niedziela, 22 marca 2020

Felicea Prezentacja moich zakupów

O marce Felicea usłyszałam kilka miesięcy temu i od tamtej pory miałam ochotę na wypróbowanie ich produktów. Ciągle było mi coś nie po drodze, ale w końcu udało się zrobić zakupy;) Na początek wybrałam trzy kosmetyki, które najbardziej mnie interesowały. Po wstępnych testach wiem, że Felicea jeszcze nie raz zagości w mojej kosmetyczce. Tym bardziej, że jest to firma z mojego rodzinnego miasta! 


Zacznę od olejku do demakijażu. Jak wiecie jestem ogromną fanką naturalnej pielęgnacji, więc ten produkt nie mógł nie trafić do mojego koszyka. Skład jak dla mnie jest idealny. Stosuje go już od kilku dni i jak na razie jestem z niego bardzo zadowolona. Na pewno napiszę o nim osobną recenzje. Zresztą to samo tyczy się pozostałych dwóch produktów. 


Z kolorówki wybrałam podkład i puder w kamieniu. Na podkład skusiłam się po przeczytaniu multum pozytywnych recenzji na jego temat. Już dziś mogę napisać, że dziewczyny miały rację! Jest to pierwszy płynny podkład od dawien dawna, który wywarł na mnie tak pozytywne wrażenie. Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że jest dobrze. Nie wiem czy wyprze u mnie sypkie minerały, ale wiem, że chce go mieć w swojej kosmetyczce. Przede wszystkim jak dla mnie bardzo ładnie kryje, nie zwiększa błysku i długo się utrzymuje. Jest trochę tępy w aplikacji, ale idzie się przyzwyczaić. Więcej zachwytów pojawi się za jakiś czas w osobnej notce;) Pudru w kamieniu jeszcze nie stosowałam, bo najpierw chce sprawdzić jak spisuje się podkład z moimi sprawdzonymi  produktami. 
Zdecydowałam się na najjaśniejsze odcienie zarówno podkładu jak i pudru. Podkład jest dużo jaśniejszy niż wyszedł na zdjęciu. Do mojej bardzo jasnej cery pasuje idealnie

Kosmetyki Felicea można kupić stacjonarnie w drogerii Hebe oraz online na stronie Felicea. Ja na pewno będę jeszcze chciała wypróbować pudry rozświetlające, kredki do oczu, błyszczyki i bronzer. 

Znacie kosmetyki Felicea! Co o nich myślicie?

Atina.

sobota, 7 marca 2020

NaturalME Olej z dzikiej róży do skóry suchej i dojrzałej

Olej z dzikiej róży trafił do mnie przypadkiem. Byłam na stacjonarnych zakupach i trafiłam na spore obniżki kosmetyków NaturalME. Zdecydowałam się wtedy na hydrolat z melisy oraz tenże olej. Od razu Wam zdradzę, że dzika róża mi służy. Widzę dużą poprawę w wyglądzie mojej cery odkąd ją stosuje. Skóra jest zdecydowanie jaśniejsza i wygląda na bardziej wypoczętą. To zapewne zasługa witaminy C, której ten olej całkiem sporo zawiera.


Olej z dzikiej róży to taki niepozorny eliksir młodości. Mocno nawilża, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, leczy trądzik, egzemę i łuszczycę, niweluje przebarwienia, spłyca drobne zmarszczki, uelastycznia oraz wygładza skórę. Można stosować go również na włosy i paznokcie. Ja stosuje go codziennie wieczorem do masażu twarzy. Daje całkiem niezły poślizg.  
Poza witaminą C, olej ten zawiera jeszcze witaminę A, która jak wiadomo też ma duże działanie przeciwzmarszczkowe. 
Jego dużą zaletą jest też to, że charakteryzuje się niemal zerową komedogennością. Nie zatyka porów i nie powoduje wyprysków. Ładnie się wchłania i nie pozostawia bardzo tłustej powłoki. 
Polubiłam się z olejem z dzikiej róży i jestem zachwycona jakością od NaturalME. Na pewno jeszcze nie raz kupię od nich oleje;) Nie pamiętam ile zapłaciłam za swoje opakowanie, ale na stronie producenta buteleczka o pojemności 50ml kosztuje 27zł. To naprawdę niewiele za naturalny produkt, który działa ;)

Znacie olej z dzikiej róży? Jak spisywał się na Waszej cerze?

