22:46

Moja Farma Urody Ziołowy Botoks Eliksir do twarzy

Ziołowy biolifting (Acmella oleracea) ta wspaniała roślina zawiera SPILANTOL, który stosowany zewnętrznie zmniejsza napięcie  mięśni, przyczyniając się do redukcji  zmarszczek mimicznych na twarzy, można więc by powiedzieć iż spilantol wprowadza naszą skórę w stan „relaksu”. Hamuje skurcze mięśni podskórnych, w tym mięśni mimicznych twarzy działa więc przeciwzmarszczkowo, liftingująco, wygładzająco, regenerująco. Ziołowy botoks ma również działanie ujędrniające, stymuluje fibroblasty do produkcji kolagenu  i elastyny.  Spilantol jest skuteczny ponieważ bardzo dobrze pokonuje barierę naskórkową i migruje w głąb skóry. Dodatkowo działa przeciwzapalnie i przeciwwirusowo, przyspiesza gojenie się ran.  Stosowany regularnie sprawia iż cera wygląda na wygładzoną, delikatnie napiętą, jest zrelaksowana tak jakbyś wróciła z wakacji. Takie regularne „relaksowanie” twarzy ma w perspektywie czasu bardzo ogromny wpływ na ładny i gładki wygląd cery.

Pojemność: 10ml

Cena: 38zł

Sklep: Moja Farma Urody


Moja Farma Urody po raz drugi zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Wcześniej miałam przyjemność używać ich Zielony Koktajl do demakijażu, a teraz przyszła pora na Ziołowy Eliksir do twarzy. Nazwa Botoks z jednej strony zachęca, bo wydaje się, że taki kosmetyk może zdziałać cuda. Z drugiej jednak strony ja zaraz doszukuje się podstępu i mam wrażenie, że producent taką nazwą chce tylko zwabić klienta. 

A jak jest naprawdę z tym ziołowym botoksem? 

No jest moc! Odkąd go używam, a idzie mi już drugi miesiąc, to muszę przyznać, że cera zdecydowanie zyskała. Zmarszczek mam jakby mniej i to nie jest żart! Naprawdę widzę poprawę, szczególnie na czole i w okolicach oczu. W dodatku skóra jest jaśniejsza i bardziej promienna, co może być również zasługą mojego cudownego mydła do twarzy od Ekoton19. A już na pewno tego duetu ;)

Nie będzie przesadą, jeśli napisze, że jestem bezgranicznie zakochana w tym słonecznym eliksirze, który pachnie latem i ma piękny żółty kolor. Trochę martwi mnie ta jego niewielka pojemność, ale przy nakładaniu go na zwilżoną skórę nie trzeba wiele produktu, aby pokryć całą twarz. Mnie spokojnie wystarczył na dwa miesiące. Aktualnie zostało mi go jeszcze trochę, żeby dobić właśnie do pełnego drugiego miesiąca. 

Skład jak przystało na Moją Farmę Urody, jest piękny! W dodatku pierwszy raz spotkałam się z wyszczegónieniem procentowej zawartości poszczególnych składników. Wszystko jest jasne i klarowne. 

Skład: olej z Acmella oleracea*(60%), olej z nasion wiesiołka**(10%), olej z nasion malin**(10%), olej z nasion truskawek**(10%), olej makowy**(10%).

*macerat ziołowy na bazie tłoczonego na zimno oleju lnianego.

** oleje tłoczone na zimno w naszej olejarni 

Chciałabym poużywać tego produktu dłużej, żeby mieć jeszcze lepszy obraz jego działania, ale w szafce z zapasami czekają inne olejki, więc na razie bastuje, ale jeśli Wy macie ochotę na Ziołowy Botoks, to polecam Wam zaglądać na stronę Moja Farma Urody i wypatrywać zniżek. Aktualnie jest duża promocja na inny olejek upiekszający - Jędrność i elastyczność dla cer 45+. Teraz zapłacicie za niego 18zł zamiast 28zł. Gdyby nie moje zapasy na pewno bym go zamówiła ;) 

Dajcie znać, co myślicie o Ziołowym Botoksie oraz czy miałyście kiedyś okazje używać kosmetyków od Moja Farma Urody?

