Naomi Campbell At Night EDT

Naomi Campbell At Night stanowi esencję pięknej kobiecości, ubranej w gorset, który przywodzi na myśl gorące emocje i upojne chwile. Ten wyjątkowo zmysłowy zapach pełen jest kontrastów, skrywających tajemnice, które uwodzą pięknem i wytwornością. To właśnie one sprawiają, że każdy wieczór w ramionach tego zapachu będzie niezapomniany.

Pojemność: 15, 30 i 50ml
Cena: 40, 56 i 78zł
Sklep: perfumerie internetowe i stacjonarne


At Night używam za dnia, ponieważ na wieczór jak dla mnie są za delikatne. Co prawda są słodkie, ale lekkie i świeże. Mój flakon to tester i nie posiadam do niego oryginalnego korka. Z tego powodu ciężko mi też ocenić jego wygląd, bo korek zazwyczaj robi całą robotę. W takim wydaniu jakim mam go ja, jest nieszczególnie urodziwy.

Bardzo szybko zużywa mi się ta moja 50-tka, ale to pewnie wina tego, że często się nią dopsikuje w ciągu dnia. Jest mało intensywna, średnio trwała i słabo się rozwija. Sam zapach jest przyjemny, ale nie wywiera na mnie większego wrażenia. Powrotu na pewno nie będzie.

Nuta głowy: bergamotka, zielone liście, mirabelka.
Nuta serca: jaśmin, heliotrop, geranium.
Nuta podstawowa: wanilia, bób tonka, drzewo sandałowe.

Znacie ten lub inny zapach od Naomi Campbell? Ja kiedyś bardzo lubiłam Sunset i Cat Deluxe klik. Do Cat Deluxe może nawet kiedyś wrócę ;)

Atina.



Czytaj dalej

Kosmetyki z UK: Charles Worthington Moisture Seal Hair Healer Leave-In Conditioner

Kremowa, lekka odżywka bez spłukiwania z angielskiej drogerii Boots. Ja posiadam miniaturkę (50ml), pełen wymiar to 200ml za 5,99 funta. Myślę, że to niewygórowana cena za tak dużą pojemność. Moja 50-tka wystarczyła mi na dwa miesiące używania, przy włosach średniej długości. Nakładałam ją na końcówki po każdym myciu (co drugi dzień).


Producent oczywiście obiecuje cuda wianki typu włosy jak z czerwonego dywanu, ale według mnie produkt jest tylko dobry. Ujarzmia puchate końcówki, przy czym zupełnie nie obciąża włosów. Nie trzeba nawet specjalnie uważać podczas aplikacji. Kilka razy nałożyłam go naprawdę za dużo i wszystko było w porządku. Zapach jest przyjemny, ale delikatny i krótkotrwały. Moje pomniejszone opakowanie jest idealne do zabrania ze sobą na wakacje. Jest lekkie, małe i wygodne.

Skład jest w miarę krótki. Na trzecim miejscu znajdziemy olej arganowy.

Skład:
Aqua, Hydroxyethylcellulose, Argania Spinosa Kernel Oil, Panthenol, Parfum, Dimethiconol, Polyquaternium-47, Sodium benzoate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Tea-Dodecylbenzenesultonate, Citric Acid, Linalool, Limonene, Benzyl Salicylate.


Polubiłam go na tyle, że jest szansa, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Przed natychmiastowym powrotem powstrzymuje mnie kremowa formuła, ja jednak jestem bardziej olejowa;)

Znacie kosmetyki Charles Worthington? Na co jeszcze warto zwrócić uwagę podczas zakupów w drogerii Boots?

Atina.
Czytaj dalej

Vaseline Intensive Care Nawilżający balsam do ciała w spray'u Cocoa Radiant

Nawilżający balsam do ciała w spray'u Cocoa Radiant nawilża i wchłania się błyskawicznie. Natychmiast pozostawia skórę miękką, nie pozostawia uczucia tłustości i lepkości. Dozuje się równomiernym strumieniem.