Atina.

sobota, 29 lutego 2020

OKAY Pure Naturals Czarne mydło afrykańskie z nasionami z konopi

Czarne mydło jest dosyć popularne, ale nie każde jest w stu procentach naturalne i co za tym idzie nie każde pomoże naszej cerze. Ja do tej pory znałam tylko Dudu-Osun, które niestety nie do końca przypasowało mojej cerze. O tym mydle pisałam w 2015 roku klik. Pamiętam, że ładnie pachniało i trochę wysuszało. Nigdy więcej do niego nie wróciłam. Teraz po latach znalazłam naturalne cudo firmy OKAY Pure Naturals z USA. Skład wydał mi się na tyle ciekawy, że postanowiłam dać jeszcze jedną szansę afrykańskim mydłom;)


Kostka wygląda i troszkę pachnie jak cukierek Irys. Pamiętacie te słodkości z dzieciństwa? Po kontakcie z wodą stało się bardzo miękkie. Trzymam go na mydelniczce z dziurkami, więc nie rozpłynęło mi się całkowicie. Moja skóra twarzy i dłoni bardzo lubi się z tym produktem. Na rękach wyciszyła mi się egzema, a buźka jest zdecydowanie bardziej nawilżona i nie przejawia żadnych objawów podrażnienia czy alergii. W ogóle wydaje mi się, że odkąd używam tego mydła cera jest w zdecydowanie lepszej kondycji. 

W składzie znajdziemy czyste masło shea, popiół z kakao, wodę, olej palmowy, olej kokosowy, oliwę z oliwek, aloes, wyciąg z nasion konopi, sproszkowaną łupinę orzecha włoskiego.
Dzięki zawartości popiołu z kakao oraz sproszkowanej łupiny orzecha włoskiego mydło ma właściwości złuszczające. Według mnie są one bardzo delikatne i ledwo zauważalne. 

Swoją kostkę upolowałam w TKMaxx'ie i niestety nie wiem czy uda mi się ją kupić ponownie. 


Jeśli natkniecie się gdzieś na produkty marki OKAY Pure Naturals to bierzcie je w ciemno. Tak naturalne składy na pewno Was nie zawiodą! 

Znacie czarne mydło afrykańskie? Polecacie któreś konkretnie?

Atina.

sobota, 22 lutego 2020

Zyżyłam, więc się wypowiem (REN, LRP, Clarins, The Ordinary, Bentley Organic, Maybelline)

Witam Was po krótkiej przerwie spowodowanej przeprowadzką oraz pojawieniem się w moim życiu czteromiesięcznego psiaka, który wymaga mnóstwa uwagi i czasu ;) Jeśli jesteście ciekawe kto mnie tak absorbuje, to zapraszam Was serdecznie na mój instagram klik
A tymczasem wracam z kolejnymi zużyciami, bo w bagażu przeprowadzkowym nie miałam miejsca na puste opakowania. 


Olej arganowy
Specjalnie nie zachwycił mnie ten tak wszędzie chwalony olej. Zdecydowanie większe efekty widzę po oleju z opuncji figowej czy z dzikiej róży. Jedynie co to będę jeszcze chciała kiedyś spróbować oleju arganowego jakiejś lepszej firmy. Ten był kupiony na eBay'u i był dosyć tani. Całkiem możliwe, że nie był najlepszej jakości. 

REN Clean Skincare Evercalm Global Protection Krem na dzień (miniaturka 30ml)
Ten krem to moje pierwsze spotkanie z tą marką. Producent poleca go do skóry wrażliwej. U mnie niestety się nie sprawdził, bo mnie po nim lekko wysypywało. Zużyłam na szyję i dekolt, bo w moim przypadku te partie są bardziej odporne na wszelkiego rodzaju skutki uboczne. Fajnie nawilżał i nie pozostawiał tłustej warstwy.
50ml/154zł

