wtorek, 12 listopada 2019

ASOS Kalendarz adwentowy z produktami do twarzy i ciała 2019

W tym roku postanowiłam się trochę rozpieścić i kupiłam sobie kalendarz adwentowy z kosmetykami. Wybór był bardzo trudny. Początkowo myślałam o The Body Shop, ale ostatecznie zachwycił mnie ten z ASOS. Upolowałam go z 20% zniżką, ale na polskiej stronie jest on cały czas dostępny w niższej cenie niż w UK. W Anglii cena regularna to 70 funtów, a w Polsce dostaniecie go już za 57,14 funtów, czyli około 285 złotych. Moim zdaniem się opłaca ;)


Nie zdradzę całej zawartości, ponieważ nie chce Wam psuć niespodzianki. Podam tylko te produkty, które bardzo chciałam mieć i zaważyły na mojej decyzji o zakupie tego kalendarza.
Pierwszy kosmetyk to puder transparentny Laura Mercier (9,3g). Zawsze chciałam go wypróbować i pewnie prędzej czy później i tak wpadłby w moje łapki. Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 29g produktu i kosztuje 225zł. Drugim kosmetykiem, który do mnie przemówił jest krem do twarzy z kolagenem Elemis Pro Collagen Marine Cream (30ml). Słoiczek o pojemności 50ml kosztuje ponad 400zł. Trzecim i ostatnim moim hitem z tego kalendarza jest krem pod oczy Clinique All About Eyes (15ml - pełen wymiar), który kosztuje 169zł. 
Oczywiście w kalendarzu jest jeszcze sporo innych smaczków (24 sztuki), ale te trzy produkty najmocniej mnie zainteresowały. Zamierzam sobie w grudniu otwierać codziennie jedno pudełeczko, więc nie zgłębiałam dokładnie całej zawartości. Pozwoliłam sobie otworzyć tylko pierwszy kartonik, w którym znalazłam żel usuwający plamy i niedoskonałości Origins Super Spot Remover (pełnowymiarowe opakowanie). Żel zawiera kwas salicylowy, który przyspiesza proces gojenia. Koszt takiego cuda to 79zł.
Całość jest zapakowana w piękne kartonowo - korkowe pudełko, które na pewno ze mną zostanie. Może ono posłużyć do przechowywania kosmetyków czy innych bibelotów ;)


Podobno te kalendarze szybko się wyprzedają, więc jeśli macie na niego ochotę to nie zwlekajcie z zakupem. 

Jak Wam się podoba kalendarz adwentowy z ASOS? Lubicie takie gadżety?

Atina.

czwartek, 7 listopada 2019

Lirene Dermoprogram Migdałowy peeling enzymatyczny z papainą

Peeling enzymatyczny zapewnia ultra-delikatne złuszczenie martwego naskórka bez konieczności tarcia, niwelując przy tym ryzyko podrażnień. Łagodząca bio-formuła wygładza skórę, rozjaśnia oraz przywraca skórze komfort i ukojenie. Naturalne składniki aktywne sprawiają, że pielęgnacja jest przyjemnością, a efekty stosowania widoczne są od pierwszego użycia. Odpowiedni dla każdego typu skóry, szczególnie wrażliwej, suchej i naczynkowej.

