poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Koszyk z zakupami Kwiecień 2018

Nawet nie wiem kiedy zleciał mi ten miesiąc. Na nic nie czekam, żyje z dnia na dzień, a czas jeszcze szybciej mi ucieka. Oby lato trwało trochę dłużej;d Swoją drogą w UK w tym roku wiosna jest wyjątkowo brzydka. W zeszłym roku było zdecydowanie więcej ciepłych i słonecznych dni. 
Co do nowości, to kwiecień obfitował w naturalne produkty. Nadal zachowuje umiar w kosmetycznych zakupach. Czasem chciałabym zaszaleć, ale pudło z zapasami od razu mnie otrzeźwia.


Przede wszystkim kupiłam kilka półproduktów do zrobienia balsamów w kostce. Zaopatrzyłam się w wosk pszczeli, masło shea, masło mango, olej arganowy, witaminę E i olejek eteryczny z paczuli. Znowu będę tworzyła własne kosmetyki ;)

Kolejne nowości pochodzą ze sklepu e-fiore. Miałam okazję zrobić niewielkie zakupy w Polsce i wybór padł na olejek z opuncji figowej, który podobno jest najlepszym i najdroższym olejem na świecie. Zobaczymy jak się spisze u mnie. Gratis dostałam balsam krojony z bloka w wersji kokosowej. Dziewczyny jak on pachnie! Jak dla mnie jest to najpiękniejszy kosmetyczny kokos. Słodki, śmietankowy i jadalny kokosik. Na razie polecam dla samego zapachu;d

W TKMaxx'ie upolowałam fajne złuszczające mydło Heyland&Whittle oraz kwiatową wodę do demakijażu francuskiej firmy Eudoxia. Zawiera ona liposom Lys de Fontanalba, wyciąg z wody różanej, ekstrakt z niebieskich irysów i migdałów. Zapowiada się naprawdę dobrze. Kosztował 5 funtów, a cena producenta to 29 euro. 

Kupiłam kolejny antyperspirant naturalny. Tym razem testuje rumiankowy Dr.Organic, który jak na razie jest taki sobie. Wypadł lepiej niż wszystkie moje naturalne dezodoranty jakie miałam do tej pory. Pisałam o nich tu. W chłodne dni spisywał się dobrze, lecz gdy przyszły upały, to zaczęły się problemy. 

Ostatnią zdobyczą kwietnia jest naturalny korektor pod oczy Fruit Pigmented od 100% Pure. Postanowiłam zainwestować jeszcze w ten jeden produkt i jeśli okaże się niewypałem to więcej nie kupię żadnego korektora pod oczy. Drogeryjne zazwyczaj tylko pogarszały stan mojej skóry (wysuszały, obciążały i właziły w zmarszczki). Zdecydowanie wolałam już nic nie nakładać na krem pod oczy. Ten korektor ma świetny, naturalny skład i jeśli tylko nałoży się go w odpowiedniej ilości to wygląda świetnie! Ja ciągle jeszcze uczę się jego aplikacji. Za jakiś czas na pewno o nim napisze osobną notkę. 

Co Was najbardziej zainteresowało z moich kwietniowych zakupów?

Atina.

czwartek, 26 kwietnia 2018

Lierac Tonique Eclat Rozświetlający tonik witaminowy

Delikatny tonik o cytrusowym zapachu. Formuła bez dodatku alkoholu. Jego formuła została wzbogacona w ekstrakty o właściwościach energetyzujących, rozświetlających i spowalniających proces starzenia.
Kompleks Ecoskin złożony z probiotyków (Lactobacillus casei i Lactobacillus acidophilus )oraz ekstrakt z yakon pomaga przywrócić równowagę naturalnej eko flory skóry oraz stymuluje jej mechanizmy obronne.
Ekstrakty z maku i czerwonej pomarańczy dodają skórze energii, wygładzają i nawilżają.

