wtorek, 17 września 2019

Kerastase Elixir Ultime Pielęgnacyjny olejek do włosów koloryzowanych

Olejek do włosów farbowanych Elixir Ultime Kerastase to wybitny kosmetyk z najwyższej półki. Stanowi on połączenie aż 4 olejów zamkniętych w jednej butelce. Olejek dostarczy włosom wszelkich, niezbędnych składników odżywczych a także znacznie poprawi ich wygląd. Pierwszym olejkiem, jaki wchodzi w skład tego kosmetyku jest olej kameliowy, który ma silne działanie ochronne. Zabezpiecza on włosy przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, dzięki czemu włosy są mocniejsze, a kolor tak szybko nie blaknie i nie płowieje. Ten sam olejek ma silne działanie antyoksydacyjne, czyli zwalcza on wolne rodniki, które przyczyniają się do szybszego starzenia się włosów. Olejek arganowy natomiast roztacza nad włosami swego rodzaju parasol ochronny i nie pozwala wodzie parować z włosów co przekłada się na odpowiednie nawilżenie i sprężystość włosów. Olejek kukurydziany jest odpowiedzialny za wygładzenie włosów co przekłada się na ich łatwiejsze rozczesywanie. Olejek Praxai chroni włosy przed różnego rodzaju czynnikami zewnętrznymi, łagodzi podrażnienia oraz uspokaja funkcjonowanie skóry.

Pojemność: 100ml
Cena: 140,22zł
Sklep: Fryzomania
Ważność: 18 miesięcy od otwarcia
Kraj produkcji: Hiszpania


Nie wyobrażam sobie mycia włosów bez nałożenia na nie w końcowym etapie olejku lub serum wygładzającego. Ta część pielęgnacji nie musi być, a nawet nie powinna być w 100% naturalna. Dlaczego, bo jeszcze nie trafiłam na produkt naturalny, który radziłby sobie z moim sianem na głowie. Moje włosy są rozjaśniane średnio co 2-3 miesiące. Niestety ten zabieg powoduje, że końcówki włosów się puszą, szczególnie zaraz po umyciu. W moim przypadku najlepiej sprawdzają się produkty na bazie silikonów i naturalnych olejów. Olejek Kerastase taki właśnie jest! Wygładzenie plus pielęgnacja. W swoim składzie ma on łagodne silikony jak i oleje: kukurydziany, arganowy, marula, kameliowy, z nasion Pracaxi. Prawie na samym końcu znajdziemy jeszcze wyciąg z liści herbaty. Dla mnie skład idealny! 

Skład:
Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Zea Mays / Corn Germ Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Camellia Oleifera Seed Oil, Pentaclethera Macroloba Seed Oil, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Linalool, Caprylic/Capric Trigyceride, Citronellol, Geraniol, Hydroxycitronellal, Coumarin, Tocopherol, Camelia Sinensis Leaf Extract Parfum/Fragrance, C43704/1

Olejek nakładam na mokre włosy jeszcze przed ich rozczesaniem. Po takim zabiegu rozczesywanie jest zdecydowanie łatwiejsze. 

Włosy po wyschnięciu są gładkie, błyszczące i sypkie. Nie ma mowy o ich obciążeniu, a nakładam aż dwie pompki produktu. Moje włosy aktualnie sięgają łopatek i dwie pompki to optymalna dla nich ilość. Elixir Ultime jest bardzo wydajny. Używam go ponad miesiąc, a ubytek jest naprawdę niewielki. Myślę, że może posłużyć mi  jeszcze z pół roku albo i dłużej. Myję włosy co drugi dzień. 

Warto też wspomnieć, że opakowanie jest szklane. Ładnie prezentuje się na toaletce i jest solidnie wykonane. Zapach jest bardzo przyjemny, niestety delikatny i krótkotrwały. 

