piątek, 30 listopada 2018

Zapraszam na mój Instagram

Kiedyś już Was zapraszałam na moje konto na Instagramie, ale usunęłam swój profil, bo jakoś nie mogłam się tam odnaleźć. Od jakiegoś czasu mam nowe konto i próbuje się tam na nowo zadomowić. Występuję tam pod pseudonimem imbir.owa i jak na razie mało jest tam kosmetyków. Co ja piszę nie ma tam ich w ogóle! Możliwe, że się to jeszcze zmieni. Na razie pokazuje urywki ze swojego życia. Jeśli jesteście ciekawe to serdecznie zapraszam Was do obserwowania moich poczynań na insta klik. Ja też chętnie odwiedzę Wasze profile ;)


Do zobaczenia na Instagramie!

Atina vel Imbir.owa

poniedziałek, 26 listopada 2018

La Roche Posay Anthelios XL SPF50+ Ultralekki fluid do twarzy

Anthelios XL SPF 50+ Fluid do twarzy od La Roche-Posay zapewnia bardzo wysoką ochronę przed promieniami UV. Dodatkowo zabezpiecza przed fotostarzeniem, przebarwieniami i poparzeniami. Ultralekka formuła fluidu łatwo się rozprowadza i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Po zastosowaniu fluidu cera staje się miękka i pełna promiennego blasku. Krem-fluid do opalania jest bezzapachowy, nie zawiera parabenów i nie powoduje powstawania zaskórników.

Pojemność: 50ml
Cena: 52zł
Sklep: apteki
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia


Zużyłam połowę opakowania i mam dość! Męczy mnie to, że pomimo lekkiej i szybko wchłaniającej się konsystencji, to moja skóra już po około 20-30 minutach zaczyna się świecić i to bardzo! Jest zima, a ja się błyszczę jakby były upały. Szkoda, bo wydawało się, że wreszcie znalazłam ideał. Krem jest naprawdę ultralekki, ale nie przeszkadza mu to w zwiększaniu wydzielania sebum na twarzy. Dlatego resztę opakowania zostawię sobie na lato do ciała, głównie do ramion i dekoltu.
Dobrze współgrał z podkładem mineralnym Neauty. Przynajmniej podczas aplikacji i do czasu za nim skóra zaczynała się błyszczeć. 


Na plus zasługuje ciekawe opakowanie, dobry skład z filtrem chemicznym Butyl Methoxydibenzoylmethane. Z tego co wyczytałam nie jest on przenikający. Jest niestabilny, ale w towarzystwie Octocrylene robi się stabilny. Fluid mnie nie podrażnił i nie zapchał porów. Powinien być bezzapachowy, ale ja wyczuwam tam lekką woń. Nie wiem do końca jak dobrze chroni przed słońcem, bo używałam go teraz jesienią gdy słońca nie ma prawie w ogóle 


Na pewno nie polecam go osobom z cerą tłustą i mieszaną. Nie wiem po co komu ultralekki krem jeśli skóra świeci się po nim jak choinka;/ 

Znacie ten ultralekki fluid? A może polecicie mi któryś z innych kremów od La Roche Posay?
Atina.

wtorek, 20 listopada 2018

Andalou Naturals Coconut Water Nawilżający tonik do twarzy

Ultra-nawilżająca formuła wygaszająca pragnienie, która pozostawia skórę zdrową i gładką. Odświeżający spray składa się z witaminy C, wody kokosowej i AquaCeacte z opuncji. Składniki te pomagają zrównoważyć koloryt i teksturę skóry, odżywiając i wzmacniając skórę, aby uzyskać młodzieńczy wygląd. Skóra staje się jędrniejsza i bardziej napięta.

Pojemność: 178ml
Cena: 39,66zł
Sklep: iHerb, TkMaxx
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia


