piątek, 16 listopada 2018

Latest In Beauty Pudełko z kosmetykami z UK

Przyszedł czas na kolejne pudełko z kosmetykami. Miałam długą przerwę od tego typu subskrypcji spowodowaną tym, że nic specjalnie mnie nie interesowało, a i próbowałam wyjść z zapasów. Coś czuję, że znowu będę miała górę kosmetyków;d Pudełko Latest In Beauty skusiło mnie przede wszystkim pełnowymiarowymi różami Annabelle Minerals oraz tym, że mogę sama komponować zawartość mojego boxa. Jeśli jesteście ciekawe co wybrałam i co będę testowała w najbliższym czasie, to zapraszam Was do dalszej części notki.


Na pierwszy rzut idą mineralne róże do policzków Annabelle Minerals. Były dostępne trzy odcienie: Rose, Sunrise i Nude. Rose i Sunrise już kiedyś miałam klik i byłam z nich bardzo zadowolona. Oczywiście do mojego boxa dodałam wszystkie trzy wersje. Róże są w pełnowymiarowych opakowaniach (4g). Koszt jednego to 44,90zł, a ja za całe pudełko zapłaciłam 16 funtów (miałam zniżkę, standardowa cena to 18 funtów), czyli jakieś 80zł. Jestem naprawdę mega zadowolona z takiego układu.


Kolejną pożądaną rzeczą była szczoteczka do zębów Humble Brush. Tak wiem, że to tylko szczoteczka, ale ja dużą wagę przykładam do pielęgnacji zębów i każdy nowy gadżet jest mile widziany.  Humble Brush wyląduje w mojej torebce, bo odkąd noszę aparat muszę myć zęby po każdym posiłku. Trochę to upierdliwe, ale daję radę ;) 


Mydło Dr.Bronner's miałam już kiedyś tylko w wersji różanej klik. Postanowiłam sprawdzić jak spiszę się u mnie mięta. Do tego kostka ta jest pomniejszona, więc idealnie sprawdzi się na wyjeździe. Będę mogła jej używać do mycia ciała i twarzy.


Kolejny produkt który mnie mocno zainteresował to pomadka Burt's Bees. Była dostępna w odcieniu Sunset Cruise nr 523. Normalnie na pewno nie sięgnęłabym po ten kolor, ale w pudełku zaryzykowałam. Muszę powiedzieć, że jestem nią pozytywnie zaskoczona. Bardzo ładnie się rozprowadza na ustach i jest dosyć trwała, ale na razie nie nosiłam jej zbyt długo. Przetrwała picie gorącej herbaty, więc jestem dobrej myśli.


Jakby mi było mało pomadek, to dobrałam sobie jeszcze balsam koloryzujący również od Burt's Bees. Miałam kiedyś wersje Hibiskus klik i byłam z niego bardzo zadowolona. Teraz zdecydowałam się na odcień Rose.


W pudełku oprócz kosmetyków, które sama wybrałam znalazłam kosmetyczkę (służy za tło na zdjęciach) oraz miniaturkę (14ml) kremu ARgENTUM do twarzy, oczu i szyi. Jest on dosyć drogi, bo pełen wymiar (70ml) kosztuje aż 780zł. O tych dwóch ostatnich rzeczach nawet nie wiedziałam, że będą w pudełku. Także zostałam mile zaskoczona;)


Są duże szanse, że pod koniec listopada zamówię kolejne pudełko Latest In Beauty. Na razie obserwuję, co ciekawego pojawia się na ich stronie. Codziennie dokładają jeden nowy kosmetyk. Na razie nic szczególnie mnie nie zainteresowało. Mam kilka typów, ale nie jestem nimi tak zaaferowana jak byłam różami Annabelle Minerals.

Co myślicie o pudełku Latest In Beauty? 

Atina.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Zużyłam, więc się wypowiem (Organic Shop, Natura Estonica, Platone, Ziaja, Vianek, Glamglow)

Dziś przybywam do Was z kolejną porcją pustych opakowań. Wzięłam się nawet za zużywanie próbek. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam dostawać próbki. Szkoda tylko, że później leżakują one w szufladzie. Jakoś ciężko mi się jest zabrać za testy tych małych saszetek. Wydaje mi się, że to może być spowodowane tym, że zazwyczaj nie jestem zadowolona z ich działania;/