Bardzo polubiłam się z tym olejkiem i cieszę się, że miałam okazję go przetestować. Otrzymałam go w ramach współpracy ze sklepem internetowym Fryzomania. Aktualnie trwa na niego promocja i zamiast 140,22zł zapłacicie tylko 107,86zł. Warto też przejrzeć cały dział "Serum do włosów" i sprawdzić ile jeszcze innych ciekawych produktów na końcówki włosów jest dostępnych na rynku. Wybór jest przeogromny i ciężko się zdecydować na jeden kosmetyk ;)

Pozdrawiam Atina.

niedziela, 8 września 2019

Rosadia Płyn micelarny Tonik/Mgiełka 2w1

Wielofunkcyjny preparat do oczyszczania i tonizowania cery wrażliwej, mieszanej, dojrzałej i naczynkowej. Stworzony na bazie hydrolatu z róży damasceńskiej, który wykazuje działanie przeciwstarzeniowe i antyoksydacyjne, poprawiając elastyczność skóry. Dodatek kwasu mlekowego ujednolica jej koloryt i strukturę, wygładzając przy tym drobne zmarszczki mimiczne. Po zastosowaniu płynu pozostaje na skórze wyraźne uczucie komfortu, czystości i świeżości.

Pojemność: 200ml
Cena: 20zł
Sklep: internet i niektóre drogerie stacjonarne
Ważność: 3 miesiące od otwarcia


Bardzo przyjemny produkt, chociaż nie rozumiem tego potrójnego przeznaczenia. Płyn micelarny, tonik i mgiełka w jednym opakowaniu. To nie dla mnie! Używałam go tylko jako płynu micelarnego i w tej roli spisywał się bardzo dobrze. Świetnie zmywał makijaż z oczu jak i z całej twarzy. Był delikatny dla mojej wrażliwej cery. Pozostawiał cerę lekko nawilżoną, czystą i świeżą. Pachniał bardzo delikatnie i przyjemnie. Chętnie ponowie ten zakup!

Nie używałam spray'u tylko odkręcałam korek i wylewałam płyn na wacik. Następnie dokonywałam klasycznego demakijażu. Bardzo podoba mi się jeszcze wygląd opakowania.

W składzie znajdziemy hydrolat z bułgarskiej różowej róży, pantenol, kwas mlekowy, łagodzącą alantonie, olejek z kwiatów pelargonii pachnącej oraz olejek eteryczny ze skórki cytryny. Całkiem przyzwoicie to wygląda. 

Skład:
Aqua, Bulgarian Pink Rose (Rosa Damascena) Hydrolate, Coco-Glucoside, Panthenol, Sorbitol, Lactic Acid, Allantoin, Cocamidopropyl Betaine, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Limonum Peel Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Limonene.

Znacie tego cudaka od Rosadia?

Atina.

niedziela, 1 września 2019

Make Me Bio Woda pomarańczowa do skóry dojrzałej i naczynkowej

Woda z kwiatów pomarańczy jest odpowiednia dla wszystkich rodzajów skóry. Szczególnie polecamy ją jednak cerze dojrzałej i naczynkowej, ze względu na jego łagodzące i rozjaśniające właściwości. Hydrolat oczyszcza i odświeża skórę, działa tonizująco i kojąco. Rozjaśnia przebarwienia i pomaga walczyć ze zmarszczkami, głęboko nawilża i poprawia elastyczność skóry. Jego zapach działa odprężająco i pobudza zmysły. Woda pomarańczowa może być stosowana jako tonik do twarzy, odświeżająca mgiełka i wcierka do skóry głowy.

Pojemność: 100ml
Cena: 19-26zł
Sklep: drogerie internetowe
Kraj pochodzenia: Polska


Woda pomarańczowa to mój trzeci kosmetyk od Make Me Bio. Dziwna sprawa, ale wszystkie trzy brzydko pachniały. Początkowo myślałam, że to taka przypadłość wody różanej klik, ale kolejne dwa kosmetyki równie nieładnie pachniały.  Zarówno Krem do rąk intensywnie nawilżający klik jak i woda pomarańczowa posiadają okropną nutę zapachową. Pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją. Nie wiem czy skusze się na czwarty produkt tej firmy. 
Działanie jak zawsze było poprawne. Mgiełka nawilżała, odświeżała oraz łagodziła lekkie zaczerwieniania. Na minus mogę jeszcze dorzucić słabą wydajność. Może gdyby dozownik dawał bardziej rozproszoną mgiełkę, to produkt byłby wydajniejszy. 
Kosmetyk służył mi jako tonik oraz jako mgiełka do twarzy przed nałożeniem pielęgnacji zarówno porannej jak i wieczornej. Gdyby nie zapach, to chętnie wróciłabym jeszcze do tego produktu.

