Skóra wrażliwa | Cetaphil PS Lipoaktywny krem nawilżający do skóry suchej lub podrażnionej

Specjalistyczny preparat, który chroni i regeneruje skórę uszkodzoną w przebiegu schorzeń dermatologicznych i po zabiegach medycyny estetycznej. Cetaphil PS Lipoaktywny został stworzony dla silnie wysuszonej skóry: można go stosować nawet wtedy, kiedy doszło do uszkodzenia naskórka: złagodzi objawy nie wywołując pieczenia, poprawia efekty leczenia schorzeń dermatologicznych, które przebiegają z suchością skóry, przyspiesza proces odnowy skóry po zabiegach medycyny estetycznej takich jak: zabiegi laserowe, pilingi, dermabrazja, mezoterapia i inne.

Pojemność: 100ml
Cena: 33,99zł
Sklep: Cosmedica


Moja mieszana cera twarzy nie polubiła się z ciężkim kremem Cetaphil, dlatego stosowałam go tylko do ciała, głównie na nogi i dekolt. Krem dobrze i długotrwale nawilża. Nie podrażnia nakładany bezpośrednio na skórę po goleniu. Jest to duży plus, bo większość balsamów wywołuje u mnie pieczenie i swędzenie. Krem szybko się wchłania, ale pozostawia na skórze ochronny film. O ile na twarzy ten efekt mi przeszkadzał, to na skórze ciała lubię tę ochronną warstewkę. Krem ma dziwny zapach, ale na tyle delikatny, że mi w ogóle nie przeszkadza.


Stosując go do ciała nie jest zbyt wydajny, ani tubka nie jest zbyt wygodna. Wolałabym pompkę albo otwieranie na zatrzask.

Skład:
Aqua, Glycerin, Petrolatum, Dicapryl Ether, Dimethicone, Glycerin Stearate, Prunus Amygdauls Dulcis, Oil/Prunus,Amygdauls Dulcis (Sweet Almond) Oil, Cetyl Alcohol, PEG-30 Stearate, Acryltes/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Benzyl Alcohol, Dimethiconol, Disodium EDTA, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylene Glycol, Propylparaben, Sodium Hydroxide, Tocopherol, Tocopherol Acetate.


Podsumowując Cetaphil najlepiej sprawdzi się przy bardzo suchej skórze. Jeśli jednak macie problemy z podrażnieniami to warto po niego sięgnąć nawet jeśli Waszej cerze daleko do suchości.

Jakie są Wasze doświadczenia z tym kremem? 

Atina.

Czytaj dalej

Ciate Mini Mani Month Kalendarz adwentowy dla lakieromaniaczek

Kalendarz zawiera 24 mini lakiery Ciate o pojemności 5ml. Na zakup skusiłam się ze względu na to, że nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z produktami tej marki, po drugie zapomniałam spakować do walizki mojej kolekcji lakierów i topów/utwardzaczy, po trzecie była promocja i porostu chciałam go mieć;)


Zasadę działania kalendarza adwentowego każda z nas zna. Ja niestety nie mam tyle wytrwałości by czekać do grudnia i już dziś otworzyłam wszystkie okienka, tym bardziej, że naprawdę potrzebuję nowych lakierów oraz bazy i topu.


Z tyłu opakowania pokazano 11 kolorów, które znajdziemy w środku, pozostałe 13 to niespodzianka. Przyznam się, że informacja o tym, że w środku znajdę bazę i topy była dla mnie największym motywatorem tego zakupu. Niestety w moim opakowaniu zabrakło jednego topu afterglow (miały być dwa) oraz jednego koloru, na którym akurat też mi zależało chalkboard (czerń). Reszta się zgadza.


