Co nowego we wrzesniu?

Jak co miesiąc przybyło mi kilka nowości. Czekam na taki czas, gdy tych zakupów nie będzie wcale i nie będę mogła przygotować notki z nowościami. Oczywiście napiszę post i pochwalę się, że tym razem nic nie kupiłam ;d Co miesiąc wydaje mi się, że jestem blisko, że teraz to już na pewno nic nie kupię, a ostatecznie rodzą się nowe potrzeby lub znajduje ciekawe promocje. Na pus zasługuje to, że kolekcja się tak bardzo nie rozrasta. Większość na bieżąco zużywam. 


Wreszcie zaopatrzyłam się w dużą świecę Yankee Candle. Wybrałam lekki, morski zapach Beach Waves (świeży, czysty zapach słonego powietrza), który w Polsce jest raczej niedostępny. Plażowe fale kojarzą mi się z wakacjami, spokojem i pustymi plażami. Moje idealne wakacje, to właśnie opustoszałe plaże, lekki ciepły wiatr i szum fal. Dokładnie taki jest ten zapach YC. Podczas palenia zapach wypełnia całe pomieszczenie, ale jest delikatny, nienachalny. 


Kupiłam kolejny filtr do twarzy, ale na pewno się nie zmarnuje, bo postanowiłam używać kremów z wysoką ochroną przeciwsłoneczną przez cały rok. Filorga UV Bronze to nowość. Udało mi się ją kupić w dużo niżej cenie. Zamiast 130zł zapłaciłam 70zł. 

Opis producenta brzmi naprawdę zachęcająco.
Przeciwstarzeniowy fluid przeciwsłoneczny [zmarszczki + przebarwienia]
Kompleksowa ochrona przeciwstarzeniowa [technologia foto-aktywacji]: silny przeciwutleniacz blokuje promieniowanie słoneczne, zapewniając skórze wysoki poziom ochrony przed promieniami UV i IR i zmniejszając oznaki starzenia.
Formuła bogata w sulforany, przeciwdziałające pojawianiu się zmarszczek. Zapewnia gładką skórę po każdej ekspozycji na promienie słoneczne. Formuła wzbogacona w witaminę PP. Zwalcza przebarwienia, ujednolica koloryt skóry i poprawia efekt opalenizny. Fluid o nietłustej, przyjemnej konsystencji. Matowe wykończenie.


Skusiłam się też na zestaw podróżny marki Filorga. Najbardziej interesuje mnie krem pod oczy Optim-Eyes, krem do twarzy Time-Filler oraz maseczka Meso-Mask. Pozostałe produkty to płyn micelarny i krem do rąk. 


O kosmetykach The Ordinary przeczytałam na jednym z blogów i od razu zachciało mi się wypróbować kilka produktów. Na początek wzięłam Buffet peptydowe serum do twarzy, Advanced Retinoid 2% serum z 2% retinoidem, Argireline Solution 10% serum z 10% kompleksem Argireline Peptide. Tych dwóch ostatnich już używam. Advanced Retinoid 2% nakładam co wieczór na całą twarz plus pod oczy, a Argireline Solution 10% używam tylko na zmarszczki bruzdowo nosowe. Więcej na ten temat napiszę jak wyrobię sobie o nich pełną opinię. Kosmetyki te dostępne są też na polskich stronach internetowych i nie są drogie. Ceny zaczynają się już od 22zł.
.

Słodki gadżet do paznokci Le Mini Macaron to zestaw do hybrydowego manicure. Lampa LED w kształcie makaroniku i specjalny lakier do paznokci 3 w 1, który nie potrzebuje ani bazy ani topu. To będzie moja pierwsza przygoda z lakierem hybrydowym. 


Pędzel B.C do rozświetlacza z TKMaxx'a. Nie znam marki i nie znam się na pędzlach. Wzięłam bo był niedrogi, a ostatnio próbuję swoich sił w nakładaniu rozświetlaczy w codziennym makijażu. Jest mięciutki i nieźle sobie radzi, ale wydaje mi się, że jeszcze wygodniej byłoby mi jak byłby trochę mniejszy. 