Atina.

17:50

Zużyłam, więc się wypowiem (Coola, Emma Hardie, Sukin, Ajeden, Human+Kind)

Witajcie w tę piękną słoneczną niedzielę! Dzisiaj odpoczywam po wczorajszym spotkaniu ze znajomymi i przy okazji nadrabiam zużyciowe zaległości. Część tych produktów kupiłam w TKMaxx'ie, więc tym postem robię ukłon w stronę dziewczyn lubiących robić tam zakupy;)



Emma Hardie Protect&Prime SPF30 Miniaturka 15ml (Wielka Brytania)
Ten lekki krem pochodzi z kalendarza adwentowego Asos i w sumie już wyraziłam o nim swoją opinię, ale całkiem o tym zapomniałam. Dziś dodam tylko, że kosmetyki tej firmy są dosyć drogie (pełnowymiarowe opakowanie kosztuje 245zł), ale według mnie warte uwagi. Super wspominam tę emulsję i chętnie kiedyś do niej wrócę. Produkty tej firmy czasem pojawiąją się też w TKMaxx'ie i wtedy oczywiście są w niższych cenach;)
Przy okazji wspomnę Wam, że w tym roku też planuje kupić kalendarz adwentowy Asos
50ml/245zł/ważność 12 miesięcy od otwarcia

Skład:
Aqua (Water), Octocrylene, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Caprylic/Capric Triglyceride, Benzophenone-3, Acacia Decurrens/Jojoba/Sunflower Seed Cera/Polyglyceryl-3 Esters, Butyl Methoxydibenzoylmethane, HDI/trimethylol Hexyllactone Crosspolymer, Tapioca Starch, Schinziophyton Rautanenii Kernel Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Stearic Acid, Glycerin, Butylene Glycol, Glyceryl Stearate SE, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopheryl Acetate, Parfum (Fragrance), Polyhydroxystearic Acid, Geraniol, Limonene, Citronellol, Xanthan Gum, Linalool, Alumina, Aluminum Stearate, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Dehydroacetic Acid, Silica, Sodium Stearate, Polymethylsilsesquioxane, Disodium Rutinyl Disulfate, Hordeum Distichon (Barley) Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Sodium Benzoate, Citral, Citric Acid, Farnesol, CI 77891 (Titanium Dioxide).


Coola Mineral Sunscreen SPF30 Matte Tint Miniaturka 5ml (USA)
Miniatura tego kremu pochodzi z box'a Naturisimo, który niestety po przetestowaniu kosmetyków słabo wypadł. Początkowo byłam z niego zadowolona, bo cenowo bardzo się opłacało, ale większość produktów nie przypasowało mojej cerze. Tak właśnie było też z tint'em Coola. Już po pierwszym użyciu zapchał i podkreślił moje pory. Jedynie co to rzeczywiście trzymał mat i lekko ujednolicał kolor skóry. W życiu nie skusiłabym się na pełnowymiarowe opakowanie. 
50ml/36dolarów

Skład:
Titanium Dioxide 2.7%, Zinc Oxide 8.3%, Bisabolol (Organic), Brassica Campestris (Rapeseed) Seed Oil, C13-14 Alkane, C9-12 Alkane, Calcium Sodium Borosilicate, Calcium Sodium Phosphosilicate, Camelina Sativa Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Carthamus Tinctorius (Safflower) Oleosomes, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax (Organic), Dimethicone, Ethyl Ferulate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (Organic), Hydrated Silica, Hydrogen Dimethicone, Iron Oxides, Lecithin (Organic), Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Mauritia Flexuosa (Buriti) Fruit Oil (Organic), Octyldodecyl Oleate, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil (Organic), Opuntia Ficus-Indica Flower Extract, Pentaclethra Macroloba Seed Oil (Organic), Platonia Insignis Seed Butter (Organic), Polysilicone-11, Rosa Canina Seed Extract (Organic), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (Organic), Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil (Organic), Silica, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (Organic), Tapioca Starch (Organic), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter (Organic), Tocopherol, Trihydroxystearin, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (Organic), Water.