Pojemność: 75ml
Cena: 17,99zł
Sklep: Rossmann i inne drogerie


Peeling ten kupiłam podczas zeszłorocznego pobytu w Polsce. Potrzebowałam czegoś na już i pomyślałam, że pewnie znajdę coś ciekawego (czyt. naturalnego) w stacjonarnych drogeriach. Niestety wybór był marny i o naturalnym produkcie mogłam zapomnieć. Przejrzałam składy tego co było i Lirene wydał mi się najlepszy, co nie znaczy, że byłam zadowolona z zakupu. Bałam się, że mnie podrażni. Na szczęście okazał się bardzo delikatny dla mojej alergicznej skóry. Polubiłam się z nim na tyle, żeby Wam go polecić ;)
Moja cera źle znosi zabiegi mechanicznymi zdzierakami, więc w moim przypadku w grę wchodzi tylko delikatne złuszczanie. Peeling Lirene taki właśnie jest. Delikatny, ale i skuteczny. Ma kremową, przyjemnie pachnąca konsystencje i jest bardzo wydajny. Stosuje go na twarz, szyje i dekolt. Staram się to robić dwa razy w tygodniu, ale różnie z tym bywa. Skóra po nim jest gładka i nawilżona. Jest gotowa na przyjęcie odżywczych ser i kremów. Dawno nie miałam tak dobrego kosmetyku drogeryjnego ;)
W składzie zaraz za wodą jest gliceryna, a następnie olej ze słodkich migdałów. Na dalszych pozycjach możecie wypatrzyć papainę, ekstrakt z aceroli, bambusa, kwiatu kokosa i wodnej lilii.  
Papaina to enzymy z zielonej papai, które rozpuszczają martwy naskórek. Dzięki temu delikatnie oczyszczają skórę bez konieczności mechanicznego tarcia skóry.

Skład:
Aqua (Water), Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Polyacrylamide, Parfum (Fragrance), C13-14 Isoparaffin, Panthenol, Laureth-7, Alcohol, Papain, Ethylhexylglycerin, Propylene Glycol, Lecithin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Hydroxyethylcellulose, Malpighia Punicifolia (Acerola) Fruit Extract, Bambusa Vulgaris (Bamboo) Shoot Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Nymphaea Alba (Water Lily) Root Extract, Phenoxyethanol, Methylparaben, Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 16035 (FD&C Red No. 40), CI 17200 (D&C Red No. 33).

Wiem, że dużo osób nie lubi peelingów enzymatycznych, bo nie widzą po nim żadnego efektu. Możliwe, że jeśli się przyzwyczaiłyście do mocnego zdzierania, to może Wam się wydawać, że te kremowe nie działają. Tu efekt jest subtelniejszy i wymaga regularnego stosowania. 

Co myślicie o peelingu Lirene? Lubicie peelingi enzymatyczne? Który jest Waszym ulubieńcem?
Atina.

środa, 30 października 2019

Moja Farma Urody Zielony Koktajl Jarmużowy olej do demakijażu

Oczyszcza skórę i oczy z makijażu, odżywia, zmiękcza i przygotowuje do dalszych etapów pielęgnacji. Polecany do suchej, wrażliwej i mieszanej cery. Zielony koktajl do demakijażu to w 100% naturalny olejek na bazie oleju pokrzywowego, oleju jarmużowego, oleju pietruszkowego i olejku eterycznego ze słodkiej pomarańczy. W jego składzie nie ma syntetycznych dodatków, barwników, substancji zapachowych i konserwantów. Jest bardzo delikatny i skuteczny. Wspaniale usuwa makijaż z oczu i twarzy, oczyszcza ją i przygotowuje do dalszych etapów pielęgnacji. 

Pojemność: 150ml
Cena: 42zł
Sklep: Moja Farma Urody


Moja Farma Urody to kolejna polska marka, która mocno mnie zainteresowała. Swoje testy zaczęłam od oleju do demakijażu, który sprawił, że zapragnęłam wrócić do tej metody usuwania makijażu.
Przede wszystkim taka forma daje mi możliwość wykonania masażu twarzy już na etapie demakijażu. Po drugie takie olejki mają zazwyczaj świetne składy! Ten konkretny od Moja Farma Urody ma skład idealny i jak dla mnie bardzo oryginalny. Dobrze jest dostarczyć skórze czegoś innego. W tym przypadku są to maceraty z pokrzywy, pietruszki i jarmużu oraz olejek pomarańczowy. Dzięki temu ostatniemu Zielony Koktajl pachnie nadal ziołowo, ale jakby przyjemniej ;)
Moja skóra lubi się z tym produktem, ale w moim przypadku muszę na koniec umyć twarz mydłem. Olejek zostawia lekką warstwę na skórze, co mi nie pasuje, bo lubię mieć skórę czysta, że aż skrzypi;) Jednakże nie jest to dla mnie żaden problem.  Niestety nie lubię zmywać nim oczu. Możliwe, że robię to źle lub po prostu nie mam cierpliwości. Oczy nadal zmywam płynem micelarnym i wacikami.
Od kiedy stosuje jarmużowy demakijaż zauważyłam lepsze nawilżenie, lekkie rozjaśnienie i jakby mniej widoczne pory. Jego wydajność jest w normie. Nie zużywa się za szybko, ale i nie będzie mi zbyt trudno go zużyć. 
Opakowanie jest wygodne. Szkoda, że nie szklane!
Lubię ten produkt i chętnie do niego kiedyś wrócę. Chętnie też przetestuje inne olejki do demakijażu. Polecicie mi swoje typy?

