19:50

La-Le Krem do twarzy antyaging z olejkiem z opuncji figowej

Krem przeznaczony szczególnie do cery dojrzałej, z pierwszymi oznakami starzenia, suchej i zmęczonej. Dzięki zawartości oleju z opuncji figowej krem zyskuje właściwości anty-aging. Stosowany w celu uelastycznienia, nawilżenia i naprężenia skóry oraz redukcji zmarszczek.

Pojemność: 60 ml

Cena: 45 zł

Sklep: La-Le

Ważność: 4 miesiące od otwarcia


Dziś na tapecie kolejny dobry kosmetyk naszej polskiej firmy La-Le. W kwietniu pisałam Wam o kremie głęboko nawilżającym z olejem z pestek dyni klik, który miał zdecydowanie lżejszą konsystencję. Ten z dzisiejszej notki jest bardziej zbity i według mnie bardziej odżywczy. Idealnie sprawdzi się właśnie teraz, gdy nadeszły już chłodniejsze dni Przy mojej mieszanej cerze najlepiej spisuję się stosowany na noc. Przyjemnie otula, koi i nawilża. Dodatek olejku z opuncji figowej sprzyja redukcji głębokich zmarszczek. O swoich doświadczeniach z tym olejem pisałam Wam tu
Poza tym krem ten nie zapycha porów, nie podrażnia i nie uczula. Ma szklane opakowanie i pięknie pachnie kokosem. 
W składzie oprócz olejku z opuncji figowej znajdziemy jeszcze olej kokosowy, masło shea oraz olej z nasion słonecznika. Trochę mi się nie podoba, że są tu też perfumy. Nie wiem po co producenci naturalnych kosmetyków dokładają sztuczne zapachy do swoich wyrobów?

Skład:
Aqua, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Helianthus Annuus Seed Oil, Opuntia Ficus-Indica Extract, Opuntia Ficus-Indica Seed Oil, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Sodium Stearoyl Lactylate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Glycerin, Parfum

Podsumowując jest to ciekawy kosmetyk, który warto wypróbować na własnej skórze. Firma La-Le często robi promocje -20% i wtedy można się skusić na testowe zakupy. 

Znacie kosmetyki La-Le? Lubicie się z olejkiem z opuncji figowej?
Atina.

20:44

Zakupy z TK Maxx'a (Cokoon, Habitbotanicals, Essano, Soap-n-Scent, Freshwater Farm)

Dawno nie było tu kosmetycznych nowości, a już mega dawno tych z TK Maxx'a. Nie myślcie sobie, że nic nie kupuje. Po prostu jest tego tak mało, że nie chce Was zanudzać ;) Ostatnio poszłam na zwiady do polskiego TK Maxx'a, żeby sprawdzić i porównać asortyment do brytyjskiej sieci tych sklepów. Ku mojej radości jest w czym wybierać! I nawet promocje można trafić fajne. Kupiłam kilka kosmetyków z dobrymi składami i w bardzo atrakcyjnych cenach. Jeśli jesteście ciekawe moich łupów, to zapraszam Was do dalszej części notki.

naturalne kosmetyki z tk maxxa, moje zakupy

Na pierwszy ogień idzie czysty olej z awokado francuskiej marki Cokoon, która zapewne tak jak Wam nic mi nie mówi. Olej ten można stosować do pielęgnacji skóry twarzy, ciała oraz włosów. Opakowanie o pojemności 30 ml kosztowało mnie tylko 9 zł. Cena producenta to aż 62 zł. Musicie przyznać, że niezły deal zrobiłam ;)
Dawno nie miałam czystego oleju z awokado, a pamiętam, że kiedyś go uwielbiałam. Będę miała okazje przypomnieć sobie jego działanie.


Drugim produktem, którego nie mogłam nie kupić jest, rozświetlające olejowe serum do twarzy z witaminą C amerykańskiej marki Habitbotanicals. Moja cera uwielbia kosmetyki z witaminą C! W składzie znajdziemy Tetrahexyldecyl Ascorbate, czyli syntetyczną witaminę C rozpuszczalną w olejach. Jest ona idealna do wszystkich rodzajów skóry, szczególnie do wrażliwej. Dzięki niej uzyskamy promienną cerę, rozjaśnimy przebarwienia oraz zwiększymy produkcję kolagenu. Ponadto mamy tu mnóstwo dobroczynnych olei oraz skwalan i witaminę E. Pełna recenzja dopiero jak zużyje zapasy, ale już po składzie widać, że to świetny kosmetyk!
Za opakowanie o pojemności 30 ml zapłaciłam 22 zł. Ceny regularnej nie pamiętam, ale jest dużo, dużo wyższa. 


