Koszyk z zakupami Październik 2017

No i mamy prawie już listopad! Leci ta jesień jak szalona, ale to dobrze, bo szybciej przyjdzie wiosna ;) W październiku przybyło mi kilka naprawdę ciekawych kosmetyków i kolejne urządzenie do twarzy. Znalazła się tu nawet kolorówka. Jeśli jesteście ciekawe szczegółów, to zapraszam do dalszej części notki. 


Po długim namyśle zdecydowałam się na zakup palety The Balm Voyage. Przede wszystkim zależało mi na rozświetlaczu i pomyślałam sobie, że po co będę kupować rozświetlacz skoro w jego cenie mogę mieć paletkę z nim w środku. Genialne co? Do tego przyda mi się taki bajer na wyjazdy. Na razie jestem zadowolona, tylko pomadki mi nie pasują. Nie podobają mi się kolory oraz ich tępa konsystencja. 


Ponowiłam zakup różanego szamponu Faith In Nature. Pisałam o nim tu. Ostatnio moje włosy stały się bardziej wymagające, a pamiętam, że ten szampon wyjątkowo im służył.


Udało mi się kupić kolejną naturalną mieszankę olejków. Tym razem jest to Ganique Miracle Facelift Oil z witaminą C. Polecam Wam taką bombę witaminową dla skóry. Wcześniej używałam tego typu serum od Zatik klik


W moje łapki wpadło mydło Second Nature Lemon Tea Tree. Będę używać go do kąpieli zamiast żelu pod prysznic. Przy okazji pochwalę się, że pozbyłam się wszystkich żeli z moich zapasów i nie zamierzam więcej ich kupować. Stawiam na naturalne mydełka. 


Balsam Balance Me kupiłam w naprawdę okazyjnej cenie (3 funty zamiast 8 - iu). Ma świetny, naturalny skład! Mam nadzieję, że się będzie dobrze spisywał.


Zrobiłam mały zapas pomadek. Na co dzień Nivea Watermelon Shine i od czasu do czasu Benefit They're Real! Double The Lip w kolorze Nude Scandal. Ta ostatnia to miniaturka, która była dołączona do gazety w UK. 


Kolejny ponowny zakup to podkład mineralny Everyday Minerals klik. Tym razem sięgnęłam po wersję matową. Zamówienie robiłam na amerykańskiej stronie EM i mogłam dobrać sobie pięć dowolnych próbek. W dodatku nie policzono mi żadnych dodatkowych opłat, co niestety miało miejsce gdy kupowałam na iHerb


Ostatnim zakupem w koszyku jest masażer do twarzy do usuwania zmarszczek pod oczami i wokół ust Dermo Future. Już go trochę używam, ale jeszcze za wcześnie na opinie.


O czym chciałybyście poczytać na blogu?

Atina.
Czytaj dalej

Sarah Jessica Parker Twilight EDP

Sarah Jessica Parker Twilight to zmysłowy, seksowny zapach, którzy obudzi w Tobie czystą kobiecość. Stań się podobnie jak aktorka, która użyczyła perfumom swojego imienia i nazwiska, nieodparcie piękną i uwodzicielską kobietą, której żaden mężczyzna się nie oprze. Otul swe ciało w wyszukany aromat i zacznij korzystać w pełni z życia!

Nuty zapachowe:
Głowa: pieprz, bergamotka, galbanum, mandarynka
Serce: piwonia, jaśmin
Podstawa: drzewo sandałowe, ambra, kadzidło, piżmo


Perfumy wyróżnia prosty, ale elegancki flakon, który ładnie prezentuje się na  mojej toaletce. Patrząc na nuty zapachowe wydaje się, że to będzie mocny, otulający, jesienno - zimowy zapach. Niestety Twilight nie ma w sobie mocy! Jest bardzo delikatny, jak dla mnie ledwo wyczuwalny. Przez to perfumy te są kompletnie niewydajne, bo ciągle musze się dopsikiwać, żeby cokolwiek czuć. Sam zapach mi się podoba. Jest drzewno-kadzidlany, ale naprawdę bardzo, bardzo lekki i nietrwały. Może się spodobać osobom, które nie lubią mocnych, przytłaczających zapachów, a chciałyby odpocząć od słodkich kwiatków i owoców ;)
Falkon o pojemności 75ml można kupić już od 55zł.

Znacie Twilight? A może posiadacie inny zapach od Sarah Jessica Parker?

