Now Solutions Green Tea & Pomegranate Krem na noc do cery normalnej i mieszanej

Moje pielęgnacja twarzy w ostatnim czasie mocno się poprawiła. W końcu moja skóra jest porządnie nawilżona, w miarę odżywiona (nad tym muszę jeszcze popracować) i bez wyprysków, które wcześniej z powodu źle dobranych kremów nonstop panoszyły się na mojej twarzy. Jednym z elementów tej dobrej pielęgnacji jest dzisiejszy krem na noc ze sklepu  iHerb.


Now Solutions to marka bliżej mi nieznana. Pochodzi z USA, a w swoim asortymencie oprócz kosmetyków ma również suplementy diety, olejki eteryczne oraz żywność. Do zakupu skłonił mnie dobry, naturalny skład oraz niewygórowana cena (w promocji 25zł/59ml).

Krem ma lekką konsystencję, która wchłania się praktycznie do matu. Dobrze nawilża, lekko odżywia i nie zapycha. Nadaje się do wrażliwej, alergicznej cery. Jest średnio wydajny i ma intensywny, słodko-apteczny zapach, który początkowo trochę mi przeszkadzał. Po jego użyciu rano skóra jest wypoczęta, świeża i dobrze wypielęgnowana. W składzie znajdziemy między innymi: żel aloesowy, który świetnie nawilża i rozjaśnia skórę, glicerynę roślinną, olej ze słodkich migdałów, masło shea, esencje i wyciąg z granatu, wyciąg z zielonej herbaty, witaminę E, A i C.

Skład:
De-ionized water, aloe vera (aloe barbadensis) leaf gel*, caprylic/capric triglyceride, cetyl/stearyl alcohol blend and glucosides, vegetable glycerin, glyceryl stearate SE, stearic acid (vegetable source), sweet almond oil, cetyl alcohol, glucose/glucose oxidase/lactoperoxidase (natural preservative), ceteareth-20, shea butter (tree nut), soy lecithin, natural pomegranate essence, potassium sorbate, xanthan gum, green tea liquid extract (made from organic green tea*), pomegranate liquid extract, d-alpha tocopherol (vitamin E) (soy), retinyl palmitate (vitamin A), Ascorbic Acid (vitamin C) and chamomile liquid extract.

Jeśli zdecyduje się na kolejne zamówienie z iHerb, to na pewno przyjrzę się bliżej innym kosmetykom z tej firmy. A Wam jeśli macie cerę mieszaną, ale brakuje Wam nawilżenia i borykacie się z ciągłym zapychaniem, to serdecznie polecam ten krem, który występuje również w wersji na dzień. A jeśli chcecie poznać moje kolejne hity do pielęgnacji twarzy, to bądźcie czujne ;)))

Znacie kosmetyki Now Solutions? Znacie problem ciągłego zapychania cery przez kremy do twarzy?

Atina.
Czytaj dalej

Burt's Bees Krem do rąk Migdał i Mleko

Ukojenie dla zniszczonych dłoni! Bogaty krem do rąk rozpieszcza skórę olejkiem migdałowym, aloesem, jak również witaminą E i dba o jedwabiście miękkie dłonie. Szybko się wchłania, nawilża i chroni przed wiatrem i pogodą. 

Pojemność: 55g
Cena: 53,65zł
Sklep: internetowe drogerie


Bardzo dobry krem! Mi udało się go kupić w promocji za 36zł i do tego były dołączone jeszcze dwie pomadki, które również uwielbiam. Muszę kiedyś o nich napisać na blogu. W promocyjnej cenie na pewno skusze się na niego ponownie, w regularnej już raczej nie. Nie to, żeby nie był wart swej ceny, ale jestem oszczędną osobą i na kremy do rąk nie wydaje zbyt dużo.
Krem jest bardzo gęsty, bogaty w olej migdałowy, wosk, sok z aloesu, glinkę i ekstrakt z grapefruita. Intensywnie i cudownie pachnie słodkimi migdałami. Uwielbiam gdy podczas wieczornej aplikacji otula mnie ta ciepła woń migdałów. Rzuciło mi się kiedyś w oczy, że jest nowa wersja tego kremu o zapachu bananów, to dopiero musi być rozpieszczacz zmysłów.  
Działanie jest na dobrym poziomie. Krem dobrze nawilża, nie podrażnia, w miarę szybko się wchłania i dba również o paznokcie. Jedno wieczorne kremowanie spokojnie wystarcza moim średnio przesuszonym dłoniom.
Wspomnę jeszcze o opakowaniu. Wizualnie ogromnie mi się podoba, ale nie jest zbyt wygodne, bo po aplikacji kremu trzeba jeszcze zakręcić słoiczek. A z nakremowanymi dłońmi nie jest to ani łatwe ani dobre dla opakowania, bo ciągle się brudzi.