Skład:
woda z pomarańczy gorzkiej, woda, potassium sorbate, sodium benzoate, citric acid

Dajcie zna czy macie podobne odczucia względem zapachów kosmetyków Make Me Bio? 

Atina.

wtorek, 27 sierpnia 2019

Kosmetyczne nowości z Polski

Wakacje w Polsce to dobra okazja do uzupełnienia zapasów kosmetycznych. Szczególnie tych polskiej produkcji ;) Oczywiście starałam się nie szaleć i wzięłam tylko to co naprawę mi się przyda w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Zapraszam do oglądania i czytania.


Zacznę od niedawnego odkrycia, a mianowicie od kosmetyków marki Nowa Kosmetyka. Skusiłam się na ich trzy różne produkty: 
- serum do twarzy Równowaga w Płynie
- serum do skóry głowy Mniej Problemów Więcej Włosów
- serum do paznokci Na Ratunek Po Hybrydzie
Świetne składy, szklane opakowania, przyzwoite ceny i fajne nazwy. Jeszcze ich nie używałam, ale jestem dobrej myśli.


Skusiłam się też na kolejny produkt od Miodowa Mydlarnia. Wcześniej miałam mydło Karotka z Miodem klik i masło do twarzy i ciała Ambrozja klik. Teraz trochę żałuje, że nie dobrałam sobie któregoś z ich maseł do twarzy;/ Będę za to testować nawilżający eliksir do twarzy Śliwka z Szafranem, który kupiłam ze względu na śliwkę ;) Mam nadzieję, że będzie pięknie pachniał i pięknie działał!


Dwa naturalne produkty z Super Pharm firmy NaturalME. Wzięłam je, bo była na tę markę spora promocja. Hydrolatu z melisy nigdy nie miałam, a olej z dzikiej róży znam tylko jako dodatek do ser czy kremów. Nadarzyła mi się okazja, żeby poznać bliżej te roślinki i ich działanie ;)


O A Jeden wiele słyszałam, ale nie miałam okazji nic od nich używać. Będę nadrabiać zaległości i testować dwa produkty: olej z nasion maku polnego i mydło bobasek do skóry wrażliwej. Bardzo lubię maki, więc nie mogłam przeje obojętnie obok oleju z tych kwiatów. Ciekawe czy będzie się wyróżniał na tle innych olejów?


Moja Farma Urody już od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie. Szczególnie ich produkt o nazwie Ziołowy Botoks! Do kompletu dobrałam olej Jarmużowy do demakijażu. 


Woda pomarańczowa od Make Me Bio, to chęć sprawdzenia czegoś innego z tej marki, a płyn micelarny Vianek to sprawdzona i lubiana przeze mnie pozycja.


Zestaw trzech odżywek Anwen, który zawiera proteiny, emolienty i humektany. Chcę sprawdzić czego moje włosy najbardziej potrzebują. No i oczywiście muszę się dowiedzieć o co tyle szumu z tą całą Anwen ;)


O maskach Garnier Fructis czytałam już wiele postów, ale nie ma to jak własna opinia! Sięgnęłam więc po maskę nadającą blask z jagodami Goji do włosów koloryzowanych.


Kerastase Elixir Ultimate Oleo Complex Olejek do włosów farbowanych otrzymałam od fryzomania.pl. Kosmetyk wybrałam sobie sama i jak na razie jestem z niego zadowolona. Chcę jeszcze sprawdzić jak będą wyglądały moje włosy po dłuższym stosowaniu tego cuda. Czasami zdarza się, że po jakimś czasie kosmetyk już nie służy włosom.
Aktualnie trwa na niego promocja i kosztuje 107,86zł zamiast 140,22zł.


Spray Gliss Kur kupiłam ponieważ widząc go w drogerii przypomniałam sobie jak jedna z moich koleżanek chwaliła sobie te spray'e. Wzięłam ten, który miał w składzie dwa olejki. Inne, które udało mi się sprawdzić miały tylko jeden olej w składzie!