Znacie kosmetyki Moja Farma Urody? 

Atina.


piątek, 25 października 2019

Chanel Coco Mademoiselle EDP

Coco Mademoiselle są moimi pierwszymi pełnowymiarowymi perfumami od Chanel. Mówcie co chcecie, ale zapachy Chanel to wyższa półka do której warto sięgnąć choćby po ten jeden wymarzony flakon! Powinno się oczywiście wcześniej powąchać konkretny zapach w drogerii i być pewnym swojego wyboru. Ja do tej pory miałam okazje poznać jeszcze Chance, Allure i Coco. Jeśli moje upodobania się nie zmienią to myślę, że mogłabym mieć pełnowymiarowy flakon tych pierwszych;) 


W Coco Mademoiselle podoba mi się wszystko! Począwszy od flakonu, a skończywszy na samym zapachu. Flakon jest prosty, ale bardzo elegancki. Świetnie prezentuje się na toaletce czy komodzie. 
Zapach jest świeży, orientalny i według mnie bardzo kobiecy. Idealny do noszenia jesienią. Jego ogromną zaletą jest duża trwałość i projekcja. Szal spryskany nim pachnie jeszcze przez kilka dni. Ciężko znaleźć coś o podobnym aromacie. 
Wiem, że perfumy Chanel nie mają zbyt wielu wielbicielek w młodym wieku. Sama jako nastolatka miałam atak mdłości na zapachy w podobnym klimacie;d Do Coco Mademoiselle trzeba dojrzeć, aby docenić tę kunsztowną mieszankę cytrusów i kwiatów, która otula skórę ciepłą, lekko pudrową wonią.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: sycylijska pomarańcza, kalambriańska bergamota
nuta serca: róża, orientalny jaśmin
nuta bazy: indonezyjska paczula, haitańska wetiweria, wanilia z Réunion, białe piżmo

A Ty masz już swój flakon perfum od Chanel?

Atina.

piątek, 18 października 2019

Nowa Kosmetyka Serum do twarzy Równowaga w Płynie

Są takie cery, które wymagają jakby więcej od życia. Na przykład mieszana: pory w strefie T potrafią blokować się ,,od powietrza", podczas, gdy skóra na policzkach jest sucha i ściągnięta. Albo dojrzała, która miewa zmarszczki, ale od czasu do czasu zaskakuje ,,niespodziankami" i przebarwieniami. I trądzikowa, której trzeba pomóc w oczyszczeniu, ale obchodząc się z nią bardzo łagodnie. I... zaraz, zaraz, właściwie każda cera potrzebuje zarazem delikatności, jak i bardziej zdecydowanego działania.
Serum ,,Równowaga w płynie" jest właśnie po to, żeby wypielęgnować cerę, ale jej nie przeciążyć. Ukoić niepokój spowodowany podrażnieniem, otarciem, trądzikiem. Dobrze nawilżyć i zatrzymać to nawilżenie. Dostarczyć składników, które mają znaczenie zarówno dla rozjaśnienia i odblokowania porów cery, jak i profilaktyki oznak starzenia.

Pojemność: 50g
Cena: 50zł
Sklep: Nowa Kosmetyka


Nowa Kosmetyka mocno mnie zaintrygowała, więc przy okazji kosmetycznych zakupów w Polsce do koszyka wpadły ich trzy produkty. Dziś zaprezentuje Wam pierwszy z nich, czyli serum do twarzy Równowaga w Płynie.