Skład:
Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Camellia Oleifera Seed Oil, Cetearyl Ethylhexanoate, Myristyl Myristate, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Triheptanoin, Cetearyl Glucoside, Myristyl Laurate, Oryzanol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ethylhexylglycerin, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil, Bisabolol, Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil, Carbomer, Hippophae Rhamnoides Fruit Extract, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Tocopherol, Anthemis Nobilis Flower Oil, Cinnamomum Camphora Linalloliferum (Ho Wood) Leaf Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Phenoxyethanol, Sodium Dehydroacetate, Pueraria Lobata (Kudzu) Symbiosome Extract, Laminaria Ochroleuca Extract, Cassia Alata Leaf Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Glucose, Parfum* (Fragrance), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Lactic Acid, Sodium Hydroxide, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool * 100% Natural Fragrance - Parfum 100% Naturel

La Roche Posay Hydraphase Intense Riche Krem Intensywnie nawilżający SPF20
Kosmetyk, który naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył! Co prawda miał odrobinę za bogatą konsystencje jak na moją mieszaną cerę, ale zimą nie przeszkadzało mi to w ogóle. Miałam wręcz wrażenie, że taka ochronna warstwa dobrze robi mojej cerze, szczególnie podczas zimniejszych dni. Do tego posiada filtr SPF20, który w mniej słoneczne dni mogę przetrawić ;) Krem dobrze nawilżał, świetnie współgrał z podkładem mineralnym oraz nie podrażniał i nie zapychał. Jedyny minus jaki w nim znalazłam to opakowanie. Mój egzemplarz miał wadliwą pompkę i przez to nie zużyłam go do końca. Nie wiem czy miałam pecha czy może te opakowania są niedopracowane?
50ml/65zł

Skład:
Water, Octocrylene, Isopropyl Lauroyl Sarcosinate, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Homosalate, Dimethicone, C30-45 Alkyl Dimethicone, Butyl Mathoxydibenzoylmethane, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Sucrose Tristearate, Cera Alba, Polymethylsilsesquioxane, Polysorbate61, PEG-12 Dimethiconol, Sodium Hyaluronate, Sodium Stearoyl Glutomate, Disodium EDTA, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Caprylyl Glycol, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Parfum

Clarins HydraQuench Intensywna maska do cery odwodnionej
Maseczka nawilża, ale nie powiedziałabym, że intensywnie. Najbardziej lubiłam stosować ją na włosy. Na twarzy nie widziałam jakiś super efektów, a chciałam ją zużyć przed końcem daty ważności. Stąd też często lądowała na włosach w połączeniu z ulubionym olejem. Tu miałam wrażenie, że lepiej się spisywała ;d Na plus zasługuje, to że nie podrażniała mojej wrażliwej cery. Z tego co wypatrzyłam w intrenecie, to maseczka ta została wycofana lub zmieniono jej opakowanie.
75ml/135zł

The Ordinary Serum z retinolem 0,2% w skwalanie
To bezwodne serum z 0,2% czystym retinolem bardzo dobrze spisało się na mojej wrażliwej cerze. Jakiś dużych zmian nie odnotowałam, ale skóra była dobrze nawilżona i lekko rozjaśniona. Po wykończeniu tego produktu, przeszłam na wyższe stężenie i wtedy zaczęły się problemy. Pisałam o tym tu.
30ml/23zł

The Ordinary Skwalan z oliwek 100% naturalny
Moja skóra lubi skwalan, który łagodzi podrażnienia, przyspiesza regenerację oraz zwiększa jej elastyczność. Ma on formę oleju, ale jest mniej tłusty i lepiej się wchłania. Fajnie podbija działanie kremu na noc. Idealnie się sprawdzi przy cerze dojrzałej i wrażliwej.
30ml/31zł

Bentley Organic Nawilżający krem do twarzy Olej jojoba i Witamina E
Kiedyś ta marka była nawet popularna w blogosferze. Miałam kilka ich produktów do pielęgnacji ciała. Dlatego gdy zobaczyłam ten krem w TKMaxx'ie sięgnęłam po niego  bez wahania. Niestety moja cera się z nim nie polubiła. Zostawiał lekki, ale tłustawy film i powodował wysyp krost. Zużyłam go tak jak krem REN na szyję i dekolt. Tu sprawował się idealnie;) Fajne opakowanie z wygodną pompką. Moja wersja ma stary skład, teraz jest odrobinę zmieniony.
50ml/42zł