Atina.
Czytaj dalej

Yankee Candle Berry Trifle

Sezon palenia świec i kominków w pełni, więc pora pokazać Wam czym ostatnio umilałam sobie jesienne wieczory przy książce i herbacie. Berry Trifle nie jest typowo jesiennym zapachem, ale akurat to on był pod ręką, gdy naszła mnie ochota na palenie świecy. 


Wosk ze świątecznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o orzeźwiającym zapachu owoców jagodowych zatopionych w delikatnym kremie waniliowym.

Berry Trifle jest bardzo delikatnym zapachem. Jest to zaletą tylko jeśli zamierzamy palić go w małym pomieszczeniu. Jagody i wanilia toż to prawie idealne połączenie. W tym przypadku słodycz jest bardzo orzeźwiająca i stąd nie do końca wpisuje mi  się w jesienne trendy. Dużo mocniej wyczuwam tu owoce niż krem waniliowy. Sam zapach jest dla mnie przyjemny i chętnie go paliłam. Jednakże nie ma w nim niczego szczególnego i powrotu do niego nie planuje. 

Znacie Berry Trifle od Yankee Candle? Jaki zapach gości u Was tej jesieni?

Atina.
Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie... Olfactive Studio, Madara, Clinique

Dziś kolejna porcja moich opinii o próbkach i miniaturkach. Zacznę od Olfactive Studio, które tworzy perfumy unisex, czyli dla mężczyzn i dla kobiet. Ja nigdy specjalnie nie przepadałam za tego typu perfumami i tym razem też moje serce nie zabiło mocniej;/ Miałam okazje przetestować więcej niż jedną próbkę, ale do zdjęcia załapała się tylko ostatnia. Testowałam Autoportrait, Chambre Noire, Lumiere Blanche i Still Life. Najmniej podobały mi się Lumiere Blanche, ale to ten zapach zapamiętałam najlepiej, bo był naprawdę dziwny. Pachniał mi czymś mega sterylnym, zimnym laboratorium lub szpitalem. Autoportrait i Still Life zapamiętałam jako świeże cytrusy. Ostatnia próbka Chambre Noire najlepiej wpasowała się w mój gust. Jest wyrazista, intensywna i otulająca. Jednakże nie czuję chęci posiadania pełnowymiarowego flakonu. W sumie to dobrze się stało, bo te perfumy nie należą do najtańszych. Za flakon o pojemności 100ml trzeba zapłacić 560-700zł. 


Kolejny mini produkt to serum przeciwzmarszczkowe Madara Time Miracle Cellular Repair. W pełnowymiarowej wersji występuje w buteleczce z pompką. Moja tubka wystarczyła mi na solidne testy i musze przyznać, że było dobrze, ale bez fajerwerków. Serum błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy, nawilża, nie podrażnia i nie uczula. Idealnie nadaje się pod makijaż. Ma ciekawy skład. Niestety nie zauważyłam działania przeciwzmarszczkowego. Być może za krótko go używałam, ale ja lubię kosmetyki dające natychmiastowe efekty ;) Cena serum też nie należy do najniższych 30ml/219zł. Myślę, że za połowę tej ceny dostanę równie dobry lub nawet lepszy produkt.

Skład:
Betula Alba (birch) Juice Simmondsia Chinensis Dicaprylyl Carbonate Squalane Glycerin Betaine Sodium PCA Hippophae Rhamnoides Trifolium Pratense Vaccinium Myrtillus Galium Verum Alchemilla Vulgaris Aqua Cetearyl Glucoside Cetearyl Alcohol Cellulose Dipalmitoyl Hydroxyproline Benzyl Alcohol Aroma Chitin Beta-glucan Xanthan Gum Tocopherol Sodium Benzoate Titanium Dioxide (CI 77891) Ascorbyl Palmitate Equisetum Arvense Aesculus Hippocastanum Sodium Hyaluronate Potassium Sorbate Lactic Acid Mica (CI 77019) Sodium phytate Hydrogenated Lecithin CI77288 (Chromoxide) Honey Hydrolyzed Hyaluronic Acid Pectin Limonene Linalool Eugenol Citral

Ostatnia miniaturka to tusz do rzęs Clinique Hight Impact Mascara. Z tym gagatkiem to mam ciężką przeprawę. Zużylam już kilka takich mini opakowań i za każdym razem mam inne odczucia. Ten ze zdjęcia ze srebrną nakrętką jest naprawdę kiepski, a mój poprzedni z nakrętką w kolorze ciemnej zieleni był naprawdę fajny. W zapasach mam jeszcze jedną sztukę, więc jeszcze to sprawdzę. Pełnowymiarowy tusz kosztuje 67zł i jeśli miałby się spisywać jak ten ze srebrną nakrętką to byłabym wściekła, że tyle na niego wydałam!

