poniedziałek, 29 października 2018

Domowe SPA z Nutridome (maseczka do twarzy z awokado, peeling i maska do skóry głowy)

Jesień to idealny czas na SPA w domowym zaciszu. Najlepsze warunki to te gdy mamy możliwość wzięcia kąpieli w wannie, bo wtedy można się lepiej zrelaksować. Ja od kilku lat mam wannę, ale na co dzień wybieram prysznic. Wanna jest zarezerwowana na wieczory pełne relaksu i pielęgnacji całego ciała, twarzy oraz włosów. Ostatnio miałam przyjemność umilać sobie takie domowe SPA kosmetykami Nutridome. Produkty te dostałam do testów, co oznacza, że bardzo dobrze przyjrzałam się ich działaniu i składom. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii, to zapraszam Was do dalszej części dzisiejszej notki. 


Maseczka do twarzy z ekstraktem z awokado

Maseczka z awokado do cery suchej doskonale nawilża i odżywia twarz, szyję oraz dekolt. Dzięki niej pielęgnacja cery suchej i wrażliwej jest o wiele łatwiejsza i bardziej przyjemna. Maseczka świetnie odżywia i wygładza nawet bardzo suche partie twarzy, ujędrnia oraz poprawia elastyczność skóry.Składniki aktywne maseczki to ekstrakt z awokado, który jest bogatym źródłem witamin: A, B, C, D, E oraz K, a także minerałów i protein. W unikalnej formule znajduje się również miód, który delikatnie koi skórę. Maseczka na twarz, dekolt i szyję przywraca skórze naturalną barierę ochronną. Kosmetyk dedykowany jest nawet delikatnej cerze.
2x7ml/14,90zł


Jestem wielką fanką awokado. Jem je prawie codziennie. Próbowałam też nakładać świeży owoc na włosy i na skórę twarzy, ale były to bardzo męczące zabiegi. Awokado nie chciało się dobrze rozsmarować, odpadało i brudziło wszystko wokół. Postanowiłam, że poprzestanę na jego spożywaniu. Jednakże gdy widzę kosmetyk zawierający ekstrakt lub olej z awokado, to zawsze wkładam go do koszyka z zakupami.


Maseczka Nutridome ma na ósmym miejscu w składzie olej z awokado i na siedemnastym ekstrakt. Znajdziemy tu też sok z liści aloesu, ekstrakt z miodu, ekstrakt z rumianku pospolitego, olej arganowy, alantoine i witamine E. Niestety ma też całkiem sporo chemii. 
Z działania jednak jestem zadowolona. Maseczka bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Nie podrażnia i nie zapycha, co niestety często mi się zdarza przy saszetkowych maskach do twarzy. Zgadzam się całkowicie z producentem, ze maska sprawdzi się nawet przy delikatnej cerze. 
Bardzo podoba mi się też fakt, że maska jest podzielona na dwie mniejsze saszetki. Dzięki czemu mogę jej użyć dwa razy. Jedna porcja wystarcza na pokrycie całej twarzy, szyi i dekoltu.

Skład:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Glycerin, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Sodium Polyacrylate, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Trideceth-6, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Propylene Glycol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Persea Gratissima Fruit Extract, Mel Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Argania Spinosa Kernel Oil, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Methylparaben, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Parfum, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Hydroxycitronellal, Linalool, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone.


Detoks dla włosów i skóry głowy, peeling z aktywnym węglem i pestkami moreli

Potrzebujesz detoksu skóry głowy i włosów? Wypróbuj peeling z aktywnym węglem i pestkami moreli od marki Nutridome. Kosmetyk przeznaczony jest dla każdego, kto chce zrewitalizować skórę głowy, uzyskać fantastyczną świeżość fryzury oraz odzyskać pewność siebie. Aktywny peeling z węglem, zmielonymi pestkami pachnącej moreli oraz wulkaniczną glinką doskonale usuwa zanieczyszczenia i pomaga pozbyć się nadmiaru zrogowaciałego naskórka. Peeling dodatkowo reguluje produkcję sebum. Kosmetyk ma idealną konsystencję i dobrze się rozprowadza, stymulując skórę do regeneracji, a dodatkowo odblokowuje ujścia mieszków włosowych. To, co wyróżnia produkt, to szybkie przywracanie równowagi skórze głowy oraz pomoc w odzyskiwaniu funkcji obronnych skóry. Detoks dla włosów i skóry głowy dostępny jest w formie wygodnej saszetki.
14ml/9,90zł