Sukin Rosehip Bogaty krem na noc (Australia)
Krem ten kupiłam w TKMaxx'ie po tym, jak polubiłam się z jego zieloną wersją klik, którą miałam dokładnie trzy lata temu. Niestety wersja z dziką różą nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia i zastanawiam się, czy to wina kremu, czy może przez te trzy lata moja skóra stała się bardziej wymagająca? Krem jest przyjemny. Ma bardzo dobry skład, nie podrażnia i nie uczula, ale brakuje mi tu efektu wow.  Myślę, że młodsze cery powinny być z niego bardziej zadowolone ;)
120ml/16dolarów/6 miesięcy od otwarcia.

Skład:
Water (Aqua), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Ceteareth-20, Rosa Canina Fruit Oil (Rosehip), Tocopherol (Vitamin E), Terminalia Ferdinandiana Fruit Extract (Kakadu Plum), Pleiogynium Timoriense Fruit Extract (Burdekin Plum), Podocarpus Elatus Fruit Extract (Illawarra Plum), Santalum Acuminatum Fruit Extract (Quandong), Borago Officinalis Seed Oil (Borage), Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Camellia Oleifera Seed Oil, Citrus Tangerina (Tangerine) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Vanillin, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Limonene*, Linalool*
* naturalny składnik olejków eterycznych


Human+Kind Olejek do ciała 3w1 (Belgia)
Kolejny produkt z super przeceny w TKMaxx'ie. Mieszanka olejków polecana do twarzy, ciała i włosów. Ja stosowałam ją wyłącznie na włosy i na ciało. Nie wiem dlaczego nie nakładałam jej na twarz. Chyba odstraszył mnie napis mówiący o tym, że jest to olejek do ciała. Teraz widze, że ma bardzo dobry skład i nie zaszkodziłby również mojej cerze.
75ml/15euro/12 miesięcy od otwarcia

Skład:
organic sunflower oil, organic jojoba oil, cold pressed wheat germ oil, natural vitamin E, arnica oil.


Ajeden Olej z nasion maku polnego (zimnotloczony) (Polska)
Kupiłam go z ciekawości, ponieważ bardzo lubię kwiaty maku. Stosowałam głównie do wieczornego masażu twarzy. Był fajny, ale nie dawał dużego poślizgu, bo był mało tłusty jak na olej. Cera po nim była miękka, elastyczna i dobrze nawilżona. Jak dla mnie trochę dziwnie pachniał. Na szczeście zapach nie utrzymywał się zbyt długo. Nie podoba mi się jego etykieta, którą bardzo łatwo zabrudzić. Nie lubię takich nieestetycznych opakowań;/
30ml/29zł

To już wszystko na dziś. Dajcie znać czy miałyście któryś z tych produktów i czy podzielacie moją opinię na jego temat?

Atina.

15:42

Jak stosuje olejki eteryczne? Mandarynkowy, eukaliptusowy i lawendowy.

