poniedziałek, 8 lipca 2019

Zużyłam, więc się wypowiem (Gwen Stefani, Marks&Spencer, The Body Shop, Bvlgari)

Mam nadzieję, że nie jestem nudna z tymi zużyciami, ale naprawdę mam ich jeszcze całkiem sporo w zanadrzu;d Bloguję rzadziej niż kiedyś i nie nadążam pisać osobnych recenzji. Tym bardziej, że o większości z tych produktów zazwyczaj nie da się zbyt dużo napisać. Dziś porcja pustych, ale jeszcze pachnących buteleczek po perfumach ;)


BVLGARI Eau Parfumee Au The Noir Miniaturka wody kolońskiej unisex
Bardzo mocna i intensywna kompozycja, którą o dziwo polubiłam. Miałam kilka miniaturek, więc zapach dobrze poznałam. Jego zaletą jest świetna trwałość oraz nieoklepany aromat - orientalno - drzewny. Trochę bardziej męski niż kobiecy, ale mi akurat przypasował! Nosiłam go nie tylko zimą, ale i latem. Zapach cały czas ewoluuje i mi podoba się najbardziej po upływie 2-3 godzin od aplikacji. Mroczny, tajemniczy i charakterny! Sprawdźcie go koniecznie w perfumerii.
75ml/166zł

Nuty zapachowe:
czarna herbata, tytoń, róża damasceńska, agar, paczula, nuty drzewne i skóra.

The Body Shop Woda toaletowa Mango
Od dawna wiem, że owocowe wody TBS są słabiutkie. Słodkie, nietrwałe i płaskie. Mimo to co jakiś czas skuszę się na kolejną flaszkę. Najlepiej jak do tej pory wspominam wersje Moringa. Mango było słodziutkie, ale ulotne jak bańka mydlana.
30ml/65,90zł

Marks&Spencer Rosie for Autograph Nuit Parfum 
W tym przypadku zostałam pozytywnie zaskoczona. Perfumy te były wyraziste i bardzo trwałe. Może sam zapach nie był dla mnie stworzony, ale chętnie rozejrzę się za czymś innym w M&S. Aktualnie nie jest on już dostępny na stronie producenta, więc nie mam jak sprawdzić ceny pełnowymiarowego flakonu.

Nuty głowy to bergamotka, różowa piwonia i czarna porzeczka
Nuty serca to róża, jaśmin, konwalia i frezja
Nuty bazy to piżmo, fiołek i białe drzewa

Gwen Stefani Harajuku Lovers Love
Ta flaszka to jeszcze pozostałości po młodzieńczej ekscytacji słodkimi perfumami. Miałam ich kiedyś całkiem sporo. Część zużyłam, a część posłałam w świat. Love były jednymi z ulubieńszych w tamtym okresie. Dziś już mi minęła ta miłość, a tę ostatnią wodę toaletową zużywałam, bo nie chciałam jej wyrzucać. 
Aktualnie już ich nie odbieram jako słodkie, lecz słodko-świeże z przewagą na świeże. Trwałość zaliczam raczej do średnio-kiepskich. Na pewno nie ponowię zakupu, bo porostu zmieniły mi się gusta. Moja buteleczka to tester, normalna wersja jest zdecydowanie bardziej ładniejsza i dziewczęca - ma kształt laleczki. Nastolatkom na pewno się spodoba! To może być fajny pomysł na prezent dla młodych dziewczyn. 
30ml/102zł

Nuty głowy: bergamotka, pomelo, brzoskwinia i bambus
Nuty serca: piwonia, róża, narcyz i jaśmin
Nuty bazy: ylang-ylang, wanilia

A Wy czym ostatnio pachniecie?
Atina.

wtorek, 2 lipca 2019

Mydlane nowości (La Corvette Marseille, Crate 61, L'Occitane, Okay, Korres)

Mydła w kostce to mój mały bzik. Używam ich do mycia twarzy, ciała i rąk. Zazwyczaj wybieram te z naturalnym składem, ale czasem skusze się na coś z dodatkiem chemii. Później tego żałuje i szybko wracam do natury;) Poniżej widzicie moje najnowsze nabytki. Trzy o pięknym, naturalnym składzie i dwa takie sobie, które będę stosować tylko do mycia ciała i rąk. 