Skład:
Aqua (Water), Glyceryl Stearate, Glycerin**, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil*, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Benzyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Cocoglycerides, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice Powder*, Tocopherol, Sodium Benzoate, Dehydroacetic Acid, Pelargonium Graveolens (Rose Geranium) Flower Oil*, Cananga Odorata (Ylang Ylang) Flower Oil*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil*, Parfum*, Linalool, Citronellol, Geraniol, Benzyl Benzoate


Clarins Supra Volume Pogrubiający i pielęgnujący tusz do rzęs (01 intense black)
To chyba mój pierwszy tusz od Clarins. Niestety bardzo zawiodłam się na tym produkcie. Ładnie malował, pogrubiał i nawet lekko wydłużał, ale bardzo szybko się osypywał. Po 2-3 godzinach miałam pandę pod oczami. Pod tym względem to najgorszy tusz do rzęs jaki kiedykolwiek miałam. Plus za ładne i solidne opakowanie. 
8ml/135zł

Maybelline The Falsies Push up Drama Tusz do rzęs pogrubiająco-podkręcający
Ten tusz zdecydowanie bardziej mi przypasował. Trochę mniej pogrubiał, ale za to ładnie rozdzielał rzęsy, lekko wydłużał i się praktycznie w ogóle nie rozmazywał. W dodatku całkiem długo mi służył. Chętnie kiedyś ponowie ten zakup.
9,5ml/od 17zł

Dajcie znać czy znacie coś z moich zużyć i jakie są Wasze opinie na temat tych produktów?

Atina.

poniedziałek, 3 lutego 2020

Kosmetyki The Ordinary, których nie zużyłam

Dziś opowiem Wam o dwóch gagatkach, których nie dałam rady zużyć. Mowa tu o kosmetykach The Ordinary. Obydwa okazały się za mocne dla mnie. Nie byłam w stanie ich używać. Być może robiłam to źle!? Dziś mija im data ważności, więc pora się z nimi pożegnać. 


Pierwszy z nich to Peeling z Kwasem Mlekowym 5% i Kwasem Hialuronowym. Stosowany zbyt często lekko mnie podrażniał. Gdy zmniejszyłam częstotliwość nie widziałam żadnych efektów. W końcu przyszła wiosna i odstawiłam go całkowicie. 
Drugi kosmetyk, którego nie dałam rady zużyć to Retinol 0,5% w Skwalanie. Ten produkt podrażniał mnie jeszcze mocniej. Kuracje zaczęłam od niższego stężenia (0,2%) i ta wersja była w porządku dla mojej wrażliwej cery. Gdy przeszłam na 0,5%  skóra się zaczerwieniła i lekko łuszczyła. Podobno to normalne, że na początku występują takie reakcje, ale mi się to nie podobało. Odstawiłam produkt i nigdy więcej do niego nie wróciłam. 
Tym sposobem od zeszłej zimy nie zafundowałam mojej skórze żadnej odnowy ani głębokiej pielęgnacji. Zdecydowanie lepiej wspominam kuracje retinoidami również od The Ordinary klik, klik. Myślę, że na przyszłą zimę sięgnę właśnie po nie, bo moja skóra naprawdę się z nimi lubi. 

Stosujecie kosmetyki z kwasami, retinolem lub retinoidami? Na co Wasza cera najlepiej reaguje?

Atina.

środa, 29 stycznia 2020

Elemis Pro-Collagen Marine Cream Krem do twarzy z kolagenem i algami

Zmarszczki, drobne linie i wysuszona skóra? Krem przeciwzmarszczkowy na dzień Elemis Anti-Ageing Pro-Collagen sprawi, że wszystkie oznaki starzenia się skóry przejdą do przeszłości. Skutecznie zmniejsza głębokość zmarszczek, wygładza drobne linie, skóra jest przyjemnie delikatna i dobrze nawilżona. Pierwsze wyniki nie każą na siebie długo czekać – efekt zauważysz już po 14 dniach.