W moje łapki wpadło też serum nieolejowe, do stosowania na dzień pod makijaż nowozelandzkiej marki Essano. Miałam od nich już kilka innych produktów klik. W tym przypadku skusiła mnie zawartość kurkumy, którą uwielbiam zarówno w kuchni, jak i w kosmetyczce. Serum ma rozświetlać i dodawać skórze energii. Jak dla mnie brzmi wyśmienicie. Oprócz kurkumy znajdziemy tu jeszcze kwas hialuronowy oraz witaminę E.
Opakowanie o pojemności 30 ml kosztowało 22 zł.


Przedostatnim produktem, który wrócił ze mną do domu, jest naturalne mydło Soap-n-Scent prosto z Tajlandii. Kostka pachnie delikatnie, ale wyczuwalnie słodko miodem i kozim mlekiem. Miałam już kiedyś wersję z węglem drzewnym klik, ale ona nie pachniała tak ładnie, jak ta z dzisiejszej notki. Skład prosty i naturalny. 
Kostka o wadze 250 g kosztowała 14 zł.


Ostatnim zakupem było kolejne mydło w kostce. Tym razem padło na miętuska australijskiej marki Freshwater Farm. Z tą firmą spotykam się pierwszy raz. Mydło, choć zapakowane to wydziela dosyć intensywny zapach cukierków miętowych. Coś czuję, że podczas kąpieli może dojść do ekstazy zapachowej ;d
Kostka o wadze 200g kosztowała mnie 12 zł. 
W TK Maxx'ie jest ogromny wybór mydeł w kostkach, ale trzeba uważać, bo nie wszystkie mają dobre składy. Zauważyłam, że im piękniejsze opakowanie, tym skład brzydszy ;)


Skusiłam Was kosmetykami z TK Maxxa? Widzicie tu produkty dla siebie? Ktoś tęsknił za TK Maxx'owymi wpisami?
Atina.

22:26

Function of Beauty Personalizowane kosmetyki do pielęgnacji skóry ciała i twarzy

Prawie dwa lata temu pisałam Wam o personalizowanych kosmetykach Function Of Beauty przeznaczonych do pielęgnacji włosów klik. Post ten do dziś jest bardzo popularny i chętnie przez Was czytany. Ostatnio nawet dostałam kilka zapytań odnośnie tych kosmetyków. Chcąc poznać na nie odpowiedzi, musiałam zajrzeć na stronę producenta. Tam wyczytałam, że marka poszerzyła swój asortyment o produkty do pielęgnacji skóry ciała oraz twarzy. Oczywiście postanowiłam Was o tym poinformować ;)

Źródło: Personalized Body Care | Function of Beauty

W skład zestawu do pielęgnacji ciała wchodzi żel pod prysznic oraz balsam do ciała. Przed zakupem budujemy swój profil i wybieramy typ naszej skóry (normalna, sucha i bardzo sucha), zapach oraz jego intensywność, np. bardzo intensywne mango z mandarynką <3, kolor oraz wpisujemy nasze imię lub nickname. Na koniec wybieramy pojemność (236 ml lub 473 ml) i przechodzimy do płatności. Nie ma tu zbyt wielu opcji, jeśli chodzi o samą pielęgnację. Wybieramy pomiędzy mniej, a bardziej nawilżającym lotionem. Według mnie brakuje pytania o to, czy posiadamy skórę wrażliwą. Nie zmienia to faktu, że nadal to fajna zabawa i super pomysł na prezent ;)

Źródło: Customized Skin Cleanser | Function of Beauty

W skład zestawu do pielęgnacji skóry twarzy wchodzi serum, produkt nawilżający (krem, żel lub lotion) oraz produkt oczyszczający (żel lub woda micelarna). Tu również budujemy swój profil i wybieramy rodzaj naszej cery, określamy, jak dużo makijażu nakładamy na codzień, wreszcie pojawia się pytanie o to, czy nasza cera jest wrażliwa. W następnych krokach określamy co chcielibyśmy uzyskać, np. nawilżenie, rozświetlenie. Klikając na konkretny efekt, pokazują nam się składniki, które będą zawarte w kosmetykach. I tak na przykład nawilżenie uzyskamy dzięki kwasowi hialuronowemu oraz niebiesko-zielonym algom. Natomiast rozświetlenie cery zagwarantuje nam witamina C i ekstrakt z mandarynek. Na koniec system sam zaproponował mi, aby ze względu na moją wrażliwą cerę kosmetyki były bez zapachu. To wszystko brzmi naprawdę bardzo profesjonalnie i zachęca do zakupu.

