niedziela, 28 stycznia 2018

Filorga UV-Bronze Lekki krem przeciwsłoneczny i przeciwzmarszczkowy SPF50+

Udało mi się kupić ten krem w promocji za 16 funtów. Jego standardowa cena to 25 funtów za tubkę o pojemności 40ml. Jest on ważny przez 12 miesięcy od otwarcia. W Polsce na razie ciężko go dostać, a tu w Anglii też nie jest na wyciągnięcie ręki. Trzeba się go trochę naszukać. Szkoda, bo całkiem niezły z niego kosmetyk. Ze względu na to, że nie sprawdziłam jak działa w upały to nie mogę go porównać do ulubieńca z Lancome klik. Wydaje mi się, że są na tym samym poziomie, ale najważniejsze są testy w pełnym słońcu, więc z porównaniem muszę się wstrzymać. 


Po tym jak na wiosnę wyszło mi na czole okropne przebarwienie posłoneczne postanowiłam używać kremów z wysokim filtrem do twarzy przez cały rok. Wyjątkiem są tylko te dni gdy wiem, że nie będe wychodziła z domu lub tylko na chwilę, a na dworze jest pochmurno i nie zapowiada się aby nagle się rozpogodziło. Było tych dni tylko kilka, może kilkanaście. Przebarwienie powoli znika, ale jeszcze potrzebuje czasu na jego całkowite rozjaśnienie. Walka trwa!


Krem z filtrem Filorga jest lekki, szybko się wchłania, ale nie do całkowitego matu. Skóra po nim tylko trochę bardziej się świeci niż bez jego użycia. Nie bieli, nie zapycha i nie podrażnia. Nie ma jakiegoś konkretnego zapachu, nie kojarzę w ogóle, żeby pachniał. Dobrze chroni skórę, ale sprawdziłam go tylko na słabym jesiennym i zimowym słońcu. Świetnie współgra z mineralnym podkładem EDM. Lekko nawilża i lekko odżywia. Chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę. 


Podsumowując jestem z niego bardzo zadowolona. Nie znam się kompletnie na składach kremów z filtrami. Z dobroci wyłapałam tu witaminę PP, skwalen, witaminę E w formie estru, lecytynę, olej sojowy, ekstrakt z pieprzycy siewnej, beta-karoten i ekstrakt z marchwi. Według mnie warto go wypróbować. Niebawem słońce zacznie mocniej grzać, więc trzeba już powoli myśleć o ochronie skóry przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego.

Znacie ten krem? Który filtr do twarzy jest Waszym ulubieńcem?

Atina.

wtorek, 23 stycznia 2018

Initiale Probiotica Prebiotyczny puder do kąpieli Kozie Mleko i Zielona Herbata

Bazą prebiotycznych pudrów do kąpieli firmy Initiale jest naturalna glinka, która absorbuje zanieczyszczenia, a tym samym aktywuje pożyteczną mikroflorę skóry, łagodzi podrażnienia, reguluje pH skóry i działa przeciwutleniająco. Puder bogaty w sole mineralne i mikroelementy sprawia, że kąpiel nabiera właściwości nie tylko pielęgnacyjnych, ale także zdrowotnych. To ostatnie zdanie przemawia do mnie w 100 procentach! Wierze w dobroczynną moc naturalnych składników w kosmetykach i nie tylko.


Prebiotyczny puder do kąpieli Kozie Mleko:
- głęboko nawilża i odżywia
- stymuluje mikrokorążenie
- wygładza powierzchnię skóry 

Na mojej wrażliwej, skłonnej do alergii skórze puder spisał się świetnie. Kąpiel w nim to przyjemność połączona z dobrą pielęgnacją. Kozie Mleko przede wszystkim dobrze nawilża, odżywia, zmiękcza i wygładza. Dodatkowo pachnie delikatnie, a sam zapach odpręża i relaksuje. W dodatku woda od pudru zabarwia się na mleczny kolor, co daje wrażenie jakby się człowiek kąpał w mleku. Dosłownie klimat rodem ze starożytnej łaźni Kleopatry.
Saszetka o pojemności 30g kosztuje około 18zł i wystarcza na trzy użycia. Link do sklepu online klik oraz stacjonarnie czasem można spotkać te produkty w Lidlu i Biedronce.
 

W krótkim składzie znajdziemy węglan wapnia stosowany głównie w kosmetykach mineralnych, dwutlenek tytanu, który niestety nie jest zbyt przyjazny dla organizmu człowieka, uwodniona krzemionka, perfumy, glinka, pewna forma mleka (Sine Adipe Lac), które odżywia skórę, aldehyd heksylocynamonowy, który imituje zapach jaśminu, linalol, który imituje zapach konwalii, limonen imitujący zapach skórki cytrynowej i kumaryna o przyjemnym zapachu wysuszonej trawy. Podsumowując skład wymaga lekkiej poprawki. Usunęłabym dwutlenek węgla i wtedy dałabym zielone światło temu pudrowi. Nie zmienia to jednak faktu, że kosmetyk dobrze się wywiązywał ze swojego zadania.