Pastę Oral-B kupiłam po tym jak otrzymałam jej miniaturkę od swojego dentysty. Wydała mi się dobra i stwierdziłam, że muszę kupić pełnowymiarowe opakowanie. Jest to wersja do odbudowy dziąseł. Mam, a raczej miałam problemy z krwawiącymi dziąsłami. Pasta jest tak na wszelki wypadek, jakby dolegliwości wróciły.


Na koniec kilka próbek. Maseczka Cien do włosów suchych z Lidla kupiona na jakiś weekendowy wyjazd. Bardzo lubię te saszetki i chętnie kupuje. Nie polecam natomiast pełnowymiarowych masek z tej marki. Miałam tylko jedną, ale nie polubiłam się nią;/ Reszta próbek to prezent do zamówienia w internetowej drogerii ;)


Wpadło Wam coś w oko? O czym chcecie poczytać na blogu?

Atina.

sobota, 27 lipca 2019

Zużyłam, więc się wypowiem (Vis Plantis, The Saem, Essano, Calaya)

Dziś zapraszam Was na kolejną porcję zużyć. Tym razem są to płyny micelarne, hydrolat i mgiełka do twarzy. Jest to prawdopodobnie ostatnia notka przed moim wakacjami w Polsce. Wracam pod koniec sierpnia z nową energią i nowymi kosmetykami ;d Tymczasem zostawiam Wam post o kosmetykach, które zużyłam do ostatniej kropli. 


The Saem Healing Tea Garden Micelarna woda z Zieloną Herbatą (Korea)
Bardzo lubię pić zieloną herbatę, więc jeśli zobaczę kosmetyk z tym składnikiem to prawdopodobnie go kupię! Produkt ten pochodzi z Korei, ale ma całkiem przyzwoity skład. Sporo w nim naturalnych ekstraktów. Zielona herbata była wyjątkowo delikatna dla mojej wrażliwej cery, ale niestety słabo sobie radziła ze zmywaniem tuszu do rzęs;/ Zapach był przyjemny, aczkolwiek ledwo wyczuwalny. Raczej nie kupiłabym ponownie.
300ml/8dolarów

Skład:
Water, Dipropylene Glycol, PEG-7 Caprylic/Capric Glycerides, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Camellia Sinensis Leaf Water (100ppm), Opuntia Ficus-Indica, Citrus Unshiu Peel Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Extract, Jasminum Officinale (Jasmine) Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Sciadopitys Verticillata Root Extract, Hovenia Dulcis Fruit Extract, Portulaca Oleracea Extract, Sodium Citrate, Citric Acid, Disodium EDTA, Butylene Glycol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Tropolone

Vis Plantis Herbal Vital Care Płyn micelarny Aloes+Pantenol (Polska)
Płyny Vis Plantis już nieraz u mnie gościły i musze przyznać, że zawsze byłam z nich zadowolona. Tanie, łatwo dostępne produkty o dobrym działaniu. Zdecydowanie lepiej radzą sobie z tuszem do rzęs od swojego poprzednika (The Saem Healing Tea Garden). Przy małym budżecie lub gdy jesteście po prostu oszczędne zdecydowanie polecam płyn micelarny Vis Plantis! Przejrzałam bloga w poszukiwaniu starych recenzji tego produktu i znalazłam jedną notkę z 2016 roku klik. Zmieniona szata graficzna, ale skład i działanie pozostało bez zmian! 
500ml/18,79zł

Skład:
Aqua , Glycerin, Sodium Cocoamphoacetate, Polysorbate-20, Maltooligosyl Glucoside/Hydrogenated Starch Hydrolysate, Propylene Glycol, Aloe Barbardensis Leaf Juice, Panthenol, Cotric Acid, Tetrasodium EDTA, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate. 

