Sylveco Peeling enzymatyczny do twarzy

Preparat złuszczający działający w oparciu o proces proteolizy martwych komórek naskórka. Wyjątkowa formuła, bogata w silnie odżywcze i nawilżające oleje oraz masła, pozwala zachować 100% aktywność enzymów bromelainy i papainy. Peeling delikatnie, ale skutecznie rozpuszcza martwe, zrogowaciałe komórki, wygładza i poprawia strukturę skóry, ujednolica koloryt cery. Dzięki tylko powierzchownemu działaniu nie podrażnia, może być stosowany w przypadku nadwrażliwości i rozszerzonych naczynek, u osób które nie tolerują zabiegów mechanicznych i/lub eksfoliacji kwasami.

Pojemność: 75ml
Cena: 25zł
Sklep: drogerie internetowe
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Moja cera toleruje tylko peelingi enzymatyczne. Muszę przyznać, że Sylveco spisuje się u mnie wyjątkowo dobrze. Miałam obawy dotyczące jego zapachu, bo dużo dziewczyn pisało, że śmierdzi i że przez to nie dają rady go używać. Według mojego nosa peeling ładnie pachnie! Lekko ziołowo - cytrusowo. Jest wręcz uspokajająco-relaksujący ;)

Peeling Sylveco dobrze oczyszcza skórę, usuwa zrogowaciały naskórek, nawilża i przywraca blask zmęczonej cerze. Nie podrażnia mojej wrażliwej cery i ma przyjemny, naturalny skład. Jest bardzo wydajny i nie sposób go zużyć w ciągu 6 miesięcy. Chyba zacznę stosować go do całego ciała, żeby nie wyrzucać opakowania z zawartością. 

Skład:
Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Elaeis Guineensis Oil, Theobroma Cacao Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Lauryl Glucoside, Papain, Bromelain, Hydroxystearic Acid, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Tocopheryl Acetate, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Limonum Peel Oil, Allantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Geraniol.


Męczy mnie za to jedna sprawa - sposób aplikacji. Nie lubię, a raczej jestem za leniwa na wykonywanie masażu. Większość enzymatycznych peelingów nakłada się na twarz i po prostu pozostawia na kilka minut, a potem zmywa. Sylveco każe nam wykonać masaż. Ja nie mam siły i zazwyczaj jest to tylko kilkusekundowe roztarcie produktu i pozostawienie go na chwilę na skórze. Za każdym razem sobie obiecuje, że następnym razem przyłożę się do tego masażu, ale jak przychodzi co do czego to znowu mi się nie chce. No i wyszło na jaw jaka to jestem leniwa;d

Znacie peeling enzymatyczny Sylveco? Lubicie jego zapach?
Ps. jaki peeling enzymatyczny powinnam jeszcze wypróbować?

Atina.
Czytaj dalej

Sukin Szampon z proteinami do włosów cienkich i trudnych do ułożenia

Szampon z proteinami z ryżu oraz pszenicy, które wspomagają odbudowę i regenerację uszkodzonych struktur włosa. Białka zawarte w szamponie z jednej strony pomagają odbudowywać uszkodzenia już istniejące, a z drugiej wzmacniają strukturę włosa, aby zapobiegać powstawaniu kolejnych. Codzienne szczotkowanie, suszenie z wykorzystaniem ciepła, stylizacja… to tylko niektóre czynniki na jakie narażone są włosy. Dodatkowo szampony Sukin nie zawierają agresywnych substancji powierzchniowo-czynnych, które wysuszają włosy. Sok aloesowy zawarty w szamponie nawilża i zmiękcza włosy, sprawia że dobrze się układają i nie puszą.

Pojemność: 500ml
Cena: 54zł
Sklep: drogerie internetowe, TKMaxx
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Pomimo pięknego składu szampon ten nie sprawdził się na moich włosach. Należy on do grupy, która obciąża mi nadmiernie włosy. W tej grupie jest między innymi szampon Biolaven klik i Dr.Organic klik.  Szampony te mają dobre, naturalne składy. Dbają o włosy, mocno je nawilżają, ale w moim przypadku powodują efekt przyklapu i niedomytych włosów. Myślę, że po takie produkty mogą sięgać osoby z mocno przesuszonymi włosami, które trudno obciążyć. Moje szampony wykańcza Luby, który ma bardzo krótkie włosy i zależy mu głównie na nawilżeniu skóry głowy, więc takie składy nie są mu straszne, wręcz pożądane ;)

Skład:
Water (Aqua), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cocoamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, Hydrolyzed Rice Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Extract, Urtica Dioica (Nettle) Leaf Extract, Articum Lappa Root Extract (Burdock), Equisetum Arvense Extract (Horsetail) , Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Citrus Tangerina (Tangerine) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Vanillin, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Limonene*, Linalool*.
* Natural component of essential oils.