Pojemność: 190ml
Cena: 26zł
Sklep: drogerie stacjonarne i internetowe


Balsam w spray'u to niezwykle wygodne rozwiązanie. Docenią go osoby, które nie lubią tego całego rytuału smarowania. Psik, psik i prawie gotowe! Wystarczy jeszcze rozetrzeć dłońmi i możemy iść spać lub biec na miasto. Spray jest bardzo lekki, szybko się go rozsmarowuje, wchłania się błyskawicznie nie pozostawiając przy tym tłustej warstwy. Jakby tego było mało to cudownie pachnie kakaem. Niestety, ale jest jedno ale - brak nawilżenia! Jest ono na bardzo niskim poziomie, na takim, które mi przeszkadza i zniechęca do stosowania. Oj szkoda;/ Nogi posmarowane wieczorem nad ranem są przesuszone. A moje nogi posmarowane innymi produktami potrafią dwa, a czasem nawet trzy dni być w świetnej kondycji. Spray Vaseline nie sprostał moim wymaganiom i wątpię, żeby zadowolił też Was.

Skład:  
Aqua, Isopropyl Myristate, Glycerin, Dimethicone, Sorbitan Isostearate, Theobroma Cacao Seed Butter, Tapioca Starch, Dihydroxypropyltrimonium Chloride, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Stearic Acid, Sodium Hydroxide, Carbomer, Xanthan Gum, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Disodium EDTA, Pentasodium Pentetate, Parfum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Coumarin, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene


Szczerze nie polecam tego produktu. Lepiej te pieniądze zainwestować w prawdziwe masło kakaowe, które niestety jest twarde i na pewno nie uprzyjemni i nie przyspieszy codziennej rutyny, ale będzie nawilżało i dbało o naszą skórę.

Znacie kakaowy spray od Vaseline? Jakie są Wasze doświadczenia z tym produktem?

Atina.

Czytaj dalej

Implanty zębowe - co warto o nich wiedzieć?

Implanty zębowe są niezwykle cennym odkryciem współczesnej stomatologii. Dopóki nie potrzebujemy ich, to nawet nie zdajemy sobie sprawy jakie to wybawienie dla osób, które straciły swoje zęby. Pozwalają one nie tylko odbudować tak ważny w kontaktach międzyludzkich uśmiech, ale znajdują też zastosowanie w ortodoncji (czasowe implanty pozwalają skorygować zgryz) czy jako mocowanie dla wyjmowanych protez zębowych. W zależności od potrzeb danego pacjenta, indywidualnie dobierany jest odpowiedni typ wszczepianych struktur. Nawet jeśli w najbliższym czasie nie planujecie robienia implantów to warto dowiedzieć się o nich trochę więcej, by w przyszłości łatwiej podjąć decyzję lub po prostu móc doradzić znajomym.  Ile kosztują implanty zębowe można zobaczyć tutaj: www.tourmedica.pl/kliniki/implanty-zebowe/ .


W zależności od przyczyny utraty zębów, stanu pozostałych struktur jamy ustnej oraz jakości tkanki kostnej szczęki i żuchwy różne są potrzeby pacjentów odnośnie implantów. 