La Corvette Marseille Marsylskie mydło z oliwą z oliwek (Francja)
Wreszcie udało mi się kupić oryginalne, w stu procentach naturalne mydło marsylskie. La Corvette posiada certyfikat Eco Cert i Cosmos Natural. Co oznacza, ze ich mydło jest naturalne, że jego opakowanie zostało zmniejszone do minimum i że ten produkt nadaje się do skóry wrażliwej! Eco Cert wymaga minimum 95% składników pochodzenia naturalnego, natomiast Cosmos Natural jeszcze więcej, bo aż 98%. Moje mydło to 100% natury, więc oba certyfikaty uzyskało bez problemów;)
Posiadam ogromną kostkę o wadze 300g. Jej koszt to tylko 3,5 euro (teraz w promocji na stronie producenta kosztuje jeszcze mniej - 2,8 euro). Mydło można stosować również do prania, ale raczej nie będę tego sprawdzała, chyba, że do zaprania jakiejś plamy. Jest to idealny wybór dla skór problematycznych z egzemą i alergiami. 
Moja wersja zawiera w swoim składzie 72% oliwy z oliwek, którą bardzo lubię zarówno w kuchni jak i pielęgnacji. Mydło wąchane przez opakowanie bardzo ładnie pachnie. Świeżo, ale i trochę błotniście - w stylu Aleppo. Teraz czas na najważniejsze, czyli skład:

sodium olivate, sodium cocoate, aqua, sodium chloride, sodium hydroxide.

W skrócie mamy tu tylko oliwę z oliwek, olej kokosowy, wodę, sól i sód. Te dwa ostatnie wyparowują z mydła podczas leżakowania. Pomimo, że jeszcze nie używałam tej kostki, to po samym składzie wiem, że będę z niej zadowolona!
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia

Crate 61 Kastylijskie mydło z oliwą z oliwek (Kanada)
Kolejne mydło z oliwą z oliwek. Nic nie poradzę, że bardzo lubię ten składnik. Tym razem trafiłam na trójpak w super cenie. Jedno mydło kosztuje około 4 dolarów, a ja swój zestaw upolowałam za 5 funtów. Jedna sztuka jest już w trakcie używania;) Myje nią głównie twarz i muszę powiedzieć, że świetnie nawilża. Najpiękniejszy jednak jest tu skład! Pierwszy raz trafiłam na mydło składające się tylko z dwóch półproduktów, a mianowicie oliwy z oliwek i ekstraktu z liści oliwnych. No cudo :))) Mydło przyjemnie pachnie, bardzo delikatnie i jest dosyć twarde, co uważam za plus, bo nie lubię jak się kostki zbyt szybko rozpuszczają. Mimo, że jest twarde, to bardzo dobrze się pieni. 
Produkt nie był testowany na zwierzętach i jest wegański.
Ważność: 18 miesięcy od otwarcia

L'Occitane Wyjątkowo delikatne mydło z masłem shea Mleko (Włochy)
Swoją droga zawsze myślałam, że L'Occitane jest francuskie. Sama nie wiem dlaczego sięgnęłam po tą kostkę, bo skład nie wygląda imponująco. Kiedyś już miałam te mydełka, jedno w wersji zapachowej Werbena, drugie Mleko. W tamtych czasach nie patrzyłam aż tak na składy i nie miałam problemów ze skórą. W 2012 roku pisałam, że nadaje się do mycia twarzy i że ma naturalny skład ;d Fakt, że sporo w nim natury i nie można go całkowicie skreślić, ale na pewno nie polecam go do mycia twarzy! Chociaż jak się tak zastanowię, to wtedy nic lepszego nie znałam. Wszędzie były dostępne okropnie wysuszające żele do twarzy z SLS, więc pewnie takie mydło było miłą odskocznią. Za to jedno się nie zmieniło, mydło ciągle pachnie bardzo przyjemnie. Kostka 100g kosztuje 25zł.

