Gainwell Konjac złuszczajaca gąbka do mycia twarzy

Moje pierwsze gąbki Konjac kupiłam na wyprzedaży w TKMaxx'ie. Od razu trafiły mi się dwie sztuki za około 30zł. Ich standardowa cena to 40-50zł. Ja zawsze długo bronię się przed hitami blogosfery, ale w końcu ulegam i ja ;d Tym razem jestem bardzo zadowolona z tego, że wreszcie zdecydowałam się wypróbować tę "nowość".


Gąbka jest w 100% naturalna. Jest bardzo wygodna i przyjemna w użyciu. Świetnie oczyszcza moją wrażliwą skórę twarzy. Można ją stosować solo, bez żadnych żeli czy innych myjadeł. Ja jednak nie wyobrażam sobie wieczornego oczyszczania twarzy bez naturalnego mydła, wiec stosuje Konjac+mydło. Niestety moje gąbki nie okazały się zbyt trwałe i posłużyły mi tylko 3 miesiące każda. Później zaczęły się rozpadać, ale jeszcze nie wiem czy to nie jest czasem wina wilgoci w mojej łazience. Mój najnowszy nabytek specjalnie przechowuje w pokoju, żeby sprawdzić czy wytrzyma dłużej w pomieszczeniu o mniejszej wilgotności.


Po kilku pierwszych użyciach widziałam zdecydowaną różnicę w wyglądzie cery. Była bardziej promienna, a pory były dużo mniej widoczne. Później już się chyba przyzwyczaiłam do tego efektu, bo już nie widziałam tego co na początku.
Przy pierwszym użyciu gąbką jest mega twarda i trzeba ją pomoczyć przez kilka minut w wodzie, aby urosła i zrobiła się mięciutka. Później  wystarczy kilkadziesiąt sekund, aby nabrała odpowiedniego kształtu.


Co tu dużo pisać, gąbka jest naprawdę fajna i warta wypróbowania. Ostatnio znowu kupiłam kolejną sztukę w TKMaxx'ie za około 15zł na wyprzedaży. Tym razem zieloną, chyba jest to wersja z dodatkiem glinki zielonej, ale nie jestem pewna. Były też różowe, czerwone i białe. Chyba przy następnej wizycie wezmę jeszcze jedną na zapas ;d

Znacie gąbki Konjac? Co o nich myślicie?

Atina.
Czytaj dalej

Zakupy na iHerb.com

Dawno nie robiłam zakupów na iHerb, więc postanowiłam to zmienić. Kliknęłam kilka rzeczy, których byłam po prostu ciekawa. Wszystko poszło gładko, bo od jakiegoś czasu można już płacić zwykłą kartą debetową. Niestety na koniec czekała mnie niemiła niespodzianka i musiałam zapłacić cło, około 12 funtów. Jest to połowa sumy mojego zamówienia. Nie ukrywam, że się wkurzyłam i trochę zniechęciłam do dalszych zakupów. Nie wiem czy miałam pecha, czy każda moja paczka będzie miała doliczaną dodatkową opłatę?


Głównym punktem tych zakupów był podkład mineralny Everyday Minerals. Mój aktualny od Neauty dobija dna klik, a niestety będąc ostatnio w Polsce nie zrobiłam zapasów. Mam nadzieję, że EM okaże się godnym zastępcą. Wybrałam odcień light 2N (neutral) w wersji matującej. Opakowanie o pojemności 4.8g kosztowało 9,41£.


Mydło South of France było w obniżonej cenie (42,5g/1,61£ - standardowa cena), więc zamówiłam z ciekawości. Skład jest niezły, ale na pewno nie nadaje się do mycia twarzy. Zużyje je do rąk lub do kąpieli ciała.

Skład:
Saponified Mass Balance Sustainable Palm Oil, Saponified Coconut Oil, Vegetable Gliceryn, Organic Shea Butter, Natural Colorants, Blends of Natural and Essential Oils and Fragrance.


Now Foods Solutions krem na noc Green Tea & Pomegranate do cery normalnej i mieszanej (59ml/5,45£). Miałam braki w tej kategorii, więc przy okazji je uzupełniłam. Ma bardzo dobry, naturalny skład. Na razie jednak czeka na swoją kolej, bo w między czasie okazało się, że krem który kupiłam na dzień zwiększa mi błysk na twarzy, a ma świetny, również naturalny skład, więc zaczęłam używać go na noc.


Crystal Body Deodorant (wersja podróżna 40g/2,39£). Od jakiegoś czasu zaczęłam interesować się naturalnymi dezodorantami i nie mogę nie znać działania dezodorantu w krysztale. Czytałam o nim różne opinie, ale muszę sobie wyrobić o nim własne zdanie. Ten jest fajny, bo mały i rzeczywiście może sprawdzić się w podróży.


To już wszystko. Jestem bardzo zadowolona i już nawet przeszła mi złość na to cło.

Kupujecie na iHerb.com? Macie tam swoje ulubione produkty?