Znacie któryś z tych produktów? Lubicie, kupujecie?

Atina.
Czytaj dalej

O'Herbal Nawilżający balsam do ciała z ekstraktem z aloesu

Receptura balsamu jest nierozłącznie związana z naturą. Najważniejsze w niej są cenne składniki naturalnego pochodzenia, które wspierają zdrowy wygląd skóry. Balsam pielęgnuje skórę i chroni przed wysuszaniem, nadaje jej miękkość i elastyczność.

Pojemność: 500ml
Cena: 22,49zł
Sklep: elfa-pharm


Balsam ma lekką, szybko wchłaniającą się konsystencje. Dzięki tym właściwościom można stosować go nawet chwilę przed wyjściem z domu. Kolejną jego zaletą jest przyjemny, ziołowy, lekko orzeźwiający zapach. Opakowanie jest ogromne, ale używane w domu jest wygodne dzięki pompce.

Działanie oceniam na mocną trójkę z plusem. Lekki balsam, to i nawilżenie lekkie. Latem nie przeszkadzało mi to, ale teraz jesienią jest dla mnie za słabe. Nie radzi sobie z moimi mocno przesuszonymi łydkami. Musiałam przerzucić się na gęste masła do ciała.
W składzie mamy niby masło shea i sok z liści aloesu, ale dla mnie to za mało;/

Skład:
aqua*, glycerin*, dicaprylyl carbonate*, aloe barbadensis leaf juice*, butyrospermum parkii butter*, polyglyceryl-3 methylglucose distearate*, octyldodecanol*, hydroxyethyl urea, macadamia ternifolia seed oil*, allantoin, aloe barbadensis leaf extract*, zea mays starch*, xanthan gum*, ammonium acryloyldimethyltaurate/vp copolymer, parfum, urea, ethanolamine, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, sodium benzoate, potassium sorbate, tocopherol, citronellol, limonene, hydroxycitronellal
* składniki pochodzenia naturalnego


Jeśli macie skórę wymagająca, przesuszoną, to lepiej zainwestować w coś bardziej treściwego. Niebawem pokażę Wam na blogu jakie masło aktualnie wiedzie prym w mojej pielęgnacji ciała.

Znacie balsamy do ciała O'Herbal? Jak się one u Was spisują?

Atina.
Czytaj dalej

Perfumowa chiejlista 2017/2018

W swoich zapasach mam kilka flakonów perfum, ale po głowie chodzą mi już nowe zapachy ;D Te które dziś Wam przedstawię znam bardzo dobrze z próbek i z miniaturek. Wiem, że ich zakup będzie mnie ogromnie cieszył i dobrze służył. Jedynie co mnie ogranicza to ceny i chęć minimalizmu w każdej dziedzinie mojego życia. Dlatego zakup tych pachnideł rozkładam na końcówkę tego roku i cały przyszły 2018 rok. Myślę, że to rozsądny przedział czasowy ;)

 Oto moja lista:



1. Yves Saint Laurent Black Opium EDP
W Black Opium podoba mi się zarówno zapach jak i flakon. Nawet już zamówiłam go sobie na eBay'u, ale okazał się on być starym egzemplarzem, który nie pachniał już tak jak powinien. Na szczęście sprzedawca przyjął zwrot bez problemu. Chciałam upolować go w okazyjnej cenie, ale się nie udało;/ Sam zapach jest ciepły, słodki i otulający. Dosyć trwały i naprawdę mi przypasował. Jeszcze kiedyś będzie mój;)))

Nuta głowy: różowy pieprz, gruszka, kwiat pomarańczy
Nuta serca: kawa, jaśmin
Nuta podstawy: paczuli, wanilia, cedr

2. Gucci Rush EDT
Ten zapach poznałam bardzo dawno temu. Nagle sobie o nm przypomniałam i zapragnęłam przypomnieć mojemu nosowi jak pachnie Rush. Z tego co pamiętam to jest on również ciepły i otulający. Jak na  wodę toaletową bardzo trwały i intensywny.