Skład:
sodium palmate, aqua, sodium palm kernelate, sodium cocoate, butyrospermum parkii butter, parfum, althaea officinalis leaf/root extract, caprytlic/capric triglyceride, glycerin, tocopherol, tetra, sodium etidronate, pentasodium pentetate, magnesium aluminium silicate, sodium chloride, xanthan gum, palm acid, etidronic acid, palm kernel acid, sorbic acid, benzyl alcohol, linalool, alpha-isomethyl ionone, citronellol, coumarin

OKAY Pure Naturals Afrykańskie czarne mydło z nasionami konopi (USA)
Kolejna super zdobycz! Afrykańskie czarne mydło z idealnym składem. Do tej pory znałam tylko Dudu-Osum klik i musze Wam powiedzieć, że więcej do niego na pewno nie wrócę, bo ma w swoim składzie perfumy. Zdecydowanie wolę 100% natury! 
Kostka o wadze 156 gram kosztuje 6 dolarów. Jeszcze jej nie używałam, ale wydaje się być dosyć miękka jak na mydło.

Skład:
Butyrospermum Parkii (Raw Shea Butter), Cocoa Pod Ash, Aqua (Water), Elaeis Guineensis (Palm Kernel Oil), Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Olea Europaea (Olive) Oil, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Walnut Shell Powder

Korres Milk Mydło do zestresowanej skóry (Grecja)
W tym przypadku mamy do czynienia z nieidealnym składem, ale może nie będzie aż tak źle i dam radę zużyć to greckie mydełko. Poza niepotrzebną chemią, mamy tu całkiem sporo naturalnych dobroci. W sumie to skusiła mnie znana marka, tak samo jak w przypadku L'Occitane. Mam nadzieję, że nie będę tego żałować. Kostka o wadze 125 gram kosztuje około 20-25zł. 
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia.

Skład:
Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Aqua, Glycerine, Sorbitol, Palm Acid, Palm Kernel Acid, Parfum, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Maltodextrin, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Tetrasodium Edta, Tetrasodium Etidronate

Niestety w tekście zabrakło polskich mydeł;/ W sierpniu jadę na wakacje do Polski więc może polecicie mi jakieś super naturalne mydła polskiej produkcji?

Dajcie też znać które mydło z dzisiejszej notki najbardziej Was zainteresowało?
Atina.

wtorek, 25 czerwca 2019

Zużyłam, więc się wypowiem (Dr Jackson's, Vianek, Olay, Medyskin, Manuka Doctor, Lanocreme)

Dziś mam dla Was kolejną porcję zużyć. Tym razem same twarzowe produkty;)


Dr Jackson's 01 Day Cream SPF30
Próbka pochodzi ze słonecznego Discovery Box'a od Naturisimo klik. Postanowiłam o niej wspomnieć, bo pozytywnie mnie zaskoczyła. Użyłam jej 2, może 3 razy. O ile przy mojej mieszanej cerze krem był trochę za ciężki, to bardzo dobrze działał na moją skórę w kwestii pielęgnacji. Widać było, że cera go lubi. Wyglądała zdecydowanie lepiej, bo była porządnie nawilżona. Mogłabym wrócić do tego kremu jesienią i zimą. Niestety jego cena nie zachęca do zakupu pełnowymiarowego opakowania - 30ml/200zł. 
Produkt jest wegański i nie był testowany na zwierzętach. 

Skład:
(Water) Aqua, Octocrylene, Dicaprylyl Carbonate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Squalane, Shea (Butyrospermum Parkii) Butter, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Cetearyl Glucoside, Alcohol, Zinc Oxide (non nano), Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Phenoxyethanol, Baobab (Adansonia Digitata) Seed Oil, Diethylhexyl Butamido Triazone, Glyceryl Caprylate, Marula (Sclerocarya Birrea) Seed Oil, Lysolecithin, Potassium Cetyl Phosphate, Sunflower (Helianthus Annuus) Seed Oil, Kigelia (Kigelia Africana) Fruit Extract, Tocopherol, Sclerotium Gum, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Pullulan, Jojoba Esters, Phytic Acid, Sodium Hydroxide, Citric Acid

