany silikonami, więc chyba lepiej byłoby jej używać jako bazy pod makijaż niż odżywcza maseczka na noc.


Znacie kosmetyki Yasumi? Jesteście z nich zadowolone?

Atina.
Czytaj dalej

Kenzo Jungle Elephant EDP

Kenzo Jungle L'Elephant marki Kenzo to orientalno - przyprawowe perfumy dla kobiet. Kenzo Jungle L'Elephant został wydany w 1996 roku. Kenzo stworzył te perfumy dla kobiet niezależnych, nowoczesnych, ciekawych świata i innych kultur, dla kobiet wolnych i otwartych. Perfumy Kenzo są jak moda tej marki – odważne, różnorodne, kolorowe jak dżungla i minimalistyczne jak Japonia, a nade wszystko charakterystyczne.


Wreszcie znalazłam zapach, który chcę mieć w pełnowymiarowym opakowaniu, najlepiej w pojemności 50ml. Gdyby nie perfumeryjne zapasy to pewnie już bym go miała u siebie, a tak to czekam na okazję. Mam nadzieję, że do końca roku będzie już mój. W Polsce flakon o pojemności 50ml można kupić już za 176 złotych. Uważam, że to dobra cena.
Wróćmy jednak do najważniejszego, czyli zapachu! Jest to mocny, ciepły i według mnie bardzo odważny zapach. Pachniałam nim na kilku imprezach i oczarowałam nawet jedną z koleżanek, która też ma zamiar sprawić sobie flakon słonika, tyle że ona od razu celuje w setkę. Jeśli nie kupi sobie ich do swoich urodzin, to chyba ja je jej sprezentuje.
Dla mnie Kenzo Jungle Elephant są idealne. Pięknie, intensywnie i długo pachną. Zostawiają ogon, tak jak lubię;) Czuję je nawet wtedy gdy tylko odkręcam miniaturkę i pozostawiam na stoliku pół metra ode mnie. Upajam się tą wonią, która jest gorąca, korzenno - orientalna. Nie wiem jak czułabym się w słoniu latem, ale nie przeszkadza mi jeśli będę mogła ich używać tylko jesienią i zimą. Zapach powinien spodobać się fankom orientalnych, kadzidlanych perfum.
Z flakonem też się polubiłam. Głównie ze względu na słonia, który stoi przy nakrętce.

Nuty zapachowe:

nuta głowy: mandarynka, kardamon, kumin, goździk (korzenny)
nuta serca: ylang-ylang, lukrecja, mango, heliotrop
nuta bazowa: paczula, wanilia, ambra, cashmeran

Znacie perfumy Kenzo Jungle Elephant? Podoba Wam się ten zapach, czy może wręcz przeciwnie?

Atina.
Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie...Elemis

Jedna z najpopularniejszych brytyjskich marek kosmetycznych. Elemis specjalizuje się w produkcji i sprzedaży preparatów profesjonalnych i dostępnych w salonach Spa, jak również w luksusowych brytyjskich drogeriach.


Lotion nawilżający do rąk i ciała (5ml)
Niestety, ale kremy do rąk i ciała wymagają u mnie dłuższego stosowania, aby wyrobić sobie opinie. Mogę jednak powiedzieć, że jak na lotion był nawet treściwy, pachniał jak krem dla dzieci i w miarę dobrze się wchłaniał. Z tego co się zorientowałam to kosmetyki Elemis są bardzo drogie, więc ja na pewno nie skusze się na pełen wymiar. Wyższe kwoty jestem w stanie wydać tylko na pielęgnacje twarzy oraz perfumy.

Ultra bogaty krem do twarzy z kolagenem i algami (7ml)
W tym przypadku mam ciężki orzech do zgryzienia, bo krem mi się spodobał, a jak już wspominałam kosmetyki Elemis nie należą do najtańszych. Pełnowymiarowy słoiczek o pojemności 50ml kosztuje około 500 złotych. Trochę drogo!
Podczas tych kilku dni używania moja cera była zdrowsza, jędrniejsza i bardziej miękka. Naprawdę podobał mi się efekt jaki widziałam na skórze twarzy. Trochę mi przeszkadzał jego intensywny zapach, który był co prawda ładny, ale nigdy wcześniej nie czułam tak mocno i tak długo kremu do twarzy. Miał też bogatą i treściwą konsystencje, co teraz zimą mi nie przeszkadzało, ale myślę, że na lato będzie za ciężki.