Przyszła pora podzielić się z Wami moim nie tak dawnym odkryciem, jakim są olejki eteryczne. Parę lat temu myślałam, że olejki służą tylko do aromatoterapii poprzez kominki zapachowe. Nie potrafiłam też rozróżnić tych naturalnych od sztucznych. Dziś już wiem, że warto zaopatrywać się w te 100% naturalne oraz że olejek nawet naturalny może być różnej jakości. Od siebie polecam szukać w TKMaxx'ie, tam zawsze znajdzie się coś ciekawego ;)


Mandarynka Potions&Possibilities

Cytrusowe zapachy uwielbiam i zawsze staram się mieć chociaż jeden na stanie. Mandarynka mnie uspokaja i odstresowuje. Lubię ją dodawać do wieczornej porcji olejku do demakijażu i wykonać sobie przeciwzmarszczkowy masaż. Dzięki temu wzmacniam działanie oleju, a sam masaż staje się dużo przyjemniejszy. Mandarynka ujędrnia, rozjaśnia przebarwienia i ułatwia zasypianie.

Eukaliptus ECO Aroma

Olejkiem eukaliptusowym opatruje rany oraz robie inhalacje przy chorobach układu oddechowego. Dodaje go zarówno do wodnych parówek, jak i po prostu skraplam nim poduszkę przed snem. Ta druga metoda jest szybsza i zdecydowanie wygodniejsza. Świetnym rozwiązaniem będzie też gorąca kąpiel z dodatkiem kilku kropel olejku. 

W moim domu mam też zawsze olejek lawendowy, który służy mi do masażu twarzy, do skraplania poduszki dla lepszego snu oraz do domowego płynu, np. do mycia szafek kuchennych. Często też tworze mieszanki różnych olejków do odstraszania komarów, kleszczy oraz innych insektów, np. mszyc w ogródku. Dzięki olejkom eterycznym kupuje dużo mniej leków i chemii. Polecam Wam spróbować cudownej mocy natury zawartej w tych małych buteleczkach. 

Stosujecie olejki eteryczne? Który jest Waszym ulubionym?

Atina.

09:30

EkoTon19 Ręcznie robione szare mydło Stokrotka

Mydło, o którym dziś Wam opowiem, jest produktem unikatowym. Jest to szare mydło ręcznie robione z dodatkiem stokrotki pospolitej. Niech Was nie zmyli to szare mydło, bo jest ono dużo, dużo delikatniejsze niż te, które używałam do tej pory. Idealnie nadaje się do cery wrażliwej i alergicznej. Ja swojej kostki używam głównie do mycia twarzy oraz dłoni. Te rejony są u mnie najbardziej wrażliwe i podatne na alergie kontaktowe. Od czasu do czasu stosuje je też do kąpieli całego ciała.  


Mydło bardzo dobrze oczyszcza skórę z brudu i tłuszczu. Po pierwszych użyciach miałam wręcz wrażenie, że pierwszy raz mam aż tak czystą skórę. Bez ściągnięcia i bez tłustej powłoki. Dla właścicielki mieszanej cery to fajne uczucie mieć super czystą i lekko matową skórę. Stokrotka sprawiła też, że moje pory są zdecydowanie mniej widoczne. Są dobrze oczyszczone i zwężone.

Mydło jest bardzo wydajne, troszkę brudzi zlew kawałkami zieleniny, ale mi to niespecjalnie przeszkadza. I tak muszę myć często zlew przez czarną pastę do zębów, więc kolejny brudzący produkt nie robi mi różnicy. Tym bardziej że oba super się u mnie spisują.

Stokrotka nie jest ani za miękką, ani za twarda. Trzymana na mydelniczce z dziurkami, nie rozwala się ani nie rozpływa. Pachnie ziołowo, trochę ziemiście. Wygląda bardzo naturalnie. Moja koleżanka, ujrzawszy ją w mojej łazience, stwierdziła, że wygląda nieładnie. Mi się podoba, bo widzę w niej zupełnie co innego niż tylko wygląd zewnętrzny ;)


Skład mydła jest nieskomplikowany i naturalny. Dodatek stokrotki sprawia, że mydło zyskuje właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzybiczne. Dzięki niej skóra jest dobrze oczyszczona, co zapobiega powstawaniu zaskórników. Uszczelnia ściany włosowate naczyń krwionośnych i ma działanie tonizujące. 