Mój szampon kupiłam w TKMaxx'ie za około 30zł. Mogę dodać, że ma przyjemny zapach i jest mega wydajny. Zużyłam 1/4 opakowania o pojemności 500ml i się poddałam. Nie pomagało nawet mycie na przemian z silnymi myjadłami z SLS. Także jeśli któryś z tych trzech szamponów (Sukin, Biolaven, Dr.Organic) obciążał Wam włosy, to nie kupujcie pozostałych dwóch, zaoszczędzicie nerwy i pieniądze. 

Znacie szampony Sukin? Jak się one u Was spisują?

Atina.
Czytaj dalej

The Body Shop Masło do ciała British Rose

Aksamitnie gładki nawilżacz ma lekką konsystencję przy bardzo bogatym nawilżeniu. Idealny dla normalnej i suchej skóry, nadaje jej pięknego blasku i subtelnego zapachu.

Pojemność: 200ml
Cena: 65zł
Sklep: TBS
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia


Brytyjska Róża to moja piąta wersja zapachowa masła od The Body Shop. Znam już Papaja klik, Dziki Argan klik, Migdał klik i Jagody Acai klik. W sklepie TBS wąchałam wersje Kokos, Masło Kawowe, Miód, Truskawka i Oliwka. Te dwie pierwsze kompletnie mi nie pasują. Pozostałe chętnie kiedyś kupie :) No bo nie da się ukryć, że masła TBS to głównie opakowania i zapachy! Właściwości nawilżające nie są złe, ale sam skład pozostawia wiele do życzenia. Oczywiście wolę naturalniejsze produkty, ale od czasu do czasu można sięgnąć po tego gagatka,

Skład:
Aqua, Glycerin, Glycine Soja Oil, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Palmitate, Myristyl Myristate, Butyrospermum Parkii Butter, C12-15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearade, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Parfum, Panthenol, Mica, Caprylyl Glycol, Dimethicone, Phenoxyethanol, Carbomer, Tocopherol, Sodium Hydroxide, Benzyl Salicylate, Limonene, Disodium EDTA, Citronellol, Geraniol, Rose Extract, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, CI 77891/Titanium Dioxide, CI 17200/Red 33.



Wersja British Rose pachnie ładnie, ale nie jest to typowa róża. Jest lekka i trochę chemiczna. W miarę dobrze nawilża, szybko się wchłania jak na gęste masło i nie podrażnia mojej wrażliwej skóry. Podoba mi się, ale nie na tyle żeby sięgnąć po nią ponownie. Następnym razem na pewno wybiorę inną wersje zapachową.
Moje masełko to miniatura o pojemności 50ml. Świetna spawa w podróży lub po prostu do przetestowania ;)

Które masło TBS jest Waszym ulubionym? 

Atina.
Czytaj dalej

Koszyk z zakupami Październik 2017

No i mamy prawie już listopad! Leci ta jesień jak szalona, ale to dobrze, bo szybciej przyjdzie wiosna ;) W październiku przybyło mi kilka naprawdę ciekawych kosmetyków i kolejne urządzenie do twarzy. Znalazła się tu nawet kolorówka. Jeśli jesteście ciekawe szczegółów, to zapraszam do dalszej części notki. 


Po długim namyśle zdecydowałam się na zakup palety The Balm Voyage. Przede wszystkim zależało mi na rozświetlaczu i pomyślałam sobie, że po co będę kupować rozświetlacz skoro w jego cenie mogę mieć paletkę z nim w środku. Genialne co? Do tego przyda mi się taki bajer na wyjazdy. Na razie jestem zadowolona, tylko pomadki mi nie pasują. Nie podobają mi się kolory oraz ich tępa konsystencja. 


Ponowiłam zakup różanego szamponu Faith In Nature. Pisałam o nim tu. Ostatnio moje włosy stały się bardziej wymagające, a pamiętam, że ten szampon wyjątkowo im służył.


Udało mi się kupić kolejną naturalną mieszankę olejków. Tym razem jest to Ganique Miracle Facelift Oil z witaminą C. Polecam Wam taką bombę witaminową dla skóry. Wcześniej używałam tego typu serum od Zatik klik


W moje łapki wpadło mydło Second Nature Lemon Tea Tree. Będę używać go do kąpieli zamiast żelu pod prysznic. Przy okazji pochwalę się, że pozbyłam się wszystkich żeli z moich zapasów i nie zamierzam więcej ich kupować. Stawiam na naturalne mydełka. 


Balsam Balance Me kupiłam w naprawdę okazyjnej cenie (3 funty zamiast 8 - iu). Ma świetny, naturalny skład! Mam nadzieję, że się będzie dobrze spisywał.