Nuta głowy: gardenia, frezja, róża
Nuta serca: wanilia, jaśmin
Nuta podstawy: paczuli, wetiwer, koriandr, drzewo sandałowe, korzeń kuskusu

3. Chanel Coco Mademoiselle EDP
Zawsze marzyły mi się perfumy Chanel. Swojego czasu lubiłam Chance, ale ostatnio poznałam Mademoiselle i to one teraz mnie kuszą.

Nuty głowy: sycylijska pomarańcza, kalabryjska bergamota
Nuty serca: róża, orientalny jaśmin.
Nuta podstawy: indonezyjska paczula, haitańska wetyweria, wanilia z Réunion, białe piżmo.

4. Kenzo Jungle Elephant EDP
Aktualnie mam miniaturę słonika klik, ale wiem, że jak tylko ją wykończę (używam jej bardzo oszczędnie;d) to na pewno będę chciała mieć pełnowymiarowy flakon, minimum 50ml. Ten zapach ma w sobie to coś! Zbiera wiele komplementów;)

Nuta głowy: mandarynka, kardamon, kumin, goździk (korzenny)
Nuta serca: ylang-ylang, lukrecja, mango, heliotrop
Nuta bazowa: paczula, wanilia, ambra, cashmeran

Przy okazji robienia tej notki zauważyłam, że większość moich ulubieńców ma w nucie bazy paczule i wanilię. Może tym tropem powinnam iść wybierając kolejne zapachy :)

A Wam jakie perfumy się marzą?
Atina.
Czytaj dalej

Make Me Bio Woda różana

Hydrolat z płatków róży damasceńskiej znany jest jako kosmetyk o wyjątkowym działaniu odżywczym, łagodzącym i pielęgnacyjnym. Stosowany jako tonik do twarzy głęboko oczyszcza, łagodzi zmiany trądzikowe, regeneruje i przywraca blask zmęczonej i dojrzałej skórze. Wykazuje też działanie nawilżające, rozjaśnia przebarwienia, poprawia elastyczność naskórka i wyraźnie go zmiękcza. Sprawia, że skóra jest doskonale przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, a także doskonale odżywiona, promienna i świeża. Stosowany na włosy wspomaga ich regenerację, poprawia elastyczność i odżywia. Sprawia, że są bardziej sprężyste, miękkie i przyjemne w dotyku. Wyjątkowy zapach róży damasceńskiej działa też kojąco na zmysły, pomaga się odprężyć i zrelaksować. Woda różana doskonale sprawdza się w pielęgnacji każdego rodzaju cery, w tym suchej, dojrzałej i trądzikowej, a także każdego rodzaju włosów.

Pojemność: 100ml
Cena: 15-17zł
Sklep: internetowe drogerie


Stosowałam już różne wody różane, ale ta jest jedyna, która tak dziwnie i jak dla mnie nieładnie pachnie. Początkowo podejrzewałam nawet, że jest zepsuta. Miałam ochotę wywalić ją do kosza na śmieci, bo naprawdę mi śmierdziała. Poszukałam informacji w necie i się okazało, że róża damasceńska tak właśnie pachnie. Trochę mnie to uspokoiło i już bez obaw stosowałam ją dwa razy dziennie zamiast toniku (rano i wieczorem). Z czasem przywykłam do tego smrodku, ale po wykończeniu tego jednego opakowania nie tęsknie za nim w ogóle ;d 

Czas teraz na plusy, czyli działanie! Moja cera lubi takie naturalne kosmetyki i reagowała bardzo dobrze na wodę różaną Make Me Bio. Miałam nawet wrażenie, że lubiła się z nią dużo bardziej niż z innymi wodami, które miałam okazje do tej pory używać. Pięknie doczyszczała skórę, odświeżała ją i przygotowywała do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Absolutnie nie podrażniała i nie uczulała. Mogę nawet powiedzieć, że trochę odżywiała i przywracała blask skórze. 

Skład:
Rosa Damascena (Róża Damasceńska) Water

Jeśli nie jest Wam straszny zapach róży damasceńskiej, to koniecznie spróbujcie wody właśnie z tej odmiany. Królowa róż (tak ją nazywają) zawiera przede wszystkim witaminę C, karoten, witaminy z grupy B i K, flawonoidy, taninę, wielonienasycone kwasy tłuszczowe, wapno, potas, magnez, sód i cynk. Woda różana sprawdzi się przy stanach zapalnych skóry, przy cerze zmęczonej, naczynkowej i wrażliwej. Wygładzi też zmarszczki i poprawi jędrność skóry. Warto ją mieć w swojej kosmetyczce ;)

Znacie wodę różaną Make Me Bio? Lubicie jej zapach?