Jest to mój pierwszy produkt od amerykańskiej firmy Andalou. Wcześniej czytałam same pozytywne opinie na temat ich kremów oraz maseczek do twarzy. 
Tonik posiada rozpylacz i używam go jak mgiełki. Przed użyciem należy potrzasnąć opakowaniem, zamknąć oczy i rozpylić na umytą twarz i szyję. Ja stosuję go dwa razy dziennie: rano i wieczorem. Muszę przyznać, że używanie tego produktu jest bardzo przyjemne. Szkoda tylko, że nie pachnie zbytnio kokosem, a bardziej miętą i cytrusami. Rozpylacz działa bez zarzutu i robi delikatną, prawdziwą mgiełkę, która otula, nawilża i orzeźwia. U mnie jest to must have pod oleje. 
Tonik absolutnie nie podrażnia i ma świetny, bogaty skład. Na pierwszym miejscu znajdziemy tu sok z liści aloesu, następnie wodę, wodę z kokosa, glicerynę roślinną, pantenol, Sodium PCA - składnik nawilżający, witaminę E, wyciąg z łodygi opuncji figowej, kompleks komórek macierzystych z jabłek i jagód, stabilna i bezpieczna witamina C, kompleks ujędrniający skórę z cykorii, gumy z drzewa Tara i wyciągu z zielonej kawy, olej z nasion opuncji figowej, wyciąg z białej herbaty, wyciąg z czerwonokrzewu (Rooibos), olej z limonki i olej z liści mięty. Ilość dobroci dla skóry robi wrażenie. 

Skład:
Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Purified Water (Aqua), Cocos Nucifera (Coconut) Water*†, Vegetable Glycerin, Panthenol, Sodium PCA, Tocopherol, Sorbitan Oleate Decylglucoside, Opuntia Ficus-Indica (Prickly Pear) Stem Extract*, Fruit Stem Cells (Malus Domestica, Solar Vitis) and BioActive Berry Complex*, Magnesium Ascorbyl Phosphate (Vitamin C), Skin Firming Complex: [Cichorium Intybus (Chicory) Root Oligosaccharides, Caesalpinia Spinosa (Tara Tree) Gum, Coffea Arabica (Green Coffee) Extract*], Opuntia Ficus-Indica (Prickly Pear) Seed Oil*, Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract*†, Aspalathus Linearis (Rooibos) Extract*†, Phenethyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Coconut Isolates, Citrus Aurantifolia (Lime) Peel Oil*, Mentha Spicata (Spearmint) Leaf Oil*

Moja cera łapczywie spija te wszystkie cudowne, niespotykane składniki. Najbardziej cieszy mnie obecność wyciągu i oleju z opuncji figowej, który dobrze sprawdza się przy skórze dojrzałej. 
Gdy mam dzień bez makijażu, to noszę na twarzy tylko tą mgiełkę i jestem w miarę zadowolona z tego jak wtedy wyglądam. A wierzcie mi, że nie lubię się saute. 
Tonik nie robi cudów, ale jak dla mnie jest to jeden z lepszych jaki używałam. Do tego jest bardzo wydajny. Jak już wspominałam używam go minimum dwa razy dziennie i nie żałuje sobie psików, a po miesiącu została mi jeszcze połowa opakowania. 

Znacie produkty Andalou? Polubiłyście się z nimi?

Atina.



piątek, 16 listopada 2018

Latest In Beauty Pudełko z kosmetykami z UK

Przyszedł czas na kolejne pudełko z kosmetykami. Miałam długą przerwę od tego typu subskrypcji spowodowaną tym, że nic specjalnie mnie nie interesowało, a i próbowałam wyjść z zapasów. Coś czuję, że znowu będę miała górę kosmetyków;d Pudełko Latest In Beauty skusiło mnie przede wszystkim pełnowymiarowymi różami Annabelle Minerals oraz tym, że mogę sama komponować zawartość mojego boxa. Jeśli jesteście ciekawe co wybrałam i co będę testowała w najbliższym czasie, to zapraszam Was do dalszej części notki.


Na pierwszy rzut idą mineralne róże do policzków Annabelle Minerals. Były dostępne trzy odcienie: Rose, Sunrise i Nude. Rose i Sunrise już kiedyś miałam klik i byłam z nich bardzo zadowolona. Oczywiście do mojego boxa dodałam wszystkie trzy wersje. Róże są w pełnowymiarowych opakowaniach (4g). Koszt jednego to 44,90zł, a ja za całe pudełko zapłaciłam 16 funtów (miałam zniżkę, standardowa cena to 18 funtów), czyli jakieś 80zł. Jestem naprawdę mega zadowolona z takiego układu.


Kolejną pożądaną rzeczą była szczoteczka do zębów Humble Brush. Tak wiem, że to tylko szczoteczka, ale ja dużą wagę przykładam do pielęgnacji zębów i każdy nowy gadżet jest mile widziany.  Humble Brush wyląduje w mojej torebce, bo odkąd noszę aparat muszę myć zęby po każdym posiłku. Trochę to upierdliwe, ale daję radę ;) 


Mydło Dr.Bronner's miałam już kiedyś tylko w wersji różanej klik. Postanowiłam sprawdzić jak spiszę się u mnie mięta. Do tego kostka ta jest pomniejszona, więc idealnie sprawdzi się na wyjeździe. Będę mogła jej używać do mycia ciała i twarzy.