Polecam Wam wejść na stronę Function Of Beauty i nawet tylko dla zabawy stworzyć swój własny profil, aby zobaczyć co system Wam zaproponuje. 

Dajcie znać jak Wam się podoba taka personalizowana pielęgnacja?

Atina.

18:24

L'biotica Nordic Szampon w kostce Malina Nordycka i Olej z Róży

100% wegański – nie zawiera żadnych składników pochodzenia zwierzęcego. Opakowanie bez plastiku, przyjazny dla środowiska papierowy kartonik. To szampon, nie mydło. Korzystne pH gwarantuje miękkie i gładkie włosy. Idealny w podróży.

Pojemność: 82 g

Cena: 16,99 zł

Sklep: drogerie stacjonarne i internetowe

Szampon ten kupiłam z nadzieją, że może taka drogeryjna kostka zda u mnie egzamin i będę ją mogła sobie od czasu do czasu kupować stacjonarnie. Nie zawsze opłaca się robić zamówienie online dla jednej czy dwóch rzeczy. Niestety kosmetyk ten nie sprawdził się na moich średnioporowatych włosach. Po pierwszym użyciu bardzo swędziła mnie skóra głowy. Postanowiłam jednak dać mu jeszcze drugą szansę. Kolejne użycie obyło się już bez świądu, ale włosy były niedomyte i przyklapnięte. Wtedy stwierdziłam, że to nie jest produkt dla mnie ;/

Na plus mogę zaliczyć przyjemny, świeży zapach oraz ciekawą konsystencję, która bez problemu się pieniła. 

W składzie znajdziemy kilka niezbyt fajnych składników, np. Sodium Coco-Sulfate, który może nadmiernie wysuszać i podrażniać skórę, Potassium Sorbate i Sorbic Acid konserwanty, które mogą wywoływać alergie. W związku z tym nie polecam tego szamponu osobom z wrażliwą skórą głowy.

Skład: Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Coco-Sulfate, Triticum Vulgare (Wheat) Starch, Cetearyl Alcohol, Paraffin, Aqua, Glycerin, Parfum, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Rosa Gallica Flower Extract, Rosa Damascena Flower Oil, Glycine Soja Germ Extract, Triticum Vulgare Germ Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Lactic Acid, Arginine, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sorbic Acid, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Propanediol, Titanium Dioxide

Normalnie bym pewnie nie pisała o tym produkcie, bo zawsze lepiej pisze się o tym, co się sprawdziło. W tym przypadku miałam już porobione zdjęcia, wiec postanowiłam, że podzielę się z Wami moją opinią. Być może kogoś ustrzegę przed nieudanym zakupem ;) 

Znacie ten szampon? Jeśli tak to dajcie znać, jak u Was się spisuje?

Atina.

14:36

Zużyłam, więc się wypowiem (Mario Badescu, Alaffia, Biokap, DKNY, Yves Rocher)

Dzień dobry we wrześniu! Za oknem słońce świeci, więc i energii mam więcej. Przybywam dziś z kilkoma zaległymi zużyciami, o których chciałam Wam wspomnieć. Dziś głównie ostrzegam przed nietrafnymi wyborami, ale będą też i dobre produkty. O jednym nawet już kiedyś pisałam na blogu, ale trochę zmieniłam o nim zdanie, więc dziś chce to naprostować ;) Po więcej szczegółów zapraszam do dalszej części notki.

Mario Badescu Mgiełka do twarzy z aloesem, ogórkiem i zieloną herbatą (USA)

Moje pierwsze spotkanie z marką Mario Badescu i od razu zawód. Przez lata czytałam dużo dobrego o ich kosmetykach i od dawna miałam na nie ochotę. Gdy nadarzyła się okazja do zakupu mgiełki w niższej cenie, to od razu skorzystałam. Niestety już po pierwszym użyciu poczułam lekkie szczypanie. Wtedy sprawdziłam dokładnie skład i zdziwiłam się, że wcale nie jest taki naturalny, jak to sobie wyobrażałam. Mgiełkę zużyłam do końca, bo nie wywołała u mnie jakiejś mega alergii, ale czułam, że to nie jest to, co moja skóra lubi. W międzyczasie pojawiło mi się więcej takich podskórnych grudek, co myślę, że też jest winą tego kosmetyku. Nie wiem jak inne produkty tej marki, ale ja się mocno zraziłam. Tym bardziej że ceny nie należą do najniższych. Zdecydowanie bardziej wolę hydrolaty od naszych polskich producentów. (118ml/30zł/24miesiące od otwarcia)