Pojemność: 200ml
Cena: 50zł
Sklep: internet, TKMaxx
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Bardzo przyjemne i energetyczne cytrusy zamknięto w tej pomarańczowej butelce z pompką. Produkt ten pokochałam już za sam zapach, który uwielbiam zarówno podczas porannej jak i wieczornej pielęgnacji twarzy. Poza tym nie mogę się jakoś specjalnie do niego przyczepić. Odświeża, tonizuje i lekko nawilża, czyli robi to co każdy tonik powinien. Do tego nie podrażnia i ma całkiem przyjemny skład. A w nim takie dobroci jak sok z pomarańczy, wyciąg z płatków maku polnego, kwas mlekowy, sok z korzenia Yaconu, wyciąg z fermentacji bakterii Lactobacillus i pantenol. 

Skład:
Water/Aqua, Glycerin, Poloxamer 184, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Juice, Sucrose Laurate, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Papaver Rhoeas Petal Extract, Sorbitol, Lactic Acid, Polymnia Sonchifolia Root Juice, Sucrose Dilaurate, Maltodextrin, Lactobacillus Ferment, Panthenol, Citric Acid, PCA, Sodium Benzoate, Propylene Glycol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Sucrose Trilaurate, Glycolic Acid, Malic Acid, Fragrance (Parfum), Sodium Salicylate, Pyruvic Acid, Tartaric Acid, Sodium Hydroxide, Potassium Sorbate.

Tonik przyjemnie pobudza do życia, lekko rozjaśnia i rozświetla cerę. Niestety nie należy on do najtańszych, więc warto polować na niego w dobrych promocjach, np. w TKMaxx'ie. Gdybym wiedziała, że moja skóra i nos tak bardzo polubią się z tym kosmetykiem, to pewnie kupiłabym więcej butelek na zapas. 

Znacie tonik witaminowy Lierac? Lubicie ich kosmetyki? Możecie coś ciekawego od nich polecić?

Atina.



niedziela, 22 kwietnia 2018

Lancaster Skin Therapy Day Shield UV-Pollution SPF50 PA+++ Ochronny krem na dzień SPF50

Krem ten wzięłam całkowicie w ciemno. Nie wiedziałam nic o marce i o jej produktach. Opakowanie wydało mi się profesjonalne i cena też;d. Zapłaciłam 11 funtów zamiast 25-ciu. Tubka jest ładna, wygodna (z pompką) i niestety mała (30ml). Nadzieje miałam wielkie, a krem okazał się słaby. Ma jedną małą i jedną dużą wadę o których przeczytacie w dalszej części notki.


Pierwsze niewielkie rozczarowanie pojawiło się już po pierwszym użyciu. Błysk był jak na moje wymagania za duży. Nie powiem, żeby było tragicznie, ale jestem na etapie poszukiwanie czegoś nie zwiększającego wydzielania sebum i każda nadwyżka jest odbierana przeze mnie negatywnie. Następną i największą wadą jest to, że się wałkuje. Muszę go nakładać bardzo cienką warstwą, żeby tego uniknąć. A jak wiadomo filtrów nie powinno się kłaść zbyt cienko. W ciągu dnia potrafi mi zejść z niektórych miejsc. Wygląda to nieestetyczne, a w słoneczny dzień może być również niebezpieczne dla mojej jasnej cery.
Poza tym krem jest bezzapachowy, niekomedogenny, nie bieli skóry i nie podrażnia. 
Ważność:18 miesięcy od otwarcia.




Jestem zdecydowanie na nie! Nie kupię tego produktu więcej i pewnie też nie będę chciała sięgać po inne kosmetyki Lancaster. Może niesłusznie, ale się zraziłam. 

Znacie ten krem przeciwsłoneczny? Jaka jest Wasza opinia na jego temat?

Edycja (12.05.2018):
Muszę przeprosić Was i producenta za pochopną recenzję. Pod koniec opakowania okazało się, że to całe wałkowanie spowodowane jest przez serum, które nakładałam pod krem z filtrem. Podczas używania tego kremu używałam dwóch różnych ser i każde z nich powodowało wałkowanie. Odkryłam to dopiero gdy zmieniłam krem z filtrem i okazało się, że nadal mam ten sam problem. Na szczęście miałam jeszcze resztki kremu Lancaster i użyłam go kilka razy bez żadnego serum. Okazało się, że na czystej skórze spisuje się zupełnie inaczej. Żałuje, że tyle czasu męczyłam się z jego aplikacją. Kilka końcowych użyć było bardzo przyjemne i komfortowe. 
Zmieniłam zdanie o firmie i dam jej jeszcze szansę przy następnych okazyjnych zakupach w TKMaxx'ie. 
Sera, które nie współpracują z filtrami to Zatik Organiczny Lotion do twarzy Marakuja i Kakao oraz The Ordinary Serum z kwasem hialuronowym 2% + B5


Atina.