Organic Shop Organic Shea & Lily Nabłyszczający szampon Jedwabny Nektar
Mam mieszane uczucia co do tego produktu. Z jednej strony bardzo pasował mi efekt jaki uzyskiwałam nim na moich włosach, z drugiej jednak drażniła mnie jego bardzo gęsta konsystencja (prawie jak galaretka). Często część produktu lądowała w wannie zamiast na głowie. Do tego był niewydajny, ale nie kosztował dużo, więc można mu to wybaczyć. Miał też niewygodne opakowanie z odkręcaną nakrętką i dużym otworem. Włosy po jego użyciu były rzeczywiście błyszczące i odbite od nasady. Plus za przyjemny zapach. W składzie znajdziemy Sodium Coco-Sulfate, który bardzo dobrze oczyszcza włosy i podobno jest tylko trochę lepszy od SLS. Moje włosy i skóra głowy nie lubą się z SLS (używam bardzo sporadycznie, wtedy jest ok), a z SCS nawet się polubiłam. Używałam szamponu do każdego mycia i nie zauważyłam podrażnienia, przesuszenia czy swędzenia skóry głowy. Z dobrych rzeczy znajdziemy tu masło shea, wyciąg z korzenia grążela żółtego (gatunek byliny wodnej), hydrolizowane proteiny pszenicy i witaminę E. Myślę, że jak znowu na niego trafię stacjonarnie to pewnie kupie, tylko może wybiorę inną wersje.
280ml/5zł 

Skład:
Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Lauryl Glucoside, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Butyrospermum Parkii Butter*, Nuphar Luteum Root Extract*, Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Sodium  Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Tocopherol, Citric Acid, Limonene, Linalool, Geraniol. Preserved with Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid


Natura Estonica Perełkowiec Japoński Tonik do twarzy
W tym przypadku najbardziej spodobał mi się zapach. Słodki i intensywny, czyli tak jak lubię. Skład również jest imponujący - gliceryna, pantenol, witamina B3, kwas hialuronowy, witamina C, aminokwasy jedwabiu, ekstrakt z kwiatu perełkowca japońskiego, wyciąg z zielonej herbaty i olej z nasion słonecznika. Mojej cerze jednak coś szkodziło, bo podczas jego stosowania miałam częstsze wysypy niedoskonałości.
200ml/8-10zł

Skład:
Aqua, Glycerin, Panthenol, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Silk Amino Acids, Sophora Japonica Flower Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract*, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Propylene Glycol, Helianthus Annuus Seed Oil, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid, CI 42051, CI 14720


Platone Vitalizing Eye Serum 
Serum to wyprodukowała firma Lanocorp, która ma swoją siedzibę w Nowej Zelandii. Na tekturowym opakowaniu znalazła się nawet informacja w języku polskim. Wcześniej miałam bardzo podobne serum firmy Lanocreme klik. Opakowania tych kosmetyków były praktycznie identyczne. składy mają różne, ale obydwa sera zawierają kolagen. Konsystencje i właściwości według mnie mają bardzo podobne. Obydwa produkty w moim przypadku nie nadają się do używania solo. Jest to podkład pod właściwy krem pod oczy. W moim przypadku takie serum mocno zwiększa nawilżenie i wygładzenie okolic oczu. W recenzji poprzedniego sera znajdziecie moją mniej zadowalającą opinię tego produktu. Pisałam nawet, że nie prędko sięgnę po takie żelowe serum. Po dłuższej przerwie bez takowego produktu, stwierdziłam, że jednak ono coś daje! Używam rano i wieczorem. Jest wydajne, opakowanie zawiera 30ml. Obydwa produkty często pojawiają się na półkach z kosmetykami w TKMaxx'ie. Kosmetyki Platone nie są testowane na zwierzętach
30ml/5funtów/12miesięcy od otwarcia

Skład:
Water, Glycerin, Polysorbate20, Hydrolyzed (Marine) Collagen, Triethanolamine, Carbomer, Phenoxyethanol, Argania Spinosa Kernel Extract & Sodium Cocoyl Glutamate, Tocopheryl Acetate, Tetrasodium EDTA, Benzophenone-4


Vianek Wzmacniająca maseczka do twarzy do cery naczynkowej 
Zacna ta glinkowa maseczka od Vianka. Bardzo ładnie pachniała olejem sezamowym, aż sobie narobiłam ochoty na zakup tego oleju. Po jednym użyciu stwierdzam, że maska krzywdy nie robi, ma bogaty skład i lekko poprawia wygląd cery. Jeśli ktoś lubi saszetkowe maseczki to ta jest godna wypróbowania.
10g/4,99zł

Skład:
Aqua, Sesamum Indicum Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Kaolin, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Squalane, Glyceryl Stearate, Panthenol, Cetearyl Alcohol, Steraic Acid, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Xantan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.