Skład:
prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, aqua (water, eau), cera alba (beeswax, cire d'abeille), aloe barbadensis leaf juice, kaolin, parfum (fragrance), citrus grandis (grapefruit) fruit extract, non-fat dry milk, chondrus crispus (carrageenan) extract, glycerin, glycine soja (soybean) oil, tocopherol, stearic acid, glucose, sodium borate, sodium chloride, sodium benzoate, glucose oxidase, lactoperoxidase, linalool.

Podsumowując jestem na tak, ale szukajmy promocji ;)))

Znacie kosmetyki Burt's Bees? Polecacie coś konkretnego?

Atina.
Czytaj dalej

Initiale Odżywcza Pielęgnacja Maska Peel-Off Acerola i Witamina C

Maska z acerolą zawiera bardzo dużo witaminy C. Ma działanie odżywiające, pielęgnujące, tonizujące, uelastyczniające i wzmacniające skórę. Stosowanie maski pomaga w neutralizowaniu wolne rodniki. Acorola wpływa na to, że ze skóry twarzy znikają przebarwienia, rozjaśnia ją, zapobiega również przedwczesnemu starzeniu się skóry.

Pojemność: 15g
Cena: 8,50zł
Sklep: probioem.pl


To już trzecia maska od firmy Initiale, którą miałam okazje używać. O pierwszej wzmacniającej pisałam tu, o drugiej nie pisałam, bo zużyłam ją będąc na wakacjach i nie miałam głowy do robienia zdjęć, a chciałam szybko poprawić wygląd cery. Była to maska Źródło Młodości z kolagenem, peptydami i enzymami. Całkiem miło ją wspominam. Dziś postanowiłam wspomnieć o trzeciej, która chyba najbardziej przypadła mi do gustu. A może wreszcie się wyrobiłam w robieniu alg. Zawsze miałam z nimi kłopot. To szybkie mieszanie, szybkie nakładanie, brudny i ciężki do umycia pędzel, miseczka. Za to przynajmniej łatwo się ją ściąga z twarzy.


Odżywcza Pielęgnacja lekko nawilża, odżywia i rozjaśnia skórę. Sam zabieg odpręża i relaksuje po ciężkim dniu, np. w pracy. Od jakiegoś czasu staram się nakładać maseczkę na twarz przynajmniej raz w tygodniu. Zazwyczaj jest to sobota lub niedziela. Chciałabym robić to częściej, ale nie zawsze mam czas i ochotę.


Podsumowując maseczki Initiale są godne uwagi. Wyróżniają je dobre składy, które nie podrażniają, nie zapychają i nie uczulają nawet wrażliwej skóry. Co niestety często się zdarza przy drogeryjnych maseczkach w saszetkach za 2-3zł. Ja już nawet nie patrzę w stronę maseczkowej ściany w sklepach. Wiem, że nic tam dla siebie nie znajdę. W intrenecie i w TK Maxx'ie można za to wyszperać prawdziwe perełki.

Znacie maski Initiale? Lubicie algową pielęgnacje?

Atina.
Czytaj dalej

The Body Shop Mgiełka do ciała Moringa

Moja pierwsza mgiełka od TBS o dziwo nie jest owocowa tylko kwiatowa. Wybór był spontaniczny. Sprawdziłam zapach i stwierdziłam, że jest na tyle ciekawy, że chce nim pachnieć. Później w domu trochę się rozczarowałam, bo po jej użyciu głowa mnie rozbolała. Nie poddałam się jednak i użyłam jej ponownie i ponownie, aż w końcu zaiskrzyło. Używam jej codziennie. Po jakimś czasie trochę straciła i wyblakła, ale u mnie to normalne przy tak częstym użytku. Zawsze muszę robić przerwy, żeby znowu poczuć piękno perfum.