Pierwszą cechą, według której można podzielić zastępcze korzenie zębowe jest miejsce (głębokość) ich umieszczenia. Obecnie najpopularniejsze są implanty śródkostne, które mocowane są w obrębie kości budującej szczękę czy żuchwę. Zazwyczaj proces wszczepiania przebiega dwuetapowo: początkowo umieszcza się wszczep w określonym miejscu, po czym dochodzi do zszycia otaczającego dziąsła. Po upływie kilku (około 3 do 6) miesięcy, podczas których mają miejsce procesy integracji z tkankami własnymi pacjentami, implant jest wyłaniany, a na jego szczycie zakładany jest łącznik służący do ulokowania tam korony zębowej. Inny typ stanowią implanty podokostnowe, mocowane znacznie powierzchowniej niż poprzednie, bowiem umiejscawiane są one bezpośrednio pod dziąsłem, stykając się jedynie z zewnętrzną częścią kości. W tym przypadku zazwyczaj przeprowadza się procedurę jednoetapową, w której wierzchołek implantu pozostaje na zewnątrz przez cały czas (tutaj jednak także dopiero po wygojeniu rany mocowane są korony). Stanowią one alternatywę dla tych pacjentów, których kości cechują się małą gęstością i niemożliwe jest osadzenie u nich implantów śródkostnych. Obecnie jednak znaczenie tego typu struktur maleje ze względu na gorszą, w odniesieniu do pierwszych opisanych, wytrzymałość. Sztuczne korzenie cechują się różnymi kształtami: dostępne na rynku są formy o wyglądzie śrub, cylindrów, spiral oraz o jeszcze innych, bardziej urozmaiconych geometrycznie kształtach. 

Podziału implantów stomatologicznych można dokonać również za względu na rozmiar wszczepianych struktur. Typowe implanty zębowe mają około 3,5 do 4,2 milimetra średnicy, jednak istnieją też formy większe, które osiągają wymiar 6 mm. Wybór rozmiaru zależy od okolicy, w której zęby mają zostać odtworzone - mniejsze stosowane są do odbudowy uzębienia przedniej części jamy ustnej, większe z kolei zastępują korzenie zębów przedtrzonowych i trzonowych. Czasami układ korzeni obecnych u pacjenta naturalnych zębów jest taki, że pozostaje niewiele przestrzeni do ewentualnego ulokowania implantu - stosowane są wtedy formy jeszcze mniejsze, mające wymiary od 2 do 3,5 mm

Poszczególne typy implantów stomatologicznych różnią się między sobą również materiałem, z którego są wykonane (najpopularniejsze są tytanowe, te mniej popularne to cyrkonowe) oraz substancją pokrywającą ich powierzchnię (używane są m.in. różne biomateriały, plazma tlenku tytanu). 

Jeżeli tylko pacjent będzie przestrzegał zaleceń (m.in. odnośnie zaprzestania palenia i właściwej, codziennej higieny jamy ustnej) implant stomatologiczny może stanowić rozwiązanie na dekady: według portalu yourdentistryguide.com, ich trwałość może wynosić nawet 40 lat.  Myślę, że dla palaczy nie jest to łatwa sprawa, ale dla zdrowia i urody warto się pomęczyć i rzucić raz na zawsze palenie papierosów. Ważnym elementem jest też wybór dobrego stomatologa, który fachowo zajmie się każdym pacjentem. 

Macie doświadczenia z implantami zębowymi? Co o nich sądzicie?

Atina.

Czytaj dalej

Tołpa Green Odbudowujący balsam regenerujący pod oczy 70+

Balsam poprawia spoistość, napięcie i elastyczność skóry wokół oczu. Regeneruje i odżywia. Odbudowuje płaszcz ochronny i wygładza. Rozjaśnia przebarwienia i cienie pod oczami. Zapewnia spojrzeniu blask.

Pojemność: 17ml
Cena: 20zł
Sklep: Tołpa, drogerie stacjonarne i internetowe
Ważność: 3 miesiące od otwarcia


Kremy pod oczy Tołpy cieszą się dobrą opinią w internecie, szczególnie te z serii Green. W związku z tym zaopatrzyłam się w aż dwa różne opakowania tych specyfików. Dziś opowiem Wam o tym z najwyższej półki wiekowej 70+. Nie martwcie się liczbą. Ja jestem 30+ i ten krem nie robi na mnie wrażenia, to co dopiero na dziewczynach po 70-tce? 