Ziaja Maseczka enzymatyczna z mikrogranulkami Ogórek Mięta Papaina 
Maseczka ma postać żelu z mikrogranulkami. Niestety mnie on podrażnił i spowodował wysyp krost. To już kolejny raz kiedy zawiodłam się na produkcie od Ziaji;/
7ml/1,99zł

Skład:
Aqua, Glycerin, Undecylenamidopropyl Betaine, Carbomer, Polyethylene, Propylene Glycol, Cucumis Sativus Fruit Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Papain, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Linalool, Sodium Hydroxide, CI 42090, CI 19140, CI 47005.


Glamglow Glowstarter Nude Glow
Glowstarter to rozświetlający krem tonujący o działaniu nawilżającym. Występuje w trzech odcieniach: Pearl Glow, Nude Glow i Sun Glow. Krem ten nie przypadł mi do gustu. Jedyną zaletą jaką w nim znajduję to bardzo intensywny zapach, kojarzący mi się z czymś z dzieciństwa. Nude Glow jest w odcieniu brzoskwini. Nałożony zbyt grubą warstwą zbiera się i roluje. Słabo nawilża i spowodował lekki wysyp na mojej twarzy. W dodatku takie glow nie nadaje się do mojej mieszanej cery. Może suche skóry będą bardziej zadowolone z efektu, ale z drugiej strony to zapewne zabraknie im porządnego nawilżenia. Koszt pełnowymiarowego opakowania to 185zł.

Skład:
Water\aqua\eau, Dimethicone, Butylene Glycol, Cetyl Ricinoleate, Trisiloxane, Glyceryl Stearate Se, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetyl Esters, Cetyl Alcohol, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Algae Extract, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Saccharomyces Lysate Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Caffeine, Cholesterol, Ceramide Ng, Isohexadecane, Synthetic Fluorphlogopite, Tin Oxide, Sucrose, Panthenol, Polysorbate 80, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Citric Acid, Linoleic Acid, Acrylamide/sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Fragrance (Parfum), Citral, Linalool, Limonene, Disodium Edta, Sodium Citrate, Phenoxyethanol, [+/- Mica, Titanium Dioxide (Ci 77891), Iron Oxides (Ci 77491), Red 4 (Ci 14700), Yellow 5 (Ci 19140), Iron Oxides (Ci 77499), Iron Oxides (Ci 77492)]


To już wszystko w dzisiejszych zużyciach. Kolejne pojawią się jak tylko uzbieram co najmniej cztery puste opakowania. Taka skromniejsza forma denka bardziej mi odpowiada niż pisanie posta tasiemca. Mam nadzieję, że Wam też;)

Dajcie znać co myślicie o kosmetykach z tego posta? Używałyście któryś z produktów? Zgadzacie się z moją opinią na ich temat?

Atina.

czwartek, 8 listopada 2018

Dermapeutics Coachella Naturals Vitamin C Serum do twarzy z witaminą C

Od jakiegoś czasu witamina C jest moją ulubioną witaminą. Uwielbiam jej działanie na skórę jak i na organizm. Serum z dzisiejszej notki kupiłam w TKMaxx'ie. Zostało ono wyprodukowane w USA i tam najłatwiej je kupić. Na stronie producenta widnieje cena 24,95$, a mi udało się je zdobyć za około 7 funtów. Kosmetyk ten nie był testowany na zwierzętach i jest ważny przez 12 miesięcy od otwarcia. 


Serum nakładam na zwilżoną skórę twarzy rano i wieczorem. Wyjątkiem był okres gdy stosowałam kuracje kwasową i wtedy rezygnowałam z niego w wieczornej pielęgnacji. Nakładam go również pod oczy. Kosmetyk jest delikatny, nie wywołał u mnie żadnych podrażnień. Ma lekką, nieklejącą się konsystencje. Wchłania się bardzo szybko i dobrze sprawdza się pod makijażem. Jest wydajny.
Coachella Naturals zawiera syntetyczną, stabilną witaminę C - Sodium Ascorbyl Phosphate. Podobno jest ona bardzo skuteczna. W moim odczuciu działa trochę inaczej niż Glukozyd Askorbylu, który miałam okazje poznać poprzez serum The Ordinary klik. Ten drugi rodzaj działa szybciej, ale wydaje mi się bardziej powierzchniowo. Efekt rozświetlonej cery widać natychmiast po użyciu. Natomiast Sodium Ascorbyl Phosphate mam wrażenie, że wnika głębiej w skórę i działa dużo wolniej. Pierwsze użycia niewiele wniosły w wygląd mojej cery, dopiero gdzieś po miesiącu zauważyłam, że skóra jest jaśniejsza i bardziej wypoczęta. Przebarwienie na czole wreszcie stało się mniej widoczne, ale to może być też zasługa kwasów, które aktualnie odstawiłam, bo męczyło mnie ich stosowanie. 
W składzie oprócz witaminy C znajdziemy glicerynę, ekstrakt z liści zielonej herbaty, pantenol, olej z ogórecznika z którym prawdopodobnie spotykam się pierwszy raz, witaminę E i alantoine. 