Skład: Aqua (Water, Eau), Propylene Glycol, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Water, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Camellia Sinensis Leaf Extract, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Fucus Vesiculosus Extract, Propanediol, Polysorbate 20, Ethylhexylglycerin, Benzophenone-4, Parfum (Fragrance), Sodium Chloride, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, CI 19140 (Yellow 5), CI 42090 (Blue 1), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool

Alaffia Szampon i odżywka do włosów normalnych i bardzo suchych (USA)

Przy tych produktach zaliczyłam największe rozczarowanie życia. Kosmetyki te mają piękne składy, ale kompletnie nie nadają się do pielęgnacji włosów. Waniliowo-miętowy szampon tak mocno oczyszczał włosy, że aż były matowe, suche jak wiór i mega poplątane. Lawendowa odżywka tylko dopełniała tego okropnego efektu. Gdyby nie naturalny skład i piękne zapachy, to na pewno wywaliłabym obydwa produkty do kosza. Postanowiłam je zużyć inaczej i tak szampon posłużył mi jako mydło do rąk, a odżywka poszła do golenia nóg. Tym sposobem nie zmarnowałam tego zestawu.  (475ml/45zł)

Skład mojego szamponuButyrospermum parkii (Shea) Leaf Aqueous Extract,  Saponified Butyrospermum parkii (Shea) Butter and Cocos nucifera (Coconut) Oil, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Vanilla planifolia (Vanilla) Extract, Mentha spicata (Spearmint) Leaf Oil

W nowej wersji zamieniono miejscami zmydlone masło shea i olej kokosowy ze związkiem myjącym Cocamidopropyl Betaine. Być może to zmieni działanie tego produktu, ale ja już nie będę tego sprawdzała.

Skład mojej odżywki: Butyrospermum parkii (Shea) Leaf Aqueous Extract,  Butyrospermum parkii (Shea) Butter, Cetearyl Alcohol, Emulsifying Wax, Behentrimonium Chloride, Stearic Acid, Lavandula hybrida (Lavender) Oil,  Phenoxyethanol, Potassium Sorbate

Tu też w nowej wersji zamieniono miejscami dwa składniki. 

Na pocieszenie dodam, że nadal lubię i polecam mydła w kostce od Alaffia. Tu recenzja jednego z nich klik

Biokap BIO Szampon Ultra Delicat (Włochy)

Zużyłam małe opakowanie o pojemności 100 ml. Taka pojemność, to super sprawa na wyjazdy ;) Mimo, że nazwa wskazuje na delikatność, to szampon dośc mocno oczyszczał moje włosy. W związku z tym nie używałam go do każdego mycia, tylko co drugie/trzecie. Powrotu nie będzie, bo wolę delikatniejsze produkty. 

Skład: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Coco-Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Magnesium Lauryl Sulfate, Sodium Chloride, Parfum, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Sodium Cocoyl Glutamate, Citric Acid, Hydrolyzed Walnut Extract, Sodium Benzoate, Erythritol, Sodium Gluconate, Potassium Sorbate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Myristyl Lactate, Maltooligosyl Glucoside, Trehalose, Citronellol, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Geraniol, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Linalool, Benzyl Alcohol

DKNY Be Delicious City Blossom Urban Violet EDT

Ciekawa i niedroga woda toaletowa, o której pisałam już tu. Postanowiłam przypomnieć Wam ten wpis przed wyrzuceniem opakowania. Klasyczne zielone jabłuszko nie ma nic wspólnego z tym zapachem. Warto sobie sprawdzić ten zapach w drogerii. 

Yves Rocher So Elixir Bois Sensuel EDP

Ciekawy zapach na jesień/zimę. Mocny, drzewny i intensywnie otulający aromat. Paczula, wanilia i irys dodają wyjątkowego charakteru tej wodzie. Bardzo kobiece, trochę wyniosłe. Na pewno nie każdej  z Was się spodobają. Flakon prosty, przyjemny dla oka. (50ml/199zł)

To już wszystkie zaległe opinie na temat ostatnio zużytych kosmetyków. Mam nadzieję, że wrzesień będzie bardziej sprzyjał mojej aktywności w blogosferze. Pozdrawiam i życzę Wam miłej niedzieli.

