Majowe nowości

Z tego co pamiętam miałam przystopować z zakupami kosmetycznymi! Nawet nie wiem kiedy uzbierała mi się tak spora gromadka. W czerwcu planuje zakup tylko kilku najpotrzebniejszych drobiazgów typu dezodorant, tonik, krem do depilacji, itp. No i oczywiście pudełko You Beauty Box. Majowy box możecie podejrzeć tu.


Najpotrzebniejszy zakup w tym miesiącu to farba do włosów. Wzięłam dwie, bo tak wychodziło taniej;d Nadal jestem wierna L'Oreal Paris Recital Preference w odcieniu nr 9.1 Viking /recenzja/, ale myślę, że następnym razem wybiorę coś innego! Mam ochotę wypróbować inny odcień, ale jeszcze sama nie wiem jaka to będzie marka i seria.


Pozostając w temacie włosowym, to udało mi się zakupić ciekawe kosmetyki w TKMaxx. Szampon wzmacniający Mogador bez parabenów i SLS-ów  oraz odżywkę głęboko odbudowującą Argan+, którą można dostać w regularnej sprzedaży w sklepie White Ross. W TKMaxx trafiłam też na cudowne, naturalne, migdałowe mydło Plantlife.


W drogerii Boots zakupiłam kosmetyki Soltan z filtrem przeciwsłonecznym. Zdecydowałam się na krem do twarzy SPF 50 (5 funtów) i spray do ciała SPF 30 w wersji podróżnej. Jeśli krem do twarzy się nie sprawdzi będę musiała poszukać czegoś aptecznego, ale czytałam o nim dużo pozytywnych opinii także jestem dobrej myśli.


Postanowiłam też wypróbować peeling do ciała Original Source w wersji Blood Orange. Musicie wiedzieć, że w UK nie ma zbyt dużego wyboru wśród peelingów do ciała.


W Superdrug capnęłam kosmetyki Simple: tonik do twarzy i preparat na wypryski. Tonik jest całkiem w porządku, a preparat taki sobie. Jak będę w Polsce to chyba muszę się zaopatrzyć w papkę Jadwigi. Z tego co pamiętam to to był najskuteczniejszy preparat do walki z trądzikiem.


Dopadła mnie też mania żelowania brwi. W tym miesiącu zakupiłam aż dwa: Sleek Brow Perfector i Rimmel Brow This Way. Jeden okazał się kiepski, więc od razu poleciałam po drugi. O tym pierwszym niebawem napisze na blogu. Obydwa są bezbarwne.


No i ostatni nabytek do krem pod oczy Mizon ze śluzem ślimaka. Kliknęłam wersje w tubce, która ma mniejszą pojemność i jest tańsza od tej w słoiczku. Sprzedawca z eBay'a się postarał i dorzucił mi kilka próbek;)


A i kupiłam już drugie opakowanie podkładu mineralnego Neauty, ale odbiorę go dopiero w sierpniu. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii o nim to zapraszam do tej notki. Zdecydowałam się na ten sam odcień.

Co Was najbardziej interesuje? O czym chcecie poczytać na blogu?


Atina.

15 komentarzy :

  1. Nie wiedziałam, że Original Source ma w ofercie peelingi :D Może w PL ich nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w sumie też byłam zaskoczona w sklepie, ale nie znam dobrze oferty OS.

      Usuń
  2. Najbardziej zaciekawił mnie peeling OS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie, ciekawe czy są albo czy będą dostępne w Polsce...

      Usuń
    2. Była jeszcze druga wersja fioletowa, ale nie pamiętam jaki zapach.

      Usuń
  3. peeling z OS? Jestem mega ciekawa! Swojego czasu używałam tylko tych żeli pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez do tej pory używałam tylko żeli ;)

      Usuń
  4. ciekawe produkty, nigdy ich nie uzywalam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne nabytki :) Z tego co pamiętam też miałam przystopować z zakupami kosmetycznymi... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja sobie obiecałam poprawę w tej sprawie ;))

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Jak na ograniczenie zakupów kosmetycznych to rzeczywiście sporo ;d

      Usuń

Bardzo lubię komentarze i staram się na każdy odpowiadać:)
Dziękuje;*