Vianek Łagodząca maseczka do twarzy do cery podrażnionej z glinką białą 
Kolejna przyzwoita maseczka od Vianka. Osobiście nie lubię saszetkowych masek, ale te z dobrym składem chętnie testuje ;) Biała glinka jest idealna do cery wrażliwej i skłonnej do podrażnień. Tu dodatkowo mamy glinkę wzbogaconą olejami (słonecznikowy, winogronowy i kokosowy). Po jednym użyciu nie zauważyłam jakiś super efektów, ale nie odnotowałam żadnych negatywów, a to już duży plus jak na maseczkę w saszetce. Chociaż teraz jest już dużo dobrych masek, to ja ciągle pamiętam czasy gdy zawartość saszetek z drogerii wyżerała mi skórę;d
10g/6zł
Nie testowany na zwierzętach.

Skład:
Aqua, Kaolin, Cocos Nucefera Oil, Helianthus Annus Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Valeriana Officinalis Root Extract, Cetearyl Alcohol, Zinc Oxide, Sodium Alginate, Tocopheryl Acetate, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum, Citrus Limonum Peel Oil

Olay Regenerist Luminous Cream SPF20 Rozświetlający krem ochronny do twarzy
Muszę się Wam przyznać, że to mój pierwszy kosmetyk od Olay! Jakoś wcześniej nie było mi z nimi po drodze. Byłam zadowolona z lekkiej konsystencji oraz z lekkiego wygładzenia i rozświetlenia jakie dawał ten produkt mojej cerze. Ze względu na średnią ochronę przeciwsłoneczną używałam go tyko zimą. Konsystencja jednak była tak lekka, że pewnie lepiej spisywałby się latem. Opakowanie z pompką zawsze na plus;)
50ml/150zł

Skład:
Aqua, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Homosalate, Niacinamide, Tapioca Starch, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Octocrylene, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Acetyl Glucosamine, Dimethicone, Behenyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Panthenol, Stearyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Isohexadecane, Dimethiconol, Allantoin, Cetearyl Alcohol, Sodium Ascorbyl Phosphate, Camellia Sinensis Leaf Extract, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polyethylene, Titanium Dioxide, Nylon-12, PEG-100 Stearate, Cetearyl Glucoside, Polysorbate 60, Sodium PEG-7 Olive Oil Carboxylate, Stearic Acid, Disodium EDTA, PEG-4 Dilaurate, PEG-4 Laurate, Sorbitan Isostearate, PEG-4, Ammonium Polyacrylate, Benzyl Alcohol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Iodopropynyl Butylcarbamate, Caramel

Medyskin Anti Aging Natural Brighten Beauty Oil Rozjaśniający olejek do twarzy
Bardzo fajny, naturalny olejek do twarzy. Moim stałym wieczornym punktem pielęgnacyjnym jest właśnie tego typu olejek. Cery suche będą też zadowolone z niego stosując go również na dzień. Skóra była po nim dobrze nawilżona, lekko rozjaśniona i przede wszystkim wypoczęta. Dziewczyny sprawdzajcie składy olejków i nie kupujcie nic co zawiera parafinę lub inne pochodne ropy naftowej. Nawet jeśli Wam nie zaszkodzą, to na pewno nie pomogą w walce o zdrową i ładna skórę. Zerknijcie na skład mojego olejku;) Same zdrowe oleje plus skwalen, betakaroten i witamina C. Na końcu niepotrzebnie dodano zapach, ale nie zrobił mi on żadnej krzywdy, a jak wiecie mam bardzo wrażliwą cerę. 
30ml/20 dolarów
Nie testowany na zwierzętach.