Na koniec moje nowe maszynki do golenia Gilette. Pokazuje je tylko dlatego, że są naprawdę ładne ;) Nie pamiętam ich dokładnej nazwy, ale nie da się ich przeoczyć w sklepie. 


To już wszystkie moje wrześniowe zdobycze. Ciekawa jestem co Was najbardziej zainteresowało?

Atina.




Czytaj dalej

Zatik Beauty Essentials Organiczne serum olejowe do twarzy i pod oczy Róża i Czarnuszka Siewna

Cudowne w stu procentach naturalne serum do twarzy i pod oczy od nowozelandzkiej firmy Zatik. Oczywiście upolowane w TKMaxx'ie. Niestety w ostatnim czasie nie widuje tam w ogóle kosmetyków tej firmy, a szkoda, bo po tym serum narobiłam sobie ochoty na więcej Zatik'a. W intrenecie produkty te dostępne są tylko za dolary i w dodatku w dużo wyższej cenie. Ja za serum zapłaciłam coś około 5-6 funtów, a na stronie producenta kosztuje ono aż 28$. Pozostaje mi tylko czekać aż znowu rzucą coś w TKMaxx'ie. 


Serum to można stosować zarówno na noc jak i na dzień. Ja używam tylko na noc, ponieważ nie mam suchej skóry i oleje sprawdzają się u mnie tylko w wieczornej pielęgnacji. Niewielką ilość wcieram w skórę całej twarzy, pod oczy i w szyję. Olej dobrze się wchłania i już po chwili mogę aplikować krem na noc. Rano moja cera jest odżywiona, miękka, gładka i wypoczęta. Nie wyobrażam sobie wieczornej pielęgnacji bez tego typu mieszanki olejowej. Jeden olej dla mnie to za mało. Tu mamy ich aż dziesięć! Olej szafranowy, jojoba, arganowy, z czarnuszki siewnej, różany, z nagietka cytrynowego, z baobabu, granatu, pomarańczy i drzewa sandałowego. Do tego zawiera naturalną witaminę E i wetiwerie pachnącą. 

Skład:
carthamus tinctorius (safflower) oil*, simmondsia chinensis (jojoba) oil*, argania spinosa (argan) oil*, nigella sativa (black seed) oil*, rosa canina (rosehip) oil* calendula officinalis oil*, adansonia digitata (baobab) oil*, punica granatum (pomegranate) oil*, tocopherol (vitamin E), citrus sinensis (orange) oil*, vetiveria zizanoides (vetiver)*, santalum spicatum (sandalwood) oil*

Najwięcej mamy tu oleju szafranowego (krokoszowego). Olej ten zawiera największe stężenie kwasu linolowego oraz dużą dawkę witaminy E. Stosowany na skórę zmniejsza zmarszczki, sprawia, że skóra jest bardziej gładka, młodzieńcza, o zdrowym wyglądzie. Pomaga przy wyprysku, w stanach zapalnych i zaczerwienieniu.

A najbardziej zaciekawił mnie olejek z czarnuszki siewnej, który również zawiera witaminę E i dodatkowo witaminy z grupy B. Dobrze sprawdza się on w pielęgnacji skóry suchej, zmęczonej i łuszczącej się. Zapobiega nadmiernej utracie nawilżenia, odbudowuje naturalną warstwę lipidową, a chroniąc przed wolnymi rodnikami – opóźnia proces starzenia się skóry. 

Polecam Wam to serum z całego serca. Jest wydajne i przyjemnie pachnie. Mi wystarcza jedna pompka na całą twarz i skórę pod oczami. Jeśli chcę go nałożyć też na szyję, to muszę dobrać drugą porcję. 

Znacie kosmetyki Zatik? Stosujecie tego typu mieszanki olejowe?