Skład:

sole kwasów tłuszczowych, woda, olej słonecznikowy, soda kaustyczna, kwas cytrynowy, suszony kwiat stokrotki, odwar z kwiatu stokrotki


Na koniec dodam, że kwiaty stokrotki pochodzą z czystych łąk i lasów Warmii. Zbiera je i starannie selekcjonuje sama właścicielka. W związku z tym mydło powstaje tylko w okresie naturalnego występowania ziół w przyrodzie, co czyni je całkowicie wolnym od konserwantów, które mnie osobiście często uczulają;/

Mydło Stokrotka świetnie sprawdzi się u osób z cerą zanieczyszczoną i tłustą. Możecie je zamówić bezpośrednio u właścicielki marki EkoTon19 lub osobiście w Krakowie u szum_at

Dajcie znać, co myślicie o szarym mydle ze stokrotką oraz czy Wasza cera potrzebuje porządnego oczyszczenia?

Atina.

10:00

Moje zakupy na bee.pl

Dziś zapraszam Was na przegląd zakupów ze sklepu bee.pl oraz krótkie recenzje niektórych produktów. Większość moich wyborów to nowości, ale do koszyka wpadły też dobrze mi znane i lubiane artykuły kosmetyczne, jak i spożywcze. Niektóre z nich kupuje regularnie, więc to chyba najlepsza rekomendacja. Więcej dowiecie się z dalszej części notki :)

Przyznam się Wam, że jestem typem łakomczucha i ciężko mi przejść obojętnie obok czekoladek czy ciasteczek. Wiem, że są niezdrowe, więc mocno ograniczam ich spożywanie. Chętnie sięgam po zdrowsze zamienniki i dlatego w mojej paczce znalazł się baton BeRaw od Ewy Chodakowskiej, krem orzechowo-ciasteczkowy Basia Basia oraz mieszanka studencka Bakalland. Wszystko mi bardzo smakowało i szybko zniknęło w moim brzuchu ;d

Na zdjęciu poniżej widnieje jeszcze herbatka na odporność dla dzieci Lipa, czarny bez, rumianek oraz olej kokosowy nierafinowany Targroch. Ziołowe herbatki bardzo lubię i piję praktycznie codziennie. Pomagają mi podczas przeziębienia, bólu głowy czy brzucha.

O oleju napiszę Wam trochę więcej. Po pierwsze bardzo lubię olej tej konkretnej firmy. Jest tani (19,99zł/900ml) i dobry! Stosuje go zarówno w kuchni, jak i w pielęgnacji ciała, twarzy i włosów. Smażę na nim, dodaje do kawy i czasem do wypieków. Smaruje nim ciało, zmywam makijaż i olejuje włosy. Zdarzyło mi się też nim leczyć zapalenie dziąseł, to naprawdę działa! Stosowałam też ssanie oleju, ale nie miałam cierpliwości pociągnąć tego dłużej, więc nie wypowiem się jeszcze na temat efektów. Uważam, że olej kokosowy, koniecznie nierafinowany powinien być w każdym domu ;)


Przejdźmy teraz do mojej ulubionej części, czyli do kosmetyków.  Postawiłam głównie na sprawdzone produkty oraz na naturalne kosmetyki. Wzięłam białą gąbkę Konjac do każdego rodzaju skóry, nawet tej delikatnej i wrażliwej. Lubię w końcowym etapie oczyszczania twarzy umyć twarz tego typu gąbką. Jedyną wadą tych produktów jest to, że zdarza im się szybko kruszyć i łamać, co oznacza, że jest on już do wymiany. Aby tego uniknąć, należy suszyć ją w przewiewnym miejscu. U mnie często nie było takiej możliwości i dlatego tak szybko niszczyłam swoje poprzednie Konjacki. Teraz mieszkam w innym miejscu, ba nawet w innym kraju, więc sprawdzę, jak długo teraz mi posłuży. 