Skład:
D.l. water, glycerin, sodium ascorbyl phosphate, hydroxyethylcellulose, camellia sinensis leaf (green tea) extract, panthenol, citric acid, borago officinalis (Borage) oil, tocopheryl (vitamin E) acetate, allantoin, disodium EDTA, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin


Bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem. Jeśli uda mi się trafić na niego ponownie, to na pewno powtórzę zakup. Najbardziej podoba mi się w nim to, że oprócz witaminy C zawiera również naturalny ekstrakt i olej. To na pewno wzbogaca moją codzienną pielęgnację cery. Szczególnie rano mi na tym zależy, bo wieczorem i tak sama aplikuje na twarz oleje i kremy bogate w różne ekstrakty. Rano stosuje głównie kremy z filtrem, które rzadko są odżywcze. 

Co myślicie o serum Coachella Naturals? Macie swoje ulubione kosmetyki z witaminą C?

Atina.

niedziela, 4 listopada 2018

Koszyk z zakupami Październik 2018

Jak zwykle w moich zakupach przeważa pielęgnacja, ale tym razem jest też coś z kolorówki oraz urządzenia pomagające dbać o siebie jeszcze lepiej ;d Od niedawna zaczęłam notować sobie wydatki na kosmetyki, ubrania, jedzenie na mieście, itp. i jak na razie najwięcej wydaje na kosmetyki! Niby nie jest tego dużo, bo staram się być rozsądna, ale i tak na koniec miesiąca koszyk zawsze jest pełny. Chciałabym doczekać dnia, gdy w koszyku znajdę tylko dwie, trzy rzeczy!


Największym i najważniejszym zakupem z października jest irygator do jamy ustnej. Odkąd o nim usłyszałam nie mogłam przestać o nim myśleć. Staram się dbać o zęby. Aktualnie noszę wyjmowany aparat Inman Aligner. Słyszałyście o nim? W związku z aparatem muszę jeszcze bardziej dbać o higienę jamy ustnej. Używam sonicznej szczoteczki do zębów marki Phillips - polecam! Płukam jamę ustną wodą z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego. To zdrowszy zamiennik płynów drogeryjnych. Używam nici dentystycznych, niestety tu nie jestem zbyt regularna;/ Teraz doszedł mi irygator. Po przeczytaniu wielu opinii w intrenecie zdecydowałam się na Panasonic Denta Care. Odkąd go używam, wiem co to znaczy mieć naprawdę czyste zęby! Irygator dba też o delikatne dziąsła - masuje i dodatkowo oczyszcza. Jest łatwy w obsłudze i warto było wydać na niego te kilka złotych więcej ;) Teraz mam tylko nadzieje, że będzie mi długo służył.


Kolejne urządzenie to roller do twarzy z jadeitu. Niestety, ale po otwarciu pudełka okazało się, że mniejszy masażer się ułamał. Rachunku nie znalazłam, więc nie mogłam go reklamować. Na razie użyłam go kilka razy i stwierdzam, że chyba wolę masaż moimi palcami. 


Wreszcie przyszedł czas na produkt ze standardowej wersji Faith In Nature. W TKMaxx'ie upolowałam odżywkę z miłorzębem japońskim. Zapłaciłam 3 funty za butelkę o pojemności 400ml. Teraz jestem na etapie zapuszczania włosów i zdecydowanie więcej zużywam masek i odżywek do włosów. 


Również w TKMaxx'ie zakupiłam mgiełkę do twarzy Andalou Naturals. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką. Kojarzyłam ją z internetu, ale do tej pory nie było mi z nią po drodze. Mgiełka jest na bazie wody kokosowej i w ogóle ma bardzo bogaty skład. Już jej używam i jestem zadowolona. 


Serum pod oczy Lanocreme również wypatrzyłam w TKMaxx'ie. Markę znam i miałam już od niej inne produkty. To serum wyróżnia opakowanie, które jest w formie rollera. Dziś użyłam go pierwszy raz. 


Pastę Ecodenta i dezodorant Dove znam bardzo dobrze i od czasu do czasu wracam do tych produktów. Za czarną wersją pasty do zębów nie przepadam, bo brudzi cały zlew, ale dawno jej nie miałam więc postanowiłam sobie przypomnieć jej działanie. 