Atina.
Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie... Clinique Krem do twarzy Moisture Surge Extended Thirst Relief i Krem pod oczy Pep-Start

Dziś przybywam do Was z dwoma kosmetykami Clinique, które znowu pozytywnie mnie zaskoczyły. Jeden z nich nawet chętnie widziałabym u siebie w pełnym wymiarze. Clinique naprawdę ma niezłe kosmetyki, tylko trzeba je odkryć :) Super, że firma tak często obdarowuje miniaturami swoje klientki. 


Clinique Moisture Surge Extended Thirst Relief Krem do twarzy 
Moisture Surge™ Extended Thirst Relief, jest kremem o konsystencji żelu zapewniający nawilżenie dla spragnionej skóry. Beztłuszczowy krem o konsystencji żelu wyjątkowo szybko się wchłania, zapewniając skórze trwałe i intensywne nawilżenie. Zaawansowana technologia wodna chroni skórę przed utratą wilgoci. Zmarszczki powstałe w wyniku suchej skóry zostają zmniejszone. Kosmetyki nadają się do wszystkich rodzajów skóry.
75ml/119zł

Po tym kremie nie spodziewałam się zbyt wiele. Oczekiwałam nawet podrażnienia, zapychania. Okazało się, że krem ten ani nie podrażnia, ani nie zapycha. Dobrze nawilża, błyskawicznie wchłania się praktycznie do matu i dobrze współgra z podkładem mineralnym Everyday Minerals.
To właśnie jego chętnie poużywałabym dłużej. Miniaturka wystarczyła mi na 2-3 tygodnie.


Clinique Pep-Start Krem pod oczy
Bądź piękna zawsze i wszędzie. Twoje spojrzenie może zachwycać, a skóra pod oczami wyglądać na nawilżoną i świeżą zarówno rano jak i wieczorem.
Raz-dwa i już gotowe! Clinique przedstawia NOWY Pep-Start Eye Cream – krem o lekkiej formule, która rozjaśnia, ożywia i odświeża skórę pod oczami zarówno tuż po zastosowaniu jak i w miarę regularnego używania. Innowacyjny, sferyczny aplikator masujący uwalnia skórę pod oczami od opuchlizny, sprawiając, że wygląda świeżo, gładko i jest świetnie przygotowana pod makijaż. Nałóż odrobinę kremu, a przekonasz się, że Twoje spojrzenie rozjaśni się w mgnieniu oka.

15ml/109zł

Po tym kremie również nie spodziewałam się zbyt wiele i znowu zaskoczenie! Pep-Start pod oczy jest całkiem niezły. Nawilża, lekko rozjaśnia i lekko wygładza. Jak na moje potrzeby trochę za mało odżywia, ale i tak jestem z niego zadowolona i sumiennie od miesiąca zużywam tę małą tubkę. Moja miniatura ma tylko 3ml pojemności, a jest już ze mną od miesiąca (stosuje ją raz dziennie, tylko rano), to naprawdę wydajny kosmetyk. W dodatku nie podrażnia delikatnej skóry wokół oczu. 


Podsumowując to była całkiem miła przygoda z pielęgnacją Clinique. Po raz kolejny przekonałam się, że nie warto oceniać marki po jednym, czy dwóch nieudanych kosmetykach. Teraz będę ostrożniejsza w tego typu ocenach.

Znacie kosmetyki Clinique z dzisiejszej notki? 

Atina.
Czytaj dalej

bareMinerals Original Podkład mineralny Golden Fair W10

Podkład Original SPF 15 zapewnia nieskazitelne krycie z wyjątkowym efektem naturalnej skóry. Ten niezwykle lekki podkład daje możliwość dopasowania poziomu krycia, od delikatnego do pełnego, tworząc nieskazitelny look bez uczucia obciążenia.