Serum to jest dwufazowe, więc przed użyciem należy nim wstrząsnąć. Stosowałam je zarówno na noc jak i na dzień. W obu przypadkach dobrze współpracowało z resztą mojej pielęgnacji oraz z moim mineralnym makijażem. Początkowo trochę mnie męczyła jego rzadka, wręcz wodnista konsystencja. Z czasem nauczyłam się jak ją aplikować i teraz nie mam już z nią problemów. Dla mnie najwygodniej jest wylać jedną porcję na środek dłoni i dopiero wtedy nakładać palcami na twarz. Kosmetyku nie wolno aplikować w okolice oczu, co mi osobiście przeszkadza, bo lubię nałożyć sobie serum także pod oczy. Nie jestem też do końca zadowolona z jego działania. Nie zauważyłam aby miało ono wpływ na zmniejszenie nieprzyjemnych "niespodzianek". Skóra wprawdzie jest nawilżona, ale nic poza tym nie odnotowałam. Jak dla mnie jest ono bardzo przeciętne i na pewno nie kupie tego produktu drugi raz. Myślę, że lepiej spiszę się ono u cer młodych, które nie mają zbyt wygórowanych wymagań. 
Uwaga! Serum pachnie lekko olejkiem z drzewa herbacianego. Ja ten zapach lubię, ale wiem że jest spore grono przeciwników tego aromatu ;d

Skład:
Aqua (water), Rosa Canina Fruit Oil, Niacynamide, Urea, Tocopheryl Acetate, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Lactic Acid, Limonene.

Na plus zasługuje opakowanie. Jest szklane i ma ładną etykietę ;)

Znacie kosmetyki Nowa Kosmetyka? Co myślicie o serum z dzisiejszej notki?
Atina.

sobota, 12 października 2019

GLOV Rękawiczka do demakijażu do wszystkich rodzajów cer

Największa z rękawiczek do demakijażu GLOV o unikalnym, kwadratowym kształcie, idealna dla osób, które kochają mocny makijaż. System czterech rogów pozwala na precyzyjne usunięcie kosmetyków takich jak eyeliner lub wodoodporny tusz do rzęs.

GLOV Comfort:
- dokładnie oczyszcza twarz z makijażu, zanieczyszczeń i nadmiaru sebum przy użyciu tylko wody
- lekko peelinguje skórę, pozostawiając ją odświeżoną, lekką i matową
- wielokrotnego użytku aż do 3 miesięcy- odpowiedni dla każdego rodzaju cery, nawet najbardziej wrażliwej
- zastępuje aż 5 produktów kosmetycznych: tonik, mleczko do demakijażu twarzy, płyn micelarny, żel do mycia twarzy, peeling
- włókna GLOV zostały stworzone przy użyciu zaawansowanej mikrotechnologii, dzięki elektrostatycznym właściwościom, usuwają cząsteczki makijażu jak magnes.

Cena: 49zł
Sklep: Rossmann, Sephora


W końcu mam i ja ;D Rękawica GLOV otworzyła mi oczy i zachęciła do wielorazowych produktów do demakijażu. Jest to wygodna i ekologiczna forma demakijażu. Taki kawałek materiału przydaje się też do zmywania maseczek i peelingów. Wystarczy zmoczyć rękawicę letnią wodą i demakijaż gotowy. Osobiście nie do końca jestem zadowolona ze zmywania nią oczu, ale jest to możliwe, tyle że wymaga cierpliwości, której ja nie mam;/ Oczy zmywam normalnie płynem do demakijażu i zwykłym wacikiem. Następnie przechodzę do rękawicy. Makijaż twarzy schodzi bezproblemowo. Co jakiś czas piorę ją w pralce, a tak to po każdym użyciu lekko zapieram mydłem Aleppo. 
Jak dla mnie jest to mega wygodne rozwiązanie. Dużo mniej zużywam jednorazowych płatków jak i płynu micelarnego. W dodatku wszystko trwa krócej, albo przynajmniej mam takie wrażenie;)