Kremu, a raczej balsamu używałam tylko na noc ze względu na to, że pozostawiał na skórze tłustą warstewkę. Niby dobrze, bo lepiej nawilży, ale ostatecznie wypadał średnio w tej kwestii. Mogę powiedzieć lekko nawilżał i lekko napinał. Nie podrażniał, nie uczulał i tyle. Używałam go trochę ponad miesiąc i chyba oddam koleżance, bo mam na oku coś lepszego;) Koleżanka powinna się ucieszyć, bo znam zawartość jej kosmetyczki i wiem, że do tej pory używała naprawdę słabej pielęgnacji tej tak wymagającej strefy pod oczami. Tołpa powinna ją zadowolić. 

Opakowanie jest takie sobie. Ot zwykły, plastikowy słoiczek. Zapach roślinny, bardzo delikatny. Mogę się przyczepić do terminu ważności! Trzy miesiące dla kremu o pojemności 17 ml, to zdecydowanie za mało. 


Skład na opakowaniu jest napisany tak małymi literami, że nie dało rady zrobić mu zdjęcia. 

Skład:
Aqua, Coco-Caprylate, Caprylic/ Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, Propylene Glycol, Hydrogenated Polydecene, Cetearyl Alcohol, Propanediol, Peat Extract, Pentaerythrityl Distearate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Ceteareth-20, Steareth-10, Trifolium Pratense Leaf Extract, Humulus Lupulus Cone Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Equisetum Arvense Extract, Citrus Limon Peel Extract, Centella Asiatica Extract, Pinus Sylvestris Bud Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Glycyrriza Glabra Root Extract, Panax Ginseng Root Extract, Boerhavia Diffusa Root Extract, Argania Spinosa Extract, Carbomer, Magnesium Aluminum Silicate, Sodium Acrylate/Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Sodium Hydroxide, Sodium Cocoyl Glutamate, Tetrasodium EDTA, Sodium Polyacrylate, Isohexadecane, Polysorbate 80, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid.

Jak widać balsam zawiera masło shea i całkiem sporo roślinnych ekstraktów. Mi jednak on nie specjalnie przypadł do gustu, ale też i nie podpadł. Taki z niego średniak dla dziewczyn poniżej 30-tki.

Co myślicie o tym balsamie? Macie na niego ochotę?

Atina.
Czytaj dalej

L'Oreal Paris Volume Million Lashes Pogrubiający tusz do rzęs

Maskara precyzyjnie pokrywa kolorem każdy włosek z osobna przez co rzęsy wydają się dużo gęściejsze, optycznie wydaje się ich dużo więcej niż jest w rzeczywistości. Receptą na osiągnięcie takiego rezultatu było stworzenie idealnie wyprofilowanej szczoteczki, która dociera nawet do kącików oka przez co bardzo ważne nie pozostawia nieestetycznie wyglądających grudek na powierzchni rzęs. Efektem są więc długie, pogrubione, doskonale rozdzielone rzęsy.

Pojemność: 10,5ml
Cena: 60,99zł
Sklep: drogerie stacjonarne i internetowe 


Bardzo lubię maskary firmy L'Oreal, ale niestety wersja w złotym opakowaniu mnie zawiodła. Może nie całkowicie, bo ma ona też swoje zalety, ale efekt na oczach jest za delikatny jak na L'Oreal'a! Od tej marki oczekuję jednak więcej niż tylko dobrej i wygodnej szczoteczki, braku grudek i rozmazywania, dużej wydajności czy solidnego opakowania. 


Złoty tusz zdecydowanie słabiej wypada przy So Couture, Feline czy Excess Noir. Brakuje mu wyrazistości i pogrubienia. Daje bardzo naturalny, dzienny efekt.


Używam go, bo na co dzień nie mam zbyt dużych wymagań, ale na pewno gdy go wykończę to nie sięgnę już ponownie. Za to do pozostałych trzech maskar (So Couture, Feline, Excess Noir) wrócę z miłą chęcią. Wam też szczerze je polecam.