Do niedawna uważałam, że peeling do skóry głowy jest mi nie potrzebny. Szerokim łukiem omijałam wszelkie informacje na ten temat. Zdanie zmieniłam gdy moje włosy były w opłakanym stanie (przyklapnięte, bez życia). Próbowałam różnych metod przywrócenia im dawnej świetności. W końcu sięgnęłam po peeling domowej roboty i okazało się, że to był strzał w dziesiątkę! Już po pierwszym użyciu widziałam ogromną różnicę. Włosy były odbite od nasady i błyszczące. Peeling z Nutridome jest moim pierwszym peelingiem do skóry głowy ze sklepu. Byłam go bardzo ciekawa.
Od mojej samoróbki różni się głównie wielkością drobinek ścierających i tym, że jest już gotowy. Pomimo tego, że drobinki są mniejsze, to efekt końcowy jest równie zachwycający. Włosy są uniesione od nasady i mają w sobie więcej życia. Przy mojej przetłuszczającej się skórze głowy wystarczy jeden taki zabieg w tygodniu. Sam peeling nie jest łatwy w wykonaniu, tzn. trzeba poświęcić mu trochę czasu i precyzyjnie rozsmarować kosmetyk między włosami, jak najbliżej skóry. No i najważniejsze należy wykonać porządny masaż głowy. Efekt jest jednak wart zachodu.
Jedna saszetka wystarcza na jedno użycie. Produkt łatwo się spłukuje.

Skład:
Aqua, Kaolin, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Propylene Glycol, Cetyl Alcohol, Ceteareth-20, Moroccan Lava Clay, Prunus Armeniaca Seed Powder, Cellulose Acetate, Stearic Acid, Panthenol, Cetrimonium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Rosmarinus Ocinalis Leaf Extract, Salvia Ocinalis Leaf Extract, Thymus Vulgaris Flower/Leaf Extract, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Charcoal Powder, Polyglyceryl-10 Stearate, Polyglycerin-10, Polyglyceryl-10 Myristate, Acetum, Polysorbate 80, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Imidazolidinyl Urea, Sodium Dehydroacetate, Citric Acid, Parfum, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Limonene.

Detoks dla włosów i skóry głowy, maska z mikrokapsułkami aktywnego węgla

Maska z mikrokapsułkami aktywnego węgla od marki Nutridome to idealny detoks dla włosów i skóry głowy. Maska pomaga redukować nadmierne rogowacenie naskórka i świetnie usuwa zanieczyszczenia. Produkt zawiera w recepturze ekstrakt z cytryny, który jest bogaty w kwasy AHA. Kosmetyk jest skarbnicą wielu składników odżywczych, pielęgnujących włosy oraz skórę głowy.Maska odświeża kosmyki, głęboko je nawilża i dokładnie detoksykuje skalp. Wszystko za sprawą mikrokapsułek aktywnego węgla. Kosmetyk sprawdzi się, jeżeli chcesz dodać włosom blasku, zdrowego wyglądu i marzysz o tym, aby ochronić je przed szkodliwymi czynnikami. Zawarty w masce Nutridome olej z awokado ochrania włosy przed działaniem środowiska zewnętrznego. W składzie znajdziesz także cudownie pachnący kwiat gardenii i olej kokosowy. To połączenie zadziała zbawiennie na Twoją skórę.
14ml/9,90zł


Z tym produktem mam mały problem, ponieważ nie do końca widzę potrzebę go stosowania. Być może robię to źle lub moje włosy i skóra głowy woli jednak peeling! Nie mogę powiedzieć, żeby maska nic nie robiła. Włosy są po niej bardziej nawilżone i skóra głowy jakby bardziej odświeżona, ale brakuje mi tu efektu wow jaki odnotowuje w przypadku peelingu. Myślę, że może się ona lepiej sprawdzić przy skórze suchej, czyli zupełnie innej niż moja.