środa, 18 kwietnia 2018

Powrót pustaków plus jeden koszmarek

Postanowiłam wrócić do pokazywania pustych opakowań, ale tylko tych, które nie zdążyłam zrecenzować na blogu. Od czasu do czasu będą się tu pojawiać kosmetyki, które zużyłam, ale jakoś nie chciało mi się o nich pisać osobnych notek oraz te które są bublami i po kilku użyciach wylądowały w koszu (teraz będą lądować w specjalnej szufladzie, gdzie będą czekać na wspólną fotkę ;d)


Zaczynam od lewej, czyli od największej butli (600ml) z wodą różaną. Jest to woda wymieszana z esencją różaną. Nie jest tak dobra jak prawdziwy hydrolat różany, ale i tak jest lepsza niż niejeden drogeryjny tonik. Do tego typu wód mam stały i tani dostęp, więc pewnie będą się one u mnie często pojawiały. Używam jej jako toniku i jako mgiełki do twarzy przed nałożeniem pielęgnacji. Zdecydowanie polepsza działanie olejów czy kosmetyków na bazie kwasu hialuronowego. 

Druga, również całkiem spora butla (500ml) to płyn micelarny Sanoma Naturals Vitamin C, który określiłabym na taki sobie. Nie wyróżniał się niczym specjalnym, a myślałam, że będzie taki super hiper. W miarę dobrze zmywał makijaż, a pielęgnacyjne wypada bardzo przeciętnie. Kupiłam go w TKMaxx'ie za 1/3 ceny. 

Skład:
Water (aqua), propanediol, sorbitan oleate decylglucoside crosspolymer, sodium ascorbyl phosphate (Vitamin C), Caellia sinensis (Green Tea) leaf extract, aloe barbadensis leaf extract, phytic acid, sodium hydroxide, gluconolactone, sodium benzoate

Kolejnym produktem jest tusz do rzęs, a dokładnie miniatura Benefit They're Real! Mam ją z brytyjskiej gazety i powiem Wam, że nie żałuję zakupu (4funty). Standardowy rozmiar to koszt 18-20 funtów i jak dla mnie to trochę drogo. Dużo taniej mogę mieć równie dobrego L'Oreal'a klik, klik.
Wracając do They're Real! to polubiłam ją za niesklejanie rzęs, nierozmazywanie się, porządny efekt na rzęsach i super wydajność. Nie dziwię się, że zbiera tak pozytywne opinie. Muszę wspomnieć, że pierwsze kilka użyć było tragiczne i myślałam, że się nie polubimy, ale później było już tylko lepiej. 
Na minus zasługuje opakowanie z którego pościerały się napisy, ale może pełnowymiarowe opakowanie jest lepszej jakości. 

Ostatni kosmetyk z dzisiejszej notki to również tusz do rzęs, tyle, że mineralnej firmy bellapierre Volumizing Mascara, który według mnie jest bublem. Moje rzęsy po próbie umalowania ich tym dziadostwem są praktycznie takie same jak przed malowaniem ;d Robiłam kilka podejść i w końcu się poddałam. Tusz leci do kosza!

Skład:
Aqua, Copernicia Cerifera Wax, PVP, Stearic Acid, Cyclomethicone, Cera Alba, Triethanolamine, Tocopheryl Acetate, Phenoxyethanol, Iron Oxide.

Znacie te produkty? Jaka jest Wasza opinia na ich temat?

Atina.

sobota, 14 kwietnia 2018

Cztery naturalne dezodoranty, które NIE działają!

Jak wiadomo dezodoranty z aluminium są niezdrowe, dlatego warto je zamienić na naturalne. Do tej pory nie udało mi się znaleźć nic co warto byłoby Wam polecić czy też kupić ponownie. Za to trafiłam na produkty tak złe, że nawet nigdy ich do końca nie zużyłam. Były tak kiepskie, że szybko lądowały w koszu lub u mojego partnera, który dzielnie je stosował, ale też na nie narzekał.