Kolejny produkt to mój hit nad hitami w pielęgnacji zębów. Nieraz już Wam pisałam o czarnej paście od Ecodenta. Ma naturalny skład i ładnie wybiela. Niestety brudzi armaturę oraz włosie szczoteczki. Początkowo mi to przeszkadzało i nawet miałam już jej więcej nie kupować, ale po zmianie pasty, szybko zatęskniłam i kupiłam kolejne opakowanie czarnej maźi ;)


Do koszyka wrzuciłam też aloesowy żel Holika Holika. Nigdy wcześniej go nie miałam, bo mieszkając w UK miałąm dostęp do zupełnie innego produktu z tej kategorii. O Holice jednak dużo dobrego słyszałam, sprawdziłam też skład i jestem dobrej myśli. Żelu używam głównie do nawilżania włosów przed olejowaniem oraz do extra nawilżenia twarzy.  Produkt ten aktualnie jest w promocji i kosztuje 24,97zł zamiast 39,99zł za 250ml. 


Skusiłam się też na cuuudowne masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim od Miodowej Mydlarni. Uwielbiam je w nocnej pielęgnacji twarzy jesienią i zimą. Polecam je każdemu i jeszcze nikt nigdy się nie zawiódł. Wszystkie moje koleżanki kupują te masełka ;) Tym razem sięgnęłam po wersje o słodkiej nazwie Buziaczek. Pachnie obłędnie, mocno nawilża i odżywia, dzięki czemu zmarszczki są mniej widoczne!
Na te masła też jest teraz promocja i kosztują 36,99zł zamiast 44,99zł. Słoiczek ma pojemność 60ml i wystarcza na bardzo długo, jeśli stosuje się go tylko na twarz. Ja wklepuję go również w skórę pod oczami. 


Ostatnią pozycją w moim zamówieniu jest mydło naturalne z peelingiem z pestek malin od Mydlarni Cztery Szpaki. W sklepie dostępna jest też próbka tego myjadła - 11g/1,82zł. Osobiście polecam brać pełnowymiarową wersję w ciemno ;d 
Mydło wygląda obłędnie (patrz zdjęcie poniżej), pachnie miętowo-malinowo, ale bardziej krzaczkiem niż owocem. Według mnie jest to raczej średnia intensywność, która przyjemnie orzeźwia i pobudza do życia. Jeśli chodzi o właściwości zdzierające, to są naprawdę duże! Ja przy swojej wrażliwej skórze muszę obchodzić się z nim bardzo delikatnie. 
W składzie znajdziecie oliwę z oliwek, olej kokosowy, masło shea, olej babassu, olej rycynowy, peeling malinowy, glinkę różową, olejek eteryczny miętowy, rodzynki, kwiat hibiskusa, skórkę dzikiej róży, owoc czarnego bzy, kwiat lipy, owoc czarnej porzeczki i owoc maliny. 
Dzięki tym wszystkim olejom mydło mocno nawilża i odżywia. 
Kostka o wadze 110g kosztuje 18zł.


Post powstał przy współpracy ze sklepem bee.pl. Wszystkie produkty wybrałam sama i jestem z nich bardzo zadowlona. Podczas zakupów kierowałam się zdrowym rozsądkiem oraz składami. Następne tego typu sprawunki (współpracowe czy nie) na pewno zrobię w tym samym miejscu. Wam również polecam, bo dobre ceny, szeroki asortyment i długie daty ważności, to coś co mnie najbardziej przekonuje ;) 

Znacie sklep bee.pl? Zainteresował Was któryś z produktów? 
Atina.

19:59

Polanka Mydło glicerynowe Czarna Malwa z bergamotką i czarną glinką

W nocy wróciłam z drugich i chyba ostatnich wakacji w tym roku ;d Byłam nad polskim morzem oraz na mazurach. W obydwu przypadkach były to mało popularne miejsca, więc mogłam odpocząć. Z nową energią wracam do blogowania i na pierwszy rzut idzie mydło glicerynowe Polanka, które towarzyszyło mi podczas wakacyjnych wojaży. 