Znacie kosmetyki Elemis? Wydałybyście 500 złotych na krem do twarzy?

Atina.
Czytaj dalej

You Beauty Box Luty 2017

Lutowy You Beauty Box idealnie wpasowuje się w moje preferencje. Zawiera wszystko co lubię i czego aktualnie potrzebuje. Z przyjemnością użyje każdego produktu.


Mój pierwszy wybór to MADARA Time Miracle Serum (10ml). Poszukiwania idealnego sera nadal trwają. Może to jest właśnie to czego moja cera potrzebuje?    


Następnie kliknęłam mineralną maskare Bellápierre Cosmetics Volumizing Black Mascara (9ml), która była mi bardzo potrzebna, ale w między czasie otrzymałam dwie miniaturki innego tuszu  i teraz ta z box'a musi poczekać na swoją kolej.


W każdym pudełku znajdziemy:

Sukin Detoxifying Clay Masque (100ml) Maska ta już od dawna za mną chodziła. Kilka razy miałam już ją nawet kupić w TKMaxx'ie ale ciągle sobie tłumaczyłam, że mam za dużo zapasów. Gdy ją zobaczyłam w pudełku to wiedziałam, że w końcu będzie moja. Cena pudełka to koszt właśnie tej maski.


Jimmy Choo L'EAU Próbka perfum (2ml). Nowe zapachy zawsze chętnie testuje, bo szukam swojego ideału. Ostatnio nawet znalazłam zapach, który musze mieć w pełnowymiarowym flakonie. Tylko znowu ograniczają mnie zapasy;/


Jestem naprawdę zadowolona;) Oby następne pudełka były tak samo ciekawe. A o zapachu, który odkryłam napiszę niedługo na blogu.

Zainteresowało Was coś szczególnie?

Atina.
Czytaj dalej

Kosmetyki z UK: Ooharr Głęboko oczyszczające maseczki do twarzy Rosie Glow i Dead Sea Cooler

Ostatnio wzięłam się za regularne maseczkowanie, więc możecie się spodziewać większej ilości ich recenzji na blogu. Dziś przybywam z maskami głęboko oczyszczającymi z glinką. Oczywiście jestem zwolenniczką domowych maseczek z czystej glinki, hydrolatu i oleju naturalnego, ale od czasu do czasu można sobie pozwolić na coś gotowego. Moje dzisiejsze saszetki są naprawdę godne uwagi i warto się w nie zaopatrzyć jeśli macie taką okazję. Niestety, ale stacjonarnie ich jeszcze nie widziałam. Maska o pojemności 15ml kosztuje 1,20£.


Obydwie maseczki są wygodne w użyciu. Łatwo się je nakłada oraz zmywa. W widoczny sposób poprawiają wygląd cery, która po ich użyciu jest promienna i wypoczęta. Do tego pory są dużo mniej widoczne. Jedynie co dzieli te maski to kolor i zapach. Różana jak sama nazwa wskazuje jest różowa i pięknie pachnie różami. W jej składzie znajdziemy ekstrakt ze stulistnej róży oraz wodę z róży damasceńskiej. Druga maska posiada właściwości chłodzące czego ja akurat nie lubię w kosmetykach. W dodatku pachnie ona dosyć intensywnie miętą, co też nie do końca mi się podoba.

Skład Rosie Glow:
Aqua, Kaolin, Montmorillonite, Glycerin, Bentonite, Prunus amygdalus dulcis Oil, Butyrospermum parkii Butter, Argania spinosa Kernel Oil, Coco-Glucoside, Coconut Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stereate, Pelargonium graveolens Flower Oil, Rosa centifolia Flower Extract, Rosa canina Fruit Oil, Helianthus annuus Seed Oil, Rosmarinus officinalis Extract, Rosa damascena Flower Water, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Cymbopogon martini Oil, Sclerocarya birrea Seed Oil, Maris sal, Tocopherol,  Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Lactic Acid, Citral, Citronellol, Eugenol, Geranoil, Limonene, Linalool.