Olej kokosowy w mini opakowaniu - 50ml. Zawsze go mam po ręką i zabieram na wszystkie wyjazdy. Zawsze też wybieram wersje nierafinowaną. Ten z Vita Coco jest świetny. Pięknie pachnie i działa na różne dolegliwości. Muszę kiedyś napisać osobną notkę na temat oleju kokosowego! 


Kolorówkowy rodzynek to puder prasowany NYX Stay Matte But Not Flat w odcieniu Alabaster. Ma jasny odcień (drugi z palety kolorów) i opakowanie z lusterkiem. Zapowiada się całkiem dobrze, ale musi jeszcze chwilę zaczekać na swoją kolej. 


Ostatnim niekosmetycznym zakupem jest świeca Muji w bardzo świątecznym zapachu Spiced Plum. Śliwka plus kompozycja takich przypraw jak cynamon, goździk i kardamon. Pachnie cudownie, nawet nie odpalana. 


Ciekawe co przyniesie listopad :)
Atina.

poniedziałek, 29 października 2018

Domowe SPA z Nutridome (maseczka do twarzy z awokado, peeling i maska do skóry głowy)

Jesień to idealny czas na SPA w domowym zaciszu. Najlepsze warunki to te gdy mamy możliwość wzięcia kąpieli w wannie, bo wtedy można się lepiej zrelaksować. Ja od kilku lat mam wannę, ale na co dzień wybieram prysznic. Wanna jest zarezerwowana na wieczory pełne relaksu i pielęgnacji całego ciała, twarzy oraz włosów. Ostatnio miałam przyjemność umilać sobie takie domowe SPA kosmetykami Nutridome. Produkty te dostałam do testów, co oznacza, że bardzo dobrze przyjrzałam się ich działaniu i składom. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii, to zapraszam Was do dalszej części dzisiejszej notki. 


Maseczka do twarzy z ekstraktem z awokado

Maseczka z awokado do cery suchej doskonale nawilża i odżywia twarz, szyję oraz dekolt. Dzięki niej pielęgnacja cery suchej i wrażliwej jest o wiele łatwiejsza i bardziej przyjemna. Maseczka świetnie odżywia i wygładza nawet bardzo suche partie twarzy, ujędrnia oraz poprawia elastyczność skóry.Składniki aktywne maseczki to ekstrakt z awokado, który jest bogatym źródłem witamin: A, B, C, D, E oraz K, a także minerałów i protein. W unikalnej formule znajduje się również miód, który delikatnie koi skórę. Maseczka na twarz, dekolt i szyję przywraca skórze naturalną barierę ochronną. Kosmetyk dedykowany jest nawet delikatnej cerze.
2x7ml/14,90zł


Jestem wielką fanką awokado. Jem je prawie codziennie. Próbowałam też nakładać świeży owoc na włosy i na skórę twarzy, ale były to bardzo męczące zabiegi. Awokado nie chciało się dobrze rozsmarować, odpadało i brudziło wszystko wokół. Postanowiłam, że poprzestanę na jego spożywaniu. Jednakże gdy widzę kosmetyk zawierający ekstrakt lub olej z awokado, to zawsze wkładam go do koszyka z zakupami.


Maseczka Nutridome ma na ósmym miejscu w składzie olej z awokado i na siedemnastym ekstrakt. Znajdziemy tu też sok z liści aloesu, ekstrakt z miodu, ekstrakt z rumianku pospolitego, olej arganowy, alantoine i witamine E. Niestety ma też całkiem sporo chemii. 
Z działania jednak jestem zadowolona. Maseczka bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Nie podrażnia i nie zapycha, co niestety często mi się zdarza przy saszetkowych maskach do twarzy. Zgadzam się całkowicie z producentem, ze maska sprawdzi się nawet przy delikatnej cerze. 
Bardzo podoba mi się też fakt, że maska jest podzielona na dwie mniejsze saszetki. Dzięki czemu mogę jej użyć dwa razy. Jedna porcja wystarcza na pokrycie całej twarzy, szyi i dekoltu.

Skład:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Glycerin, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Sodium Polyacrylate, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Trideceth-6, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Propylene Glycol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Persea Gratissima Fruit Extract, Mel Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Argania Spinosa Kernel Oil, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Methylparaben, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Parfum, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Hydroxycitronellal, Linalool, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone.