Skład:
Aqua, Glycerin, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Cetrimonium Chloride, Ceteareth-20, Betaine, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Dicaprylyl Carbonate, Cocos Nucifera Oil, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Citrus Aurantifolia Fruit Extract, Citrus Limon Peel Extract, Hydrolyzed Ceratonia Siliqua Seed Extract, Amodimethicone, C12-14 sec-Pareth-5, C12-14 sec-Pareth-9, Zea Mays Starch, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Polyquaternium-7, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Carbon Black, Microcrystalline Cellulose, Lactose, Steareth-2, Steareth-21, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Decylene Glycol, Caprylyl Glycol, Acetic Acid, Parfum, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Limonene


Podsumowując kosmetyki Nutridome nie mają idealnych składów, ale są przyjemne w użyciu, mają przystępne ceny, działają i mają w sobie całkiem sporo naturalnych olejów i ekstraktów. Osobiście najbardziej jestem zadowolona z peelingu do skóry głowy i to jego polecam Wam najmocniej.

Znacie kosmetyki Nutridome? Stosujecie peelingi do skóry głowy? Który kosmetyk z dzisiejszej notki najbardziej Was zainteresował?
Atina.

środa, 24 października 2018

Alkemie Better than Botox 360° Eye Opening Cream Krem pod oczy

Krem przywraca gęstość skóry, spłyca zmarszczki i redukuje cienie pod oczami. Organiczna woda z chabra bławatka ma właściwości łagodzące, zmiękczające i antyoksydacyjne. Przynosi ulgę zmęczonym oczom. Pozostawia uczucie świeżości. Beautifeye naturalna alternatywa dla blefaroplastyki. Skutecznie podnosi górne powieki, napina i liftinguje skórę wokół oczu. Zmniejsza tzw. kurze łapki. Redukuje cienie i obrzęki. Kofeina pobudza mikrokrążenie skórne. Zmniejsza obrzęki, usuwa oznaki zmęczenia, wygładza i napina skórę.

Pojemność: 15ml
Cena: 129zł
Sklep: Alkemie
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Krem ten kupiłam po fali zachwytu jaka przeszła przez blogosfere. Wszędzie czytałam ochy i achy na jego temat, a że o okolice oczu dbam trochę bardziej niż o resztę twarzy, to postanowiłam zainwestować te 129zł w imię pięknej i gładkiej skóry. Pamiętam, że byłam bardzo zadowolona z szybkiej wysyłki.
Niestety krem okazał się zwykły. Nawilża, lekko wygładza, nie podrażnia i niestety nic więcej nie robi. Brakuje mi tu efektu wow oraz lepszego rozświetlenia i większego wygładzenia. Ma lekką i szybko wchłaniającą się konsystencje.
Drażni mnie w nim pompka, która daję dużo za dużo produktu. Nie jestem też do końca zadowolona z tego jak się on zachowuje gdy próbuje na niego nałożyć krem z filtrem lub korektor. Wtedy zaczyna się wałkować. Staram się go nakładać mniej i odczekać chwilę zanim przystąpię do aplikacji następnych produktów, ale nie zawsze to pomaga. Skład jest całkiem przyjemny, ale od kremu za 129zł oczekuje jednak lepszego działania. No i do tego ta tak wiele obiecująca nazwa "Better than Botox"!

Skład:
Aqua, Cornflower Organic Distilate, Glyceryl Stearate, Glycerin, C12-14 Alkane, Decyl Cocoate, Isoamyl Cocoate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Camellia Japonica Seed Oil, MaltooligosylGlucoside/Hydrogenated Starch Hydrolysate, Albizia Julibrissin Bark Extract, Stearic Acid, Darutoside, Hydrolyzed Verbascum Thapsus Flower, Sodium Lauroyl Glutamate, Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Benzyl Alcohol, Tocopherol, Xanthan Gum, Caffeine, Dehydroacetic Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate.


