Ananas kontra ananas czyli ciężkie życiowe wybory pod prysznicem

Tak się złożyło, że w mojej łazience zagościły dwa żele pod prysznic o zapachu ananasa. Pierwszy z nich to Balea Hawaii Pineapple (wersja limitowana), drugi Original Source Golden Pineapple również wersja limitowana! 


Owoc ananasa bardzo lubię zarówno świeży jak i ten z puszki. A czy polubiłam ananasa z plastikowej butelki?


Odpowiedź jak się zapewne domyślacie brzmi Taaak! Nie mogło być inaczej. Jestem wielką fanką owocowych kosmetyków i rzadko który mi nie odpowiada.

Który jednak bardziej mi się podoba – oto jest pytanie?
Niestety odpowiedzi tu nie znajdziecie bo za każdym razem gdy już jestem pewna, że ten jest lepszy sięgam po ten gorszy i znowu już nie jestem pewna. I tak męczył mnie ten wybór, że w końcu przyznałam remis.


Ananas z Balei jest mieszanką bardziej egzotyczną bo z dodatkiem kokosa. Jego zapach kojarzy mi się dokładnie z tym co widnieje na opakowaniu czyli z Hawajami i z wszystkim co z nimi związane;) Drinki z palemką w wydrążonym kokosie na plaży przy zachodzi słońca, ach...
300ml/3-6zł


Ananas OS to zapach czystego ananasa. Gdy otwieram butelkę to mam wrażenie, że otwieram puszkę z ananasami:) Ten aromat jest jak dla mnie bardzo jadalny.
250ml/6-9zł


Żel OS ma przewagę nad Baleą bo ma w swoim składzie ekstrakt z ananasa.


Podsumowując żele są bardzo aromatyczne, tanie i dobrze spełniają swoją rolę pod prysznicem. Jeśli lubicie anansa to polecam Wam obydwie wersje. Może Wy będziecie potrafiły wytypować tę "lepszą".

37 komentarzy :

  1. mam oba i mi z kolei bardziej pasuje zapach original source :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że jesteś bardziej zdecydowaną osobą ;)

      Usuń
  2. Ten żel z Balei miałam i zużyłam z przyjemnością :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie przeleżał trochę w szafce z zapasami i dopiero teraz umila mi kąpiele;)

      Usuń
  3. Ja pewnie preferowałabym zapach od OS ale mam zastrzeżenie co do ich wydajności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem w połowie opakowania, ale teraz jak mi ten pomysł podsunęłaś to też mi się wydaję, że nie jest za wydajny;/

      Usuń
  4. Ciekawy muszą mieć zapach. Z chęcią przetestowałabym oba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Balea miałam i uwielbiałam :) Choć arbuz jest 100 razy lepszy! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. To już wiem że na pewno kupię OSa. Już nawet miałam go w dłoni, ale odstawiłam, bo obecnie mam zapas kosmetyków do mycia. Może w przyszłości skuszę się też na żel Balea, bo lubię też kokosa. To może być interesująca kompozycja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak Balea to już coś więcej niż tylko ananas, ale OS też ma swoje zalety;)

      Usuń
  7. też żel Balea... dałabym każde pieniądze za jeszcze jedną flaszkę jego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety zapasów nie mam, a mojej flaszki nie oddam! ;d

      Usuń
  8. oba wyglądają tak zachęcająco

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam żele Balea, muszę wybrać się do Cieszyna uzupełnić zapasy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę stacjonarnego dostępu ;)

      Usuń
  10. żel z Balea jest rewelacyjny, cudny zapach ananasa, a w OS to żenada i kpina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balea jest wzbogacona o nuty kokosa, a OS to czysty ananas, dla mnie obydwa są ok;)

      Usuń
  11. Ja jakoś nie za bardzo przepadam za ananasem :P.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie też zapach OS po jakimś czasie zaczął drażnić. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na razie nie odnotowałam drażnienia ;)

      Usuń
  13. lubię takie zapachy pod prysznicem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. smakowicie wyglądają te żele, ale ja nie mogę niestety takich używać bezpośrednio na skórę, od razu mi się sypie jak śnieg :/ ale do kąpieli są ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Original Source miałam i wydaje mi się, że są mało wydaje, ale za zapach kocham je jak nic innego :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam samego ananaska i bardzo go lubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo lubię komentarze i staram się na każdy odpowiadać:)
Dziękuje;*