Detoks dla włosów i skóry głowy, peeling z aktywnym węglem i pestkami moreli

Potrzebujesz detoksu skóry głowy i włosów? Wypróbuj peeling z aktywnym węglem i pestkami moreli od marki Nutridome. Kosmetyk przeznaczony jest dla każdego, kto chce zrewitalizować skórę głowy, uzyskać fantastyczną świeżość fryzury oraz odzyskać pewność siebie. Aktywny peeling z węglem, zmielonymi pestkami pachnącej moreli oraz wulkaniczną glinką doskonale usuwa zanieczyszczenia i pomaga pozbyć się nadmiaru zrogowaciałego naskórka. Peeling dodatkowo reguluje produkcję sebum. Kosmetyk ma idealną konsystencję i dobrze się rozprowadza, stymulując skórę do regeneracji, a dodatkowo odblokowuje ujścia mieszków włosowych. To, co wyróżnia produkt, to szybkie przywracanie równowagi skórze głowy oraz pomoc w odzyskiwaniu funkcji obronnych skóry. Detoks dla włosów i skóry głowy dostępny jest w formie wygodnej saszetki.
14ml/9,90zł


Do niedawna uważałam, że peeling do skóry głowy jest mi nie potrzebny. Szerokim łukiem omijałam wszelkie informacje na ten temat. Zdanie zmieniłam gdy moje włosy były w opłakanym stanie (przyklapnięte, bez życia). Próbowałam różnych metod przywrócenia im dawnej świetności. W końcu sięgnęłam po peeling domowej roboty i okazało się, że to był strzał w dziesiątkę! Już po pierwszym użyciu widziałam ogromną różnicę. Włosy były odbite od nasady i błyszczące. Peeling z Nutridome jest moim pierwszym peelingiem do skóry głowy ze sklepu. Byłam go bardzo ciekawa.
Od mojej samoróbki różni się głównie wielkością drobinek ścierających i tym, że jest już gotowy. Pomimo tego, że drobinki są mniejsze, to efekt końcowy jest równie zachwycający. Włosy są uniesione od nasady i mają w sobie więcej życia. Przy mojej przetłuszczającej się skórze głowy wystarczy jeden taki zabieg w tygodniu. Sam peeling nie jest łatwy w wykonaniu, tzn. trzeba poświęcić mu trochę czasu i precyzyjnie rozsmarować kosmetyk między włosami, jak najbliżej skóry. No i najważniejsze należy wykonać porządny masaż głowy. Efekt jest jednak wart zachodu.
Jedna saszetka wystarcza na jedno użycie. Produkt łatwo się spłukuje.

Skład:
Aqua, Kaolin, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Propylene Glycol, Cetyl Alcohol, Ceteareth-20, Moroccan Lava Clay, Prunus Armeniaca Seed Powder, Cellulose Acetate, Stearic Acid, Panthenol, Cetrimonium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Rosmarinus Ocinalis Leaf Extract, Salvia Ocinalis Leaf Extract, Thymus Vulgaris Flower/Leaf Extract, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Charcoal Powder, Polyglyceryl-10 Stearate, Polyglycerin-10, Polyglyceryl-10 Myristate, Acetum, Polysorbate 80, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Imidazolidinyl Urea, Sodium Dehydroacetate, Citric Acid, Parfum, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Limonene.

Detoks dla włosów i skóry głowy, maska z mikrokapsułkami aktywnego węgla

Maska z mikrokapsułkami aktywnego węgla od marki Nutridome to idealny detoks dla włosów i skóry głowy. Maska pomaga redukować nadmierne rogowacenie naskórka i świetnie usuwa zanieczyszczenia. Produkt zawiera w recepturze ekstrakt z cytryny, który jest bogaty w kwasy AHA. Kosmetyk jest skarbnicą wielu składników odżywczych, pielęgnujących włosy oraz skórę głowy.Maska odświeża kosmyki, głęboko je nawilża i dokładnie detoksykuje skalp. Wszystko za sprawą mikrokapsułek aktywnego węgla. Kosmetyk sprawdzi się, jeżeli chcesz dodać włosom blasku, zdrowego wyglądu i marzysz o tym, aby ochronić je przed szkodliwymi czynnikami. Zawarty w masce Nutridome olej z awokado ochrania włosy przed działaniem środowiska zewnętrznego. W składzie znajdziesz także cudownie pachnący kwiat gardenii i olej kokosowy. To połączenie zadziała zbawiennie na Twoją skórę.
14ml/9,90zł


Z tym produktem mam mały problem, ponieważ nie do końca widzę potrzebę go stosowania. Być może robię to źle lub moje włosy i skóra głowy woli jednak peeling! Nie mogę powiedzieć, żeby maska nic nie robiła. Włosy są po niej bardziej nawilżone i skóra głowy jakby bardziej odświeżona, ale brakuje mi tu efektu wow jaki odnotowuje w przypadku peelingu. Myślę, że może się ona lepiej sprawdzić przy skórze suchej, czyli zupełnie innej niż moja.