Kolejny produkt który mnie mocno zainteresował to pomadka Burt's Bees. Była dostępna w odcieniu Sunset Cruise nr 523. Normalnie na pewno nie sięgnęłabym po ten kolor, ale w pudełku zaryzykowałam. Muszę powiedzieć, że jestem nią pozytywnie zaskoczona. Bardzo ładnie się rozprowadza na ustach i jest dosyć trwała, ale na razie nie nosiłam jej zbyt długo. Przetrwała picie gorącej herbaty, więc jestem dobrej myśli.


Jakby mi było mało pomadek, to dobrałam sobie jeszcze balsam koloryzujący również od Burt's Bees. Miałam kiedyś wersje Hibiskus klik i byłam z niego bardzo zadowolona. Teraz zdecydowałam się na odcień Rose.


W pudełku oprócz kosmetyków, które sama wybrałam znalazłam kosmetyczkę (służy za tło na zdjęciach) oraz miniaturkę (14ml) kremu ARgENTUM do twarzy, oczu i szyi. Jest on dosyć drogi, bo pełen wymiar (70ml) kosztuje aż 780zł. O tych dwóch ostatnich rzeczach nawet nie wiedziałam, że będą w pudełku. Także zostałam mile zaskoczona;)


Są duże szanse, że pod koniec listopada zamówię kolejne pudełko Latest In Beauty. Na razie obserwuję, co ciekawego pojawia się na ich stronie. Codziennie dokładają jeden nowy kosmetyk. Na razie nic szczególnie mnie nie zainteresowało. Mam kilka typów, ale nie jestem nimi tak zaaferowana jak byłam różami Annabelle Minerals.

Co myślicie o pudełku Latest In Beauty? 

Atina.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Zużyłam, więc się wypowiem (Organic Shop, Natura Estonica, Platone, Ziaja, Vianek, Glamglow)

Dziś przybywam do Was z kolejną porcją pustych opakowań. Wzięłam się nawet za zużywanie próbek. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam dostawać próbki. Szkoda tylko, że później leżakują one w szufladzie. Jakoś ciężko mi się jest zabrać za testy tych małych saszetek. Wydaje mi się, że to może być spowodowane tym, że zazwyczaj nie jestem zadowolona z ich działania;/


Organic Shop Organic Shea & Lily Nabłyszczający szampon Jedwabny Nektar
Mam mieszane uczucia co do tego produktu. Z jednej strony bardzo pasował mi efekt jaki uzyskiwałam nim na moich włosach, z drugiej jednak drażniła mnie jego bardzo gęsta konsystencja (prawie jak galaretka). Często część produktu lądowała w wannie zamiast na głowie. Do tego był niewydajny, ale nie kosztował dużo, więc można mu to wybaczyć. Miał też niewygodne opakowanie z odkręcaną nakrętką i dużym otworem. Włosy po jego użyciu były rzeczywiście błyszczące i odbite od nasady. Plus za przyjemny zapach. W składzie znajdziemy Sodium Coco-Sulfate, który bardzo dobrze oczyszcza włosy i podobno jest tylko trochę lepszy od SLS. Moje włosy i skóra głowy nie lubą się z SLS (używam bardzo sporadycznie, wtedy jest ok), a z SCS nawet się polubiłam. Używałam szamponu do każdego mycia i nie zauważyłam podrażnienia, przesuszenia czy swędzenia skóry głowy. Z dobrych rzeczy znajdziemy tu masło shea, wyciąg z korzenia grążela żółtego (gatunek byliny wodnej), hydrolizowane proteiny pszenicy i witaminę E. Myślę, że jak znowu na niego trafię stacjonarnie to pewnie kupie, tylko może wybiorę inną wersje.
280ml/5zł 

Skład:
Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Lauryl Glucoside, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Butyrospermum Parkii Butter*, Nuphar Luteum Root Extract*, Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Sodium  Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Tocopherol, Citric Acid, Limonene, Linalool, Geraniol. Preserved with Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid


Natura Estonica Perełkowiec Japoński Tonik do twarzy
W tym przypadku najbardziej spodobał mi się zapach. Słodki i intensywny, czyli tak jak lubię. Skład również jest imponujący - gliceryna, pantenol, witamina B3, kwas hialuronowy, witamina C, aminokwasy jedwabiu, ekstrakt z kwiatu perełkowca japońskiego, wyciąg z zielonej herbaty i olej z nasion słonecznika. Mojej cerze jednak coś szkodziło, bo podczas jego stosowania miałam częstsze wysypy niedoskonałości.
200ml/8-10zł

Skład:
Aqua, Glycerin, Panthenol, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Silk Amino Acids, Sophora Japonica Flower Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract*, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Propylene Glycol, Helianthus Annuus Seed Oil, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid, CI 42051, CI 14720


Platone Vitalizing Eye Serum 
Serum to wyprodukowała firma Lanocorp, która ma swoją siedzibę w Nowej Zelandii. Na tekturowym opakowaniu znalazła się nawet informacja w języku polskim. Wcześniej miałam bardzo podobne serum firmy Lanocreme klik. Opakowania tych kosmetyków były praktycznie identyczne. składy mają różne, ale obydwa sera zawierają kolagen. Konsystencje i właściwości według mnie mają bardzo podobne. Obydwa produkty w moim przypadku nie nadają się do używania solo. Jest to podkład pod właściwy krem pod oczy. W moim przypadku takie serum mocno zwiększa nawilżenie i wygładzenie okolic oczu. W recenzji poprzedniego sera znajdziecie moją mniej zadowalającą opinię tego produktu. Pisałam nawet, że nie prędko sięgnę po takie żelowe serum. Po dłuższej przerwie bez takowego produktu, stwierdziłam, że jednak ono coś daje! Używam rano i wieczorem. Jest wydajne, opakowanie zawiera 30ml. Obydwa produkty często pojawiają się na półkach z kosmetykami w TKMaxx'ie. Kosmetyki Platone nie są testowane na zwierzętach
30ml/5funtów/12miesięcy od otwarcia

Skład:
Water, Glycerin, Polysorbate20, Hydrolyzed (Marine) Collagen, Triethanolamine, Carbomer, Phenoxyethanol, Argania Spinosa Kernel Extract & Sodium Cocoyl Glutamate, Tocopheryl Acetate, Tetrasodium EDTA, Benzophenone-4


Vianek Wzmacniająca maseczka do twarzy do cery naczynkowej 
Zacna ta glinkowa maseczka od Vianka. Bardzo ładnie pachniała olejem sezamowym, aż sobie narobiłam ochoty na zakup tego oleju. Po jednym użyciu stwierdzam, że maska krzywdy nie robi, ma bogaty skład i lekko poprawia wygląd cery. Jeśli ktoś lubi saszetkowe maseczki to ta jest godna wypróbowania.
10g/4,99zł

Skład:
Aqua, Sesamum Indicum Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Kaolin, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Squalane, Glyceryl Stearate, Panthenol, Cetearyl Alcohol, Steraic Acid, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Xantan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.


Ziaja Maseczka enzymatyczna z mikrogranulkami Ogórek Mięta Papaina 
Maseczka ma postać żelu z mikrogranulkami. Niestety mnie on podrażnił i spowodował wysyp krost. To już kolejny raz kiedy zawiodłam się na produkcie od Ziaji;/
7ml/1,99zł

Skład:
Aqua, Glycerin, Undecylenamidopropyl Betaine, Carbomer, Polyethylene, Propylene Glycol, Cucumis Sativus Fruit Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Papain, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Linalool, Sodium Hydroxide, CI 42090, CI 19140, CI 47005.


Glamglow Glowstarter Nude Glow
Glowstarter to rozświetlający krem tonujący o działaniu nawilżającym. Występuje w trzech odcieniach: Pearl Glow, Nude Glow i Sun Glow. Krem ten nie przypadł mi do gustu. Jedyną zaletą jaką w nim znajduję to bardzo intensywny zapach, kojarzący mi się z czymś z dzieciństwa. Nude Glow jest w odcieniu brzoskwini. Nałożony zbyt grubą warstwą zbiera się i roluje. Słabo nawilża i spowodował lekki wysyp na mojej twarzy. W dodatku takie glow nie nadaje się do mojej mieszanej cery. Może suche skóry będą bardziej zadowolone z efektu, ale z drugiej strony to zapewne zabraknie im porządnego nawilżenia. Koszt pełnowymiarowego opakowania to 185zł.

