L'Oreal Paris Volume Million Lashes Koci tusz do rzęs Feline

Maskara L’Oreal Paris Volume Million Lashes Feline posiada wyprofilowaną szczoteczkę Millionizer, która nadaje rzęsom objętość i podkręcenie, aż po same końce.
Błyszcząca formuła z drogocennymi olejkami: arganowym, kameliowym i z kwiatu lotosu nadaje rzęsom zmysłową objętość.

Pojemność: 9ml
Cena: od 35zł
Sklep: drogerie internetowe i stacjonarne
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Zacznę od tego, że L'Oreal coraz częściej pozytywnie mnie zaskakuje. W ostatnim czasie odkryłam kilka naprawdę fajnych produktów tej marki i mam ochotę na więcej;) Przed maskarą Feline używałam So Couture /recenzja/, którą bardzo, ale to bardzo polubiłam. Dziś ciężko mi powiedzieć, który z tych tuszów wypada lepiej. Obydwa wydają mi się podobne, w sensie dają równie dobry efekt na moich rzęsach. 

 

Maskara Feline nie wymaga dużo pracy, wystarczy raz przejechać szczoteczką po wszystkich rzęsach i już mamy pięknie podkreślone oko. Tusz lekko pogrubia, trochę lepiej wydłuża i nie skleja rzęs. Idealnie maluje każdą rzęsę. Nie ma mowy o obsypywaniu czy rozmazywaniu się tuszu w ciągu całego dnia. Jak dla mnie szczoteczka jest mega wygodna. Łatwo mi się nią operuje.

Warto jeszcze wspomnieć, że tusz nie wysycha zbyt szybko. Na długo zachowuje swoją świeżość i nawet po trzech miesiącach od otwarcia wciąż jest mokry. Dla mnie jest to ogromny plus. Bardzo nie lubię jak maskara wysycha po 2-3 tygodniach od otwarcia.

Jedyny minus to to, że przy jego zmywaniu muszę poświęcić więcej czasu na demakijaż oczu, ale to się tyczy większości tuszy dających mocniejszy efekt od naturalnego.


Jak dla mnie Feline jest naprawdę dobrym tuszem. Mogę i w sumie noszę go na większe jak i mniejsze wyjścia;))) Warto wydać te kilkanaście złotych więcej i cieszyć się dobrym efektem przez długi czas. 
Polecam Wam zarówno Feline jak i So Couture!

Znacie tusze od L'Oreala? Co myślicie o efekcie jaki dał tusz Feline na moich rzęsach? 


Atina.

46 komentarzy :

  1. W tym roku chcę je poznać :) Feline jak i So Couture :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra decyzja! mam nadzieję, że będziesz równie zadowolona co i ja :)

      Usuń
  2. ja zwykle siegam po te tańsze tusze bo jestem z nich zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tych tańszych używam wtedy gdy mi nie zależy na lepszym podkreśleniu oka, ale jednak nie chce wychodzić bez tuszu. te tańsze zazwyczaj dają delikatniejszy efekt, choć oczywiście trafiają się wyjątki!swojego czasu bardzo sobie chwaliłam tusz z Essence, bodajże I love Extreme, może kiedyś jeszcze do niego wrócę;)

      Usuń
  3. Polubiłam go, tylko nieco ciężko mi go zmywać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładny efekt, ja teraz używam So Couture i też jestem bardzo zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie te dwie maskary są najlepsze!

      Usuń
  5. Nie miałam tego tuszu jeszcze, ale słyszałam o nim dużo dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale masz ładnie podkręcone rzęsy, używasz zalotki?

    Co do tuszu to jeszcze go nie miałam, ale strasznie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje:) nie używam zalotki, choć zawsze myślę o tym, żeby jej używać;d

      Usuń
  7. Lubie tusze Loreala, mam z tej serii tusz So Couture, a Feline był reklamowy non stop kiedy byłam w Polsce tylko, że ja nie przepadam za wygiętymi szczoteczkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie jestem zwolenniczką wygiętych szczoteczek, ale Feline jest mała i jakoś mi to w ogóle nie przeszkadza.

      Usuń
  8. dla mnie jest super, najlepszy z całej gamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jakoś nie mogę się zdecydować, która jest lepsza. na pewno czerwona wypada słabiej od Feline i So Couture.

      Usuń
  9. O ile o so couture słyszałam mnóstwo pozytywnych opinii, tak feline budzi różne odczucia w blogosferze :) Co nie zmienia faktu, że obie maskary chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a coś czytałam o tych negatywnych odczuciach, ale ja ich nie podzielam;)

      Usuń
  10. Ładny efekt :) Ja mam zamiar wypróbować wersję So Couture, a kiedys może skuszę się i na ten Feline, zobaczymy... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam mascary Volume Million Lashes. I L'Oreal też ostatnio często mnie pozytywnie zaskakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co fajnego odkryłaś? może coś polecisz?:)

      Usuń
  12. Szczoteczka jak najbardziej w moim stylu, ale nie przepadam za tą marką ze względu na to, że testują kosmetyki na zwierzętach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiem, coś kiedyś czytałam na ten temat;/ teraz mi przypominałaś i mój entuzjazm trochę opadł... czemu oni nic z tym nie zrobią?

      Usuń
  13. tusze L'Oreal należą do moich ulubionych z tych dostępnych w drogeriach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie przepadam za takimi szczoteczkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta jest mała i tak bardzo nie czuć tego wygięcia, chociaż przy pierwszym użyciu coś mi tam przeszkadzało;d

      Usuń
  15. Czym zrobiłaś kreskę, bo uwielbiam fiolety na powiekach. To kredka, eyeliner czy jeszcze coś innego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kredką Sephora Jumbo nr 15 purple, pokazywałam ją już kiedyś na blogu http://kosmetykiatiny.blogspot.co.uk/2012/06/sephora-wodoodporny-jumbo-liner-12h.html
      Jest bardzo trwała i wydajna! Ja też uwielbiam fiolety na powiekach;)))

      Usuń
  16. Tusz jest bardzo trwały, nie osypuje sie i fantastycznie pachnie. Jedynie szczoteczka nie przypadła mi do gustu, wiec zamienilam ja z inna tez z serii million lashes.

    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie: http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oferta L'Oreala jest tak szeroka, że każdy znajdzie dla siebie odpowiednią szczoteczkę;)

      Usuń

Bardzo lubię komentarze i staram się na każdy odpowiadać:)
Dziękuje;*