Pojemność: 50 i 100ml
Cena: 100ml kosztuje około 750zł 
Sklep: internet
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Zacznę od tego, że strasznie drogi ten krem! Moje opakowanie pochodzi z kalendarza adwentowego Asos klik i ma 30ml pojemności. Krem miał mieć ochronę przeciwsłoneczną SPF30, ale na moim opakowaniu nie ma takiej informacji. Dla mnie to duża wada, bo cały rok chronię skórę twarzy przed szkodliwym działaniem słońca. Zimą pozwalam sobie na SPF30, a przez resztę miesięcy stosuje SPF50. Dla tego kremu zrobiłam wyjątek i używam go od końcówki grudnia. Na szczęście mało było słonecznych dni w tym okresie ;) 
Kosmetyk jest ciekawy, ale według mnie nie jest wart swojej ceny;/ Za 750 złotych to ja mogę sobie kupić kilka innych równie dobrych kremów. Być może przy długofalowym używaniu widziałabym większe zmiany w wyglądzie mojej skóry?! Ale to tylko gdybanie. 
Elemis Pro-Collagen ma piękne i solidne opakowanie (niestety plastikowe). Jak dla mnie pachnie przyjemnie i luksusowo;) Ma lekką konsystencje, która szybko się wchłania, ale nie do matu. Pozostawia delikatny film na skórze, co teraz zimą przy mojej mieszanej cerze w ogóle nie przeszkadza. Widać, że odkąd go stosuje skóra jest dobrze nawilżona i lekko odżywiona. Zmarszczek mi nie wyprasował, ale po jego zastosowaniu rzeczywiście były ciut mniej widoczne. Najważniejsze jest jednak to, że specyfik ten mnie w ogóle nie podrażnił i nie spowodował żadnych przykrych niespodzianek na twarzy. Dobrze współpracował z podkładem mineralnym.
W składzie z dobroci znajdziemy olejek z kiełków pszenicy, masło shea, wyciąg z chlorelli zwyczajnej, ekstrakt z padina pavonica, wyciąg z korzenia marchwi, ekstrakt z alg czerwonych, ekstrakt z kwiatów mimozy, ekstrakt z kwiatów róży, ekstrakt z liści ginkgo biloba i witamina E.
Niestety nie widzę tu kolagenu?! 

Skład:
Water, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate SE, Isononyl Isononanoate, Cicaprylyl Carbonate, Dimethicone, Triticum Wheat Germ Oil, Shea Butter, Chlorella Vulgaris Extract, Padina Pavonica Thallus Extract, Daucus Carota Sativa Root Extract, Porphyridium Cruentum Extract, Acacia Decurrens Flower Extract, Rosa Centifolia Flower Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Tocopherol, Phenoxyethanol, Polycrylate-13, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Coco-Caprylate, Cetyl Alcohol, Xanthan Gum, Glyceryl Polyacrylate, Polyisobutene, Fragrance, Citric Acid, Chlorphenesin, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Sodium Dehydroacetate, Disodium EDTA, Polysorbate 20, Sorbitan Isostearate, Linalool, Citronellol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Geraniol, Limonene.

Co myślicie o tym kolagenowym kremie do twarzy bez kolagenu?
Atina.

piątek, 24 stycznia 2020

Grudniowe nowości kosmetyczne

Dawno nie pokazywałam Wam co nowego w mojej kosmetyczce. Większość tych cudeniek to prezenty świąteczne. Zawsze mnie cieszy jak ktoś pamięta, że jestem fanką kosmetyków i wybiera dla mnie właśnie taki podarek. Oczywiście najbezpieczniej jest wybrać coś naturalnego, żeby nie ryzykować uczulenia czy podrażnienia. Jeśli jesteście ciekawe co dokładnie mi przybyło, to zapraszam Was do dalszej części notki ;)