Essano Superfoods Mgiełka do twarzy Jarmuż (Nowa Zelandia)
Na tą mgiełkę skusiłam się ze względu na główny składnik - Jarmuż! Nigdy wcześniej nie spotkałam się z kosmetykiem zawierającym to jakże zdrowe warzywo. Dodatkowo miałam z tyłu głowy informację, że moja poprzednia mgiełka Essano w wersji Śliwka Kakadu i Zielona Herbat klik była fenomenalna. Jarmuż jednak nie przebił jej swoim działaniem, ale nie mogę powiedzieć, że był to zły kosmetyk. Cudownie odświeżał, nawilżał i przygotowywał cerę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Skład ma cudowny, ale jakoś ta śliwka bardziej zapadła mi w pamięci.
120ml/12dolarów
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia 
Kosmetyki Essano nie są testowane na zwierzętach

Skład:
Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Hydrolyzed (Kale) Protein, Hydrolyzed (Carrot) Protein, Hydrolyzed (Lemon) Protein, Betaine, Hamamelis Virginiana (with Hazel), Maltodextrin, Camelia Sinensis Leaf Extract, Hydrolyzed Eruca Sativa Leaf, Phosphatidylcholine, Alcohol, Tocopherol, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Dihydroacetic Acid, Fragrance.

Calaya Hydrolat Lawendowy (Polska)
Najczęściej sięgam po wodę różaną, ale to lawenda bardziej mi się podoba! Jej zapach relaksuje i odpręża. Na skórę działa kojąco, regenerująco, przeciwstarzeniowo i antyseptycznie.  Doskonale spisuje się jako tonik do twarzy. Uwielbiam!
Surowiec pochodzi z Hiszpanii, ale Calaya to polska firma. 
100ml/11,89zł

Znacie te produkty? Zwracacie uwagę na to skąd Wasze kosmetyki pochodzą?

Atina.

czwartek, 18 lipca 2019

Masmi, czyli produkty higieniczne z bawełny organicznej

Jeszcze kilka lat temu nie miałam świadomości na temat zdrowych produktów higienicznych. Odmówiłam wtedy współpracy z pewną inną firmą, bo nie interesował mnie ten temat i nie chciałam pisać na blogu o podpaskach. Dziś jestem zupełnie inną osobą, mam inną wiedze i bardzo chętnie popisze o dobrych podpaskach. W dzisiejszym poście opisze swoją przygodę z produktami które otrzymałam od firmy MASMI oraz przypomnę dlaczego warto zwracać uwagę na to jakie podpaski czy tampony kupujemy. 


Moje stałe czytelniczki zapewne pamiętają, że ostatnio zaopatrzyłam się w kubeczek menstruacyjny klik i niestety ciągle jeszcze nie zaczęłam go stosować. Główny powód to brak czasu, a początki na pewno będą trudne, więc ciągle to odkładam. Nadal stosuje artykuły typu podpaski czy wkładki. Kiedyś lubiłam te z Lidl'a, ale ostatnio zmieniono im opakowania oraz o zgrozo materiał z którego zostały wykonane. Teraz są sztuczne i nieprzyjazna dla delikatnych stref intymnych. Moja informacja dotyczy angielskiej sieci Lidl'a, nie wiem jak ma się sprawa w Polsce. 
MASMI możecie dostać zarówno w Polsce jak i w Anglii. Cena podpasek waha się w okolicach 16-17zł. Tak wiem, że to trochę drożej niż przeciętna paczka podpasek na rynku, ale za dobry, zdrowy materiał trzeba zapłacić więcej. Jeśli chce się zaoszczędzić, to warto pomyśleć o kubeczku menstruacyjnym lub wypatrywać promocji.
Moja strefa intymna jest bardzo wrażliwa i źle reaguje na wszelkie sztuczne materiały. W związku z tym dużą uwagę przykładam do wyboru artykułów do higieny intymnej. Poza tym jakiś czas temu trafiłam na informację o szkodliwości podpasek, wkładek czy tamponów. Większość z nich jest wybielana chlorem, który jest jak wiemy substancją żrąca, więc jak można stosować go do produktów, które mają styczność z delikatną strefą intymną?!

MASMI jest firmą, która przykłada wielką wagę do tego jakiej bawełny używa w swoich wyrobach. Jest ona zawsze w stu procentach czysta i organiczna.