Skład:
Water\aqua\eau, Dimethicone, Butylene Glycol, Cetyl Ricinoleate, Trisiloxane, Glyceryl Stearate Se, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetyl Esters, Cetyl Alcohol, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Algae Extract, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Saccharomyces Lysate Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Caffeine, Cholesterol, Ceramide Ng, Isohexadecane, Synthetic Fluorphlogopite, Tin Oxide, Sucrose, Panthenol, Polysorbate 80, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Citric Acid, Linoleic Acid, Acrylamide/sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Fragrance (Parfum), Citral, Linalool, Limonene, Disodium Edta, Sodium Citrate, Phenoxyethanol, [+/- Mica, Titanium Dioxide (Ci 77891), Iron Oxides (Ci 77491), Red 4 (Ci 14700), Yellow 5 (Ci 19140), Iron Oxides (Ci 77499), Iron Oxides (Ci 77492)]


To już wszystko w dzisiejszych zużyciach. Kolejne pojawią się jak tylko uzbieram co najmniej cztery puste opakowania. Taka skromniejsza forma denka bardziej mi odpowiada niż pisanie posta tasiemca. Mam nadzieję, że Wam też;)

Dajcie znać co myślicie o kosmetykach z tego posta? Używałyście któryś z produktów? Zgadzacie się z moją opinią na ich temat?

Atina.

czwartek, 8 listopada 2018

Dermapeutics Coachella Naturals Vitamin C Serum do twarzy z witaminą C

Od jakiegoś czasu witamina C jest moją ulubioną witaminą. Uwielbiam jej działanie na skórę jak i na organizm. Serum z dzisiejszej notki kupiłam w TKMaxx'ie. Zostało ono wyprodukowane w USA i tam najłatwiej je kupić. Na stronie producenta widnieje cena 24,95$, a mi udało się je zdobyć za około 7 funtów. Kosmetyk ten nie był testowany na zwierzętach i jest ważny przez 12 miesięcy od otwarcia. 


Serum nakładam na zwilżoną skórę twarzy rano i wieczorem. Wyjątkiem był okres gdy stosowałam kuracje kwasową i wtedy rezygnowałam z niego w wieczornej pielęgnacji. Nakładam go również pod oczy. Kosmetyk jest delikatny, nie wywołał u mnie żadnych podrażnień. Ma lekką, nieklejącą się konsystencje. Wchłania się bardzo szybko i dobrze sprawdza się pod makijażem. Jest wydajny.
Coachella Naturals zawiera syntetyczną, stabilną witaminę C - Sodium Ascorbyl Phosphate. Podobno jest ona bardzo skuteczna. W moim odczuciu działa trochę inaczej niż Glukozyd Askorbylu, który miałam okazje poznać poprzez serum The Ordinary klik. Ten drugi rodzaj działa szybciej, ale wydaje mi się bardziej powierzchniowo. Efekt rozświetlonej cery widać natychmiast po użyciu. Natomiast Sodium Ascorbyl Phosphate mam wrażenie, że wnika głębiej w skórę i działa dużo wolniej. Pierwsze użycia niewiele wniosły w wygląd mojej cery, dopiero gdzieś po miesiącu zauważyłam, że skóra jest jaśniejsza i bardziej wypoczęta. Przebarwienie na czole wreszcie stało się mniej widoczne, ale to może być też zasługa kwasów, które aktualnie odstawiłam, bo męczyło mnie ich stosowanie. 
W składzie oprócz witaminy C znajdziemy glicerynę, ekstrakt z liści zielonej herbaty, pantenol, olej z ogórecznika z którym prawdopodobnie spotykam się pierwszy raz, witaminę E i alantoine. 

Skład:
D.l. water, glycerin, sodium ascorbyl phosphate, hydroxyethylcellulose, camellia sinensis leaf (green tea) extract, panthenol, citric acid, borago officinalis (Borage) oil, tocopheryl (vitamin E) acetate, allantoin, disodium EDTA, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin


Bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem. Jeśli uda mi się trafić na niego ponownie, to na pewno powtórzę zakup. Najbardziej podoba mi się w nim to, że oprócz witaminy C zawiera również naturalny ekstrakt i olej. To na pewno wzbogaca moją codzienną pielęgnację cery. Szczególnie rano mi na tym zależy, bo wieczorem i tak sama aplikuje na twarz oleje i kremy bogate w różne ekstrakty. Rano stosuje głównie kremy z filtrem, które rzadko są odżywcze. 