Czarna Malwa pachnie delikatnie słoną bergamotką. Nie wiem skąd u mnie to słone skojarzenie, ale tak właśnie odbieram ten aromat, który idealnie wpisuje się w letnie orzeźwienie pod prysznicem. Mydło podobnie jak wersja Jaśmin jest twarde i wydajne. Czarna glinka barwi wodę na czarno, ale nie brudzi armatury. Pięknie dba o skórę, nawilżając i odżywiając ją. Czarna kostka nie podrażnia i nie uczula. Stosowałam ją do kąpieli oraz do mycia dłoni, które są bardzo podatne na wszelkie alergie kontaktowe. 

Skład mydła jest naturalny i zawiera takie dobroci jak roślinna gliceryna, olej palmowy, olej ze słodkich migdałów, czarną glinkę, kwiaty czarnej malwy i olejek bergamotowy. Czarna glinka jest skuteczna w walce z cellulitem oraz głęboko zmiękcza i odżywia skórę. Olejek bergamotowy działa antybakteryjnie, łagodząco i przeciwzapalnie. 

Mydło waży +/- 80g i możecie je kupić tu. Polanka jest niedużą polską firmą, która tworzy luksusowe produkty w przystępnej cenie. Zajrzyjcie i same zobaczcie ;)

Skład: Glycerin, Aqua, Sorbitol, Sodium Palm Kernelate*, Sodium Stearate, Sodium Oleate, Sodium Chloride, Sweet Almond Oil, Black Kaolin Clay, Malva Sylvestris Flowers**, Citrus Bergamia Oil, Citric Acid**, Sodium Citrate, Pentasodium Pentetate, Tetrasodium Etidronate*

*wszystkie składniki pochodzą od producentów prowadzących zrównoważoną produkcje nieprzyczyniającą się do niszczenia przyrody

**czystość spożywcza PH 7.5-8.5

- gliceryna pochodzenia włącznie roślinnego

- nie zawiera żadnych alergenów określonych w dyrektywie kosmetycznej 1223/2009


Ciekawi Was jak pachnie słona bergamotka?

Atina.

18:57

Gliss Performance Treat Proteiny + Masło Kakaowe Nawilżająca maska do włosów 4w1

Nawilżająca maska do włosów z proteinami soi i masłem kakaowym do zniszczonych i suchych włosów. Zapewnia włosom równowagę nawilżenia oraz wzmacnia je i zabezpiecza przed łamliwością. 96% składników pochodzenia naturalnego*. *w tym woda.

Pojemność: 400ml
Cena: 20zł
Sklep: drogerie stacjonarne i internetowe
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia


Maseczkę otrzymałam do testów od portalu wizaz.pl. Zarejestrowałam się w Klubie Recenzentki Wizaż i od czasu do czasu udaje mi się załapać na testy kosmetycznych nowości. 

Maska ma ogromną pojemność i obłędnie pachnie masłem kakaowym. Wygodny, niestety plastikowy słoik wystarcza na bardzo dłuuugo. Produkt można stosować na cztery różne sposoby:
1. Delikatna Pielęgnacja - przed myciem włosów szamponem
2. Odżywka do spłukiwania - łatwe rozczesywanie
3. Maska - intensywna regeneracja
4. Kuracja bez spłukiwania - na końcówki włosów


Sama najchętniej używam jej jako odżywki do spłukiwania. Lubię po nią sięgać szczególnie po farbowaniu włosów, bo wtedy moje kosmyki wymagają silnej i natychmiastowej regeneracji oraz głębokiego nawilżenia. Maska bardzo dobrze sobie radzi z moimi sianowatymi końcówkami. Do tego zdecydowania ułatwia rozczesywanie. Włosy od razu stają się gładkie, wręcz śliskie w dotyku. Po wysuszeniu są sypkie i wygładzone. Przy moich szybko przetłuszczających się włosach nakładam ją omijając nasadę głowy. Robię tak ze wszystkimi maskami. Ta metoda najlepiej się u mnie sprawdza. 