Atina.
Czytaj dalej

Sukin Woda micelarna

Płyn micelarny to kolejny udany produkt marki Sukin. Wcześniej zachwycałam się ich kremem do twarzy na noc klik. Mam jeszcze szampon do włosów tej firmy, ale jak na razie mam mieszane uczucia. Dam mu jeszcze chwilę za nim wydam ostateczny wyrok ;d


Wracając do płynu micelarnego (250ml/20zł w TKMaxx'ie/ważność 6 miesięcy od otwarcia) to byłam z niego naprawdę zadowolona. Dobrze zmywał makijaż z twarzy, z oczu troszkę słabiej, ale ostatecznie nie było tak źle, żeby go nie lubić. Nie podrażniał, nie uczulał mojej wrażliwej cery. W jego składzie znajdziemy sok z liści aloesu, lecytynę, ekstrakt z ogórka i z rumianku. Był wydajny i całkiem przyjemnie pachniał.

Skład:
Water (Aqua), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin, Decyl Glucoside, Lecithin, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract (Chamomile), Vanillin, Alcohol Denat, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol

Jeśli spotkam go w podobnej cenie to na pewno ponowie zakup. W drogeriach internetowych kosztuje nawet 49zł. Za tą cenę już mnie tak nie kusi ;d

Znacie płyn micelarny Sukin? 

Atina.
Czytaj dalej

Lanocreme Collagen Formula Serum pod oczy

Nigdy nie lubiłam żeli pod oczy i nie wiem co mnie podkusiło aby kupić ten od Lanocreme? Ale skoro go już kupiłam to używam. Nakładam go tylko na dzień pod właściwy krem pod oczy. Samodzielnie stosowany jest za słaby. Za szybko się wchłania i mam uczucie jakbym nic nie nałożyła. Skład jest całkiem przyjemny, ale żelowa formuła do mnie nie przemawia i na pewno prędko nie kupię nic podobnego.


Serum na pewno trochę wzmacnia działanie kremu pod oczy. Jest delikatne, nie podrażnia i odrobinę nawilża. Niestety nie zauważyłam żadnych spektakularnych zmian w wyglądzie skóry pod oczami. Równie dobre mogłabym go nie używać. 

Produkt ten kupiłam w TKMaxx'ie. Na półkach często widuje kosmetyki tej firmy, ale jakoś mnie nie ciągnie do dalszych testów. 

Skład:
aqua, hamamelis virginiana (with hazel) water, prunus amygdalus dulcis (almond) oil & glycerin & cocos nucifera (coconut) oil, hyaluronic acid, glycyrrhizza glabra (licorice) root extract, hydrolyzed (marine) collagen, hydrolyzed hibiscus esculentus extract & dextrin, cucumis sativus fruit (cucumber) extract, magnolia acuminata bark extract, actinidia chinensis (kiwi) fruit extract, ubiquinone (coenzyme Q10), aloe barbadensis leaf juice, actinidia chinensis (kiwi) seed oil, argania spinosa (argan) kernel oil, benzyl alcohol & salicylic acid & glicerin & sorbic acid, carbomer, tetrasodium EDTA, triethanolamine, sodium hydroxide, parfum (fragrance)


Serum to sprawdzi się u osób, które lubią żele pod oczy. Ze względu na dobry skład na pewno będzie ono lepsze od wielu drogeryjnych żeli. 

Są tu fanki żelowych formuł?


Atina.
Czytaj dalej

O'Herbal Ochronny balsam do ust z olejkiem arganowym

Nietłusty, ochronny balsam do ust z olejkiem arganowym zapobiega pękaniu i suchości ust. Idealny do stosowania zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, gdy usta narażone są na niekorzystne działanie niskiej temperatury. 

Pojemność: 4,8g
Cena: 7,49zł
Sklep: elfa-pharm.pl


Balsam O'Herbal nie powala swoim wyglądem. Jest niefotogeniczny i trochę toporny. W zamian za to ma naprawdę wartościowe wnętrze! I to na nim warto się skupić. Przede wszystkim ma świetny skład, w którym znajdziemy olej ze słodkich migdałów, olejek rycynowy, olej z nasion rzepaku, lanoline, wosk pszczeli, masło shea, wosk kandelila, olej arganowy, wosk z liści kopernicji, witaminę E, skwalen, pantenol i sól sodową kwasu hialuronowego. Po jego użyciu usta są na długo nawilżone i miękkie. 