Pozostałe składniki jakie znajdują się w niektórych produktach MASMI to:
Aqua, Achillea Millefolium Flower Extract, Benzoic Acid, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Bisabolol, Calendula Officinalis Flower Extract, Caprylyl/Capryl Gluciside, Chamomilla Recutita Flower Extract, Citronellol, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Cocoglycerides, Coumarin, Dehydroacetic Acid, Dicaprylyl Carbonate, Disodium Capryloyl Glutamate, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium Cocoyl Glutamate, Ethylhexylglycerin, Geraniol, Gluconolactone, Glycerin, Glyceryl Oleate, Hexyl Cinnamal, Hexyl Decanol, Hipoalergiczne medyczne tworzywo (Medical Grade TPE), Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene Carboxaldehyde, Lactic Acid, Lauryl Glucoside, Lavandula Hybrida Oil, Linalool, Limonene, Lonicera Caprifolium Flower Extract, Lonicera Japonica Flower Extract, Melissa Officinalis Leat Extract, Olea Europaea Fruit Oil, Olus Oil, Parfum, Patyczek papierowy, Phenoxyethanol, Polyglyceryl-2-Dipolyhydroxystearate, Potassium Sorbate, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Sodium Benzoate, Sodium Cocoyl Glutamate, Sodium Stearoyl Glutamate, Sorbic Acid, Sorbitol, Tocopheryl Acetate, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Vitis Vinifera Leaf Extract, Xanthan Gum.

Niestety zabrakło mi składów w języku polskim na opakowaniach moich produktów. Znalazłam po słowacku, to i tak plus, bo na większości podpasek nie ma nawet słowa o tym czego użyto do ich produkcji.

Osobiście bardzo byłam zadowolona z podpasek MASMI. Były trochę za grube, ale można też kupić wersje ultracienką, więc to nie jest problem. Moja wagina nie ucierpiała, czuła się cały czas komfortowo ;). Do wkładek mam większe zastrzeżenia, bo były też ciut za grube, miały słaby klej i nie czułam stu procentowego komfortu podczas ich noszenia. Tamponów niestety nie użyłam, bo nie stosuje ich na co dzień, tylko w wyjątkowych sytuacjach typu basem czy większa impreza. Nie chciałam się do niczego zmuszać. Chętnie jednak wyrzucę swoje stare tampony i zastąpię je tymi od MASMI. Zawszę mam jedną paczkę w pogotowiu ;)

Aktualnie w Rossmann'ie trwa promocja na tampony bez aplikatora. Zamiast 16,99zł zapłacicie 11,99zł.

Co myślicie o produktach MASMI i o tym całym zamieszaniu z niezdrowymi podpaskami?

Atina.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Zużyłam, więc się wypowiem (Gwen Stefani, Marks&Spencer, The Body Shop, Bvlgari)

Mam nadzieję, że nie jestem nudna z tymi zużyciami, ale naprawdę mam ich jeszcze całkiem sporo w zanadrzu;d Bloguję rzadziej niż kiedyś i nie nadążam pisać osobnych recenzji. Tym bardziej, że o większości z tych produktów zazwyczaj nie da się zbyt dużo napisać. Dziś porcja pustych, ale jeszcze pachnących buteleczek po perfumach ;)


BVLGARI Eau Parfumee Au The Noir Miniaturka wody kolońskiej unisex
Bardzo mocna i intensywna kompozycja, którą o dziwo polubiłam. Miałam kilka miniaturek, więc zapach dobrze poznałam. Jego zaletą jest świetna trwałość oraz nieoklepany aromat - orientalno - drzewny. Trochę bardziej męski niż kobiecy, ale mi akurat przypasował! Nosiłam go nie tylko zimą, ale i latem. Zapach cały czas ewoluuje i mi podoba się najbardziej po upływie 2-3 godzin od aplikacji. Mroczny, tajemniczy i charakterny! Sprawdźcie go koniecznie w perfumerii.
75ml/166zł

Nuty zapachowe:
czarna herbata, tytoń, róża damasceńska, agar, paczula, nuty drzewne i skóra.

The Body Shop Woda toaletowa Mango
Od dawna wiem, że owocowe wody TBS są słabiutkie. Słodkie, nietrwałe i płaskie. Mimo to co jakiś czas skuszę się na kolejną flaszkę. Najlepiej jak do tej pory wspominam wersje Moringa. Mango było słodziutkie, ale ulotne jak bańka mydlana.
30ml/65,90zł

Marks&Spencer Rosie for Autograph Nuit Parfum 
W tym przypadku zostałam pozytywnie zaskoczona. Perfumy te były wyraziste i bardzo trwałe. Może sam zapach nie był dla mnie stworzony, ale chętnie rozejrzę się za czymś innym w M&S. Aktualnie nie jest on już dostępny na stronie producenta, więc nie mam jak sprawdzić ceny pełnowymiarowego flakonu.