W składzie rzeczywiście znajdziemy proteiny soi oraz masło kakaowe. Do tego jest tu jeszcze olej z moreli i pantenol. Niezbyt dużo tych dobroci, ale działanie jest bardzo przyjemne. Ja lubię mieć w łazience przynajmniej jedną maskę czy odżywkę drogeryjną. Cenię je za natychmiastowe działanie. 
Z tej serii dostępne są jeszcze dwie inne wersje: z olejem babassu, który nabłyszcza i z masłem shea, które odżywia. 

Skład:
Aqua (Water, Eau), Cetearyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Behentrimonium Chloride, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter*, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Panthenol, Hydrolyzed Soy Protein, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cetyl Palmitate, Parfum (Fragrance), Isopropyl Alcohol, Citric Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Benzoate, Dimethicone, Cetrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Methylparaben, Benzyl Alcohol, Limonene

Znacie maski 4w1 Gliss Performance? Stosujecie drogeryjne produkty w Waszej włosowej pielęgnacji? 
Atina. 




09:30

Wspieraj ze mną małe polskie firmy - Wilcza Jagoda

Wilcza Jagoda już od dłuższego czasu kusiła mnie swoimi wyrobami, ale nie było zbytnio powodu do złożenia u nich zamówienia. Szafki uginają się od zapasów, a braki pojawiają się bardzo rzadko i w pojedynczych sztukach. Dopiero gdy zobaczyłam, że właściciele tworzą urocze box'y z mini kosmetykami, to od razu pomyślałam, że to super pomysł na poznanie tych produktów. Z tego, co się orientuje to box'y wychodzą co miesiąc i niestety jest ich ograniczona liczba. Aby go zdobyć, musiałam zgłosić się mejlowo i zmieścić się w pierwszej pięćdziesiątce chętnych.  Informacja o przyjmowanych zgłoszeniach pojawia się na Instagramie i na Facebooku Wilczej Jagody. Koszt takiego box'a to 35zł już z przesyłką. 


Uwielbiam poznawać nowe kosmetyki, więc zestaw takich uroczych miniaturek to dla mnie nie lada gratka ;))) Wszystko było pięknie zapakowane w duchu zero waste. Pudełka i wypełnienie na pewno wykorzystam do ponownej wysyłki. 


W środku znalazłam miniaturowy słoiczek z delikatnym masełkiem Lawenda Mięta, mini szampon w kostce Zielony Gaj oraz siedem mini mydełek: Lawenda, Różana Dolina, Jagoda, Malina z Solą, Czarny Jeleń, Jaśmin i Wagabunda. Moim największym faworytem była Jagoda i to ona najmocniej pachnie w całym pudełku ;D 
Jestem oczarowana tym zestawem i fajnie byłoby móc kupić podobne u innych twórców;)


Tak jak pisałam niewielkie mam potrzeby kosmetyczne, ale przy okazji zakupu box'a dobrałam sobie olej do wieczornej pielęgnacji twarzy. Akurat w tej kategorii nie mam zbyt dużych zapasów. Olej Prosto z Krzaka to macerat olejowy z liści czarnej porzeczki, który podobno sprawdzi się przy cerze dojrzałej. Butelka o pojemności 30ml kosztuje 18zł, to niedużo jeśli produkt okażę się dobry ;)

Co myślicie o moim kolejnym kosmetycznym odkryciu? Ciekawe jesteście mojej opinii na temat kosmetyków Wilcza Jagoda?

Atina.
Copyright © 2014 Kosmetyki Atiny , Blogger