Osobiście straciłam ochotę na dalsze testy kosmetyków Alkemie. Możliwe, że wypadają lepiej od kremu pod oczy, ale jakoś nie chce mi się tego sprawdzać;/

Co Wy myślicie o kremie pod oczy Alkemie Better than Botox?
Atina.

sobota, 20 października 2018

Natura Care Łagodzący płyn micelarny do skóry wrażliwej

Płyn ten znalazłam w drogerii Natura. Zapłaciłam za niego niecałe 14zł za butle o pojemności 400ml. Niezła cena za tę pojemność oraz jakość. W sklepie znajdziecie też mniejsze opakowanie tego kosmetyku - 100ml/6,99zł oraz wersje odświeżającą do każdego rodzaju skóry. Mnie jakoś bardziej zainteresowała wersja łagodząca, ale następnym razem na pewno sprawdzę też tą drugą.


Płyny do demakijażu schodzą u mnie jak woda, więc często kupuje je na zapas, bo wiem, że i tak na pewno je zużyje. Będąc w Polsce szukałam czegoś nowego i niezbyt chemicznego. Tak trafiłam na kosmetyk Natura Care, który produkowany jest specjalnie dla drogerii Natura. Z tej marki dostępne są jeszcze maseczki do twarzy w saszetkach i na tkaninie, balsamy do ciała (niestety zawierają parafinę;/), mydła w płynie, żele pod prysznic, kremy do stóp i do dłoni. Po szybkim przeglądzie składów ja zostaje przy płynach micelarnych ;)

Wersja łagodząca bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem twarzy. Z oczami nie jest już tak gładko, ale tragedii nie ma. Wystarczy dłużej przytrzymać płatek przy oku i jest zadowalająco przy zwykłym makijażu oka. Produkt nie podrażnia, lekko nawilża i odświeża. Najbardziej podoba mi się skład gdzie zaraz za wodą jest woda z oczaru wirginijskiego, a tuż za nim sok z liści aloesu. Nieźle jak na drogeryjny płyn micelarny! Na dalszych pozycjach wyłapałam jeszcze ekstrakt z kasztanowca zwyczajnego i ekstrakt z aronii czarnej. 

Skład:
Aqua, Hamamelis Virginiana Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Propylene Glycol, Polysorbate 20, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Cocoamphoacetate, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Glycerin, Aronia Melanocarpa Extract, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, CI 17200.

Znacie produkty marki Natura Care? Wiedziałyście, że mają taki fajny płyn micelarny?

Atina.

wtorek, 16 października 2018

Moje opowiastki o olejach... Opuncja Figowa

Olejek z opuncji figowej jest jednym z najdroższych olejów na rynku. Zwany jest naturalnym botoksem. Tłoczony jest z nasion kaktusa i nie ma nic wspólnego z figami. Olej ten znajduje zastosowanie w pielęgnacji skóry zniszczonej, dojrzałej, z bliznami i plamami pigmentacyjnymi. Swój egzemplarz zakupiłam w e-Fiore, bo uznałam, że tam dostanę dobrej jakości produkt.


Czysty olej z opuncji figowej zawiera:
- wysokie stężenie nienasyconych kwasów tłuszczowych, głównie kwasu linolowego - Omega-6. 
- wysoką zawartość witaminy E
- betalainy - pigmenty o działaniu przeciwrodnikowym
- wysoki poziom fitosteroli