Zacznę od prezentów. Pierwszy z nich to zestaw marki Benefit Sweet Ride. Metalowa puszka zawiera pełnowymiarowy róż do policzków Dandelion, tusz do rzęs Roller Lash i miniaturkę Gimme Brow. Róż już znam, ale jak dla mnie jest on za delikatny. Nie wiem czy sobie go zostawię;/ Tusz do rzęs mam pierwszy raz. Do tej pory używałam tylko They're Real! i bardzo go sobie chwale! Preparatów do brwi praktycznie nie używam, ale spróbuje, może się przekonam. 
Drugim prezentem jaki dostałam pod choinkę jest szampon w kostce Cztery Szpaki. Chciałam go już od dawna, więc ten podarek jest jak najbardziej trafiony. Będą testy i będzie recenzja! Mam nadzieję, że podzielę Wasze zachwyty nad tą kostką od szpaczków ;)
Ostatnim kosmetykiem spod mojej choinki jest kolagenowy krem pod oczy Dr Roebuck's. Zupełnie nieznana mi marka, ale zapowiada się bardzo dobrze. Ma niezły skład, który podobno ma odmładzać spojrzenie ;) Bardzo podoba mi się maksyma umieszczona na opakowaniu: "Minimum składników. Maksimum rezultatów."
W grudniowych nowościach znalazło się jeszcze moje ulubione serum do twarzy na dzień Balance Active Formula z witaminą C o którym pisałam Wam tu. Jeśli macie cerę zmęczoną i przebarwienia to ten kosmetyk na pewno Wam się spodoba! Po więcej informacji zajrzyjcie do podlinkowanej notki;)
Dwa pozostałe produkty upolowałam w TKMaxx'ie po jak zwykle okazyjnej cenie;) Postanowiłam poeksperymentować z produkcją własnych maseczek do twarzy i przygarnęłam czyste płachty maseczkowe, które można nasączyć własną pielęgnacją. Taka maska na pewno mnie nie podrażni ani nie uczuli. Kupiłam też ananasowe mydełko do kąpieli Alaffia z masłem shea i kokosem. Miałam już kiedyś od nich inne mydło klik i ono miało zdecydowanie lepszy skład. Myślę jednak, że do mycia ciała powinno być okej.

Zainteresował Was któryś z moich nowych kosmetyków? Znalazłyście kosmetyczne prezenty pod choinką?

Atina.

niedziela, 19 stycznia 2020

Function of Beauty, czyli personalizowany szampon i odżwywka do włosów

Dziś chciałam się podzielić z Wami moim niedawnym odkryciem, czyli personalizowanym szamponem i odżywką do włosów Function of Beauty. Jest to amerykańska firma, która prowadzi swoją sprzedaż głownie w Stanach Zjednoczonych oraz w Wielkiej Brytanii. Produkty te nie zawierają parabenów, siarczanów i są w 100% wegańskie. 


W pierwszym etapie budujemy swój włosowy profil i wybieramy typ naszych włosów (proste, faliste, kręcone). Następnie określamy ich strukturę oraz wilgotność skóry głowy. 
Kolejnym etapem jest wybór maksymalnie pięciu potrzeb naszych włosów, np. nawilżenie, ochrona koloru czy dodanie objętości. 
Krok trzeci to czysta przyjemność. Musimy wybrać aromat naszych kosmetyków, a do wyboru są naprawdę obłędne zapachy, np. brzoskwinia, gruszka czy milkshake. Jakby tego było mało to jeszcze możemy zadecydować o intensywności tejże gruszki czy brzoskwini.
Czwarty krok daje nam możliwość podpisania szamponu i odżywki naszym imieniem.
Piąty i ostatni etap to wybór koloru.
Istnieje też opcja bez zapachu i bez koloru!

Według mnie to świetna sprawa i gdyby nie cena to na pewno już bym kliknęła swój zestaw! Myślę, jednak o zakupie tych cudeniek dla mojej przyjaciółki na urodziny. Zawsze mam problem co jej kupić, a taki zestaw na pewno ją ucieszy, bo bardzo dba o swoje włosy. 
Najbardziej opłaca się wybrać zestaw w dużych opakowaniach (dwie butelki o pojemności 473ml), który kosztuje 39 funtów. Pojedyncza sztuka, np. szamponu o tej samej pojemności kosztuje 29 funtów. Istnieje również możliwość wysyłki do Polski, niestety w tej opcji produkty wychodzą dużo drożej! Za ten sam zestaw policzono mi 59 euro! 

Słyszałyście o Function of Beauty? Co myślicie o takim personalizowaniu kosmetyków? Mi ten pomysł bardzo się podoba i chętnie widziałabym tego typu opcję w Polsce. 

Atina.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.