Atina.

19:56

Republika Mydła Mydło naturalne Mint Revolution z Kozim mlekiem, miętą i kakao

Orzeźwiająco miętowe, oszałamiająco mleczne, czy to możliwe? W naszej Republice wszystko jest możliwe! Mint Revolution to przede wszystkim świeża, intensywnie pachnąca mięta zebrana z certyfikowanych ekologicznych upraw, zanurzona w odżywczym i jednocześnie nawilżającym mleku kozim. Nie bylibyśmy jednak sobą gdybyśmy na tym poprzestali, na deser więc dosypaliśmy jeszcze trochę odżywczego kakao, które nadaje jednej z warstw naszego mydła charakterystyczny, czekoladowy odcień.

Waga: 110 g

Cena: 19,95 zł

Sklep: Republika Mydła

Miętowe kosmetyki lubię tylko latem, bo super orzeźwiają i chłodzą. Zimą zdecydowanie wolę bardziej rozgrzewające zapachy typu cynamon czy wanilia. Mint Revolution super wpisało się w moje wakacyjne potrzeby, bo do walizki zamiast dwóch produktów do kąpieli trafiło tylko jedno mydło. Luby wreszcie nie narzekał, że pachnie jak dziewczyna ;d 

To, co najbardziej podoba mi się w mydłach Republika Mydła to design. Super kolory! Miałam okazję używać wersji Pacific Coast z rozmarynem i węglem. Niestety nie zdążyłam zrobić mu zdjęć, więc tylko wspomnę, że prezentowało się jeszcze piękniej ;) Idealne połączenie turkusu z czernią posypane suszonym rozmarynem, mmm...


Mydło bardzo dobrze się pieni, nawilża i nie podrażnia. W składzie na pierwszym miejscu znajdziemy kozie mleko, zaraz za nim oliwę z oliwek, olej kokosowy, olej palmowy z certyfikatem, olej ze słodkich migdałów, olej rycynowy, olejek eteryczny miętowy, kakao i suszone liście mięty pieprzowej. Niestety jest też tu Limonene, czyli substancja zapachowa imitująca skórkę cytrynową, która może być przyczyną alergii. Mnie mydło nie podrażniło, ale odradzam Wam mycie nim twarzy. U mnie do buźki musi być zawsze 100% natury!

Skład: Goat Milk, Olea Europaea Fruit Oil, Cocos Nucifera Oil, Elaeis Guineensis Oil1, Sodium Hydroxide, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Mentha Arvensis Leaf Oil, Theobroma Cacao Seed Powder, Mentha Piperita Leaf2, CI 77289, Limonene.


Mint Revolution polecam fankom orzeźwiających kąpieli. Bardzo fajne jest też mydło miętowe od Szpaczków, o którym pisałam Wam tu. Obydwa warto przetestować ;)

Lubicie miętowe kąpiele przez cały rok czy tylko tak jak ja latem?
Atina.

13:16

LOV Idealizujące serum owocowe do cery mieszanej

Jeśli Twoja cera jest wysuszona w niektórych miejscach, a w innych intensywnie się błyszczy, to ten produkt jest dla Ciebie. Nasz naturalnie magiczny eliksir pozwoli Ci poskromić problemy skóry mieszanej: sprawi, że będzie dobrze nawilżona, odżywiona, a wydzielanie sebum zdecydowanie się zmniejszy.  Kompozycja olejów owocowych wzbogaconych dobroczynnym skwalanem i witaminami pomoże Ci pielęgnować skórę z troską, w zupełnie naturalny sposób. Regularne stosowanie przynosi doskonałe efekty: skóra ujednolica się, nabiera blasku i zdrowego wyglądu.

Pojemność: 15 ml

Cena: 48 zł

Sklep: drogerie internetowe i stacjonarne

Moja cera, pomimo że dojrzała, to ciągle jest też mieszana. Postanowiłam, że latem poużywam czegoś, co pomoże zmniejszyć mi błysk na twarzy. Niestety to serum niewiele zdziałało w tej sprawie. Jednak jak zapewne wiecie ciężko znaleźć kosmetyk, który poradzi sobie z nadmiarem sebum.