Oleju używałam tylko na skórę twarzy. Na włosy czy ciało było mi go po prostu szkoda. Aplikowałam go wieczorem na żelowe serum z witaminą C. Po czym dokładałam warstwę oleju malinowego, ponieważ co wieczór wykonuje masaż twarzy, a opuncja figowa jest dosyć tępa i nie dawała mi odpowiedniego poślizgu. Po zakończeniu masażu nakładałam jeszcze bogaty w oleje krem do twarzy. Przy okazji opowiedziałam Wam jak mniej więcej wygląda moja wieczorna pielęgnacja twarzy. Wracając do opuncji figowej, to jestem z niej zadowolona aczkolwiek wysoka cena nie przyspiesza mojej decyzji o kupnie następnego flakoniku. Tym bardziej, że nie zauważyłam dużo lepszych efektów niż po innych olejach. Może odrobine lepiej rozjaśniał i nawilżał. Jednakże nie pozbyłam się mojego przebarwienia na czole ani nie zauważyłam, żeby zostało jakoś znacząco rozjaśnione. Ogólnie cera stała się jaśniejsza, a szczególnie pod oczami. Tu również zauważyłam, że zmarszczki są jakby mniej widoczne. Nie mogę powiedzieć, że jest to cudowny olej, który robi czary mary na naszej skórze, ale mam wrażenie, że jest ciut lepszy od reszty olei jaką miałam okazje używać. Tylko czy to ciut więcej jest warte płacenia dużo większej kwoty za olej? Myślę, że poużywam teraz innych produktów i zobaczę czy zatęsknię za opuncją figową.
Olej z opuncji figowej ma żółto-zielony kolor i delikatny, lekko kwaśny zapach. Moje opakowanie o pojemności 30ml kosztowało 129zł. Na pocieszenie dodam, że jest on bardzo wydajny i wystarczył mi na 3-4 miesiące codziennego używania.

Znacie olej z opuncji figowej? Jaka jest Wasza opinia na jego temat?
Atina.

piątek, 12 października 2018

Zużyłam, więc się wypowiem (Alverde, Faith in Nature, Organik Botanik, Bumble and bumble, L'Oreal, Essence)

Dzisiaj zapraszam Was na kolejną porcję zużyć. Tym razem pojawiła się również kolorówka;) 


Alverde Naturkosmetik Odżywka do włosów kruchych i pozbawionych połysku Cytryna i Morela
Bardzo fajny produkt, który prawdopodobnie uratował moje włosy. Pisze prawdopodobnie, bo nie wiem co dokładnie zadziałało. Na mojej głowie było niezłe siano kiedy sięgnęłam po odżywkę Alverde. Kilka myć i włosy zrobiły się zdecydowanie gładsze. W tym czasie nie stosowałam nic więcej, ale odstawiłam też olejowanie i możliwe, że to też pomogło. Mogłam mieć przenawilżone włosy. Odżywka Cytryna i Morela jest przede wszystkim bardzo tania (chyba 2 euro) i ma niezły skład. Jest rzadka i podczas pierwszych użyć wydaje się, że nic nie robi z włosami. Pierwsze efekty zauważyłam dopiero po 4-6 myciu. Niestety jest niewydajna. Bardzo szybko ją zużyłam. Jej pojemność to tylko 200ml. W zapachu natomiast zabrakło mi moreli. Wyczuwałam tylko cytrynę i to wątpliwej jakości. Absolutnie nie obciąża włosów, można kłaść ogromne ilości, a włosy i tak będą świeże i sypkie. Chętnie jeszcze kiedyś sięgnę po produkty do włosów marki Alverde.
W składzie znajdziemy emolienty (olej sojowy, z pestek moreli i z nasion słonecznika), humektany (mleczan sodu, kwas hialuronowy, kwas mlekowy) oraz proteiny (hydrolizowane białko kukurydzy). Trzy najważniejsze elementy w walce o zdrowe i piękne włosy.

Skład:
Aqua, Alcohol, Glycine Soja Oil, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Citrus Limon Fruit Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Sodium Lactate, Avena Sativa Straw Extract, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Potassium Cetyl Phosphate, Isoamyl Laurate, Xanthan Gum, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Hydrolyzed Corn Protein, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Tocopherol, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Lactic Acid, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum, Limonene, Citral, Linalool, Geraniol


Faith in Nature Brave Botanicals Szampon do włosów normalnych słodka Lawenda z nutą Jaśminu
Jest to czwarty i ostatni szampon z serii Brave Botanicals. Zaspokoiłam swoją ciekawość i wiem, że będę wracać do wersji z różą klik i lawendą o której piszę Wam dziś. Pozostałe dwie kiwi klik i kokos klik nie były złe, ale nie oczarowały mnie sobą tak jak te dwie kwiatowe. Piękny, relaksujący zapach, delikatne, ale dobre oczyszczanie oraz naturalny skład sprawiają, że są to moje ulubione szampony. Butelka o pojemności 250ml wystarcza na długo i ma tak okrojony kształt, że chętnie zabierałam ją ze sobą na dłuższe wakacje. 