Crystal Dezodorant w kamieniu
Przez pierwsze kilka dni wydawało mi się, że działa, Niestety później było tylko gorzej. W dodatku nie podobało mi się, że trzeba go zwilżać wodą przed użyciem.
25zł/125g

Skład:
100% ałun (kryształ soli wulkanicznej)

Lavera Sensitiv
O tym dezodorancie pisałam już kiedyś na blogu, ale chciałam wszystkie niewypały umieścić w jednej notce. Może jak przyjrzymy się bliżej wszystkim składom to da się wyłapać co poszło nie tak i dlaczego te produkty nie działają? Tu możecie przeczytać jego recenzje klik
50ml/26zł

Skład:
Water (Aqua), Alcohol*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Triethyl Citrate, Sodium Lactate, Fragrance (Parfum)**, Zinc PCA, Zinc Ricinoleate, Oryza Sativa (Rice) Extract*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) () Water*, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Water*, Glycerin, Xanthan Gum, Potassium Cetyl Phosphate, Sodium Cetearyl Sulfate, Dipotassium Glycyrrhizate, Hydrogenated Lecithin, Limonene**, Linalool**, Citronellol**, Citral**, Geraniol**, Benzyl Benzoate**


NatureLove Lemongrass
To mój najnowszy nabytek, który również jak ałun początkowo dobrze sobie radził aż któregoś dnia poczułam nieprzyjemny zapach na koszulce. A wspomnę, że od dezodorantu nie tyle oczekuje zahamowania wydzielania potu co zniwelowania przykrego zapachu. Niestety tym razem też się zawiodłam;/ Podobała mi się za to forma sztyftu, który się nie kleił i pielęgnował skórę pod pachami.
75ml/10 funtów (w TKMaxx'ie kupiłam za połowę tej ceny)

Skład:
Propylene Glycol, Water, Sodium Stearate, Stearci Acid, Cymbopogon Schoenanthus (Lemongrass) Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Humulus Lupulus (Hops) Extract, Hamamelis Virgiana (Witch Hazel) Extract, Coriandrum Sativum (Coriander) Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract

Tisserand 
Niestety nie pamiętam jaki miałam konkretnie zapach, chyba lawendę, ale nie jestem pewna. Produkt jednak ten tak źle działał, że nawet nie zdążyłam zrobić mu zdjęcia i szybko wylądował w koszu. Nie dość, że nie chronił to jeszcze wywołał suchość i swędzenie pod pachami. Nigdy więcej!

Skład lawendowej wersji:
Aqua (Water), Triethyl Citrate, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Myristyl Myristate, Phenoxyethanol, Lavandula HybridaGrosso (Lavandin) Herb Oil, Xanthan Gum, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Linalool*, Ethylhexylglycerin, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Citric Acid, Parfum (Fragrance), Mentha Piperita(Peppermint) Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Limonene*, Geraniol*. *Naturally occurring within essential oils.

Nie pozostało mi nic innego jak poszukiwać dalej! Właśnie na dniach będę testować deo Dr.Organic, a następnie pewnie sięgnę po kolejne marki. Dużo dobrego czytałam o produktach Shmidt's, które pewnie prędzej czy później wpadną w moje łapki. 

A Wy znalazłyście już swój idealny dezodorant naturalny? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się ze mną swoimi pewniakami;)))

Atina.

wtorek, 10 kwietnia 2018

Lanoline Manuka Honey Age-Defying Eye Cream Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Miód manuka

W skład serii z miodem manuka wchodzi jeszcze krem do twarzy o którym pisałam Wam tu. Obydwa kosmetyki są niedrogie (w TKMaxx'ie około 5-6 funtów) i niestety nie do końca tak dobre jak oczekiwałam. Miód manuka kojarzył mi się bardzo odżywczo, a otrzymałam kolejny lekki krem, który wchłania się błyskawicznie do matu. Ja lubię jak krem pod oczy zostawia lekko tłustą warstewkę, wtedy moja skóra jest dobrze nawilżona przez cały dzień. 