Na duży plus zasługuje bogaty skład, w którym znajdziemy olej jojoba, olej z pestek aronii, olej z pestek jeżyny, olej z pestek wiśni, olej z pestek pigwy, witaminę E, witaminę C, skwalan z oliwek i skwalan z trzciny cukrowej. Wszystkie te dobroci sprawiają, że cera jest nawilżona i odżywiona. Pomimo małej pojemności produkt jest bardzo wydajny. Nie zapycha i nie podrażnia. Ma przyjemny, lekko cytrusowy zapach. Niestety jest to zasługa sztucznej substancji zapachowej. Nie wiem po co producenci dokładają te sztuczne aromaty do naturalnych kosmetyków. Takie dodatki zwiększają szansę na wywołanie podrażnień czy alergii. U mnie na szczęście obyło się bez komplikacji w tym temacie.

Skład: Simmondsia Chinesis Seed Oil, Prunus Avium Seed Oil, Pyrus Cydonia Seed Oil, Aronia Seed Oil, Rubus Fruticosus Seed Oil, Squalane, Hydrogenated Farnesene, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Styrax Benzoin Resin Oil, Litsea Cubeba Fruit Oil, Citral, Citronellol, Geraniol, Linalool, Limonene

Osobiście pewnie nie wrócę do tego produktu, ale nie mogę powiedzieć, że był on zły. Kupiłam go z myślą o wyregulowaniu pracy sebum, a tego nie otrzymałam. Zresztą teraz na jesień planuję wprowadzić pielęgnację przeciwzmarszczkową typu retinoidy i za takim kosmetykiem właśnie teraz się rozglądam.

Co myślicie o tym produkcie? Znacie markę LOV?

Atina.

13:26

Vianek Łagodzący olejek do demakijażu z olejkiem rumiankowym

Wyjątkowy, niezwykle delikatny preparat do demakijażu oczu, twarzy i ust, którego bazę stanowią naturalne oleje roślinne, m.in. z pestek winogron, słonecznikowy i kokosowy oraz dogłębnie oczyszczający olej rycynowy. Rumianek lekarski, zmacerowany w olejach, to źródło związków o właściwościach przeciwalergicznych i silnie regenerujących, dzięki czemu olejek łagodzi także wszelkie podrażnienia i koi skórę m.in. w okolicach oczu i powiek. Po zastosowaniu pozostawia skórę oczyszczoną, nawilżoną i ukojoną.

Pojemność: 150 ml

Cena: 20-26 zł

Sklep: drogerie internetowe i stacjonarne

Ważność: 3 miesiące od otwarcia

Po dłuższej przerwie przybywam do Was z recenzją dobrego i niedrogiego olejku do demakijażu marki Vianek. Z tej firmy bardzo lubie właśnie produkty do demakijażu, toniki oraz kosmetyki do pielęgnacji włosów. O wielu z nich pisałam już na blogu. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Vianek lub Sylveco.

Olejek do demakijażu mieści się w uroczym i poręcznym opakowaniu z pompką. Jest bardzo wydajny i nie kosztuje dużo. Pachnie delikatnie i przyjemnie. Bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem skóry twarzy. Nie podrażnia i nie zapycha. Daje super poślizg, wiec mogę spokojnie wykonać masaż podczas demakijażu. Niestety, ale dopiero podczas pisania tej notki uświadomiłam sobie, że nie wiem jak olejek radzi sobie z oczami. W czasie wakacji całkowicie rezygnuje z makijażu oczu. Nakładam tylko podkład mineralny, róż i bronzer. Obiecuje to jeszcze sprawdzić i dopisać tu swoje wrażenia ;)

W składzie na pierwszym miejscu mamy olej z pestek winogron, następnie olej słonecznikowy, olej rycynowy, lecytynę, olej kokosowy, witaminę E, ekstrakt z rumianku oraz olej z kwiatów pelargonii. Niestety są tu też perfumy i geraniol, które mogą uczulać. Mojej dosyć wrażliwej cerze krzywdy nie zrobiły, ale pamiętajcie każda skóra jest inna!

Skład: Vitis Vinifera Seed Oil, Helianthus Annus Seed Oil, Coco-caprylate, Ricinus Communis Seed Oil, Lecithin, Cocos Nucifera Oil, Tocopheryl Acetate, Chamomila Recutita Extract, Pelargonium Graveolens Oil, Parfum, Geraniol.

Podsumowując jet to dobry, niedrogi i łatwo dostępny olejek do demakijażu. Na pewno będę do niego wracała. 

A Wy co myślicie o tym produkcie? Macie ochotę go wypróbować?

Atina.

Copyright © 2014 Kosmetyki Atiny , Blogger