Skład:
Aqua, Ammonium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Maris Salt, Polysorbate 20, Jasminum Grandiflorum Flower Extract, Crambe Abyssinica Seed Oil, Lavandula Angustifolia Oil, Limnanthes Alba Seed Oil, Panthenol, Glycerin, Tocopherol, Sodium PCA, Glyceryl Laurate, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoamphoacetate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Cocoyl Glutamate, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Linalool.


Organik Botanik Australia Woda micelarna Matcha
Ciekawostka z TKMaxx'a, czyli woda micelarna z matchą. Przy okazji polecę Wam do picia napar z matchy, która jest bardzo zdrowa. Zawiera ona bardzo dużo antyoksydantów, wzmacnia układ odpornościowy, przyspiesza metabolizm oraz poprawia cholesterol. Wracając do wody, to była ona poprawna. Dobrze zmywała makijaż, nie podrażniała i cudownie pachniała - raczej nie jak matcha, ale jak jakiś słodki napój ;)

Skład:
Water, Glycerin, Propylene Glycol, Rosa Damascena Flower Water, Polysorbate-20, Acrylates Copolymer, Betaine, Decyl Glucoside, Camellia Sinensis (Matcha) Leaf Extract, Saccharium Officinarium Extract, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Cl 42090, Cl 19140, PEG-90M, Citric Acid, Fragrance, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Geraniol, Citral, Isoeugenol, Eugenol, Citronellol.


Bumble and bumble Bb. Hairdresser's Invisible Oil Primer Baza ochronna do włosów
Bardzo fajny produkt do wygładzenia i ochrony włosów przed ciepłem suszarki czy prostownicy. Ja stosowałam go aby wygładzić włosy i super mi się sprawdzał. Był lekki, nie obciążał i ułatwiał rozczesywanie. Psikałam nim bezpośrednio na włosy, co oznacza, że naprawdę nie natłuszcza i nie powoduje przyklapu. Miał delikatny, przyjemny zapach. W składzie znajdziemy oleje, ekstrakty, proteiny i humektany (kwas hialuronowy). Naprawdę zawartość dobrych rzeczy jest imponująca. Możliwe, że jeszcze do niego wrócę, tyle, że do pełnowymiarowego opakowania. To moje jest wersją podróżną.

Skład:
Water, Cetearyl Alcohol, Butylene Glycol, PEG-12 Glyceryl Dimyristate, Vitis Vinifera Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Argania Spinosa Kernel Oil, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Corn Starch, Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol, Hydrolyzed Wheat Protein PG-Propyl Silanetriol, Dimethicone, Glycerin, Sodium Hyaluronate, Behentrimonium Methosulfate, Distearyldimonium Chloride, Dimethiconol, Cetrimonium Chloride, Butyl Methoxydibenzoyl-methane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Sodium Chloride, Citric Acid, BHT, Fragrance, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Coumarin, Butylphenyl Methylpropional, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol.


L'Oreal False Lash Wings Intenza Pogrubiająco - wydłużający tusz do rzęs
Podobał mi się efekt jaki nim uzyskiwałam, czyli dobrze rozczesane, lekko wydłużone, czarne rzęsy. Niestety tusz się osypywał;/ Miałam już sporo maskar z L'Oreal'a i żadna z niech się tak nie zachowywała. Dla mnie jest to minus nie do przyjęcia i na pewno więcej nie wrócę do tego produktu.

Essence I Love Extreme Tusz pogrubiający
Ten tusz już dobrze znam i bardzo lubię. Na pewno kupię ponownie, bo jest tani (około 15 zł) i daje niezły efekt. Rzęsy są pogrubione i lekko wydłużone. Denerwuje mnie trochę duża szczoteczka, ale można to przeboleć. Nie osypuje się!