Znacie złotą maskare Volume Milion Lashes od L'Oreal'a? Jak się ona u Was spisuje?

Atina.
Czytaj dalej

Sierpniowe nowości z Polski

Z każdej podróży przywożę kosmetyki. Gdy mieszkałam w Polsce zwoziłam niemieckie i angielskie produkty. Teraz gdy mieszkam w Anglii sprowadzam polskie smaczki i jak tylko mam okazję to kupuję również niemieckie dobroci. Dziś pokażę Wam co mnie skusiło w polskich drogeriach.


Najbardziej miałam ochotę na kosmetyki Vianek. Zdecydowałam się wypróbować nawilżający tonik-mgiełka do twarzy, odżywczy płyn micelarny tonik 2w1, odżywczy olejek do włosów i odżywczy szampon do włosów. Skusiłam się też na szampon od Biolaven.


Kolejne zapasy włosowe to szampon i odżywka Dr.Sante (Elfa Pharm) z serii Macadamia Odbudowa i ochrona. Po udanej przygodzie z kremową maską Argan Oil klik postanowiłam wypróbować kolejne produkty tej marki.



Niebieski szampon Joanny kupiłam tylko dlatego, że zapomniałam zabrać ze sobą czegoś do niwelowania żółtego odcienia z moich blond włosów. Użyłam go dwa razy i na razie idzie do poczekalni, bo wracam do tego co już znam. Pasta Himalaya Herbals Sparkly White to stały punkt zakupu w Polsce. Jak dla mnie jest to najlepsza pasta wybielająca ever! Działa, jest delikatna dla dziąseł i niedroga - około 10zł.


Zaopatrzyłam się w papkę do cery trądzikowej Jadwiga, którą mam zamiar stosować punktowo.
Kupiłam też kolejny filtr do twarzy Avene Eau Thermale Emulsja z bardzo wysoką ochroną przeciwsłoneczną SPF50+klik. Wszystkie filtry do twarzy, które kupiłam na ten sezon (poza Korres SPF30 klik) okazały się kompletną porażką. Postanowiłam wrócić do czegoś sprawdzonego i niestety w tym roku nie jestem już tak zachwycona tą emulsją z Avene jak kiedyś. Myślę, że to wina tego, że poznałam emulsję Korres i teraz moje wymagania są większe.
Skusiłam się też na Iwostin Perfectin Re-Liftin Profesjonalny peeling na noc dla skóry dojrzałej z kwasem laktobionowym. Mam zamiar rozpocząć nim kurację późną jesienią. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Krem odmładzający Farmona Dzika Róża to typowo nieplanowany zakup, który może okazać się strzałem w dziesiątkę. Został mi polecony przez ochroniarza drogeryjnego;)


Wody od KTC to moje sprawdzone produkty, których używam jako toniku. Moja cera lubi ten rodzaj tonizowania. Kewra Water czyli woda z kwiatów pandanowca klik i woda różana klik.


Przypomniałam sobie o marce Fitomed i wróciłam do płynu różanego oraz postanowiłam wypróbować Mój krem nr 7 przeciwzmarszkowo-rozjaśniający, który można też stosować pod oczy. W kremie pokładam duże nadzieje.


Waniliowy balsam nieznanej mi firmy Trezocurt to prezent od znajomej. Początkowo nie byłam przekonana do tego wynalazku, ale po pierwszej próbie jestem z niego bardzo zadowolona. Świetnie nawilża i nie podrażnia, naprawdę polecam!
W Rossmannie sięgnęłam po sprawdzony krem intensywnie nawilżający do stóp Fuss Wohl (10% urea) klik.