Pojemność: 8g
Cena: 148zł
Sklep: Sephora, drogerie internetowe, Allegro


Jak wiecie kocham mineralne podkłady i w sumie nie używam żadnych innych. Tylko minerały dają mi komfort prawie idealnego makijażu. Niestety dzisiejszy gagatek nie wpisuje się w ten zbiór. Jest zupełnym przeciwieństwem moich ulubionych podkładów (Neauty klik, Everyday Minerals klik). Pech chciał, że wszystkie minerały mi się pokończyły i zostało mi ostatnie opakowanie właśnie z bareMinerals. Niestety podkład ten nie nadaje się do mojej cery. 


bareMinerals przypomina mi swoim działaniem i wykończeniem podkłady Annabelle Minerals, których ja też nie lubię. Po pierwsze ciężko jest mi go nałożyć. Trzeba naprawdę uważać, żeby nie zaaplikować go zbyt dużo. W przeciwnym razie efekt maski i ciasta mamy gwarantowany. Jeśli uda mi się go ładnie rozprowadzić to efekt jest akceptowalny, ale ciągle nie taki jak lubię. A lubię gdy makijaż jest lekki i prawie niewidoczny. bareMinerals jest widoczny,  wchodzi w pory i w zmarszczki. Nawet nie wiedziałam, że tak nieładnie mogę wyglądać ;d Dodatkowo podkreśla suche skórki.


Na duży plus zasługuje opakowanie, które jest solidnie wykonane i wygodne. Ma świetny system zamykania sitka. Po prostu kręcimy tą górną ząbkowaną częscią opakowania, która naprawdę chodzi lekko. Można zamykać i otwierać tyle, ile ma się ochotę.


Podsumowując jestem na nie! Użyłam go tylko kilka razy i od razu złożyłam zamówienie na Everyday Minerals. Już nie mogę się doczekać kiedy dotrze do mnie mój ukochany podkład i będę mogła się cieszyć swoim naturalnym i prawie idealnym makijażem. 

Znacie podkłady mineralne bareMinerals? Dobrze się u Was spisują?

Atina.
Czytaj dalej

Essano Rosehip Mgiełka do twarzy Śliwka Kakadu i Zielona Herbata

Mgiełka Essano to moja kolejna zdobycz z TKMaxx'a. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą nowozelandzką firmą. Niestety poza TKMaxx'em ciężko ją dostać stacjonarnie czy nawet w intrenecie. Pamiętam, że były też inne produkty tej marki, ale na początek nie chciałam kupować zbyt dużo nieznanych mi kosmetyków, a teraz żałuje, bo mgiełka jest fenomenalna! 


Zaczną od tego, że używam jej przede wszystkim jako toniku. Przecieram nią twarz rano i wieczorem. Opakowanie jest nieduże (120ml) i nie wystarczyło mi na zbyt długo, ale przy tak częstym stosowaniu to normalne. 
Największą zaletą tego produktu jest dobry, naturalny skład w którym znajdziemy sok z liści aloesu, wyciąg z owoców śliwki kakadu, wodę z oczaru wirginijskiego, wyciąg z liści zielonej herbaty i olej z owoców róży. 
Ze śliwką kakadu spotykam się pierwszy raz i dlatego sprawdziłam jakie posiada właściwości. Ku mojemu zadowoleniu jest ona jednym z największych, naturalnych źródeł witaminy C. Poza tym posiada antyoksydanty, które nie tracą swoich właściwości nawet po przetwarzaniu śliwek. Szkoda, że rosną one w Australii. 