Nie wiem czy wiecie, że moringa to tropikalne drzewo pochodzące z terenów Indii i Pakistanu, które ma piękne wiechy z kremowobiałymi kwiatami. Ich zapach jest piękny - słodki, ale nie cukierkowy. Bardzo intensywny i w miarę trwały jak na mgiełkę. Moringa potrafi być przytłaczająca, więc nie kupujcie jej w ciemno.

Opakowanie jest proste, ale ładne. Szklana butelka dobrze prezentuje się na toaletce. Za 100ml trzeba zapłacić około 59zł, no chyba, że skorzystacie z promocji, których na szczęście The Body Shop nie skąpi.

Lubicie zapach kwiatów moringi? Który zapach od TBS jest Waszym ulubionym?

Atina.
Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie... maseczka Origins i Neal's Yard Remedies

Dziś kilka słów o miniaturkach maseczek, które w ostatnim czasie miałam okazje testować. Pierwsza z nich to dosyć dobrze znana w blogosferze Origins Drink Up wersja 10 minutowa. Od razu napiszę, że gdybym kupiła pełnowymiarowe opakowanie to bym bardzo żałowała. Czytałam pełno pozytywnych, wręcz pochwalnych postów o tej maseczce, więc oczekiwania miałam spore. Tubka o pojemności 7ml wystarczyła mi na kilka użyć, które nic nie wniosły do mojej pielęgnacji twarzy. Lekkie nawilżenie i podejrzenie o zapychanie. Na plus zasługuje przyjemny i intensywny zapach. Pełnowymiarowe opakowanie (100ml) kosztuje 99zł. Dobrze, że miałam okazje spróbować darmowej próbki.


Gdybym spojrzała na skład, to na pewno nie kupiłabym tego produktu, ale reklama na blogach robi swoje i musiałam ją sprawdzić.

Skład:
Water, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Stearic Acid, Polybutene, Glyceryl Stearate, Oleic Acid, Aminomethyl Propanediol, Acrylates Copolymer, Panthenol, Glycerin, Ethylhexylglycerin, Hydroxyethylcellulose, Chlorphenesin, Sodium Dehydroacetate, Phenoxyethanol, Sorbic Acid.

Druga maska, czyli Neal's Yard Remedies White Tea Enriching wypada lepiej składowo, ale niestety gęsta konsystencja pozwoliła mi tylko na jedno użycie. Szkoda, bo po jednym razie ciężko mi stwierdzić czy maska jest dobra. Na pewno ma intensywny i wyrazisty zapach, który mi nie do końca przypasował. Zawiera glinkę, więc oczyszcza skórę, trochę ją nawilża i łagodzi podrażnienia. Pełnowymiarowe opakowanie (50g) kosztuje 132zł. Troche drogo, ale lepiej zainwestować w tą maskę niż w jej poprzedniczkę.

Skład:
Aqua (Water), Kaolin, Glycerin*, Oryza sativa (Rice) extract*, Alcohol denat., Rosa centifolia (Rose) flower extract, Zinc oxide, Cetyl alcohol, Propolis extract*, Cucurbita pepo (Pumpkin) seed oil*, Oenothera biennis (Evening primrose) oil*, Ribes nigrum (Blackcurrant) fruit oil*, Centella asiatica (Gotu kola) extract*, Boswellia carterii (Frankincense) oil, Pogostemon cablin (Patchouli) leaf oil*, Elettaria cardamomum (Cardamon) seed oil*, Cistus ladaniferus (Cistus) resin*, Aloe barbadensis (Aloe vera) leaf juice powder*, Camellia sinensis (White tea) leaf extract, Sodium hyaluronate, Cetearyl olivate, Sorbitan olivate, Citral, Farnesol, Geraniol, Limonene, Linalool.

Podsumowując jestem na tak jeśli chodzi Neal's Yard Remedies. Origins niestety straciło w moich oczach i już w ogóle nie zerkam w jego stronę. Wiem, że to tylko jedna próbka i być może zbyt pochopnie wystawiam opinie tej marce, ale naprawdę przeszła mi ochota na dalsze testy.