Co myślicie o serum Coachella Naturals? Macie swoje ulubione kosmetyki z witaminą C?

Atina.

niedziela, 4 listopada 2018

Koszyk z zakupami Październik 2018

Jak zwykle w moich zakupach przeważa pielęgnacja, ale tym razem jest też coś z kolorówki oraz urządzenia pomagające dbać o siebie jeszcze lepiej ;d Od niedawna zaczęłam notować sobie wydatki na kosmetyki, ubrania, jedzenie na mieście, itp. i jak na razie najwięcej wydaje na kosmetyki! Niby nie jest tego dużo, bo staram się być rozsądna, ale i tak na koniec miesiąca koszyk zawsze jest pełny. Chciałabym doczekać dnia, gdy w koszyku znajdę tylko dwie, trzy rzeczy!


Największym i najważniejszym zakupem z października jest irygator do jamy ustnej. Odkąd o nim usłyszałam nie mogłam przestać o nim myśleć. Staram się dbać o zęby. Aktualnie noszę wyjmowany aparat Inman Aligner. Słyszałyście o nim? W związku z aparatem muszę jeszcze bardziej dbać o higienę jamy ustnej. Używam sonicznej szczoteczki do zębów marki Phillips - polecam! Płukam jamę ustną wodą z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego. To zdrowszy zamiennik płynów drogeryjnych. Używam nici dentystycznych, niestety tu nie jestem zbyt regularna;/ Teraz doszedł mi irygator. Po przeczytaniu wielu opinii w intrenecie zdecydowałam się na Panasonic Denta Care. Odkąd go używam, wiem co to znaczy mieć naprawdę czyste zęby! Irygator dba też o delikatne dziąsła - masuje i dodatkowo oczyszcza. Jest łatwy w obsłudze i warto było wydać na niego te kilka złotych więcej ;) Teraz mam tylko nadzieje, że będzie mi długo służył.


Kolejne urządzenie to roller do twarzy z jadeitu. Niestety, ale po otwarciu pudełka okazało się, że mniejszy masażer się ułamał. Rachunku nie znalazłam, więc nie mogłam go reklamować. Na razie użyłam go kilka razy i stwierdzam, że chyba wolę masaż moimi palcami. 


Wreszcie przyszedł czas na produkt ze standardowej wersji Faith In Nature. W TKMaxx'ie upolowałam odżywkę z miłorzębem japońskim. Zapłaciłam 3 funty za butelkę o pojemności 400ml. Teraz jestem na etapie zapuszczania włosów i zdecydowanie więcej zużywam masek i odżywek do włosów. 


Również w TKMaxx'ie zakupiłam mgiełkę do twarzy Andalou Naturals. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką. Kojarzyłam ją z internetu, ale do tej pory nie było mi z nią po drodze. Mgiełka jest na bazie wody kokosowej i w ogóle ma bardzo bogaty skład. Już jej używam i jestem zadowolona. 


Serum pod oczy Lanocreme również wypatrzyłam w TKMaxx'ie. Markę znam i miałam już od niej inne produkty. To serum wyróżnia opakowanie, które jest w formie rollera. Dziś użyłam go pierwszy raz. 


Pastę Ecodenta i dezodorant Dove znam bardzo dobrze i od czasu do czasu wracam do tych produktów. Za czarną wersją pasty do zębów nie przepadam, bo brudzi cały zlew, ale dawno jej nie miałam więc postanowiłam sobie przypomnieć jej działanie. 


Olej kokosowy w mini opakowaniu - 50ml. Zawsze go mam po ręką i zabieram na wszystkie wyjazdy. Zawsze też wybieram wersje nierafinowaną. Ten z Vita Coco jest świetny. Pięknie pachnie i działa na różne dolegliwości. Muszę kiedyś napisać osobną notkę na temat oleju kokosowego! 


Kolorówkowy rodzynek to puder prasowany NYX Stay Matte But Not Flat w odcieniu Alabaster. Ma jasny odcień (drugi z palety kolorów) i opakowanie z lusterkiem. Zapowiada się całkiem dobrze, ale musi jeszcze chwilę zaczekać na swoją kolej. 


Ostatnim niekosmetycznym zakupem jest świeca Muji w bardzo świątecznym zapachu Spiced Plum. Śliwka plus kompozycja takich przypraw jak cynamon, goździk i kardamon. Pachnie cudownie, nawet nie odpalana. 


Ciekawe co przyniesie listopad :)
Atina.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.