Skład:
Aqua (Water), Aloe Berbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, Terminalia Ferdinandiana (Kakadu Plum) Fruit Extract, Betaine, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water, Camellia Sinensis (Green Tea) leaf Extract, Rosa Canina (Rosehip) Seed Oil, Glycerin, Maltodextrin (made using organic ingredient), Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Fragrance

Mgiełka odświeża, nawilża i przygotowuje cerę do przyjęcia nocnej czy też dziennej pielęgnacji. Dodatkowym atutem jest jej cudowny, lekko słodki zapach róży. W takim wydaniu róża jest jeszcze piękniejsza ;)

Znacie kosmetyki Essano? Używacie mgiełek/toników w swojej pielęgnacji twarzy?
Atina.
Czytaj dalej

Sukin Moisture Restoring Krem przywracający nawilżenie skóry na noc

Formuła kremu została oparta na substancjach wykazujących silne działanie odżywiające, nawilżające i regenerujące. Odbudowa płaszcza hydrolipidowego podczas snu, czyli w czasie kiedy procesy regeneracji zachodzą najefektywniej. Skóra jest nawilżona, odżywiona i odzyskuje jędrność i elastyczność. Składniki zawarte w odbudowującym kremie nawilżającym Sukin, wspomagają syntezę kolagenu i elastyny. Bogata konsystencja, która dobrze się wchłania i daje maksimum komfortu stosowania. Krem polecany do każdego rodzaju skóry, szczególnie odwodnionej i zmęczonej.

Pojemność: 120ml
Cena: 80zł
Sklep: TK Maxx, internetowe drogerie
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Świetny krem! Szkoda, że nie znałam go wcześniej. Ile ja się naszukałam kremu, który nawilża, a nie zapycha i nie podrażnia. Fakt, że teraz na rynku jest coraz więcej takich kremów i coraz łatwiej dobrać odpowiednią pielęgnację dla każdej cery. 
Krem Sukin przede wszystkim wyróżnia się dobrym, naturalnym składem w którym znajdziemy sok z liści aloesu, olej sezamowy, z dzikiej róży,  masło kakaowe, masło shea, olej jojoba, naturalną witaminę E, olej z awokado, olej z kiełków pszenicy, olej z wiesiołka, olej z nasion ogórecznika, ekstrakt ze skrzypu polnego, ekstrakt z łopianu, ekstrakt z pokrzywy, olej ze skórki mandarynki, olejek lawendowy, wyciąg z wanilii i wyciąg z nasion grejpfruta. Skład jest naprawdę bogaty.

Skład:
Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil , Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Rosa Canina Fruit Oil (Rose Hip), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Tocopherol (Vitamin E), Persea Gratissima (Avocado) Oil, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Borago Officinalis (Borage) Seed Oil, Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, Arctium Lappa (Burdock) Extract, Urtica Dioica (Nettle) Extract, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Citrus Tangerina (Tangerine) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Vanillin, Vanilla Planifolia Extract, Citrus Paradisi (Grapefruit) Seed Extract, Linalool,* Limonene.*
* Natural component of essential oils

Krem rzeczywiście przywraca skórze nawilżenie, lekko ją odżywia i zmiękcza. Nie powoduje żadnych skutków ubocznych. Można go nawet nakładać na skórę pod oczami i ja to właśnie robię. Podoba mi się fakt, że mam jeden krem na noc który nakładam na skórę twarzy, szyi i pod oczy. Nałożony grubszą warstwą potrafi porządnie odżywić i wygładzić małe zmarszczki pod oczami. Krem dobrze się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Ma lekką konsystencje, ale nie wchłania się do matu, czuć że jest na skórze i działa.

Kolejną zaletą tego cuda jest jego ogromna pojemność - 120ml. To prawie dwa i pół kremu o standardowej pojemności 50ml. W dodatku ja swój słoiczek upolowałam w TKMaxx'ie, gdzie zapłaciłam jeszcze mniej, bo tylko 45 złotych. Używam go już cztery miesiące i myślę, że jeszcze wystarczy mi go na kolejne dwa. W takim układzie cena nie przeraża, a wręcz wychodzi tanio.