Skład:
Calcium Carbonate, Titanium Dioxide, Hydrated Silica, Parfum, Probio Powder (INCI:Clay), Sine Adipe Lac, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonede, Coumarin


Prebiotyczny puder do kąpieli Zielona Herbata
- głęboko oczyszcza
- łagodzi podrażnienia skóry
- pobudza naturalną regenerację komórek

Zielona Herbata również pachnie przyjemnie i relaksująco. Jej kolor (zielony) jest niestety już mniej przyjemny dla oka, co oczywiście nie skreśla jej w ogóle w moich oczach. Skóra po kąpieli jest nawilżona, odżywiona i super miękka. Według mnie skład tego pudru jest trochę lepszy, bogatszy, chociaż też niestety znajdziemy tu dwutlenek tytanu, tyle, że na dalszym miejscu w składzie, więc jest szansa, że jest go tu mniej. A z tego co wyczytałam to jest on dopuszczony do stosowania w ograniczonym stężeniu, nie przekraczającym 25%.

Na pierwszym miejscu mamy sól morską, następnie węglan wapnia, puder z zielonej herbaty, wspomniany już dwutlenek tytanu, uwodniona krzemionka, glinka, perfumy, karoten, linalol imitujący zapach konwalii, geraniol imitujący zapach pelargonii, aldehyd heksylocynamonowy (zapach jaśminu), cytronellol (róża i geranium), farnesol (znowu konwalia), alkohol benzylowy (jaśmin), cytral imitujący zapach cytryny, hydroksycytronellal (po raz trzeci konwalia), limonen (skórka cytrynowa), eugenol (goździk).

Skład:
Maris Sal, Calcium Carbonate, Camelia Sinensis Leaf Powder, Titanium Dioxide, Hydrated Silica, Probio Powder (Inci: Clay), Parfum, Beta-Carotene, Linalool, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Farnesol, Benzyl Alcohol, Citral, Hydroxycitronellal, Limonene, Eugenolsks


Pomimo świetnego działania na moją skórę nie mogę Wam polecić tych pudrów do kąpieli. Zawierają szkodliwy dla człowieka dwutlenek tytanu oraz pełno tu składników zapachowych, które mogą wywołać alergie.

Znacie prebiotyczne pudry do kąpieli firmy Initiale? Co powiecie na temat ich składów?

Atina.

piątek, 19 stycznia 2018

Avebio Regeneracyjny BIO krem do twarzy na noc z olejem makadamia

Duża dawka naturalnego olejku makadamia o właściwościach regeneracyjnych oraz odprężająca pomarańcza z geranium połączone w kremowej odsłonie. Zastosuj wieczorem i ciesz się efektem po przebudzeniu.

Pojemność: 60ml
Cena: 45zł
Sklep: drogerie internetowe


Uwielbiam naturalne, treściwe kremy do twarzy na noc. O ile na dzień mogę pokusić się o krem czy serum z silikonami i innymi chemicznymi dodatkami, tak na noc preferuje tylko nature! Avebio to kolejny dobry krem, który zapisuje na swojej liście sprawdzonych kosmetyków. Zdradzę Wam, że zajmuje zaszczytne miejsce koło kremu na noc firmy Sukin klik
Wracając do Avebio to lubię go za treściwą, ale nie tłustą konsystencje, dobre nawilżenie, lekką regeneracje i odżywienie. Dodatkowo nie zapycha, nie podrażnia i nie uczula. Można go stosować również pod oczy, co chętnie robię. Dzięki temu nie muszę kupować oddzielnego kremu pod oczy na noc, bo na dzień zawsze mam trochę lżejszy i bardziej napinający kosmetyk. 
Z innych zalet mogę jeszcze wymienić uroczy słoiczek. Lubię tego typu opakowania mimo, że w podróży zupełnie się nie sprawdzają, to dla mojego oka jest to niezmiernie miły widok. Krem posiada delikatny aczkolwiek przyjemny zapach. Nie wchłania się do matu, pozostawia lekką warstewkę, która mi zupełnie nie przeszkadza, wręcz od kremu na noc oczekuje takiego zabezpieczenia skóry. 
Na koniec zostawiłam najprzyjemniejszą część, czyli skład, a w nim pełno natury.

Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil (SŁONECZNIK), Macadamia Ternifolia Seed Oil (MAKADAMIA), Butyrospermum Parkii Butter (SHEA), Cocos Nucifera Oil (KOKOS), Cera Alba (WOSK PSZCZELI), Glyceryl Stearate (naturalny emulgator), Theobroma Cacao Seed Butter (KAKAOWIEC), Glycerin (ROŚLINNA), Sucrose Stearate (połączenie cukru z naturalnym kwasem stearynowym), Coco Glucoside (naturalny emulgator z oleju kokosowego), Coconut Alcohol (stworzony z oleju kokosowego), Borago Officinalis Seed Oil (OGÓRECZNIK), Rosa Canina Fruit Oil (DZIKA RÓŻA), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (ALOES), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil (SŁODKA POMARAŃCZA), Pelargonium Graveolens Flower Oil (GERANIUM), Tocopherol (WITAMINA E), Xanthan Gum (naturalny stabilizator), Benzyl Alcohol (zapobiega rozwojowi mikroorganizmów), Dehydroacetic Acid (uniemożliwia rozwojowi mikroorganizmów).


Znacie kosmetyki Avebio? Co myślicie o ich regeneracyjnym BIO kremie na noc z olejem makadamia?

Atina.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Koszyk z zakupami Grudzień 2017

Z dużym opóźnieniem prezentuje Wam moje grudniowe zakupy, ale musicie wiedzieć, że miałam długą świąteczno-noworoczną przerwę od blogowania, a teraz brakuje mi przede wszystkim światła do zdjęć. Gdy mam wolne jest pochmurno, gdy jestem w pracy świeci słońce. Ostatecznie zrobiłam zdjęcia przy lampce biurkowej, bo chyba nigdy nie powstałby ten post, grr... Wracając do zakupów to większość z nich to zdobycze z Polski. Przemyślałam wszystko trzy razy zanim coś trafiło do koszyka. No i koniec końców jestem bardzo zadowolona i nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Zapraszam do oglądania ;)


Nawiązałam jedną blogową współprace i niebawem pokaże Wam na blogu maski i pudry do kąpieli firmy Initiale. Produkty te mają łagodne, naturalne składy, więc długo się nie zastanawiałam nad przyjęciem tej propozycji. Kiedyś już miałam okazję używać ich masek klik,klik i byłam zadowolona.


Tym razem przetestuje maski Algi Morskie i Kwiaty Polne oraz pudry do kąpieli Kozie Mleko i Zielona Herbata. Uwielbiam kąpiele w wannie, ale niestety nie mogę używać zwykłych płynów do kąpieli czy jakże pięknych kolorowych babeczek. Większość mnie uczula, a niektóre powodują nawet infekcje intymne;/ Sama robię sobie sole oraz kule do kąpieli klik. Fajnie jednak będzie mieć coś gotowego w zanadrzu. Oby Initiale dało rade!


Na pielęgnacji twarzy raczej nie oszczędzam i lubię testować nowości z tej dziedziny. Do koszyka tym razem wpadł krem do twarzy 100% Pure Tomato Lycopene oraz krem pod oczy Alkemie Better Than Botox. Obydwa produkty nie należą do najtańszych, także mam nadzieję, że mnie nie zawiodą.


Postanowiłam poznać bliżej firmę Miodowa Mydlarnia i skusiłam się na masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim Ambrozja oraz na naturalne mydło z miodem, pyłkiem i woskiem pszczelim Karotka. Kupiłam też krem dla mojego mężczyzny o świetnej nazwie Gentelmen oraz masło dla przyjaciółki o nazwie Dla Królewny. Tych ostatnich dwóch produktów nie ma na zdjęciu, bo masła już powędrowały do swoich nowych właścicieli. Jak na razie jestem bardzo zadowolona ze składów i uroczych opakowań. Miło, że firma dorzuciła do zamówienia próbki. Chętnie sprawdzę jak działą i pachnie Regenerujący peeling do ciała z woskiem pszczelim, olejem konopnym, makuchem dyniowym i energizującymi olejkami eterycznymi oraz balsam do rąk Trawa Cytrynowa.


Zaopatrzyłam się też w podkład mineralny Neauty, który od dawna wielbię klik, ale z braku łatwego dostępu od jakiegoś czasu zastęowałam go podkładem EDM klik. Chciałam sobie przypomnieć działanie podkładu Neauty, a przy okazji capnęłam jeszcze róż. Plus za gratisy do zamówienia ;)


Na koniec zostawiłam moje perełki z pod choinki. Perfumy Coco Chanel Coco Mademoiselle oraz puder rozświetlający Benefit Dandelion. Na razie napisze tylko, że puder Benefit mnie troszkę rozczarował, ale jeszcze dam mu szansę, bo używałam go gdy byłam chora, a wtedy moja cera bywa bardzo kapryśna.


Które nowości najbardziej Was zaciekawiły? O czym chciałybyście poczytać na blogu?