Nuty głowy to bergamotka, różowa piwonia i czarna porzeczka
Nuty serca to róża, jaśmin, konwalia i frezja
Nuty bazy to piżmo, fiołek i białe drzewa

Gwen Stefani Harajuku Lovers Love
Ta flaszka to jeszcze pozostałości po młodzieńczej ekscytacji słodkimi perfumami. Miałam ich kiedyś całkiem sporo. Część zużyłam, a część posłałam w świat. Love były jednymi z ulubieńszych w tamtym okresie. Dziś już mi minęła ta miłość, a tę ostatnią wodę toaletową zużywałam, bo nie chciałam jej wyrzucać. 
Aktualnie już ich nie odbieram jako słodkie, lecz słodko-świeże z przewagą na świeże. Trwałość zaliczam raczej do średnio-kiepskich. Na pewno nie ponowię zakupu, bo porostu zmieniły mi się gusta. Moja buteleczka to tester, normalna wersja jest zdecydowanie bardziej ładniejsza i dziewczęca - ma kształt laleczki. Nastolatkom na pewno się spodoba! To może być fajny pomysł na prezent dla młodych dziewczyn. 
30ml/102zł

Nuty głowy: bergamotka, pomelo, brzoskwinia i bambus
Nuty serca: piwonia, róża, narcyz i jaśmin
Nuty bazy: ylang-ylang, wanilia

A Wy czym ostatnio pachniecie?
Atina.

wtorek, 2 lipca 2019

Mydlane nowości (La Corvette Marseille, Crate 61, L'Occitane, Okay, Korres)

Mydła w kostce to mój mały bzik. Używam ich do mycia twarzy, ciała i rąk. Zazwyczaj wybieram te z naturalnym składem, ale czasem skusze się na coś z dodatkiem chemii. Później tego żałuje i szybko wracam do natury;) Poniżej widzicie moje najnowsze nabytki. Trzy o pięknym, naturalnym składzie i dwa takie sobie, które będę stosować tylko do mycia ciała i rąk. 


La Corvette Marseille Marsylskie mydło z oliwą z oliwek (Francja)
Wreszcie udało mi się kupić oryginalne, w stu procentach naturalne mydło marsylskie. La Corvette posiada certyfikat Eco Cert i Cosmos Natural. Co oznacza, ze ich mydło jest naturalne, że jego opakowanie zostało zmniejszone do minimum i że ten produkt nadaje się do skóry wrażliwej! Eco Cert wymaga minimum 95% składników pochodzenia naturalnego, natomiast Cosmos Natural jeszcze więcej, bo aż 98%. Moje mydło to 100% natury, więc oba certyfikaty uzyskało bez problemów;)
Posiadam ogromną kostkę o wadze 300g. Jej koszt to tylko 3,5 euro (teraz w promocji na stronie producenta kosztuje jeszcze mniej - 2,8 euro). Mydło można stosować również do prania, ale raczej nie będę tego sprawdzała, chyba, że do zaprania jakiejś plamy. Jest to idealny wybór dla skór problematycznych z egzemą i alergiami. 
Moja wersja zawiera w swoim składzie 72% oliwy z oliwek, którą bardzo lubię zarówno w kuchni jak i pielęgnacji. Mydło wąchane przez opakowanie bardzo ładnie pachnie. Świeżo, ale i trochę błotniście - w stylu Aleppo. Teraz czas na najważniejsze, czyli skład:

sodium olivate, sodium cocoate, aqua, sodium chloride, sodium hydroxide.