Zrobiłam mały zapas pomadek. Na co dzień Nivea Watermelon Shine i od czasu do czasu Benefit They're Real! Double The Lip w kolorze Nude Scandal. Ta ostatnia to miniaturka, która była dołączona do gazety w UK. 


Kolejny ponowny zakup to podkład mineralny Everyday Minerals klik. Tym razem sięgnęłam po wersję matową. Zamówienie robiłam na amerykańskiej stronie EM i mogłam dobrać sobie pięć dowolnych próbek. W dodatku nie policzono mi żadnych dodatkowych opłat, co niestety miało miejsce gdy kupowałam na iHerb


Ostatnim zakupem w koszyku jest masażer do twarzy do usuwania zmarszczek pod oczami i wokół ust Dermo Future. Już go trochę używam, ale jeszcze za wcześnie na opinie.


O czym chciałybyście poczytać na blogu?

Atina.
Czytaj dalej

Sarah Jessica Parker Twilight EDP

Sarah Jessica Parker Twilight to zmysłowy, seksowny zapach, którzy obudzi w Tobie czystą kobiecość. Stań się podobnie jak aktorka, która użyczyła perfumom swojego imienia i nazwiska, nieodparcie piękną i uwodzicielską kobietą, której żaden mężczyzna się nie oprze. Otul swe ciało w wyszukany aromat i zacznij korzystać w pełni z życia!

Nuty zapachowe:
Głowa: pieprz, bergamotka, galbanum, mandarynka
Serce: piwonia, jaśmin
Podstawa: drzewo sandałowe, ambra, kadzidło, piżmo


Perfumy wyróżnia prosty, ale elegancki flakon, który ładnie prezentuje się na  mojej toaletce. Patrząc na nuty zapachowe wydaje się, że to będzie mocny, otulający, jesienno - zimowy zapach. Niestety Twilight nie ma w sobie mocy! Jest bardzo delikatny, jak dla mnie ledwo wyczuwalny. Przez to perfumy te są kompletnie niewydajne, bo ciągle musze się dopsikiwać, żeby cokolwiek czuć. Sam zapach mi się podoba. Jest drzewno-kadzidlany, ale naprawdę bardzo, bardzo lekki i nietrwały. Może się spodobać osobom, które nie lubią mocnych, przytłaczających zapachów, a chciałyby odpocząć od słodkich kwiatków i owoców ;)
Falkon o pojemności 75ml można kupić już od 55zł.

Znacie Twilight? A może posiadacie inny zapach od Sarah Jessica Parker?

Atina.
Czytaj dalej

Yankee Candle Berry Trifle

Sezon palenia świec i kominków w pełni, więc pora pokazać Wam czym ostatnio umilałam sobie jesienne wieczory przy książce i herbacie. Berry Trifle nie jest typowo jesiennym zapachem, ale akurat to on był pod ręką, gdy naszła mnie ochota na palenie świecy. 


Wosk ze świątecznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o orzeźwiającym zapachu owoców jagodowych zatopionych w delikatnym kremie waniliowym.

Berry Trifle jest bardzo delikatnym zapachem. Jest to zaletą tylko jeśli zamierzamy palić go w małym pomieszczeniu. Jagody i wanilia toż to prawie idealne połączenie. W tym przypadku słodycz jest bardzo orzeźwiająca i stąd nie do końca wpisuje mi  się w jesienne trendy. Dużo mocniej wyczuwam tu owoce niż krem waniliowy. Sam zapach jest dla mnie przyjemny i chętnie go paliłam. Jednakże nie ma w nim niczego szczególnego i powrotu do niego nie planuje. 

Znacie Berry Trifle od Yankee Candle? Jaki zapach gości u Was tej jesieni?

Atina.
Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie... Olfactive Studio, Madara, Clinique

Dziś kolejna porcja moich opinii o próbkach i miniaturkach. Zacznę od Olfactive Studio, które tworzy perfumy unisex, czyli dla mężczyzn i dla kobiet. Ja nigdy specjalnie nie przepadałam za tego typu perfumami i tym razem też moje serce nie zabiło mocniej;/ Miałam okazje przetestować więcej niż jedną próbkę, ale do zdjęcia załapała się tylko ostatnia. Testowałam Autoportrait, Chambre Noire, Lumiere Blanche i Still Life. Najmniej podobały mi się Lumiere Blanche, ale to ten zapach zapamiętałam najlepiej, bo był naprawdę dziwny. Pachniał mi czymś mega sterylnym, zimnym laboratorium lub szpitalem. Autoportrait i Still Life zapamiętałam jako świeże cytrusy. Ostatnia próbka Chambre Noire najlepiej wpasowała się w mój gust. Jest wyrazista, intensywna i otulająca. Jednakże nie czuję chęci posiadania pełnowymiarowego flakonu. W sumie to dobrze się stało, bo te perfumy nie należą do najtańszych. Za flakon o pojemności 100ml trzeba zapłacić 560-700zł. 