Skład nie jest zachęcający, bo to 80% poliester i 20% poliamid. Mimo to rękawica jest mięciutka i sprawia wrażenie naturalnego materiału. Można używać jej do 3 miesięcy, a później wykorzystać do umycia okien czy podłogi. 
Najlepszą rekomendacją będzie to, że zaopatrzyłam się już w drugi egzemplarz. Zachęcam Was do takiej formy demakijażu. Niekoniecznie z rękawicą Glov, ale koniecznie z produktem wielorazowego użytku. Glov jest łatwo dostępne i już sprawdzone;)

Spróbujecie takiego demakijażu?

Atina.

poniedziałek, 7 października 2019

Zużyłam, więc się wypowiem (By Nature, Lavera, Cien, Alterra)

Kolejna porcja pustaków wjeżdża na bloga. Tym razem są to kosmetyki do pielęgnacji włosów. Niestety tylko jeden z nich kupiłabym ponownie. Jeśli jesteście ciekawe, który to produkt, to zapraszam Was do dalszej części dzisiejszej notki;)


By Nature Olejek do masażu (Nowa Zelandia)
Ja stosowałam go do olejowania włosów i czasem dodawałam odrobinę do balsamu do ciała. Nie polubiłam się z nim, bo był bardzo gęsty i ciężko mi się go aplikowało zarówno na włosy jak i na ciało. Ładnie pachniał kokosem i dobrze nawilżał. Miał świetny skład: olejek rycynowy, olej ze słodkich migdałów, perfumy, olej kokosowy, olej z dzikiej róży i witamina E.
90ml/6funtów/9 miesięcy od otwarcia
***

Lavera Odżywka do włosów suchych i zniszczonych Bio Róza i Roślinne proteiny groszku (Niemcy)
Mimo naturalnego składu słabo się u mnie spisywała. Nie widziałam po niej praktycznie żadnych efektów. Nawet nie ułatwiała rozczesywania. Miała bardzo rzadką konsystencje, co utrudniało mi jej aplikacje. Może moje włosy nie lubią protein?
200ml/19zł

Skład:
woda, olej sojowy, gliceryna, alkohol, betaine, glyceryl stearate citrate, cetearyl alcohol, cetyl alcohol, perfumy, olej z awokado, olej arganowy, woda z róż damasceńskiej, peptydy z groszku, filtrat fermentacji korzenia rzodkiewki, ekstrakt z owocu wanilii, ekstrakt z nasion groszku, ekstrakt z zalążków groszku, olej z orzechów makadamia*, ekstrakt z pszenicy*, ekstrakt z ryżu*, ekstrakt z migdała*, ekstrakt z owsa*, ekstrakt z oliwek*, ekstrakt z soi*, ekstrakt z brzoskwinii*, faktor nawilżający na bazie pszenicy i cukru, roślinny kompleks keratynowy, PCA glyceryl, ksantan, fosforan cetylowy potasu, witamina E, olej z kwiatu słonecznika, witamina C, mieszanka naturalnych olejków eterycznych
***

Cien Oil Care Odżywka z drogocennym olejkiem makadamii (Niemcy)
Bardzo lubię odżywki do włosów Cien w saszetkach, ale to pełnowymiarowe opakowanie całkowicie mnie rozczarowało. Kosmetyk nie robił nic, a nawet miałam wrażenie, że bardziej przesusza moje włosy;/ W sumie w składzie ma tylko olej makadamia na dziesiątym miejscu, a zaraz za nim pantenol. Trochę dalej znalazłam jeszcze jedwab hydrolizowany. Na plus mogę dodać ładny zapach i niską cenę.
200ml/8zł/12miesięcy od otwarcia

Skład:
Aqua, Stearyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cetyl Alcohol, Parfum, Benzoic Acid, Cetrimonium Chloride, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Panthenol, Dimethiconol, Behentrimonium Chloride, Citric Acid, Linalool, Potassium Sorbate, Hydrolyzed Silk, Geraniol, Isopropyl Alcohol, Limonene, Coumarin, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal
***