A Wy co myślicie o tych maseczkach? Znacie je, używacie, lubicie?

Atina.
Czytaj dalej

Vis Plantis Helix Vital Care Peeling enzymatyczny do twarzy Papaja+Kamelia+Poly-Helixan

Enzymatyczny peeling oczyszcza, złuszcza, usuwa nadmiar zrogowaciałego naskórka, pobudza jego odnowę. Dzięki temu skóra łatwo przyswaja substancje aktywne i skutecznie z nich korzysta. Intensywnie nawilża, wygładza drobne nierówności. Enzymatyczny peeling ujednolica oraz rozjaśnia koloryt.

Pojemność: 75ml
Cena: 9-13zł
Sklep: elfa-pharm.pl, apteka


Peelingu enzymatycznego używałam kiedyś tylko po to, żeby pozbyć się suchych skórek, czyli raz na 2 tygodnie. Od paru tygodni stosuje go częściej, przynajmniej dwa razy w tygodniu, bo taki peeling wygładza, rozjaśnia, oczyszcza i w ogóle poprawia wygląd skóry. Ten konkretny od Vis Plantis jest całkiem przyzwoity. Nie zapycha, nie podrażnia, wygładza, lekko oczyszcza.

Peeling ma kremową konsystencje, którą bezproblemowo nakłada się na skórę twarzy i w sumie łatwo się ją też zmywa. Cały zabieg uprzyjemnia delikatny i bardzo ładny zapach, który jak sądzę jest kwiatowy. Może tak właśnie pachnie kamelia?

Skład:
Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Stearate, Propanediol, Sodium Polyacrylate, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Dimethicone, Papain, Camelia Kissi Seed Oil, Sodium Stearoyl Glutamate, Snail Secretion Filtrate, Maltooligosyl Glucoside/Hydrogenated Starch Hydrolysate, Phenoxyethanol,  Parfum, Algin 1,2 Hexanediol, Carbomer, Disodium EDTA, Caprylyl Glycol.



Jestem zadowolona z tego peelingu i chętnie kiedyś do niego wrócę. Teraz na mojej liście do przetestowania wisi peeling Andalou, który mogę kupić w UK, a jak będę w Polsce to chciałabym zaopatrzyć się w wersje enzymatyczną od Sylveco. Chciałabym też spróbować peelingu kawitacyjnego.

Stosujecie peelingi enzymatyczne? Znacie ten od Vis Plantis?

Atina.
Czytaj dalej

Wiosenna chciejlista...

Jako że świąteczno-noworoczna chciejlista jest już prawie cała zrealizowana klik, to przyszedł czas na stworzenie nowej. Ze starej listy nadal nie kupiłam szczotki obrotowej do włosów, bo ciągle nie mogę się zdecydować na konkretny model;/ Mam nadzieje, że jeszcze ją kupie. A dziś zapraszam Was na przegląd moich wiosennych zachciewajek.


1. Mała torebka na długim pasku.
Koniecznie pastelowa, koniecznie kwadratowa. Marka i materiał nie ma znaczenia.

2. Aparat Nikon Coolpix B500
Ten model wydaje mi się przyzwoity i nie kosztuje zbyt dużo. Początkowo myślałam o nowszym modelu B700, ale cena i większy gabaryt mnie zniechęcił. Teraz coraz bardziej skłaniam się ku temu starszemu modelowi. Jeśli macie któryś z tych aparatów to podzielcie się ze mną swoimi opiniami na ich temat.

3. Nowe etui na telefon
Koniecznie w jakiś letni motyw, np. w flamingi.

4. Sportowa skakanka
Ostatnio sporo czytałam na temat dobroczynnego działania dla figury i kondycji jakie  daje skakanie na skakance, więc czemu by nie spróbować?

5. Buty Reebok Classic Leather PJ
Choruje na te buty już od jakiegoś czasu. Mogłam je kupić w dobrej cenie, ale się zbyt długo zastanawiałam i ktoś mi je sprzątnął sprzed nosa. Teraz jak tylko pojawi się jakaś okazja to na pewno je kliknę.

Wpadło Wam coś w oko? Co wisi na Waszej chciejliscie?

Atina.
Czytaj dalej