Na koniec odrobina kolorówki, czyli podkład mineralny Neauty klik oraz dwie próbki cieni Chestnut Rain i Sandy Beach. Tę drugą używam i jestem zadowolona;)

 
Dajcie znać co Was najbardziej zainteresowało?
Atina.
Czytaj dalej

Faith In Nature Brave Botanicals Różany szampon odżywczo-naprawczy do włosów suchych, zniszczonych i farbowanych

Firma Faith In Nature to producent naturalnych kosmetyków posiadający ponad 40 letnie doświadczenie. Produkty tej marki nie są testowane na zwierzętach, nie zawierają szkodliwych substancji. W swoim składzie nie zawierają takich składników, jak: parabeny, SLS, SLES, sztuczne barwniki, czy substancje zapachowe. 

Swoją przygodę z Faith In Nature zaczęłam od szamponu upolowanego w TK Maxx'ie (250ml/5funtów/12miesięcy od otwarcia). Widziałam jednak, że można te kosmetyki kupić na polskich stronach w całkiem przyzwoitych cenach. Niestety tej konkretnej różanej wersji nie odnalazłam;/


Mogę śmiało napisać, że wreszcie trafiłam na swoją szamponową perełkę. Produkt posiada same zalety! Cudownie i dosyć intensywnie pachnie różami, dosłownie całym bukietem tych pięknych kwiatów. W prawdzie w nazwie występuje jeszcze kwiat neroli, ale ja wyczuwam tu tylko róże, które są bardzo naturalne. Kocham ten zapach. Nawet mój Luby zwrócił na niego uwagę, a zazwyczaj nie komentuje w ogóle albo jak już to tylko negatywnie. 

Poza zapachem jest jeszcze ważne działanie. Szampon bardzo dobrze myje włosy, nawet po olejowaniu.   Przy tym jest delikatny dla skóry głowy. Pierwszy raz mam szampon, który nie wymaga zmiany po kilku myciach. Mogę nim myć włosy bez przerwy. Po jego użyciu włosy są miekkie i gładkie w dotyku. Ja zawsze używam odżywki lub maski, więc nie wiem jakby to wyglądało po wysuszeniu włosów bez użycia odzywki, ale podczas mycia pod palcami czuć, że włosy są nawilżone i właśnie miękkie.


Kolejną zaletą jest jego dobra wydajność i naturalny skład.

Skład:
Aqua (Water), Ammonium laureth sulfate*, Cocamidopropyl betaine*, Maris sal (Sea salt), Polysorbate 20*, Rosa centifolia flower extract*, Argania spinosa kernel oil*, Rosa damascena flower oil*, Citrus aurantium flower oil*, Glycerin*, Avena strigosa seed extract*, Panthenol, Arginine*, Shea butter ethyl esters*, Tocopherol*, Disodium cocoyl glutamate*, Sodium PCA*, Lecithin*, Glyceryl laurate*, PCA*, Sodium cocoamphoacetate*, Guar hydroxypropyltrimonium chloride*, Cocodimonium hydroxypropyl hydrolyzed wheat protein**, Proline*, Glycine*, Sodium cocoyl glutamate*, Histidine* Serine*, Helianthus annuus (sunflower) seed oil *, Isoleucine*, Threonine*, Valine*, Sodium lactate*, Parfum (Fragrance)*, Phenylalanine*, Sodium benzoate, Potassium sorbate, Aspartic acid*, Citric acid*, Citronellolº, Geraniolº, Limoneneº.

* Botanical derived.
** Gluten free ingredient, wheat origin.
º from essential oils.


Na koniec dodam, że opakowanie jest wygodne i nawet ładne. Na moim widnieje róża, więc miło mi się na nią spogląda w łazience. 

Na pewno będę chciała wypróbować inne kosmetyki firmy Faith In Nature, ale do różanego szamponu pewnie jeszcze nieraz wrócę. Jeśli jesteście fankami naturalnej pielęgnacji i lubicie zapach róży to ten produkt jest stworzony dla Was!

Znacie firmę Faith In Nature? Lubicie zapach róży w kosmetykach?

Atina.
Czytaj dalej