Kolejny mini produkt to serum przeciwzmarszczkowe Madara Time Miracle Cellular Repair. W pełnowymiarowej wersji występuje w buteleczce z pompką. Moja tubka wystarczyła mi na solidne testy i musze przyznać, że było dobrze, ale bez fajerwerków. Serum błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy, nawilża, nie podrażnia i nie uczula. Idealnie nadaje się pod makijaż. Ma ciekawy skład. Niestety nie zauważyłam działania przeciwzmarszczkowego. Być może za krótko go używałam, ale ja lubię kosmetyki dające natychmiastowe efekty ;) Cena serum też nie należy do najniższych 30ml/219zł. Myślę, że za połowę tej ceny dostanę równie dobry lub nawet lepszy produkt.

Skład:
Betula Alba (birch) Juice Simmondsia Chinensis Dicaprylyl Carbonate Squalane Glycerin Betaine Sodium PCA Hippophae Rhamnoides Trifolium Pratense Vaccinium Myrtillus Galium Verum Alchemilla Vulgaris Aqua Cetearyl Glucoside Cetearyl Alcohol Cellulose Dipalmitoyl Hydroxyproline Benzyl Alcohol Aroma Chitin Beta-glucan Xanthan Gum Tocopherol Sodium Benzoate Titanium Dioxide (CI 77891) Ascorbyl Palmitate Equisetum Arvense Aesculus Hippocastanum Sodium Hyaluronate Potassium Sorbate Lactic Acid Mica (CI 77019) Sodium phytate Hydrogenated Lecithin CI77288 (Chromoxide) Honey Hydrolyzed Hyaluronic Acid Pectin Limonene Linalool Eugenol Citral

Ostatnia miniaturka to tusz do rzęs Clinique Hight Impact Mascara. Z tym gagatkiem to mam ciężką przeprawę. Zużylam już kilka takich mini opakowań i za każdym razem mam inne odczucia. Ten ze zdjęcia ze srebrną nakrętką jest naprawdę kiepski, a mój poprzedni z nakrętką w kolorze ciemnej zieleni był naprawdę fajny. W zapasach mam jeszcze jedną sztukę, więc jeszcze to sprawdzę. Pełnowymiarowy tusz kosztuje 67zł i jeśli miałby się spisywać jak ten ze srebrną nakrętką to byłabym wściekła, że tyle na niego wydałam!

Znacie któryś z tych produktów? Lubicie, kupujecie?

Atina.
Czytaj dalej

O'Herbal Nawilżający balsam do ciała z ekstraktem z aloesu

Receptura balsamu jest nierozłącznie związana z naturą. Najważniejsze w niej są cenne składniki naturalnego pochodzenia, które wspierają zdrowy wygląd skóry. Balsam pielęgnuje skórę i chroni przed wysuszaniem, nadaje jej miękkość i elastyczność.

Pojemność: 500ml
Cena: 22,49zł
Sklep: elfa-pharm


Balsam ma lekką, szybko wchłaniającą się konsystencje. Dzięki tym właściwościom można stosować go nawet chwilę przed wyjściem z domu. Kolejną jego zaletą jest przyjemny, ziołowy, lekko orzeźwiający zapach. Opakowanie jest ogromne, ale używane w domu jest wygodne dzięki pompce.

Działanie oceniam na mocną trójkę z plusem. Lekki balsam, to i nawilżenie lekkie. Latem nie przeszkadzało mi to, ale teraz jesienią jest dla mnie za słabe. Nie radzi sobie z moimi mocno przesuszonymi łydkami. Musiałam przerzucić się na gęste masła do ciała.
W składzie mamy niby masło shea i sok z liści aloesu, ale dla mnie to za mało;/

Skład:
aqua*, glycerin*, dicaprylyl carbonate*, aloe barbadensis leaf juice*, butyrospermum parkii butter*, polyglyceryl-3 methylglucose distearate*, octyldodecanol*, hydroxyethyl urea, macadamia ternifolia seed oil*, allantoin, aloe barbadensis leaf extract*, zea mays starch*, xanthan gum*, ammonium acryloyldimethyltaurate/vp copolymer, parfum, urea, ethanolamine, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, sodium benzoate, potassium sorbate, tocopherol, citronellol, limonene, hydroxycitronellal
* składniki pochodzenia naturalnego


Jeśli macie skórę wymagająca, przesuszoną, to lepiej zainwestować w coś bardziej treściwego. Niebawem pokażę Wam na blogu jakie masło aktualnie wiedzie prym w mojej pielęgnacji ciała.

Znacie balsamy do ciała O'Herbal? Jak się one u Was spisują?

Atina.
Czytaj dalej