Skład:
refined coconut (coco nucifera) oil, apricot (prunus armeniaca) kernel oil, avocado (persea gratissima) oil, squalane, sunflower (helianthus annuus) seed oil, citrus limonum oil, vitamin c (tetrahexyldecyl ascorbate), cymbopogon schoenanthus oil, rosemary (rosmarinus officinalis) oil, beta carotene, natural coriander (coriandrum sativum) seed oil, fragrance

Manuka Doctor Apirefine Targeted Wrinkle Filler Wypełniacz zmarszczek z miodem manuka i pszczelim jadem
To cudo używałam tylko na bruzdy wargowo-nosowe, ponieważ te okolice najbardziej mnie denerwują. Musiałabym chyba przytyć, żeby mi się policzki uniosły;d Manuka Doctor nieźle sobie radził z wypełnieniem moich bruzd i po jego użyciu były one zdecydowanie mniej widoczne. Dlatego dalej trzymam dietę ;p
Ps. stosowany tylko na bruzdy był bardzo wydajny!
15ml/80zł

Skład:
aqua (water), cyclopentasiloxane, mel (honey), glycerin, silica, acrylates copolymer, alcohol denat., phenoxyethanol, polyacrylamide, polymethylsilsesquioxane, ammonium acryloyldimethyl taurate/vp copolymer, butylene glycol, c1314 isoparaffin, panicum miliaceum (millet) seed extract, disodium edta, ethylhexylglycerin, laureth 7, citric acid, vp/polycarbamyl polyglycol ester, hydrolysed sesame protein, pg propyl methylsilanediol, opunia ficusindica stem extract, caprylyl glycol, tannic acid, 1,2 hexanediol, bee venom, potassium, sorbate acetyl, octapepide 3

Lanocreme Soothing Eye Serum Kojące serum pod oczy z miodem manuka
Serum posiada metalowy roller za czym ja osobiście nie przepadam. Wolę zdecydowanie wklepywać kremy własnymi palcami. Produkt posiada wodnistą konsystencje i fajnie koił oraz nawilżał okolice oczu.  W składzie oprócz naturalnych olejów i ekstraktów znajdziemy również kwas hialuronowy oraz kolagen. Stosowałam go rano i wieczorem. Był wydajny, bo długo nie mogłam go zużyć. Fajnie wspomagał pracę kremu pod oczy. Aktualnie moja skóra pod oczami ma się na tyle dobrze, że zrezygnowałam z używania dodatkowej pielęgnacji w te okolice. Na chwilę obecną wystarcza mi sam krem. 
15ml/18 funtów

Skład:
Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water, Leptospermum Scoparium Mel (Active Manuka Honey), Hyaluronic Acid, PEG-60 Almond Glycerides, Polysorbate 20 (coconut derived), Hydrolyzed (Marine) Collagen, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Extract, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Hydrolysed Hibiscus Esculentus Extract, Cucumis Sativus Fruit (Cucumber) Extract, Citrullus Lanatus Fruit (Watermelon) Extract, Dextrin, Carbomer, Benzyl Alcohol, Glycerin, Parfum (Fragrance), Salicylic Acid, Sorbic Acid, Triethanolamine, Tetrasodium EDTA

Znacie te produkty? Zainteresował Was któryś szczególnie?
Atina.

środa, 19 czerwca 2019

Hairburst Healthy Hair Vitamins Naturalny suplement diety na długie, grube i zdrowe włosy

Kupując ten suplement nie wiedziałam, że jest on aż tak popularny. Mną kierował dobry, naturalny skład oraz dobra promocja! Produkt nie należy do najtańszych (25 funtów), ale mi trafiła się wyjątkowa okazja i w podanej cenie miałam dwa opakowania, które wystarczyły mi na dwumiesięczną kurację.


Hairburst zawiera mnóstwo dobroczynnych składników, które włosy uwielbiają i potrzebują. W tabletkach znajdziemy witaminę A, witaminę D3, witaminę C, tiaminę, ryboflawinę, niacynę, witaminę B6, kwas foliowy, witaminę B12, biotynę, kwas pantotenowy, wapń, cynk, miedź, selen, MSM (metylosulfonylometan), kolagen, kwas hialuronowy, krzemionkę, L-leucynę, N-acetylocysteinę, L-metioninę, L-lisinę, L-isoleucine, L-waline.
Najciekawszym składnikiem wydaje mi się tu MSM, czyli siarka pochodzenia organicznego, która jest składnikiem kreatyny budującej włosy, czy paznokcie. Dzięki niej włosy rosną zdecydowanie szybciej.