Skład:
Aqua, Glycerin, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Cetrimonium Chloride, Ceteareth-20, Betaine, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Dicaprylyl Carbonate, Cocos Nucifera Oil, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Citrus Aurantifolia Fruit Extract, Citrus Limon Peel Extract, Hydrolyzed Ceratonia Siliqua Seed Extract, Amodimethicone, C12-14 sec-Pareth-5, C12-14 sec-Pareth-9, Zea Mays Starch, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Polyquaternium-7, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Carbon Black, Microcrystalline Cellulose, Lactose, Steareth-2, Steareth-21, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Decylene Glycol, Caprylyl Glycol, Acetic Acid, Parfum, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Limonene


Podsumowując kosmetyki Nutridome nie mają idealnych składów, ale są przyjemne w użyciu, mają przystępne ceny, działają i mają w sobie całkiem sporo naturalnych olejów i ekstraktów. Osobiście najbardziej jestem zadowolona z peelingu do skóry głowy i to jego polecam Wam najmocniej.

Znacie kosmetyki Nutridome? Stosujecie peelingi do skóry głowy? Który kosmetyk z dzisiejszej notki najbardziej Was zainteresował?
Atina.

środa, 24 października 2018

Alkemie Better than Botox 360° Eye Opening Cream Krem pod oczy

Krem przywraca gęstość skóry, spłyca zmarszczki i redukuje cienie pod oczami. Organiczna woda z chabra bławatka ma właściwości łagodzące, zmiękczające i antyoksydacyjne. Przynosi ulgę zmęczonym oczom. Pozostawia uczucie świeżości. Beautifeye naturalna alternatywa dla blefaroplastyki. Skutecznie podnosi górne powieki, napina i liftinguje skórę wokół oczu. Zmniejsza tzw. kurze łapki. Redukuje cienie i obrzęki. Kofeina pobudza mikrokrążenie skórne. Zmniejsza obrzęki, usuwa oznaki zmęczenia, wygładza i napina skórę.

Pojemność: 15ml
Cena: 129zł
Sklep: Alkemie
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Krem ten kupiłam po fali zachwytu jaka przeszła przez blogosfere. Wszędzie czytałam ochy i achy na jego temat, a że o okolice oczu dbam trochę bardziej niż o resztę twarzy, to postanowiłam zainwestować te 129zł w imię pięknej i gładkiej skóry. Pamiętam, że byłam bardzo zadowolona z szybkiej wysyłki.
Niestety krem okazał się zwykły. Nawilża, lekko wygładza, nie podrażnia i niestety nic więcej nie robi. Brakuje mi tu efektu wow oraz lepszego rozświetlenia i większego wygładzenia. Ma lekką i szybko wchłaniającą się konsystencje.
Drażni mnie w nim pompka, która daję dużo za dużo produktu. Nie jestem też do końca zadowolona z tego jak się on zachowuje gdy próbuje na niego nałożyć krem z filtrem lub korektor. Wtedy zaczyna się wałkować. Staram się go nakładać mniej i odczekać chwilę zanim przystąpię do aplikacji następnych produktów, ale nie zawsze to pomaga. Skład jest całkiem przyjemny, ale od kremu za 129zł oczekuje jednak lepszego działania. No i do tego ta tak wiele obiecująca nazwa "Better than Botox"!

Skład:
Aqua, Cornflower Organic Distilate, Glyceryl Stearate, Glycerin, C12-14 Alkane, Decyl Cocoate, Isoamyl Cocoate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Camellia Japonica Seed Oil, MaltooligosylGlucoside/Hydrogenated Starch Hydrolysate, Albizia Julibrissin Bark Extract, Stearic Acid, Darutoside, Hydrolyzed Verbascum Thapsus Flower, Sodium Lauroyl Glutamate, Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Benzyl Alcohol, Tocopherol, Xanthan Gum, Caffeine, Dehydroacetic Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate.


Osobiście straciłam ochotę na dalsze testy kosmetyków Alkemie. Możliwe, że wypadają lepiej od kremu pod oczy, ale jakoś nie chce mi się tego sprawdzać;/

Co Wy myślicie o kremie pod oczy Alkemie Better than Botox?
Atina.

sobota, 20 października 2018

Natura Care Łagodzący płyn micelarny do skóry wrażliwej

Płyn ten znalazłam w drogerii Natura. Zapłaciłam za niego niecałe 14zł za butle o pojemności 400ml. Niezła cena za tę pojemność oraz jakość. W sklepie znajdziecie też mniejsze opakowanie tego kosmetyku - 100ml/6,99zł oraz wersje odświeżającą do każdego rodzaju skóry. Mnie jakoś bardziej zainteresowała wersja łagodząca, ale następnym razem na pewno sprawdzę też tą drugą.