Balsam ma lekką, nieklejącą się konsystencje. Pięknie pachnie i jest naprawdę przyjemny w użyciu. Można go spokojnie używać przez cały rok. Mimo, że lekka konsystencja nie kojarzy się z zimą, to oleje i woski na pewno poradzą sobie również w chłodniejsze dni. 

Skład:
prunus amygdalus dulcis oil, ricinus communis seed oil, brassica campestris seed oil, caprylic/capric triglyceride, lanolin, cera alba, butyrospermum parkii butter, isopropyl myristate, candelilla cera, argania spinosa kerenel oil, copernicia cerifera cera, tocopheryl acetate, squalene, panthenol, hydrogenated castor oil, sodium hyaluronate, glycerin, sodium saccharin, titanium dioxide, parfum, limonene



Za tę cenę i za ten skład można przymknąć oko na opakowanie. Ale jakby tak producent zmienił coś w jego wyglądzie, to byłby naprawdę mój hit pomadkowy! Ja bardzo lubię te mniejsze opakowania, które cieszą oko i mniej miejsca zajmują w kieszeni czy torebce. Do tego zmieniłabym kolorystykę nadruku, bo ta jest trochę za jesienna. 

Z balsamem O'Herbal bardzo polubił się mój Luby. Przede wszystkim spodobał mu się zapach, co naprawdę rzadko się zdarza. Podarowałam mu więc swój egzemplarz :) 

Znacie balsamy ochronne O'Herbal? 

Atina.

Czytaj dalej

Brązowa kreska, czyli mój codzienny makijaż oka (Daniel Sandler i Missha)

Nie wyobrażam sobie mojego codziennego makijażu bez kreski na górnej powiece. Niby drobny akcent, a jaką robi różnicę! Zazwyczaj jest to właśnie czekoladowy, głęboki brąz. W tym kolorze czuje się najlepiej. W dodatku taki makijaż oka nie zajmuje mi zbyt dużo czasu, co jest ważne szczególnie gdy muszę wyjść z domu wcześnie rano. Moim aktualnym faworytem w tej kategorii jest automatyczna kredka Daniel Sandler w odcieniu Brown Velvet. Lubię ją za ładny czekoladowy odcień brązu oraz za to, że nie muszę jej strugać. 


Sprawdziłam i w Polsce nie można jej kupić, ale w sumie ja nie zamierzam ponawiać tego zakupu ponieważ kredka ta kosztuje około 10 funtów, a ma też swoje wady. A mianowicie nie jest bardzo miękka. Po kilku miesiącach już się przyzwyczaiłam do tej twardszej konsystencji, ale nie ukrywam, że tęsknie za mega miękkimi kredkami. Jej trwałość jest zadowalająca, ale w letnie upały potrafiła się odbić na powiece. Na plus zasługuje fakt, że kredka ta nie posiada parabenów oraz zawiera w swoim składzie witaminę C i E. Jest dostępna w trzech odcieniach: Brown Velvet, Blue Velvet i Aqua Velvet. Mnie do niebieskości już nie ciągnie, więc czuję się zaspokojona w temacie kredek Daniel'a Sandler'a. 

0,35g/10funtów/24miesiące od otwarcia



Drugą brązową kredką w mojej kosmetyczce jest Missha The Style w odcieniu Brown. Niestety ta kredka też nie jest dostępna w Polsce, a przynajmniej nie na tą chwilę. Znowu nie macie czego żałować, bo z tą kredką nie polubiłam się w ogóle. Jest dużo mniej trwała od swojej poprzedniczki, jest sporo jaśniejsza, chociaż na swatchu tego tak nie widać i również jest twardawa. W dodatku trzeba ją strugać i ma krótką datę ważności po otwarciu. Sześć miesięcy na zużycie kredki do oczu to zdecydowanie za mało. Na plus zasługuje niska cena;) 

1,5g/13złotych/6miesięcy od otarcia


Mam nadzieję, że moje następne kredki okażą się lepsze i że będą dostępne w Polskich sklepach.

A Wy jaki kolor kreski nosicie najczęściej?


Atina.
Czytaj dalej