Na plus zasługuje też opakowanie z ciemnego szkła oraz zapach, który jest delikatny, ale bardzo przyjemny.
Marka Sukin bardzo pozytywnie mnie zaskakuje, ale uważajcie bo nie wszystkie produkty mają takie piękne składy. Wdziałam jakieś serum, które miało w składzie zapychacza. Nazwy nie pamiętam, ale kojarzę że może on zapychać. Ja w swoich zbiorach mam jeszcze od nich płyn micelarny, maseczkę i szampon do włosów, o których pewnie za jakiś czas napisze na blogu.
Krem przywracający nawilżenie polecam Wam z całego serca. Warto go kupić nawet w regularnej cenie.

Znacie kosmetyki Sukin? 
Atina.




Czytaj dalej

Wyzwanie czytelnicze 2017 (12 książek) Aktualizacja II

Muszę przyznać, że latem niezbyt często sięgałam po książkę. Aktualizacja nie ukazywała się długo, bo nie miałam za bardzo czym się chwalić. Znowu rozpoczęłam książki, których nie miałam ochoty czytać do końca. Jedna z nich to Złote kolczyki Belinda Alexandra. Nie powiem, żeby mnie książka nie wciągnęła, ale nie mogłam przejść przez te historyczne opisy. Drugą pozycją nie do przejścia dla mnie to Ginekolodzy Jurgen Thorwald. Byłam zainteresowana tematem, ale opisy tych wszystkich chorób i ich metody leczenia powodowały u mnie dreszcze i bóle w podbrzuszu. 


Lista przeczytanych książek w całości prezentuje się następująco:
1. Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce. Katarzyna Kędzierska
2. Masa o kobietach polskiej mafii. Artur Górski, Jarosław Sokołowski
3. Katarzyna Wielka. Gra o władze. Ewa Stachniak
4. Marilyn, ostatnie seanse. Michel Schneider
5. W cieniu. A.S.A. Harrison.
6. Dziewczyna w walizce. Raphael Montes.

Od marca przeczytałam tylko trzy książki. Trochę jestem zła na siebie i będę próbowała to nadgonić, żeby przeczytać te 12 książek w tym roku. 

Marilyn, ostatnie seanse. Michel Schneider - ciekawa pozycja aczkolwiek trochę wynudziłam się na opisach psychoanalizy.
W cieniu. A.S.A. Harrison - wreszcie trafiłam na książę, która naprawdę wciąga i nie można się od niej oderwać. 
Dziewczyna w walizce. Raphael Montes - jeszcze bardziej wciągająca pozycja, którą pochłonęłam w kilka dni. Trochę niedorzeczna i brutalna, ale naprawdę ciekawa. 

Do końca roku zostało mi trzy miesiące (w połowie grudnia nie będę już miała czasu na czytanie) i sześć książek do osiągnięcia rocznego celu. 

A jak Wam idzie czytanie książek w tym roku?
Atina.
Czytaj dalej

Soap-n-Scent Charcoal Ręcznie robione mydło z węglem drzewnym z Tajlandii

Tajlandzkie mydło prosto z TKMaxx'a. Kostka o wadze 250g kosztowała około 15-20 złotych. Później widywałam jeszcze inne wersje, bardziej kuszące jak np. papaja! Mydło ze względu na zawartość perfum stosowałam tylko do mycia ciała, zamiast żelu pod prysznic. Takie mydło jest zdrowsze, bo ma naturalniejszy skład, nie podrażnia, nie wysusza i jest dużo bardziej wydajne od przeciętnego żelu pod prysznic. Mojej kostki używam już od dwóch miesięcy i myślę, że wystarczy mi ona spokojnie jeszcze na miesiąc. 


Mydło jest twarde, ale w miarę dobrze się pieni. Zapach pomimo dodania perfum do składu jest nijaki i słabo wyczuwalny podczas mycia, a co dopiero po kąpieli. Szara kostka Soap-n-Scent jest przyjazna dla mojej wymagającej i nadwrażliwej skóry. Gdyby tylko ten zapach był intensywniejszy to na pewno sięgnęłabym po inne wersje tego mydła. Przyjemność jest drugorzędną sprawą, ale jeśli mam wybór to chcę mieć naturalne myjadło, które przy okazji cudnie pachnie i sprawia, że kąpiel jest jeszcze przyjemniejsza.