Po dwóch miesiącach kuracji zaobserwowałam szybszy wzrost włosów, ich pogrubienie, trochę lepsze nawilżenie i co dla  mnie było najważniejsze włosy przestały mi wypadać. Przed rozpoczęciem suplementacji może nie wypadały mi garściami, ale było ich na tyle dużo, że już się trochę tym martwiłam. Po Hairbust w wannie wyławiałam dosłownie 2-3 włosy. Ten stan utrzymywał się jeszcze przez dobre 2-3 miesiące po skończonej kuracji Teraz znowu wypada mi ich trochę więcej, ale nie tyle co na początku. Moje paznokcie również zyskały i stały się mocniejsze, bardziej błyszczące i też szybciej rosły.
Wrócę jeszcze na chwilę do szybszego wzrostu włosa. To nie jest żadna bujda. Farbuje włosy na blond i przez te kilka miesięcy byłam strasznie zła, że tak szybko pojawiają mi się odrosty;/
Jestem pewna, że powtórzę tę kurację jesienią, bo teraz stosuje tabletki z kolagenem i chciałabym to jeszcze pociągnąć przynajmniej do końca sierpnia. Nie chcę też brać naraz kilku suplementów diety i dlatego wszystko muszę sobie rozłożyć w czasie.
W Hairbust podoba mi się jeszcze to, że przy okazji uzupełniam sobie braki różnych witamin i minerałów.

Znacie Healthy Hair Vitamins od Hairburst? 
Atina.

piątek, 14 czerwca 2019

NYX Stay Matte But Not Flat Puder matujący w kompakcie SMP01.3 ALABASTER

Podczas poszukiwań taniego pudru w kompakcie z lusterkiem do poprawek w ciągu dnia trafiłam na niepozorny kosmetyk od NYX. Od razu muszę Wam napisać, że jest naprawdę dobry! Spełnia wszystkie moje oczekiwania, ale ma też jedną wadę, która w sumie nie przeszkadza mi tak bardzo. Koszt tego cacka w cenie regularnej to 55zł, ale ja kupiłam je na promocji za około 30zł. Widziałam, że na polskich stronach internetowych też bywa w promocji i można go dostać już za 39zł. 


Po pierwsze puder ma bardzo jasny odcień, który mi idealnie pasuje. Po drugie posiada poręczne opakowanie z lusterkiem. Puderniczka jest dobrej jakości (napisy się nie ścierają, nic się nie łamie), ale niezbyt mi się ona podoba. Gąbeczka była sztuczna, więc od razu wymieniłam ją na bawełnianą. Po trzecie dobrze matuje. Zazwyczaj wystarcza mi jedna poprawka w ciągu całego dnia. Po czwarte nie zapycha i nie podrażnia. Jego największą wadą jest to, że szybko się kończy. Inne pudry zdecydowanie dłużej goszczą w mojej kosmetyczce. Jego pojemność to 7,5 grama.
Głównym składnikiem tego pudru jest nylon, który redukuje błyszczenie skóry, ułatwia rozprowadzanie oraz zapobiega jego rolowaniu przez co zapewnia gładki wygląd skóry. 

Skład:
Nylon-12, Hydrogenated Polyisobutene, Magnesium Stearate, Silica, Phenyl Trimethicone, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Cyclopentasiloxane, Zinc Stearate, Boron Nitride, Tocopheryl Acetate, Dimethiconol, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol.


Jestem naprawdę zadowolona z tego produktu i myślę, że jest szansa na ponowienie tego zakupu. 
Przypomniało mi się jeszcze, że nakładany pędzlem trochę pyli. Zdecydowanie lepiej aplikuje mi się go gąbeczką. 

Znacie ten puder? Macie swojego ulubieńca w tej dziedzinie?

Atina.

niedziela, 9 czerwca 2019

Kolejne naturalne dezodoranty, które nie działają!

