Lipcowe nowości z Polski, Niemiec i Włoch

Z wakacji zawsze przywożę sobie magnesy na lodówkę i kosmetyki. W tym roku nie poszalałam i przywiozłam tylko trzy kosmetyki z Włoch i Niemiec, reszta to polskie zakupy. Strasznie żałuje, że na mojej drodze nie spotkałam francuskich mydeł. Rozglądałam się za nimi wszędzie, ale nie miałam czasu na chodzenie po drogeriach. Myślałam, że trafie na jakieś sztuki na ulicznych straganach z pamiątkami. Koniec końców przyjechałam z pustymi rękami, a planowałam też obdarować nimi moje najbliższe koleżanki. Za to obkupiłam je w wina i sery ;d Wracając do kosmetycznych zakupów to jak na razie jestem bardzo zadowolona ze swoich wyborów i mam wrażenie, że wszystko jest mi naprawdę potrzebne. 


Płyny micelarne schodzą u mnie jak woda, więc nigdy ich za dużo. Pierwszy Biolaven już kiedyś miałam klik, drugi Ecolab to dla mnie nowość. O tym drugim zapewne napisze recenzje na blogu ;)


Hydrolat to kolejny produkt, który u mnie szybko schodzi. Zrobiłam mały zapas i postanowiłam wypróbować wodę różaną Make Me BIO, a ta druga niebieska butla to łup z włoskiego marketu. Jest to również woda różana. 


Kolejne nowości to peeling do ciała Organic Shop. Rzadko używam, ale używam, więc coś tam na stanie muszę mieć. W Niemczech natomiast kupiłam odżywkę do włosów Alverde cytryna z morelą. Przeszedł mi już szał na kosmetyki Balea. Resztki zapasów oddałam lubemu i kazałam zużywać. Balea jest tania, ale ma kiepskie składy, wysusza i podrażnia. Kiedyś będąc w drogerii DM biegłam jak szalona do półek z kolorową Baleą, a teraz omijam je szerokim łukiem. Jedyne co mi zostało to Alverde, ale jako, że mam za dużo zapasów, to nie szalałam. 


Smutno mi było wyjść z drogerii DM tylko z jedną odżywką. Szukałam i szukałam, aż w końcu znalazłam! Krem do rąk Marshmallow Heaven firmy Treaclemoon. Ma fajne opakowanie, świetnie zapowiadający się zapach i nie taki zły skład, który może mi przypasuje ;) A w razie jakby jednak mi nie przypasował to kupiłam jeszcze krem Make Me Bio, który jest w 100% naturalny. 


Ostatnie produkty to pielęgnacja twarzy. Długo wyczekiwany peeling enzymatyczny Sylveco, krem do twarzy na noc Avebio i maseczki Vianek


Chciałabym napisać, że w sierpniu nic nie kupię, ale już wiem, że tak nie będzie. Już kilka rzeczy wpadło w moje łapki ;) 

Dajcie znać co Was najbardziej zainteresowało?

Atina.

14 komentarzy :

  1. Mnóstwo ciekawych marek widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawią mnie te maseczki Vianka i zapach peelingu OS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też! peeling na razie czeka na swoja kolej, a maski jak tylko im porobię zdjęcia to pójdą w ruch:)))

      Usuń
  3. Wodę Make Me Bio miałam, ale ta druga wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne ma opakowanie, ale liczy się zawartość! :)

      Usuń
  4. Marsh mallow heaven.. Sama nazwa mnie kupiła <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja teraz kupiłam Biolaven z Elle i super mi się go używa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój egzemplarz tez jest z Elle ;d

      Usuń
  6. Widzę same dobroci. Aż zazdroszczę ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam małą manię testowania japońskich kosmetyków :P a z polskich nowości w moim kuferku, które de facto dobrze znam to lakiery cat eye semilaca :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślałam kiedyś o kupnie lakierów Semilac, ale mi chwilowo przeszło ;)))

      Usuń

Bardzo lubię komentarze i staram się na każdy odpowiadać:)
Dziękuje;*