W skrócie mamy tu tylko oliwę z oliwek, olej kokosowy, wodę, sól i sód. Te dwa ostatnie wyparowują z mydła podczas leżakowania. Pomimo, że jeszcze nie używałam tej kostki, to po samym składzie wiem, że będę z niej zadowolona!
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia

Crate 61 Kastylijskie mydło z oliwą z oliwek (Kanada)
Kolejne mydło z oliwą z oliwek. Nic nie poradzę, że bardzo lubię ten składnik. Tym razem trafiłam na trójpak w super cenie. Jedno mydło kosztuje około 4 dolarów, a ja swój zestaw upolowałam za 5 funtów. Jedna sztuka jest już w trakcie używania;) Myje nią głównie twarz i muszę powiedzieć, że świetnie nawilża. Najpiękniejszy jednak jest tu skład! Pierwszy raz trafiłam na mydło składające się tylko z dwóch półproduktów, a mianowicie oliwy z oliwek i ekstraktu z liści oliwnych. No cudo :))) Mydło przyjemnie pachnie, bardzo delikatnie i jest dosyć twarde, co uważam za plus, bo nie lubię jak się kostki zbyt szybko rozpuszczają. Mimo, że jest twarde, to bardzo dobrze się pieni. 
Produkt nie był testowany na zwierzętach i jest wegański.
Ważność: 18 miesięcy od otwarcia

L'Occitane Wyjątkowo delikatne mydło z masłem shea Mleko (Włochy)
Swoją droga zawsze myślałam, że L'Occitane jest francuskie. Sama nie wiem dlaczego sięgnęłam po tą kostkę, bo skład nie wygląda imponująco. Kiedyś już miałam te mydełka, jedno w wersji zapachowej Werbena, drugie Mleko. W tamtych czasach nie patrzyłam aż tak na składy i nie miałam problemów ze skórą. W 2012 roku pisałam, że nadaje się do mycia twarzy i że ma naturalny skład ;d Fakt, że sporo w nim natury i nie można go całkowicie skreślić, ale na pewno nie polecam go do mycia twarzy! Chociaż jak się tak zastanowię, to wtedy nic lepszego nie znałam. Wszędzie były dostępne okropnie wysuszające żele do twarzy z SLS, więc pewnie takie mydło było miłą odskocznią. Za to jedno się nie zmieniło, mydło ciągle pachnie bardzo przyjemnie. Kostka 100g kosztuje 25zł.

Skład:
sodium palmate, aqua, sodium palm kernelate, sodium cocoate, butyrospermum parkii butter, parfum, althaea officinalis leaf/root extract, caprytlic/capric triglyceride, glycerin, tocopherol, tetra, sodium etidronate, pentasodium pentetate, magnesium aluminium silicate, sodium chloride, xanthan gum, palm acid, etidronic acid, palm kernel acid, sorbic acid, benzyl alcohol, linalool, alpha-isomethyl ionone, citronellol, coumarin

OKAY Pure Naturals Afrykańskie czarne mydło z nasionami konopi (USA)
Kolejna super zdobycz! Afrykańskie czarne mydło z idealnym składem. Do tej pory znałam tylko Dudu-Osum klik i musze Wam powiedzieć, że więcej do niego na pewno nie wrócę, bo ma w swoim składzie perfumy. Zdecydowanie wolę 100% natury! 
Kostka o wadze 156 gram kosztuje 6 dolarów. Jeszcze jej nie używałam, ale wydaje się być dosyć miękka jak na mydło.

Skład:
Butyrospermum Parkii (Raw Shea Butter), Cocoa Pod Ash, Aqua (Water), Elaeis Guineensis (Palm Kernel Oil), Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Olea Europaea (Olive) Oil, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Walnut Shell Powder

Korres Milk Mydło do zestresowanej skóry (Grecja)
W tym przypadku mamy do czynienia z nieidealnym składem, ale może nie będzie aż tak źle i dam radę zużyć to greckie mydełko. Poza niepotrzebną chemią, mamy tu całkiem sporo naturalnych dobroci. W sumie to skusiła mnie znana marka, tak samo jak w przypadku L'Occitane. Mam nadzieję, że nie będę tego żałować. Kostka o wadze 125 gram kosztuje około 20-25zł. 
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia.

Skład:
Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Aqua, Glycerine, Sorbitol, Palm Acid, Palm Kernel Acid, Parfum, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Maltodextrin, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Tetrasodium Edta, Tetrasodium Etidronate

Niestety w tekście zabrakło polskich mydeł;/ W sierpniu jadę na wakacje do Polski więc może polecicie mi jakieś super naturalne mydła polskiej produkcji?

Dajcie też znać które mydło z dzisiejszej notki najbardziej Was zainteresowało?
Atina.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.