Kwietniowe nowości: Elizabeth Arden, Garnier, Benefit, Elemis, Essence i inne

Kwiecień plecień, bo przeplata, trochę kolorówki, więcej pielęgnacji. Tak to właśnie u mnie bywa, więcej pielęgnacji się zużywa, to i więcej jej kupuje. Kolorówka bardzo wolno mi schodzi, więc staram się w ogóle ni patrzeć w jej stronę.


W TKMaxx'ie wypatrzyłam szampon firmy Faith in Nature w wersji z kiwi. Po zachwytach nad różanym myjadłem klik musiałam kupić ich kolejny produkt. Na razie powędrował do pudełka z zapasami, ale jak tylko się za niego wezmę to na pewno podzielę się z Wami swoimi wrażeniami na blogu. Odżywka Garnier Waniliowe mleczko i Papaja zainteresowała mnie ze względu na zapach, niską cenę (5zł) i trochę mniejszą pojemność niż standardowe opakowania (200ml). Pomyślałam, że mogłabym ją zabrać ze sobą na dłuższy urlop.


Woda toaletowa Elizabeth Arden Green Tea Cherry Blossom to kolejny łup z TKMaxx'a. Muszę przyznać, że to mój ulubiony sklep jeśli chodzi o kosmetyki. Czasem kupuje tam też buty, torebki, drobiazgi do domu, małe AGD, ale dział kosmetyczny jest moim najulubieńszym! Jeżdżę tam średnio raz na dwa tygodnie, na rowerze i tłumaczę sobie, że mam dzięki temu trochę ruchu ;d Wracając do wody to kupiłam ją z myślą o letnich dniach. Flakon o pojemności 100ml kosztował niecałe 8 funtów.


Znowu Garnier. Tym razem jest to płyn do demakijażu oczu Fresh Eye. Zawsze chciałam go wypróbować, więc gdy go zobaczyłam na sklepowej półce to długo się nie zastanawiałam nad nim, tym bardziej, że nie mam żadnych zapasów w tej kategorii. Jestem z niego zadowolona. Nie podrażnia delikatnej skóry wokół oczu i w miarę dobrze radzi sobie ze zmywaniem tuszu do rzęs, chociaż mógłby robić to lepiej.


Będę nudna, ale to kawowe mydło z Bali wraz z drewnianą mydelniczką to też łup z TKMaxx'a. Najbardziej skusiła mnie właśnie ta bambusowa mydelniczka. Jako fanka mydeł musze mieć gdzie je trzymać. W mojej łazience znajdziecie zawsze trzy mydła. Jedno do mycia dłoni (zazwyczaj jest to Dove), jedno do mycia twarzy, które musi być w 100% naturalne i jedno do kąpieli. To ostatnie może nie być super naturalne, ale nie może być też pełne chemii. Może być takie pół na pół, ale musi ładnie pachnieć! Poniższy zestaw kosztował 20zł.


Kolejne zdobycze pochodzą z brytyjskich czasopism. Krem Elemis już kiedyś miałam i był świetny, dlatego postanowiłam jeszcze raz go poużywać by być może w przyszłości zdecydować  się w końcu na pełnowymiarowe opakowanie. W TKMaxx'ie widziałam ten krem w promocji za około 44 funty. Miniaturka z gazetą kosztowała mnie 4 funty. Druga zdobycz to tusz do rzęs they're Real! firmy Benefit. Już dawno za mną chodził, więc jak tylko nadarzyła się okazja to capnęłam jeden dla siebie. Jego koszt to też 4 funty.


Kolejny zakup to uzupełnienie mojej codziennej rutyny makijażowej. Cielisty cień Essence nr 14 chilli vanilli będzie zapewne codziennie gościł na mojej powiece.


I ostatni niekosmetyczny zakup to czerwone gumki Invisibobble, które uwielbiam! Świetnie trzymają włosy, nie niszczą ich i nie zostawiają na nich śladu odciśnięcia. Idealnie sprawdzają się w robieniu ala koczka, takiego podwiniętego kucyka. Polecam spróbować! Ja teraz poluje na takie w odcieniu nude.


Jak zawsze jestem zadowolona i gotowa na kolejne zakupy :)

Co Was najbardziej zainteresowało? O czym chcecie poczytać na blogu?

Atina.

4 komentarze :

  1. Ma te gumki do włosów i jestem mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piąteczka ;) ja używam tylko tych ;)))

      Usuń
  2. fajne nowości, ciekawi mnie zapach wody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo rzeski i lekki, idealny na lato. Czuć w nim kwiat wiśni i zielona herbatę.

      Usuń

Bardzo lubię komentarze i staram się na każdy odpowiadać:)
Dziękuje;*