Atina.

czwartek, 11 stycznia 2018

Lush Cynamonowy szampon w kostce New

Korzenny szampon przeznaczony do włosów nadmiernie wypadających. W składzie znajdują się olejki z goździków, cynamonu, wawrzynu, które stymulują skórę głowy i mieszki włosowe do zdrowego wzrostu. Posiada olejek miętowy, który pobudza krążenie krwi oraz rozmaryn i pokrzywę, które nadają włosom blask.

Pojemność: 55g
Cena: 6,5£
Sklep: Lush


New to mój pierwszy szampon w kostce od firmy Lush, więc na razie nie mam porównania. Na pewno będę chciała jeszcze kiedyś wypróbować inną wersje tego cudaka, który w moim przypadku najlepiej sprawdza się w czasie podróży. Na co dzień jest jednak dla mnie za mocny. Ma w składzie Sodium Lauryl Sulfate, co mi i moim włosom nie do końca odpowiada. Jednakże używany sporadycznie sprawdza się dobrze. Przede wszystkim taka kostka jest bardzo łatwa do transportowania. Nie ma obaw, że coś się wyleje i zabrudzi. Po drugie New świetnie myje, co przy regularnym używaniu może okazać się wadą. Kostka dobrze się pieni, nie sprawia problemów podczas aplikacji i co najważniejsze nie podrażnia i nie uczula. Włosy po jej użyciu są miękkie i błyszczące. Przy jej użyciu mogę sobie pozwolić na nie zastosowanie odżywki, co też robiłam na wakacjach. Niestety nie zauważyłam aby włosy mniej wypadały.

W składzie poza SLS znajdziemy napar z pokrzywy i mięty, pokrzywę, rozmaryn, olej pieprzowy, olejek z pączków goździków oraz olej z liści cynamonu. Gdyby ten SLS zastąpić czymś łagodniejszym to byłby naprawdę fajny produkt.

Skład:
Sodium Lauryl Sulfate, Nettle and Peppermint Infusion (Urtica Dioica and Mentha Piperita), Glycerine, Nettle Absolute (Urtica Urens), Rosemary Absolute (Rosmarinus Officinalis), Bay Oil (Pimenta Acris), Clove Bud Oil (Eugenia Caryophyllus), Cinnamon Leaf Oil (Cinnamomum Cassia), *Cinnamal, *Eugenol, *Benzyl Benzoate, *Limonene, *Linalool, Colour 73360, Cinnamon Stick (Cinnamomum Cassia)


Na koniec wspomnę, że szampon cudownie i intensywnie pachnie cynamonem i goździkami! Podczas kąpieli cała łazienka wypełniona jest tymi korzennymi przyprawami. 
Jeśli SLS nie robi na Was wrażenia to koniecznie spróbujcie cynamonowego cudaka od Lush

A może znacie łagodniejsze szampony w kostce, których mogłabym używać na co dzień?

Atina.

niedziela, 7 stycznia 2018

Wyzwanie czytelnicze 2017 (12 książek) Podsumowanie

Witam Was w pierwszej notce w Nowym Roku! Właśnie wróciłam do Anglii do swojego życia:) Pobyt w Polsce był miły, ale męczyło mnie mocne przeziębienie i miałam mnóstwo spraw na głowie. Wszystko na szczęście udało się załatwić i teraz mam wreszcie czas na bloga i inne przyjemności, np. czytanie. Powiem Wam, że taka publiczna deklaracja mocno mnie motywowała i chyba tylko dlatego udało mi się przeczytać 13 książek w ciągu jednego roku. Polecam Wam ten sposób motywacji. 


Lista przeczytanych książek w 2017 roku:

1. Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce. Katarzyna Kędzierska
2. Masa o kobietach polskiej mafii. Artur Górski, Jarosław Sokołowski
3. Katarzyna Wielka. Gra o władze. Ewa Stachniak
4. Marilyn, ostatnie seanse. Michel Schneider
5. W cieniu. A.S.A. Harrison
6. Dziewczyna w walizce. Raphael Montes
7. Nieobecna. Agnieszka Olejnik
8. Dziewczyna z Brooklynu. Guillaume Musso
9. Znajomi z pociągu. Patricia Highsmith
10. Idealne życie Minka Kent
11. Para zza ściany Shari Lapena
12. Lokatorka. J.P Delaney
13. Przesyłka. Sebastian Fitzek

W 2018 roku chce nadal czytać, ale już nie będę robiła sobie wyzwania. Obiecuje za to od czasu do czasu podzielić się z Wami najciekawszymi książkami jakie przeczytam. Przy okazji odkryłam, że najlepiej czyta mi się thrillery. 

A jak u Was było z czytaniem w 2017 roku? Jesteście zadowolone z liczby przeczytanych książek czy nie bardzo?

Atina.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.