Atina.
Czytaj dalej

Domowe kosmetyki: Maseczka czekoladowa do cery zmęczonej

Mój absolutny hit spośród wszelkich maseczek oraz wszystkich znanych mi dotychczas kosmetyków domowych. Maseczka czekoladowa, która tak naprawdę nie ma w sobie nawet grama czekolady, ale wygląda i pachnie czekoladą. Maska oprócz cudownej aromatoterapii dba o delikatną skórę twarzy. Szczególnie zalecam tę maseczkę cerom odwodnionym, poszarzałym.


Przepis:
- 30g zmielonych płatków owsianych (ja miele w blenderze)
- 20g kakao
- 10g kurkumy

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą i wsypujemy do słoika. Aby powstała maska rozrabiamy przygotowaną mieszankę w miseczce z wodą i dowolnie wybranym olejem, tak aby powstała papka. Ja dodaje łyżeczkę oleju różanego, bo akurat taki mam na stanie, ale może być też oliwa z oliwek lub olej winogronowy. Można też pominąć olej i rozrobić tylko z wodą. Maskę trzymamy na twarzy 15 minut.

Płatki owsiane - głęboko oczyszczają skórę, stymulują produkcję kolagenu, koją i poprawiają koloryt skóry, działają bakteriobójczo i przeciwzapalnie 
Kakao - nadaje skórze połysk i gładkość, nawilża, zmiękcza skórę i nadaje jej elastyczności,
Kurkuma - rozjaśnia i wygładza skórę, działa przeciwtrądzikowo

Uwaga! Kurkuma lekko zabarwia skórę na żółto, dlatego polecam stosować ją z umiarem i nie przed wyjściem z domu.


Maseczka czekoladowa uprzyjemnia mi wieczorne domowe SPA. Następnego dnia moja cera jest dobrze nawilżona, gładka i lśniąca. Jest wypoczęta i zdecydowanie lepiej wygląda niż zazwyczaj. Mieszanka nie zawiera ani grama chemii, więc wiem, że skóra chłonie tylko to co dobre. Serdecznie polecam!

Znacie inne domowe maseczki? Podzielcie się swoimi przepisami.

Atina.
Czytaj dalej

Wyzwanie czytelnicze 2017 (12 książek) Aktualizacja I

Po burzliwym starcie z trzema książkami w lutym klik, przyszedł czas na spadek formy i ledwo zaczętą jedną książkę w marcu. Troche osiadłam na laurach, a troche książka mi się trafiła niezbyt ciekawa. Męczę ją i męczę, a ostatnio w ogóle do niej nie zajrzałam przez kilka dni. Czytam "Vogue. Za kulisami świata mody" Kristie Clements. Jak tak dalej pójdzie, to nie wiem czy dam rade przeczytać te 12 książek. Mam nadzieję, że Wam idzie lepiej.


Lista przeczytanych książek:
1. Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce. Katarzyna Kędzierska
2. Masa o kobietach polskiej mafii. Artur Górski, Jarosław Sokołowski
3. Katarzyna Wielka. Gra o władze. Ewa Stachniak
4. Vogue. Za kulisami świata mody Kristie Clements - nadal czytam

Podzielcie się swoimi tytułami przeczytanych do tej pory książek.

Atina.
Czytaj dalej

John Frieda Sheer Blonde Go Blonder Lightening Szampon i odżywka rozjaśniająca do włosów blond

Szampon i odżywka Go Blonder delikatnie rozjaśnia i rozświetla naturalne i farbowane włosy blond oraz włosy z blond pasemkami. Ekstrakt z cytrusów i rumianku wzmacnia włosy od nasady aż po końce i zapewnia im zdrowy wygląd. Nie zawiera amoniaku ani wody utlenionej, dzięki czemu nadaje się do codziennego użycia.

Pojemność: 250ml
Cena: 35zł
Sklep: Rossmann, Sephora


Zestaw ten interesował mnie od bardzo dawna i cieszę się, że wreszcie trafił do mojej łazienki. Chociaż nie mam zbyt dobrego zdania o tym duecie, to naprawdę potrzebowałam zaspokoić swoją ciekawość. Teraz bez większych emocji przechodzę obok półek z kosmetykami John Frieda.

Szampon i odżywka bardzo ładnie podkreślają kolor włosów blond lekko je rozjaśniając. Im częściej je stosujemy, tym blond jest bardziej rozświetlony. Niestety Sheer Blonde wysusza też włosy. Zdecydowanie nie polecam tego zestawu do codziennej pielęgnacji, a raczej tylko do sporadycznego podkreślania blondu. Ja zazwyczaj stosuje go wtedy gdy mam jakieś wyjście lub gdy zbliża się pora farbowania, a ja ciągle ją odkładam. Wtedy ratuje się właśnie takimi produktami.

Szampon świetnie domywa włosy z olei i resztek produktów do stylizacji. Odżywka ułatwia rozczesywanie oraz lekko wygładza włosy. Obydwa kosmetyki bardzo ładnie pachną i są mega wydajne.

