czwartek, 1 marca 2018

Koszyk z zakupami Luty 2018

Zauważyłam, że coraz mniej kupuje. Cieszy mnie to bardzo, bo chciałabym wyjść z zapasów i nie robić już ich więcej! Dopuszczam mały zapas, czyli po jednej sztuce z danej kategorii. Niestety jeszcze mi daleko do takiej idealnej sytuacji. Chociaż nie mogę powiedzieć, żeby było bardzo źle. Jest lepiej niż kiedykolwiek, ale ciągle to nie jest to do czego dążę. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła Wam się pochwalić moimi mini zbiorami ;)))


Zacznę od mojej nowej zajawki czyli olejków eterycznych i dyfuzora powietrza. Mocno zainteresowałam się działaniem leczniczym olejków i postanowiłam spróbować jak to zadziała na mnie. Dużo czytałam o dyfuzorach i o samych olejkach. Niestety popełniłam błąd kupując dyfuzor na wodę. Wiedziałam, że najlepszy jest nebulizator, ale szkoda mi było pieniędzy i ten który kupiłam trafiłam stacjonarnie w TK Maxx'ie, więc był na wyciągnięciu ręki. Co mi w nim przeszkadza? To, że w środku jest jakiś rulonik z gąbki czy innego materiału, który się niszczy i zapewne nie jest higieniczny. Dziurka, która uwalnia wodę z olejkiem często się zapycha. Denerwuje mnie też fakt, że nie wolno zostawiać wody w środku jeśli się nie używa urządzenia. Rano nie zawsze mam ochotę i przede wszystkim czas aby zajmować się takimi pierdołami. W dodatku moje mieszkanie nie potrzebuje dodatkowego nawilżania, wręcz stosuje osuszacze powietrza. Nie chcę wyrzuca pieniędzy w błoto, więc na razie używam tego urządzenia, ale jak tylko się zepsuje to zmobilizuje się i kupie nebulizator, który jest ładniejszy z wyglądu i nie potrzebuje wody.

Olejki które rozpylam to:
- olejek z drzewa herbacianego (nie ma go na zdjęciu), jest świetny na przeziębienie
- mieszanka olejków Calm, gdzie najbardziej wyczuwalna jest lawenda za którą nie do końca przepadam, ale użyta w małej ilości rzeczywiście relaksuje i uspokaja
- olejek mandarynkowy, uwielbiam cytrusowe zapachy, ten kupiłam z myślą o poprawie humoru

Warto zwracać uwagę na skład takiego olejku lub to co pisze producent na opakowaniu. Ja w swoich starych zbiorach znalazłam sztuczne olejki, których nie należy rozpylać. Te które aktualnie posiadam pochodzą z TK Maxx'a i są w 100% naturalne.


Kupiłam kolejny płyn micelarny, tym razem padło na znaną mi już markę Essano. Miałam od nich jakiś czas temu mgiełkę do twarzy, która była naprawdę świetna klik. Skusiłam się też na szczotkę do włosów Tangle Angel. Mam już taką tylko w troszkę innej wersji kolorystycznej. Tą kupiłam na zapas, bo bardzo lubię ten produkt, a nie zawsze można go trafić w tej wersji kolorystycznej w TKMaxx'ie. Biała podoba mi się najbardziej ;)


Kolejne zdobycze nie pochodzą już z TKMaxx'a ;d Tusz do rzęs Maybelline The Colossal Go Extreme! wzięłam w ciemno, bo coś kojarzyłam, że żółte maskary od Maybelline są świetne. Po pierwszym użyciu byłam mocno zawiedziona efektem, a raczej jego brakiem na moich rzęsach. Po kilku kolejnych aplikacjach tusz się rozkręcił, ale i tak jakoś nie przekonuje mnie on do siebie. W Waitrose (sieć sklepów w UK) nabyłam puder do mycia i złuszczania skóry twarzy Pure. Nie do końca przemyślałam ten zakup, no ale dam mu jeszcze szanse. Ostatnią rzeczą w lutowym koszyku jest mała świeczka Kringle o zapachu Gilded Apple. Wzięłam na próbę, bo nigdy jeszcze nie miałam nic od Kringle.


Co Was najbardziej zainteresowało? Stosujecie dyfuzory powietrza? 

Atina.

12 komentarzy:

  1. też bym chciała kupować mniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli rozumiem, że półki się uginają od nadmiaru kosmetyków? 😀

      Usuń
  2. Ładnie Ci poszło, ja też w lutym mało kupiłam D:

    OdpowiedzUsuń
  3. te szczotki Tangle angle sa piekne! ja jednak zainwestowalam w Olivie Garden i nie zaluje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie! nawet nie szukam informacji na temat tych szczotek Olivie Garden, bo pewnie będę je chciała ;d

      Usuń
  4. zastanawiam się nad kupnem szczotki Tangle Angel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją uwielbiam i za wygląd i za działanie. Wole ja o TT, bo ma rączkę i jest mi tak wygodniej. TT używam tylko na wyjazdach, bo jest mały i mniej miejsca zajmuje.

      Usuń
  5. Olejek mandarynkowy, to jeden z moich ulubionych zapachów. Niesamowicie odświeża i sprawia, że od razu poprawia mi się humor.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie miałam okazji wypróbować tych produktów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie mogę polecić szczotkę do włosów TA :)

      Usuń

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.