To już wszystkie zaległe zużycia. Kolejne dopiero będę odkładać, więc na razie zostałam bez śmieci. Swoją drogą to nie mam gdzie ich przechowywać i walają mi się po całej sypialni. Stąd też tak szybko powstała kolejna notka o pustakach.

Dajcie znać czy znacie te produkty i jak one u Was się sprawdziły?

Atina.

poniedziałek, 8 października 2018

Jesienna chciejlista 2018

Moja letnio-jesienna chciejlista została zrealizowana, więc postanowiłam stworzyć nową wyłącznie jesienną. Poprzednią listę znajdziecie tu. Od razu napiszę, że trochę ją zmodyfikowałam i zamiast nowego power case na telefon kupiłam zwykły, ale skórzany w kolorze pudrowego różu. Zmieniłam również zdanie co do serum z witaminą C i kupiłam zupełnie inny produkt. Reszta rzeczy jest dokładnie taka jak sobie zaplanowałam. 
Poniżej możecie zobaczyć co teraz chodzi mi po głowie ;d


Przede wszystkim zachciało mi się eleganckiej nerki. Ta ze zdjęcia to tylko przykład. W sumie to planuje w niej chodzić latem i wiosną, ale już się rozglądam za odpowiednim modelem. Po drugie chciałabym wreszcie kupić krokomierz. Ten ze zdjęcia to Misfit Ray, który wypatrzyłam w TKMaxx'ie. Widziałam tam też jeszcze fajniejszy model od Kate Spade, ale ostatecznie Ray będzie mi lepiej służył, bo wygląda jak bransoletka, a ja zawsze nosze zegarek. Kate Spade wygląda jak zegarek, ale nie pokazuje godziny, więc wyglądałoby to jakbym miała na ręce dwa zegarki. Obydwa krokomierze są dostępne w bardzo dobrych cenach. 
Od jakiegoś czasu chodzą za mną kalosze. Obiecałam sobie, że w tym roku muszę je w końcu kupić. Wcześniej myślałam o długich, teraz jednak zmieniłam zdanie i chcę krótsze. Dużo jeżdżę na rowerze i wydaje mi się, że w długich może mi być niewygodnie. Kliknęłam już model ze zdjęcia, tyle, że w innym kolorze. Z czarnych nie było już mojego rozmiaru. Zdecydowałam się na beżowe, ale jeszcze nie wiem czy je zostawię. Zdecyduje dopiero jak je zobaczę i przymierze. 
Kolejną rzeczą na mojej liście jest opaska. Poranki są już zimne, a ja jeżdżę do pracy na rowerze. Nie chcę jeszcze nosić czapki, więc taka opaska może być dobrym rozwiązaniem. Fajne modele widziałam w H&M.  
Ostatnią, ale jakże ważną zachciewajką jest irygator do zębów. Jeszcze do niedawna nie miałam pojęcia o jego istnieniu. Urządzenie to pomaga zadbać o higienę jamy ustnej. Czyści przestrzenie międzyzębowe i kieszonki przyzębne oraz stymuluje dziąsła. Szczoteczka, nawet elektryczna nie radzi sobie z tym wszystkim;/ Upatrzyłam sobie model EW1211 firmy Panasonic, który jest przede wszystkim mały, ale i funkcjonalny. 

Na  liście zabrakło świeć, wosków i herbat rozgrzewających. Zamierzam je oczywiście kupić, ale tu będę kierowała się głównie promocją i okazją. Chciałabym jeszcze dorwać bluzę welurową,  wciąganą przez głowę, w jasnym kolorze (biel, róż). Widziałam ciekawe modele w TKMaxx'ie, ale nie miałam czasu na przymierzanie, a teraz już ich nie ma w ogóle;/


Wpadło Wam coś w oko z mojej chciejlisty? Co Wy planujecie zakupić tej jesieni?
Atina.