Za kalendarz zapłaciłam 19£, czyli około 112zł. Cena przed promocją wynosiła 50£, czyli około 295zł i po tyle zazwyczaj są te kalendarze. W promocji wychodzi tylko 4,60zł za buteleczkę lakieru Ciate, także uważam, że zrobiłam niezły deal ;D


W kalendarzu znalazłam jedną bazę underwear oraz jeden top nawierzchniowy suspension. Mam nadzieję, że okażą się one dobrymi produktami.


Cztery nie lakiery, czyli suche ozdoby do paznokci: kolorowy brokat ring master, drobny pyłek jingle belle, brokat w tonacji złotej miss mistletoe oraz perełki do kawiorowego mani christmas tree caviar.


Dziewięć brokatów o różnej wielkości i fakturze: yule rules, glitterball, candy cane, fit for a queen, blizzard, all aglow, naughty or nice?, snow globe, wrap star!.


Dziewięć kremów: ivory queen, encore!, hopscoth, chinchilla, members only, boudoir, apple and custard, ferris wheel, boom box.


Na chwilę obecną jestem zadowolona z zakupu. Teraz muszę sprawdzić kolory lakierów na paznokciach oraz ich jakość!






Znacie lakiery Ciate? Planujecie zakup kalendarza adwentowego z kosmetykami?

Atina.


Czytaj dalej

Tanie podróżowanie!

Moja dusza jest rozdarta, ponieważ z jednej strony uwielbiam domowe zacisze, ciepłe kapcie, gorący kubek czystka z pomarańczą i dobry film. Z drugiej strony kocham poznawać nowe miejsca, ekscytuje mnie już sama myśl o podróży autem z moim Lubym, tylko my, radio i droga! Także od czasu do czasu wyruszam w podróż, żeby później móc spokojnie posiedzieć w domu :) Teraz jestem na etapie siedzenia w domowym zaciszu, ale na wiosnę/lato na pewno znowu gdzieś wyruszę.

Drezno 2015
Wiadomo podróżowanie nie jest tanie, szczególnie jeśli nie ma się samochodu na gaz i nie lubi się samolotów. Aby zaoszczędzić na podroży polecam Wam właśnie samochód na gaz oraz wynajmowanie pokoi lub całych domów na Airbnb. Ja już skorzystałam z tego portalu i jestem bardzo zadowolona. Podejrzewam nawet, że moje wszystkie przyszłe podróże będą kończyły się na pokoju wynajętym na Airbnb.

Drezno 2015
 
We wrześniu wynajęłam pokój  dla dwóch osób w Niemczech w Dreznie za 30€ oraz w Holandii w Heerlen za 20€. Airbnb pobiera drobną opłatę za dokonaną rezerwacje (około 3€), jednakże to jest i tak nic w porównaniu z cenami za noclegi w hotelu. W najtańszym hotelu musiałabym zapłacić dwa razy tyle za dwie osoby, a jeśli podróżujecie we trojkę lub czwórkę to jest duża szansa, że cena będzie taka sama lub niewiele wyższa.

Heerlen 2015

Na Airbnb płatności dokonuje się za pomocą PayPal'a lub zwykłej karty debetowej. Mi coś nie szła płatność PayPal'em i ostatecznie zapłaciłam zwykłą kartą, nie kredytową, bo takowej nie posiadam. Jeśli zarejestrujecie się z linka podanego na początku notki to otrzymacie 77zł na Waszą pierwszą rezerwacje. Transakcje są bezpieczne i Wasz gospodarz otrzyma pieniądze za nocleg dopiero po zakończeniu Waszego pobytu.

Bruksela 2015

Wspomnę jeszcze, że ludzie u których nocowałam byli bardzo przyjaźnie nastawieni i pomocni. W Dreznie gospodyni przygotowała dla nas czyste ręczniki, wodę oraz przewodniki i mapy po Dreznie. W Heerlen było za to bardzo wesoło, ponieważ nasz gospodarz wolał mówić w języku angielskim, a ja w języku niemieckim.