Płyny do demakijażu schodzą u mnie jak woda, więc często kupuje je na zapas, bo wiem, że i tak na pewno je zużyje. Będąc w Polsce szukałam czegoś nowego i niezbyt chemicznego. Tak trafiłam na kosmetyk Natura Care, który produkowany jest specjalnie dla drogerii Natura. Z tej marki dostępne są jeszcze maseczki do twarzy w saszetkach i na tkaninie, balsamy do ciała (niestety zawierają parafinę;/), mydła w płynie, żele pod prysznic, kremy do stóp i do dłoni. Po szybkim przeglądzie składów ja zostaje przy płynach micelarnych ;)

Wersja łagodząca bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem twarzy. Z oczami nie jest już tak gładko, ale tragedii nie ma. Wystarczy dłużej przytrzymać płatek przy oku i jest zadowalająco przy zwykłym makijażu oka. Produkt nie podrażnia, lekko nawilża i odświeża. Najbardziej podoba mi się skład gdzie zaraz za wodą jest woda z oczaru wirginijskiego, a tuż za nim sok z liści aloesu. Nieźle jak na drogeryjny płyn micelarny! Na dalszych pozycjach wyłapałam jeszcze ekstrakt z kasztanowca zwyczajnego i ekstrakt z aronii czarnej. 

Skład:
Aqua, Hamamelis Virginiana Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Propylene Glycol, Polysorbate 20, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Cocoamphoacetate, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Glycerin, Aronia Melanocarpa Extract, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, CI 17200.

Znacie produkty marki Natura Care? Wiedziałyście, że mają taki fajny płyn micelarny?

Atina.

wtorek, 16 października 2018

Moje opowiastki o olejach... Opuncja Figowa

Olejek z opuncji figowej jest jednym z najdroższych olejów na rynku. Zwany jest naturalnym botoksem. Tłoczony jest z nasion kaktusa i nie ma nic wspólnego z figami. Olej ten znajduje zastosowanie w pielęgnacji skóry zniszczonej, dojrzałej, z bliznami i plamami pigmentacyjnymi. Swój egzemplarz zakupiłam w e-Fiore, bo uznałam, że tam dostanę dobrej jakości produkt.


Czysty olej z opuncji figowej zawiera:
- wysokie stężenie nienasyconych kwasów tłuszczowych, głównie kwasu linolowego - Omega-6. 
- wysoką zawartość witaminy E
- betalainy - pigmenty o działaniu przeciwrodnikowym
- wysoki poziom fitosteroli

Oleju używałam tylko na skórę twarzy. Na włosy czy ciało było mi go po prostu szkoda. Aplikowałam go wieczorem na żelowe serum z witaminą C. Po czym dokładałam warstwę oleju malinowego, ponieważ co wieczór wykonuje masaż twarzy, a opuncja figowa jest dosyć tępa i nie dawała mi odpowiedniego poślizgu. Po zakończeniu masażu nakładałam jeszcze bogaty w oleje krem do twarzy. Przy okazji opowiedziałam Wam jak mniej więcej wygląda moja wieczorna pielęgnacja twarzy. Wracając do opuncji figowej, to jestem z niej zadowolona aczkolwiek wysoka cena nie przyspiesza mojej decyzji o kupnie następnego flakoniku. Tym bardziej, że nie zauważyłam dużo lepszych efektów niż po innych olejach. Może odrobine lepiej rozjaśniał i nawilża. Jednakże nie pozbyłam się mojego przebarwienia na czole ani nie zauważyłam, żeby zostało jakoś znacząco rozjaśnione. Ogólnie cera stała się jaśniejsza, a szczególnie pod oczami. Tu również zauważyłam, że zmarszczki są jakby mniej widoczne. Nie mogę powiedzieć, że jest to cudowny olej, który robi czary mary na naszej skórze, ale mam wrażenie, że jest ciut lepszy od reszty olei jaką miałam okazje używać. Tylko czy to ciut więcej jest warte płacenia dużo większej kwoty za olej? Myślę, że poużywam teraz innych produktów i zobaczę czy zatęsknię za opuncją figową.
Olej z opuncji figowej ma żółto-zielony kolor i delikatny, lekko kwaśny zapach. Moje opakowanie o pojemności 30ml kosztowało 129zł. Na pocieszenie dodam, że jest on bardzo wydajny i wystarczył mi na 3-4 miesiące codziennego używania.

Znacie olej z opuncji figowej? Jaka jest Wasza opinia na jego temat?
Atina.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.