czwartek, 4 października 2018

Koszyk z zakupami Wrzesień 2018

No i mamy jesień. Ta pora roku też ma swoje zalety i zamierzam się nimi cieszyć i korzystać aż do wiosny. Będę palić świeczki i woski, będę piekła słodkości i gotowała pyszne zupy krem. Długie wieczory będę mogła spędzać przy dobrej książce lub jakimś wciągającym serialu. Do tego przeprowadzę kurację kwasem laktobionowym i kupię sobie fajne kalosze ;) Taki właśnie mam plan na najbliższe miesiące. Was zachęcam również do wykorzystania tego czasu na przyjemności. A żeby było łatwiej polecam zaopatrzyć się w suplement diety z witaminą D3. Tak na wszelki wypadek, żeby nie dopadło Was zmęczenie i jesienna depresja. 
Tymczasem zapraszam do przejrzenia mojego wrześniowego koszyka z zakupami. 


Poniższy zestaw pędzli Eco Tools wraz z silikonowym czyścikiem zakupiłam w super promocji w Superdrug. Zapłaciłam za niego tylko 5 funtów. Tak naprawdę ich nie potrzebowałam, ale skusiła mnie niska cena i ten czyścik. Nigdy takowego nie miałam i pomyślałam sobie, że to dobra okazja do jego przetestowania. Poza tym mam już kilka innych pędzli z Eco Tools i jestem z nich naprawdę zadowolona. Były też  poprzeceniane inne zestawy, chyba Real Techniques na niecałe 4 funty. Ale RT zawierał tylko pędzle do makijażu oka, a ja bardzo rzadko maluje się cieniami, więc Eco Tools zdecydowanie bardziej mi się przyda. 


Następny zakup pochodzi już z mojego ulubionego sklepu, czyli TKMaxx'a. Pianka do mycia twarzy firmy Cedar+Stone z olejem konopnym i różą. Zdecydowałam się na jej zakup po przeczytaniu składu, który jest świetny! To dla tej pianki zdradziłam moje naturalne mydła do mycia twarzy. Na pewno napiszę jej recenzję, bo musicie poznać ją bliżej. Jak zobaczycie ją w sklepie, to bierzcie w ciemno;)


Olay Regenerist Luminous kupiłam w tym samym sklepie co pędzle. Od czasu do czasu zaglądam tam na półkę z promocjami, bo można tam dorwać naprawdę fajne produkty w jeszcze fajniejszych cenach. Krem ten skusił mnie zawartością filtra SPF20. Pomyślałam sobie, że mogłabym go używać w pochmurne, zimowe dni zamiast kremu z SPF50. Poza tym nigdy nie miałam nic z Olay, a cena 3 funty mocno zachęcała mnie do poznania tej marki poprzez zakup tego cuda. Użyłam go już kilka razy i jestem zadowolona. Teraz go muszę odstawić, bo zaczynam kuracje kwasową, więc będę musiała wrócić do SPF50. 


Serum z witaminą C od Coachella Naturals to kolejna zdobycz z TKMaxx'a. Zastępuje mi serum z The Ordinary klik. Jest równie ciekawe, ale niestety trudniej dostępne. 


Nie zabrakło jednak u mnie nowości od The Ordinary. Skusiłam się na skwalen oraz kwas laktobionowy 5%. Kwasu już używam od kilku dni i jak na razie cieszę się, że nie wypalił mi buźki. Do The Ordinary będę pewnie jeszcze nieraz wracała. Już mam plan na kolejne zakupy;d


Na koniec zostawiłam dwa kąski z kolorówki. Pudry sypkie Revolution. Jeden beżowo-różwy Lace, a drugi biały Bake&Finish. Obydwa są matujące i posiadają niewygodne opakowania. Muszę koniecznie je przesypać do pudełek z sitkami. Możliwe, że będę je ze sobą mieszać. Koszt jednego to 5 funtów.  
W sklepie dostępna jest jeszcze jedna wersja tych pudrów - Terracotta, która jest bardzo, ale to bardzo ciemna. W linii luksusowej znajdziecie puder Banana, który dla mnie również jest za ciemny, choć nie straszy z półki jak Terraccotta


Znacie któryś z tych kosmetyków? Rozpoczynacie tej jesieni jakąś kurację specjalną dla skóry twarzy?

Atina.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.