Koszyk z zakupami Listopad 2017

Listopad był dosyć obfitym w zakupy miesiącem. W moje łapki wpadło sporo nowości. Głównie to zasługa kończących się zapasów. Zostałam z resztką kremu pod oczy, bez kremu na dzień do twarzy, z końcówką płynu do demakijażu oraz toniku. Biały puder i ulubiona codzienna kredka do oczu też lada dzień dobiją dna. Nie wspomnę już o jedynym antyperspirancie, który również jest na wykończeniu, a wiadomo że bez tego kosmetyku nie da się normalnie funkcjonować. Jedynymi zachciewajkami są tu perfumy, świeca i wosk, czyli zapachy ;)))


Duża świeca pochodzi z TKMaxxa. Jest amerykańskiej firmy Makers of  Wax Goods, o której słyszę pierwszy raz w życiu. Skusiła mnie głównie swoim wyglądem, ale zapach jest równie ciekawy - zimowa sosna. W końcu nie samym Yankee Candle człowiek żyje ;d A skoro mowa o YC to zaopatrzyłam się w jeden wosk do kominka. Wybrałam słodkie Candy Cane Lane. 


Kolejną pachnącą nowością w moim koszyku z zakupami są perfumy Black Opium Yves Saint Lauretn. Udało mi się je kupić w korzystnej cenie na angielskim eBay'u. Flakon ma pojemność 50ml i już żałuje, że tak mało! 

Nuty głowy: różowy pieprz, kwiat pomarańczy, gruszka.
Nuty serca: kawa, jaśmin.
Baza: wanilia, paczula, cedr.


Uzupełniłam zapasy w tonik, czyli wodę z kwiatów pandanowca (Kewra Water) klik oraz w płyn micelarny. Tym razem skusiłam się na dużą butle Uriage. Mam nadzieję, że będę z niej zadowolona. Czytałam o niej dużo pozytywnych opinii, więc jestem dobrej myśli.


Zestaw Lanoline to krem pod oczy i krem do twarzy na dzień i na noc z miodem manuka. Składy są w miarę przyjemne, więc postanowiłam wypróbować te cuda. Kremy te stosuje tylko na dzień ze względu na ich lekką formułę. Na noc stawiam na treściwsze kosmetyki. Póki co jest nieźle, ale na opinie jest jeszcze za wcześnie. 


Po pierwszym sukcesie z produktem The Ordinary klik postanowiłam kontynuować przygodę z tą marką. Dokupiłam serum z retinolem 5% w skwalenie, podkład serum w kolorze 1.1N, kwas hialuronowy 2% z wit. B5 i kofeinowe serum pod oczy, które nie załapało się do zdjęcia. Na razie wypróbowałam podkład serum i nie jestem z niego zadowolona. Uczulił mnie i nie nadaje się do cery mieszanej. Użyłam go dwa razy i chętnie go wymienię lub odsprzedam jeśli któraś z Was ma na niego ochotę. 


Następne dobroci to olej kokosowy w mini opakowaniu. Aktualnie jest to mój ulubiony olej i chce go mieć zawsze przy sobie. Zaopatrzyłam się w taką małą wersje podróżną, chociaż niezbyt się to opłacało. Po sukcesie serum olejowego Zatik klik naszła mnie ochota na spróbowanie nawilżającego lotionu do twarzy. Niestety teraz zimową porą jest zdecydowanie za lekki, ale wrócę do niego wiosną lub latem.


Kulki Dove używam na przemian z kulkami Rexona. To są moje pewniaki w tej dziedzinie.  Gruszkowa wersja to chyba jakaś nowość, pierwszy raz ją widzę. Z naturalnych dezodorantów do tej pory nic poza kryształem nie spełniło chociaż w połowie moich oczekiwań.


Na koniec zostawiłam trochę kolorówki. Biały puder włoskiej firmy 3Ina oraz pakiet trzech kredek Urban Decay upolowany w TKMaxx'ie. Zależało mi na brązowym kolorze, a tu mam jeszcze dwa inne do przetestowania. Kredki są mega mięciutkie, ale jeszcze ich nie sprawdziłam na oku. 


Co Was najbardziej zaciekawiło? O czym chciałybyście poczytać na blogu?

Atina.

6 komentarzy :

Bardzo lubię komentarze i staram się na każdy odpowiadać:)
Dziękuje;*