Skład Dead Sea Cooler
Aqua, Kaolin, Glycerin, Bentonite, Hamamelis virginiana Water, Prunus amygdalus dulcis Oil, Butyrospermum parkii Butter, Bambusa arundinacea Stem Powder, Argania spinosa Kernel Oil, Cetearyl Alcohol, Coco-Glucoside, Coconut Alcohol, Maris sal, Glyceryl Stearate, Melaleuca alternifolia Leaf Oil, Mentha arvensis Leaf Oil, Tocopherol, Helianthus annuus Seed Oil, Alcohol, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, CI 42090, Limonene, Benzyl Alcohol.

Jeśli tylko będę miała okazję to chętnie wrócę do wersji różanej, która podbiła moje serce swoim zapachem. Ta druga maseczka męczyła mnie zarówno aromatem jak i chłodzącym działaniem. Z wielką niecierpliwością czekałam aby móc ją wreszcie zmyć z twarzy.
Przy oszczędnym nakładaniu jedna saszetka wystarczy na dwa użycia.

Znacie maseczki firmy Ooharr? Widziałyście je gdzieś stacjonarnie?

Atina.


Czytaj dalej

Yankee Candle Home Inspiration Strawberries&Cream

Samplery od Yankee Candle pod nazwą Home Inspiration można kupić w Anglii w sklepach ASDA. Postanowiłam sprawdzić co to za wynalazek. Na razie wzięłam jedną sztukę. Skusiły mnie kremowe truskawki w cenie 1 funta za sztukę;)


Muszę powiedzieć, że jest nieźle! Zapach jest delikatny, ale wyczuwalny. Można pozwolić sobie na dłuższe palenie bez obaw o ból głowy. Truskawki w wersji Home Inspiration są bardzo słodkie, piankowe, deserowe, ale jak już wspomniałam lekkie. Pierwszy raz tak szybko wypaliłam cały sampler, gdyż pozwalałam się mu palić godzinami. Myślę, że mogłabym do niego jeszcze kiedyś wrócić. Jak na razie jestem na tak, przy następnej okazji pewnie sięgnę po innych zapach z serii Home Inspiration by Yankee Candle. Na moje nieszczęście sklep Asda nie jest mi w ogóle po drodze;/

Znacie te świeczki z Asdy? Macie swój ulubiony zapach?

Atina.
Czytaj dalej

Wyzwanie czytelnicze 2017 (12 książek)

Trochę spóźniony jest ten post, ale stwierdziłam, że chcę się z Wami podzielić moim pomysłem na zwiększenie liczby przeczytanych książek. No i może któraś z Was się do mnie przyłączy? Jeszcze jest czas! Postawiłam na naprawdę mały cel - 12 książek, czyli jedna miesięcznie. Wyzwania 52 czy 100 książek mnie przerażają i nigdy nawet nie próbowałam brać w nich udziału. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby tą liczbę 12 przekroczyć. Ja sama czytam już trzecią książkę, a mamy dopiero początek lutego.



Kiedyś czytałam bardzo dużo, ale później gdy miałam więcej zajęć na studiach, więcej nowych rozrywek, np. internet, to zaprzestałam czytania. Chciałabym jednak to zmienić i czytać dużo, dużo więcej. Zaczynam od wyzwania 12 książek i Was również zapraszam do udziału.

W styczniu przeczytałam:
1. Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce. Katarzyna Kędzierska
2. Masa o kobietach polskiej mafii. Artur Górski, Jarosław Sokołowski
3. Katarzyna Wielka. Gra o władze. Ewa Stachniak - jeszcze ją czytam.

W lutym pewnie skończę czytać o Katarzynie Wielkiej i mam nadzieję zacząć kolejną pozycje. Na razie wzięłam się za czytanie wszystkich książek w formie tradycyjnej, czyli papierowej. Chcę je przeczytać i później sprzedać, wymienić. Aktualizację będę robić co trzy miesiące.

To jak przyłączycie się?