Krem na moje nieszczęście ma dużą pojemność jak na krem pod oczy (30ml). Przy tym jest jeszcze bardzo wydajny. Mam wrażenie, że nigdy go nie zużyje, a na pewno nie przez kilka kolejnych miesięcy. Używam go razem z serum pod oczy The Ordinary klik i do tego na koniec nakładam krem z filtrem, który zapewnia mi tą lubianą przeze mnie całodniową tłustość. Bez tych dodatkowych kosmetyków nie wyobrażam sobie stosowania tego specyfiku pod oczy od Lanoline. Ciężko mi powiedzieć cokolwiek o jego właściwościach pielęgnacyjnych ponieważ zawsze wzmacniam jego działanie innymi produktami. Na pewno nie podrażnia i nie uczula. Nadaje się pod korektor i ładnie pachnie migdałami. 

W składzie oprócz miodu manuka znajdziemy jeszcze olej ze słodkich migdałów, olej z nasion kiwi i witaminę E. Całość jednak jest naprawdę bardzo lekka i moim zdaniem sprawdzi się tylko u młodych dziewczyn, które jeszcze nie mają zmarszczek. Dziwne, że producent nazwał ten krem przeciwzmarszczkowym!

Skład: 
Aqua, Sweet Almond Oil, Glycerine, Cetearyl alcohol, Cetyl Alcohol, Active Manuka Honey, Stearic Acid, Glyceryl stearate, Triethanolamine, Sodium PCA, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid , Kiwi Fruit Seed Oil, PEG-20 stearate, Tocopheryl acetate.


Znacie kosmetyki firmy Lanoline? Który z ich produktów mogłybyście mi polecić?

Atina.

piątek, 6 kwietnia 2018

The Ordinary Granactive Retinoid 5% in Squalane Serum z 5% retinoidem w skwalenie

Bezwodny roztwór zawierający 5% retinoidu, który działa  przeciwzmarszczkowo, wygładza drobne linie, poprawia napięcie i elastyczność skóry oraz naprawia zniszczenia posłoneczne.

Działanie produktu:
  • wygładza i redukuje drobne zmarszczki,
  • poprawa struktury i gęstości naskórka,
  • niweluje objawy fotostarzenia skóry,
  • rozjaśnienia przebarwienia posłoneczne, hormonalne i blizny potrądzikowe,
  • poprawia nawilżenie skóry,
  • zmniejsza widoczność naczynek i cienie pod oczami,
  • zwiększenie jędrności i elastyczności skóry,
  • zwęża pory skóry i pomaga regulować produkcję łoju.

Pojemność: 30ml
Cena: 64zł
Sklep: internet
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Serum to jest moim drugim produktem zawierającym w składzie retinoid. Mój pierwszy tego typu kosmetyk był również z The Ordinary i pisałam o nim tu. Zaczynałam od najdelikatniejszego stężenia, bo nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z retinoidami i bałam się podrażnienia. Na szczęście w obu przypadkach nie doświadczyłam żadnych negatywnych skutków. Nie wiem czy te produkty są jednak bardzo delikatne czy może moja cera jest odporna na tego typu składniki? Tak czy siak jestem zadowolona i na przyszłą zimę będę chciała spróbować czegoś z retinolem. Ciekawa jestem czy będę widziała różnicę w działaniu pomiędzy retinoidem a retinolem. 

W serum z dzisiejszej notki bardzo podoba mi się, że retinoid jest w skwalenie. Dzięki temu moja wieczorna pielęgnacja cery zyskuje porządne nawilżenie. Oprócz tych dwóch składników znajdziemy tu jeszcze ekstrakt z pomidora i olej jojoba. Ogólnie kosmetyk ten w widoczny sposób poprawił wygląd mojej cery. Po pierwszych aplikacjach zauważyłam duże rozjaśnienie cery, mocne nawilżenie, delikatne zwężenie porów i lekkie rozjaśnienie mojego posłonecznego przebarwienia na czole, które ciągle nie chce zniknąć całkowicie. Początkowo używałam go codziennie wieczorem przez około 2 miesiące. Teraz stosuje go co drugi wieczór. Za chwilę wykoncze opakowanie, które było naprawdę wydajne. Dużo wydajniejsze od serum o którym wspomniałam na początku tej notki. 