Bruksela 2015

Polecam Wam zajrzeć na Airbnb i sprawdzić chociażby ceny noclegów w miejscach o których dawno marzycie. Zobaczycie, że będziecie mile zaskoczeni. Ja w planach mam Londyn i może coś cieplejszego jak Portugalia czy Grecja.

Podzielicie się swoimi sposobami na tanie podróżowanie oraz miejscami, które chcecie w najbliższym czasie odwiedzić?

Atina.
Czytaj dalej

Rimmel London 60 Seconds Szybkoschnący lakier do paznokci nr 440 Sun Downer

Lakier do paznokci wysycha w mniej niż 60 sekund, aplikacja dzięki szerokiemu pędzelkowi trwa zaledwie 1 sekundę, co zapewnia ekspresowy kolor na paznokciach w każdych warunkach. Głębokie nasycone kolory, piękny połysk i wysoka trwałość.

Pojemność: 8ml
Cena: 12zł
Sklep: Rossmann i inne drogerie


W zeszłym roku pokazywałam Wam dwa inne odcienie z tej serii, a dokładnie nr 405 Rose Libertine klik i nr 840 Blue Eyed Girl klik. Dziś pora na nr 440 Sun Downer.


Do pełnego krycia potrzebowałam aż trzech warstw, ale przynajmniej nie męczyło mnie oczekiwanie na wyschnięcie lakieru. Trwało to dużo krócej niż przy niektórych dwuwarstwowych lakierach.


Szeroki pędzelek ułatwia aplikację oraz ją przyspiesza. Także nakładanie tych trzech warstw nie trwało zbyt długo, co nie zmienia faktu, że wolałabym aby lakier krył już po dwóch.

Na moich paznokciach lakier wytrzymał dwa dni, ale nakładałam go na gołe paznokcie oraz nie używałam żadnego topu nawierzchniowego.


Kolor Sun Downer jest bardzo energetyczny i dobrze mi się go nosi, szczególnie teraz gdy pogoda potrafi dać w kość. Nie ma to jak podczas deszczowej pogody spojrzeć na takie rozgrzewające paznokcie, od razu człowiekowi robi się cieplej i weselej na duszy;)
Sam kolor ma w sobie więcej pomarańczowych tonów niż czerwonych. 

Podoba Wam się Sun Downer od Rimmela? Jakie kolory nosicie jesienią na paznokciach?


Atina.
Czytaj dalej

Naturalnie | Aubrey Organics Pure Aloe Vera Nawilżająco - łagodzący żel z czystego aloesu (98%)

Nie ma lepszego rozwiązania dla naszej skóry, niż czysty ekstrakt z aloesu. Ten produkt to czysty, otrzymywany z liści aloesu 98% ekstrakt, który jest najlepszym naturalnym czynnikiem nawilżającym, odżywiającym i  łagodzącym skórę. Absolutnie niezbędny w każdej kosmetyczce, przy pielęgnacji skory dzieci, nawilżaniu skóry mężczyzny.

Pojemność: 118ml
Cena: 47,78zł
Sklep: biobeauty.pl


Żel zawiera wiele witamin, w tym A, C, E, kwas foliowy (B9), cholinę, B1, B2, B3 (niacyna), B6witaminę B12. Zawiera też wiele niezbędnych dla naszej skóry  mikroelementów np.: wapń, magnez, cynk, chrom, selen, sód, potas, żelazo, miedź, mangan.

Pure Aloe Vera zwiększa elastyczność skóry przez zwiększenie ilości kolagenu i elastyny, jest również środkiem zmiękczający skórę i kojącym skórę. Pomaga w dostarczaniu tlenu do komórek skóry co zwiększa wytrzymałość i regenerację tkanki skóry, oraz powoduje zwiększony przepływ krwi przez rozszerzenie naczyń włosowatych w skórze.

 Kosmetyk ten znajduje się na 7 miejscu listy TOP 10 Yahoo Natural Beauty klik.