Na końcu składu widnieje puder z węgla drzewnego. Pewnie niewiele go tu, ale dobrze, że w ogóle jest! Węgiel drzewny bardzo dobrze oczyszcza skórę z wszelkich nieczystości i nadmiaru tłuszczu. Posiada również właściwości bakteriobójcze, odtyka pory oraz chroni przed wolnymi rodnikami. Kosmetyki z węglem drzewnym sprawdzą się przy cerze tłustej i mieszanej. 
Nie zauważyłam jakiś specjalnych właściwości mojego mydła z węglem drzewnym, więc nie mogę go polecić jako leku dla skóry tłustej. Jak da mnie jest to dobre, ale zwykłe mydło do kąpieli. 

Znacie mydła Soap-n-Scent? Którą wersje miałyście okazje stosować? Co myślicie o kosmetykach z węglem drzewnym?

Atina.
Czytaj dalej

Dizao Express Naturalna maseczka regenerująco - modelująca Granat i Kolagen - Uwaga podrażnia!

Zachciało mi się czegoś nowego, czegoś w saszetce i fajnie pachnącego, więc kupiłam maseczkę w płachcie Dizao. Nie znam firmy, ale ma naturalny skład, więc kliknęłam ją kiedyś przy okazji zakupów internetowych. Przeleżała trochę w szufladzie, ale w końcu doczekał się swoich pięciu, a raczej dziesięciu minut na moim pyszczku. Nic nie zapowiadało nadchodzącej katastrofy. Płachta była duża z wygodnymi rozcięciami, sięgająca szyi. Nie spadała z twarzy, była mocno nasączona. Resztkami przetarłam jeszcze dekolt, bo szkoda było wyrzucać tyle produktu. Cera po niej wyglądała dobrze, była nawilżona i może trochę bardziej promienna. Nic specjalnego, ale jakiś tam efekt był.


Najgorsze czekało mnie rano! Skóra, szczególnie w okolicy oczu była popuchnięta i zaczerwieniona. Po godzinie opuchlizna się zmniejszyła, natomiast zaczerwienienie się zwiększyło i troszkę dokuczało mi pieczenie. Na moje szczęście w tym nieszczęściu nie było to bardzo uciążliwe, ale wyglądałam okropnie. To nie mógł być inny kosmetyk, bo od tygodni używam sprawdzonych produktów, ostatnie takie uczulenie miałam około dwóch lat temu. Tylko ta maska była nowością w mojej pielęgnacji. Zapewne to wina któregoś z ostatnich składników, bo nie brzmią one mi znajomo, a tym bardziej naturalnie. A myślałam, że już wiem czego unikać;/

Skład:
Aqua, Glycerin, Punica Granatum Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Betula Alba Leaf Extract, Ginkgo Biloba Extract, Xanthan Gum, Ascorbic Acid, Tocopherol, Methylcellulose, Phenoxyethanol, Butyl Benzoate, Ethyl Benzoate, Isopropyl Benzoate, Methyl Benzoate, Parfum.

Nie polecam tej maski nikomu! Nawet osobom, które nie mają wrażliwej cery, bo po co męczyć skórę? Może Twoja cera to znosi, ale po co ją wystawiać na takie drażniące działanie? Przez to z czasem normalna cera, może zamienić się właśnie w wrażliwą.
Ta nieprzyjemność kosztowała mnie 8,49zł. Jeszcze raz nie polecam!

Atina.
Czytaj dalej

Sierpniowe nowości

Nawet nie wiem kiedy zleciał mi ten sierpień. Mam nadzieję, że wrzesień i październik uraczą nas piękną pogodą, a później niech się dzieje co chce, byle wytrwać do wiosny. 
Zakupy w tym miesiącu nie były obfite, bo starałam się jak mogłam, żeby nie przesadzić. Mam tu trochę codziennych niezbędników typu krem do depilacji, dezodorant czy pasta do zębów oraz głównie pielęgnacja twarzy. Skusiłam się też na coś z kolorówki, ale więcej szczegółów znajdziecie w dalszej części notki. 