Alterra Naturkosmetik Szampon Biotyna i Kofeina (Niemcy)
Wreszcie produkt z którym moje włosy się polubiły. Szampon dobrze oczyszczał, a przy tym nie wysuszał nadmiernie. Nadawał się do codziennego użytku. Zawiera Sodium Coco-Sulfate, który jest delikatniejszy od Sodium Laureth Sulfate, ale jest to nadal silny środek myjący. Mi na szczęście nie wyrządził żadnej krzywdy. Dziwnie pachniał, tak kwaskowato, ale nie był to nieprzyjemny zapach. Posiadał też niespotykaną żelową konsystencje.
200ml/9,69zł

Skład:
Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Lauryl Glucoside, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Lauroyl Sarcosine, Caffeine, Xanthan Gum, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Glucose Glutomate, Alcohol, Coffea Arabica Seed Extract, Panthenyl Ethyl Ether, Panthenol, Paullinia Cupana Seed Extract, Biotin, Levulinic Acid, Citrus Paradisi Peel Oil, Parfum, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Citral
***

Znacie te produkty? Który z nich lubicie lub chciałybyście poznać?

Atina.

środa, 2 października 2019

Pure Deo Co. Naturalny dezodorant, który działa!

Wreszcie mogę to napisać: znalazłam naturalny dezodorant, który działa! Spisuje się tak dobrze, że zużyłam go do końca i postanowiłam kupić kolejne opakowanie. To cudo to Pure Deo Co., które znalazłam w TKMaxx'ie. Jest to australijska firma, która istnieje na rynku od ponad trzech lat. Jej właściciele nie mogąc znaleźć w sklepach skutecznego, naturalnego dezodorantu stworzyli własny produkt. 


Dwa razy trafiłam na wersje bezzapachową, ale oferta jest dużo bogatsza i możecie wybierać spośród takich dodatków jak węgiel aktywny, konopie i szałwia, biała glinka dla skóry wrażliwej, róża i różowa glinka, lawenda, mirt cytrynowy, trawa cytrynowa oraz cedr pomarańczowy. Mój dezodorant pachnie delikatnie kokosem, ale to dlatego, że jego głównym składnikiem jest olej kokosowy. Myślę, że jest to bardzo dobrej jakości olej, ponieważ pachnie cudnie i działa! Mój domowej roboty dezodorant miał podobny skład, a jednak nie był aż tak skuteczny! Teraz wiem, że jakość surowca ma duże znaczenie. Przepis na mój dezodorant znajdziecie tu

Jeśli chodzi o działanie, to przez te dwa może trzy miesiące nigdy mnie nie zawiódł. Stosowałam go również w upały oraz podczas zwiększonej aktywności. Nigdy nie zdarzyło mi się poczuć przykrego zapachu spod paszki. Uwaga dezodorant nie chroni przed wydzielaniem się potu i zdarzały mi się mokre plamy na bluzkach. Mi jednak nie chodzi o to, żeby blokować proces pocenia się, tylko o to, żebym ładnie pachniała przez cały dzień. 

W duże upały zdarzało mi się czuć lekki dyskomfort związany z tym, że dezodorant zaczynał się kleić i pachy były jeszcze bardziej mokre niż zwykle. Za to skóra zyskała i stała się nawilżona oraz gładka pomimo częstej depilacji tych okolic. Zniknęły wszelkie podrażnienia oraz uczucie swędzenia spowodowane przesuszeniem tych okolic. 

Podoba mi się też forma sztyftu. Jest dużo wygodniejsza niż słoiczek z którego trzeba wydobywać produkt palcami. 

Skład:
świeży olej kokosowy, soda oczyszczona (wolna od aluminium), wosk pszczeli, masło shea

Opakowanie zawiera 65g produktu i kosztuje 14 dolarów. W TKMaxx'ie udało mi się je kupić za 4 funty, czyli niecałe 20zł. 

Słyszałyście wcześniej o marce Pure Deo Co.? Będziecie polowały na ich dezodoranty w TKMaxx'ie?

Atina.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.