Dziś przybywam do Was z kolejnymi naturalnymi dezodorantami, które się u mnie nie sprawdziły! Pierwszą część tej serii znajdziecie tu. Razem uzbierało mi się już sześć różnych dezodorantów, które nie są warte ani jednej złotówki. Do tego jeden, który jako tako się spisuje klik. Niestety jest to moja własnoręczna robota, ale same też możecie sobie takie cudo ukręcić ;) 


Faith In Nature Green Tea & Aloe Vera
Uwielbiam tę markę za szampony o których nieraz już pisałam na blogu klik. Niestety, ale deo tej marki to całkowita klapa. Szczerze to nawet nie sprawdziłam jego działania, bo użyłam go tylko dwa razy. Powodem tego był ból, suchość i swędzenie pach. Podobna reakcja jak przy dezodorancie Tisserand. 
50ml/20-30zł

Skład:
Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Ammonium Alum, Glycerin, Polyglyceryl-4 Caprate, Camellia Sinesis Leaf Extract, Citrus Aurantium Amara Fruit Extract, Tocopherol, Parfum, Citric Acid, Xanthan Gum, Caprylyl/Capryl Glucoside, Caprylic Acid, Sodium Citrate, Lactic Acid, Limonene, Linalool, Citral.

Dr.Organic Organic Vitamine E Deodorant
Tego gagatka trochę dłużej poużywałam. Był zdecydowanie łagodniejszy dla skóry, ale nie do końca radził sobie z przykrym zapachem. Przez pierwsze kilka dni było wszystko ok, ale później było już tylko gorzej. Ma szansę sprawdzić się w chłodne, leniwe dni ;d
50ml/35-40zł

Skład:
Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua, Zinc Ricinoleate, Triethyl Citrate, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Glycerin, Aroma, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Glyceryl Caprylate, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Stearate, Sodium Stearoyl Lactylate, Isocetyl Palmitate, Cetraria Islandica Extract, Glycyrrhetinic Acid, Sodium Bicarbonate, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Chondrus Crispus Extract, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Citral, Limonene, Hydroxycitronellal, Linalool.

Znowu się przekonałam, że naturalne dezodoranty w kulkach nie mają szansy zadziałać prawidłowo! Jedyną nadzieją są dea w kremie, gdzie w składzie znajdziemy olej kokosowy i sodę oczyszczoną. Ta mieszanka to chyba najlepsze co może spotkać nasze pachy;)

Jakie są Wasze sprawdzone typy naturalnych dezodorantów?

Atina.

sobota, 1 czerwca 2019

Here Comes the Sun Discovery Box od Naturisimo

Wreszcie skusiłam się na kosmetyczne pudełko z Naturisimo klik. Wcześniejsze nie do końca mi pasowały, bo mam sporo zapasów z pielęgnacji  i nie chciałam dokładać kolejnych produktów do pudła. Na ten konkretny się skusiłam, bo kremów z filtrem w okresie letnim nigdy za wiele. W dodatku każdy kosmetyk jest dla mnie całkowitą nowością. Koszt box'a to 17,95 funtów plus darmowa wysyłka na terenie UK. Do Polski trzeba doliczyć wysyłkę w wysokości 3,95 funta. Dla mnie to niezły deal, bo sam krem Madara kosztuje 29 funtów. Myślę, że nawet z kosztami wysyłki do Polski Wam też opłaca się zamówić to pudełko.


Madara Age Defying Sunscreen SPF 30. Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy z filtrem SPF30, 40ml
Jest lekko barwiony, ale podobno ładnie prezentuje się nawet na jasnych cerach. Osobiście preferuje kremy z wyższą ochroną (SPF50), ale chęć wypróbowania czegoś nowego była silniejsza ode mnie.

Green People Self Tan Lotion Naturalny samoopalacz do ciała, 30ml
Nie lubię i nie stosuje samoopalaczy, ale skoro już mam to wypróbuje!