Warto wspomnieć, że serum ma postać olejową i jest dosyć tłuste. Mi to nie przeszkadza, bo ja i tak zawsze używam olejów do wieczornej pielęgnacji twarzy. Produkt nie zapycha i nie podrażnia, chociaż producent ostrzega, że mogą wystąpić podrażnienia skóry. Podczas stosowania retinoidów zawsze na dzień stosuje krem z wysokim filtrem przeciwsłonecznym SPF50.

Skład:
Squalane, C12-15 Alkyl Benzoate, Bisabolol, Dimethyl Isosorbide, Hydroxypinacolone Retinoate, Solanum Lycopersicum (Tomato) Fruit Extract, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil


Ogólnie jestem zadowolona z działania tego serum. Myślę, że w dużej mierze poprawiło ono wygląd  moich okolic oczu. Pozbyłam się praktycznie całkowicie delikatnych kurzych łapek. Niestety niewiele zdziałało ono na moje bruzdy wargowo - nosowe. Z tego względu jak i ze względu na dalsze rozjaśnianie mojego przebarwienia na czole następnym razem sięgnę po retinol.

Znacie ten produkt? Stosujecie w swojej pielęgnacji retinoid lub retinol?

Atina.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Koszyk z zakupami Marzec 2018

Cały czas pilnuje się i ograniczam zakupy tylko do niezbędnego minimum. O dziwo nie jest aż tak trudno jak przypuszczałam. Kupuje tylko to co naprawdę potrzebuje lub coś co bardzo chciałabym mieć, a akurat trafiłam na promocje. W marcowym koszyku znalazło się tylko sześć pozycji, czyli nieźle ;)))


Przez długi czas swojego życia uważałam, że pędzel typu wachlarz jest mi zbędny, ba nawet nie wiedziałam do czego miałabym go używać. Nadszedł w końcu ten dzień gdy zapragnęłam go mieć. Tak o to wpadł w moje łapki duży, puchaty pędzel Olivia Layne. Bardzo lubię bambusowy design w pędzlach. Tym modelem nakładam rozświetlacz na kości policzkowe. Jak dla mnie taki wachlarzowy pędzel jest do tego idealny.


Kolejny zakup to wybielająca pasta do zębów Dr.Organic z aloesem. Jeszcze jej nie używałam, więc nic nie mogę o niej napisać. Jeśli chciałybyście przeczytać na blogu recenzje past naturalnych dajcie znać, a postaram się za jakiś czas napisać coś więcej o swojej przygodzie z takowymi.


Następny zakup to krem z wysokim filtrem przeciwsłonecznym od Vichy. Jest to nowość Ideal Soleil SPF50 w wersji anti-age. Wzięłam z ciekawości. Mam nadzieję, że się sprawdzi. To jest mój pierwszy krem z filtrem od Vichy, więc zupełnie nie wiem czego się spodziewać.


Ananasowe gumki invisibobble pochodzą z TKMaxx'a. Uwielbiam ten rodzaj gumek. Te są moim trzecim wyborem. Nie ukrywam, że na mój zakup duży wpływ miała ta przywieszka w kształcie ananasa ;d Jest ona przyczepiona tylko do jednej sprężynki.


Puder w kompakcie Collection Lasting Perfection był moim wyborem z pośród wielu innych niskopółkowców. Postawiłam sobie za cel znalezienie czegoś dobrego, a taniego. Zależało mi na właściwościach matujących, jasnym odcieniu i opakowaniu z lusterkiem. A i jeszcze na składzie, nie chciałam aby zawierał parafinę. W taki o to sposób trafiłam na ten puder. Znacie może tego gagatka?


Ostatnim zakupem marca jest kolejny puder. Tym razem jest to biały, sypany Make Up For Ever HD. Upolowałam go w TKMaxx'ie. Używam go już od kilku dni i na razie jest całkiem w porządku. Dziwne ma opakowanie, ale to pokaże Wam przy okazji recenzji.


Co myślicie o moich marcowych zdobyczach? Zainteresowało Was coś szczególnie?


Pozdrawiam świątecznie
Atina.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.