Duże opakowanie kremu do depilacji Veet. Używam do linii bikini, bo tylko po tego typu kremach nie mam podrażnień ani wrastających włosków.
Pasta do zębów Ecodenta, która jest popularna w ostatnim czasie. Swoją wypatrzyłam w sklepie Holland&Barrett i akurat była na nią spora zniżka. Jest to czarna ekologiczna pasta z węglem drzewnym. Jej zadaniem jest wybielenie zębów. Jeszcze jej nie używałam, więc nie wypowiem się na temat efektów. Kosztuje około 20zł, ale można kupić w promocji za 12 zł. Szukajcie w sklepach internetowych ;)

Skład:
Aqua*, Hydrated Silica*, Glycerin*, Sorbitol*, Bentonite*, Sodium Cocoyl Glutamate*, Titanium Dioxide (Cl 77891), Epigallocatechin Gallate*, Propolis*, Alcohol*, Xantan Gum*, Aroma, Mentha Piperita (Peppermint) Oil*, Limonene, Sodium Saccharin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.

* - 97 % ECOCERT or ingredients of natural origin.


Kolejne zdobycze to olejek z drzewa herbacianego, który kupiłam z myślą o smarowaniu nim wyprysków. W międzyczasie wyczytałam, że można go też dodać do kąpieli lub do szamponu aby zapobiec nadmiernemu przetłuszczeniu włosów.
Wzbogaciłam swoje zapasy o tonizującą mgiełkę do twarzy Essano. Używam jej jak toniku. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką i na razie jestem bardzo zadowolona zarówno z działania, składu jak i zapachu ;)
Po nieudanych testach z naturalnymi dezodorantami wróciłam do Rexony, w Anglii obowiązuje inna nazwa dla tych kosmetyków - Sure.


W walce o piękniejszą cerę dałam się namówić na zakup peelingu kawitacyjnego z funkcją sonoforezy. Jak na razie jestem zadowolona. Peeling świetnie spełnia swoją rolę, natomiast z sonoforezą mam mały problem z doborem odpowiedniego produktu do tego zabiegu. W sieci jest nadal mało informacji na temat tego urządzenia. Początkowo robiłam sonoforezę na mieszankę olei, ale później wyczytałam, że nie wolno stosować żadnych olejów do tego zabiegu. Taka kombinacja grozi poparzeniem lub uszkodzeniem urządzenia. Trochę się wystraszyłam i kupiłam specjalne serum do zabiegu ultradźwiękami z Bielendy Lifting Face Serum, które niestety nie daje takiego efektu jak moja olejowa mieszanka;/ Jeszcze będę kombinować i testować inne specyfiki.


W moje ręce wpadło też serum pod oczy naturalnej marki Lanocreme. Używam go już jakiś czas i nawet jestem zadowolona, ale ma rację bytu tylko w duecie z kremem. 
Ostatnim pielęgnacyjnym łupem jest krem z ochroną przeciwsłoneczną Lancaster SPF50. Niby mam już swojego ulubieńca od Lancome klik, ale ten Lancaster zapowiada się naprawdę dobrze, nie mogłam go nie kupić i nie wypróbować. Na razie jednak czeka grzecznie na swoją kolej. 


Zakupy kolorówki najbardziej mnie cieszą, tym bardziej, że jest to realna potrzeba. Po pudrze Clinique Stay Matte klik przyszedł czas na Mac Blot w zdecydowanie jaśniejszym odcieniu light. Miniaturkę tuszu In Extreme Dimension 3D Black Lash dostałam gratis do zamówienia. 


Których produktów jesteście najbardziej ciekawe?

Atina.
Czytaj dalej