Aurelia Revitalise & Glow Serum Lekkie przeciwzmarszczkowe serum do twarzy z probiotykami, 4ml
Serum zapowiada się fantastycznie! Niestety jest drogie - opakowanie 30 ml kosztuje 64 funty. Chętnie sprawdzę czy jest warte swojej ceny?;)

Ultrasun Sunscreen SPF 50 Mineralny krem przeciwsłoneczny SPF50, 25ml
Mam jeden krem ochronny od Ultrasun i nie jestem z niego zadowolona. Próbuje zużyć do ciała, ale idzie mi opornie. Bieli, brudzi i tłuści. Oby ta miniaturka okazała się fajniejsza.

Dr Jackson 01 Day Skin Cream SPF 30  Odżywczy krem na dzień SPF30, 1.5ml
Mała próbka, akurat do przetestowania. Nie znam ani kremu ani nawet marki.

Caudalie Vinoperfect Serum Serum intensywnie nawilżające, 10ml
Z Caudalie bywa u mnie różnie, więc może być zachwyt lub totalna porażka. Mam nadzieję, że jednak to drugie.

Coola SPF 30 Unscented Matte Tinted Moisturiser Mineralny krem ochronny SPF30, 5ml
Bez zapachu, matujący i barwiący. Nie lubię barwiących kremów, ale może się w końcu do nich przekonam.

Jason Family Natural Sunscreen SPF 45 Naturalny krem ochronny dla całej rodziny SPF45, 5ml
Kolejna próbka, którą chętnie przetestuje.

Na zdjęciu brakuje miniaturki serum Aurelia. Nie wiem jakim cudem, ale zapodziało mi się ono podczas sesji zdjęciowej. Pewnie dlatego, że jest takie malutkie;d

Co myślicie o takiej zawartości słonecznego box'a od Naturisimo?

Atina.

wtorek, 28 maja 2019

Perfect Skin Hydro-Complex Suplement diety dla osób dbających o zdrową skórę

Od kilku miesięcy biorę różne suplementy diety na poprawę stanu cery i włosów. Perfect Skin Hydro-Complex był pierwszym po jaki sięgnęłam. Niestety miałam tylko jedno opakowanie, które wystarczyło mi na miesięczną kurację. Nie kupiłam więcej, bo nie wiedziałam czy się on u mnie sprawdzi. Wróciłam do Anglii i już nie mogłam dokupi kolejnych paczek. Dlatego później sięgnęłam po angielskie suplementy o których mam nadzieję też Wam napisać na blogu.


Producentem tychże tabletek jest Olimp Labs. Do tej pory raczej nie miałam kontaktu z ich produktami, a przynajmniej nie przypominam sobie o takowych. 
Zalecana porcja dzienna to jedna kapsułka pomiędzy posiłkami. Dla mnie to duży plus, bo nie lubię brać tabletek więcej niż raz dziennie, a jeszcze bardziej nie znoszę łykania tabletek w czasie posiłku!
Skład prezentuję się następująco:


Tabletki kosztowały mnie w stacjonarnej drogerii około 30 zł, ale później widziałam, że można je dostać online za połowę tej ceny. Według mnie warte są nawet te 30zł, a jeśli można kupić je taniej to jeszcze lepiej. 
Po jednym miesiącu zauważyłam, że cera była bardziej nawilżona, jaśniejsza i bardziej promienna. Naprawdę widziałam poprawę i myślę, że jak przyjadę na wakacje do Polski to kupię jeszcze ze 2-3 opakowania, aby sprawdzić dokładniej ich działanie. 
Skład jest ciekawy, bo oprócz typowych upiększaczy jak kolagen czy kwas hialuronowy mamy tu jeszcze inne ważna dla skóry i włosów składniki. Ja akurat na włosach nic specjalnie nie zauważyłam, ale i nie tego oczekiwałam od tego produktu. Super, że w składzie znajduje się naturalna witamina C, bo ona pomaga w procesie powstawania nowych włókien kolagenowych. Bez niej nie osiągnie się dobrych efektów. 
Ogólnie byłam zadowolona z tego suplementu i polecam Wam go wypróbować. 

Bierzecie suplementy diety poprawiające wygląd skóry lub/i włosów?

Atina.

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.