Od lewej: odżywka, szampon

Podsumowując są to kosmetyki, które warto mieć w pogotowiu, ale nie są one niezbędne w codziennej pielęgnacji, wręcz nie polecam stosować ich zbyt często, bo naprawdę przesuszają włosy, szczególnie szampon. Spokojnie można zastąpić ten duet tańszym niebieskim szamponem, np. firmy Joanna.

Znacie ten duet? Stosujecie kosmetyki przeznaczone tylko do włosów blond?

Atina.

Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie... bareMinerals, Marc Jacobs, Rituals

Dziś zapraszam Was na kolejny cykl o miniaturkach. Tym razem zdecydowałam się też na pokazanie próbek, ponieważ chciałam aby pojawiło się o nich kilka słów na blogu. Pierwsza z nich to próbka zapachu Marc Jacobs Lola. Generalnie perfumy od MJ słyną z ciekawych flakonów, ale sam zapach jest zazwyczaj ledwo wyczuwalny i w ogóle nietrwały. Miałam tak już z dwoma, może trzema innymi flakonami. Lola zaciekawiła mnie, bo wreszcie ją czuć. Jest ciepła i kojarzy mi się już z czymś co kiedyś nosiłam, ale nie jestem w stanie podać nazwy tego zapachu. Także nie jest to nic oryginalnego, aczkolwiek mogłabym ponosić ją dłużej, ale wielkiego parcia na pełnowymiarowy flakon nie mam.

Nuty zapachowe:
grejpfrut, pieprz, gruszka
piwonia, geranium, róża
fasola Tonka, wanilia, piżmo


Drugą próbką, a dokładnie trzema takimi samymi jest krem do ciała od Rituals. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką. Po tej niewielkiej ilości mogę powiedzieć, że seria Rituals of Sakura pięknie pachnie. Słodko, trochę egzotycznie i przede wszystkim bardzo intensywnie. Sam kosmetyk też jest bardzo przyjemny w użyciu i nawet fajnie się spisuje. Na pełen wymiar raczej jednak się nie skusze, bo znam tańsze równie dobre produkty do pielęgnacji ciała. Słoik o pojemności 200ml kosztuje około 84zł.

Na koniec zostawiłam sobie miniaturkę serum do twarzy bareMinerals Skinlongevity Vital Power Infusion. Całkiem miło mi się go używało, ale nie zauważyłam jakiś większych efektów podczas jego stosowania. Serum ma postać lotionu, który bardzo szybko się wchłania, nie zapycha porów i nie podrażnia. Lekko nawilża i kosztuje 36 funtów (50ml). Myślę, że sprawdziłby się u mnie lepiej latem, kiedy to moja skóra potrzebuje właśnie takich lekki produktów. Miałam też próbkę kremu do twarzy z tej serii, ale to była kompletna porażka. Twarz się po nim okropnie świeciła i na drugi dzień miałam wysyp pryszczycy. Także serum zdecydowanie lepiej tu wypada.

Znacie moje dzisiejsze mini produkty? Lubicie?

Atina.
Czytaj dalej

Vianek Nawilżający Płyn micelarny do cery suchej i wrażliwej z ekstraktem z robinii akacjowej

Delikatny płyn micelarny, który skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając jednocześnie skórę nawilżoną i ukojoną. Przeznaczony do cery suchej i wrażliwej, zawiera kompleks humektanów (mocznik + proteiny pszenicy + mleczan sodu + kwas hialuronowy). Ekstrakt z robini akacjowej działa antyoksydacyjnie, a panthenol łagodzi wszelkie podrażnienia.

Pojemność: 200ml
Cena: 17,99zł
Sklep: Vianek, drogerie internetowe


Kolejny bardzo dobry preparat do demakijażu od Sylveco. Musze przyznać, że najbardziej od nich lubię właśnie wszelkie płyny do demakijażu i toniki. Z resztą różnie bywa, ale jak na razie zawiodłam się tylko na kremach do twarzy i pod oczy. W planach mam zakup peelingu enzymatycznego oraz toniku z nowej (różowej) serii.

Płyn do cery suchej i wrażliwej jest bardzo delikatny dla skóry, ale bezlitosny dla makijażu. Bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem oczu jak i skóry twarzy. Przy czym nie podrażnia jej, a wręcz przynosi ulgę, lekko ją nawilża. Przyjemnie pachnie i ma ładne opakowanie. Do tego skład jest w miarę krótki i przyjazny.

Skład:
Aqua, Decyl Glucoside, Glycerin, Robinia Pseudoacacia Flower Extract, Panthenol, Urea, Hydrolyzed Oats, Sodium Lactate, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Parfum, Phytic Acid, Dehydroacetic Acid.


Zdecydowanie polecam Wam wszelkie płyny do demakijażu oraz toniki od firmy Sylveco (Biolaven, Vianek). Jedne ładniej pachną, drugie ładniej wyglądają, ale wszystkie są skuteczne i zarazem delikatne dla wrażliwej skóry.

A Wy co myślicie o firmie Sylveco? Które ich produkty najbardziej lubicie?

Atina.
Czytaj dalej