Atina.
Czytaj dalej

SHOW Beauty Płynne złoto do włosów

Luksusowy olejek do włosów SHOW Beauty zwany "płynnym złotem" nie zrobił furory na moich włosach. Cieszę się, że nie zapłaciłam za niego standardowej ceny, czyli 50£ za 60ml. Na pewno żałowałabym wydanych pieniędzy. Swój flakonik znalazłam w jednym z pudełek You Beauty Box.


Początkowo byłam wręcz rozczarowana tym niby cudem. W ogóle nie ujarzmiał moich puszących się końcówek. W końcu postanowiłam podwoić dawkę i efekt był dużo lepszy, ale w porównaniu do moich wszystkich poprzednich tego typu kosmetyków nadal wypada słabo. Zdecydowanie lepiej kupić coś tańszego. Chociażby eliksir odżywczy L'Oreal Paris Elseve klik.


Największą zaletą tego produktu jest opakowanie. Jest piękne, ale niestety średnio wygodne. Nie zmienia to jednak faktu, że cudownie wygląda na toaletce. Flakon na pewno posłuży mi później do przechowywania mieszanek olei własnej produkcji.


Nie mogę nie wspomnieć o ciężkim, perfumeryjnym zapachu, który nawet długo się utrzymuje (do 2-3h po użyciu). Kilka razy nawet usłyszałam komplement, że ładnie pachnę.


Poza tym jest niewydajny. Odkąd podwoiłam dawkę olejku z dnia na dzień jest go coraz mniej. Skład jest taki sobie. Na samym początku znajdziemy silikony, następnie perfumy i dopiero olej arganowy, olej jojoba, olej z nasion kawy i ekstrakt z imbiru.


Podsumowując nie polecam! Gdyby był tańszy można by sobie go kupić dla butelki i dla zaspokojenia ciekawości, ale za 50 funtów (250zł) lepiej kupić tańszy produkt, a za resztę zaszaleć i kupić porządne buty lub jeansy:)

Znacie płynne złoto do włosów?

Atina.
Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie...Clinique, Nuxe i Neal's Yard Remedies

Całkiem sporo uzbierało mi się różnych miniaturek. Postanowiłam je zużyć i odnaleźć wśród nich perełki w które będę chciała zainwestować te kilkadziesiąt złotych więcej. Swoimi wrażeniami będę się dzieliła z Wami na blogu. Pierwszą część możecie zobaczyć tu. Dziś będą trzy różne kosmetyki i trzy różne marki. Jeśli jesteście ciekawe czy owe mini produkty zachwyciły mnie i czy wydam pieniądze na ich pełnowymiarowe opakowania, to zapraszam Was do dalszej części notki.



Clinique Take the Day Off Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust (50ml)
Ten płyn do demakijażu błyskawicznie usuwa makijaż z powiek i ust, również długotrwały i wodoodporny. Nie uczula wrażliwych oczu. Przetestowany okulistycznie. Teraz usuniesz makijaż jednym ruchem bez ryzyka podrażnienia oczu. Produkt odpowiedni dla noszących szkła kontaktowe.
Pełen wymiar: 125ml/79zł
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia

Niestety, ale nie jestem z niego zadowolona. Zdecydowanie lepiej spisywała się u mnie miniaturka od Clarins, o której pisałam w poprzedniej części (link podałam na początku notki). W tym płynie przeszkadza mi wszystko! Nakrętka, która mnie męczy podczas odkręcania. Jest to ten typ co w Domestosie, trzeba najpierw docisnąć i dopiero odkręcić. O ile wiem, że Domestos chroni w ten sposób dzieci przed niebezpieczeństwem jakim jest ich ostry, żrący płyn do mycia toalet, to nie wiem przed czym i kogo Clinique chce chronić? Po drugie nie lubię tego całego wstrząsania przed użyciem. Mogę to znieść jeśli produkt jest naprawdę dobry, ale Clinique słabo sobie radzi ze zmywaniem makijażu oczu. Mam wrażenie, że muszę dłużej niż zwykle przytrzymać wacik przy oku, a tusz do rzęs i tak schodzi opornie. W składzie nie znajduję, żadnego naturalnego wyciągu czy oleju. Na plus mogę dodać, że jest wydajny i nie zostawia zbyt tłustej warstwy. Ja na pewno nie sięgnę po pełnowymiarowy produkt.

Skład:
Water, Isohexadecane, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Trisiloxane, Peg-4 Dilaurate, Lauryl Methyl Gluceth-10 Hydroxypropyldimonium Chloride, Hexylene Glycol, Sodium Chloride, Potassium Phosphate, Dipotassium Phosphate, Dipotassium Edta, Phenoxyethanol.


Nuxe Huile Prodigieuse Wielofunkcyjny suchy olejek Twarz Ciało Włosy (10ml)
Olejek Huile Prodigieuse® to nr 1 wśród olejków we Francji. Ten suchy olejek o wielu zastosowaniach zawierający 6 szlachetnych olejków roślinnych (z orzechów makadamia, orzechów laskowych, ogórecznika, słodkich migdałów, kamelii, dziurawca), odżywia, regeneruje i wygładza skórę i włosy. Olejek posiada unikalną, nietłustą konsystencję o urzekającym zapachu.
Pełen wymiar: 50ml/40zł lub 100ml/62zł
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia

Na pewno nie polecam go do stosowania na twarz. U mnie słabo sobie radził z jej nawilżeniem oraz lekko zapychał pory. Na włosy go w ogóle nie używałam, tu stawiam raczej na czyste oleje. Najprzyjemniej wspominam nakładanie go na skórę ciała. Tu sprawdza się najlepiej, bo jest to przede wszystkim ładnie pachnący kosmetyk, który nie pozostawia tłustego filmu. Nawilżenie jest na średnim poziomie, przy bardzo suchej skórze może być za słabe. Podoba mi się też jego szklane opakowanie. Mogłabym go kupić z myślą o letniej pielęgnacji skóry nóg. Wiem, że jest też wersja ze złotymi drobinkami, która mi się kojarzy z olejkiem od The Body Shop, który bardzo dobrze wspominam klik.

Skład:
Isopropyl Isostearate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Dicaprylyl Ether, Prunus Amygdalus Dulcus (sweet almond) Oil, Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil, Camellia Oleifera Seed Oil, Parfum/Fragrance, Tocopherol, Borago Officinalis Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Hypericum Perforatum Flower/Leaf/Stem Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Benzyl Salicylate, Buthylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Hydroxycitronella, Limonene, Linalool (N1005/E)


Neal's Yard Remedies Zmiękczający krem do rąk Cytrus
Nieznana mi dotąd brytyjska marka produkująca naturalne kosmetyki, niestety dosyć drogie.
Pełnowymiarowy krem mieści się w uroczym słoiczku, a jego zadaniem jest głęboko odżywić spracowane dłonie.
50g/15£

Maleńka tubka nie pozwoliła mi na wyrobienie sobie opinii na temat tego kosmetyku, ale chciałam wspomnieć o nim na blogu, bo marka wydaje mi się bardzo ciekawa. Jedynie co mogę powiedzieć o tym produkcie to to, że w początkowej fazie wydaje się być lepki i tłusty, ale po około 30-40 sekundach wchłania się całkowicie. Skóra wręcz go pije.

Skład:
Aqua, Glycerin*, Cetearyl alcohol, Glyceryl stearate, Cera alba (Beeswax)*, Butyrospermum parkii (Shea) butter*, Persea gratissima (Avocado) oil*, Sucrose cocoate, Theobroma cacao (Cocoa) butter*, Cocos nucifera (Coconut) oil*, Ribes nigrum (Blackcurrant) seed oil*, Borage officinalis (Starflower) seed oil*, Aloe barbadensis (Aloe vera) leaf juice powder*, Cetearyl olivate, Sorbitan olivate, Citrus aurantium dulcis (Orange) oil*, Citrus medica limonum (Lemon) oil*, Citrus grandis (Grapefruit) oil*, Cinnamomum camphora linalooliferum (Ho) leaf oil, Sodium hyaluronate, Potassium sorbate, Levulinic acid, Glycerin, Tocopherol, Helianthus annuus (Sunflower) seed oil*, Citral, Geraniol, Limonene, Linalool.


Podsumowując nadal nie znalazłam kosmetyku który muszę koniecznie mieć! Także poszukiwania nadal trwają.

Znacie kosmetyki z dzisiejszej notki? Jakie macie o nich zdanie?

Atina.

Czytaj dalej