Do tego żelu podchodziłam trochę jak pies do jeża. Chciałam jak najlepiej wykorzystać jego dobroczynne działanie. Okazało się, że u mnie najlepiej spisuje się stosowany punktowo lub na niewielkie obszary, np. na same policzki. Moim zdaniem, żel nie nawilża, a wręcz lekko wysusza. Świetnie za to radzi sobie z gojeniem wyprysków oraz usuwaniem plam potrądzikowych. Zmniejsza ich widoczność o 99%. Jakiś czas temu nabawiłam się dwóch blizn potrądzikowych na policzku o wielkości ok. 0,5cm. Już po pierwszej aplikacji blizny stały się mniej widoczne, a po kilku razach jedna zniknęła całkowicie, a druga jest jeszcze trochę widoczna, ale to jest nic przy tym co było wcześniej. Muszę jeszcze nad nią popracować.

Zauważyłam też, że żel lekko zwęża pory. Jest bardzo wydajny i ma postać płynu/wody, a nie żelu. Przyczepić się mogę jedynie do opakowania, które ma niewygodny dozownik i przez to prawie zawsze wylewam go za dużo.

Skład:
Aloe barbadensis (aloe) leaf juice*, citrus grandis (grapefruit) extract, cyamopsis tetragonoloba (guar) gum*, tocopherol (vitamin E).

Polecam ten żel wszystkim osobom, które mają problemy z bliznami potrądzikowymi. Jest to naprawdę świetny preparat na ten problem, a z tego co się orientuje to nie jest łatwo o takowy. Jest też duża szansa, że poradzi sobie on również z innymi problemami skórnymi typu plamy czy blizny, bo ja miałam jeszcze na czole przy granicy włosów jakieś niezidentyfikowane zgrubienie, które również zlikwidowałam za pomocą  Pure Aloe Vera.

Dajcie znać co myślicie o tym preparacie i czy walczycie z bliznami potrądzikowymi?

Czytaj dalej

DeBa Bio Vital Odżywczy krem do rąk i paznokci

Odżywczy krem do pielęgnacji dłoni i paznokci skutecznie regeneruje, odżywia , zmiękcza i nawilża skórę, tworzy filtr ochronny dając poczucie gładkości, reguluje równowagę wodno - lipidową skóry, poprawia elastyczność skóry.

Pojemność: 75ml
Cena: około 6zł
Sklep: Biedronka
Ważny 6 miesięcy od otwarcia 


Jesienią zaczynam już intensywniej dbać o skórę dłoni. Nałożenie kremu na noc to podstawa, a czasem robię to też wciągu dnia. Zauważyłam, że mydła w płynie bardziej mi wysuszają skórę niż te w kostce. Niestety od czasu do czasu jestem zmuszona umyć dłonie właśnie takim mydłem w płynie. 

Na pierwszy ogień poszedł krem z Biedronki z którym moje dłonie się polubiły, tzn. krem ich nie podrażnia, nie powoduje pieczenia i nawilża. Jego ogromną zaletą jest nieklejąca, dosyć gęsta i szybko wchłaniająca się konsystencja oraz przyjemny, słodki zapach masła kakaowego. Bardzo przyjemnie mi się go używa ;)

Tubka jest wygodna i podoba mi się jej design.


W jego składzie znajdziemy olejki organiczne, tj. oliwę z oliwek, olej ze słodkich migdałów, olej rycynowy, olej kukurydziany, olej z róży rdzawej, olej z nasion słonecznika oraz mocznik, masło kakaowe, ekstrakt z rozmarynu lekarskiego.


Podsumowując jestem bardzo zadowolona i chętnie jeszcze kiedyś po niego sięgnę. Z tego co pamiętam to była dostępna jeszcze inna wersja tego kremu, chyba rumiankowa? Ją też na pewno wypróbuje. 

Znacie kremy do rąk DeBa?

Czytaj dalej

Everyday Minerals Róż mineralny *Apple, Like Lady Bird Lake, Summer Stroll, Salon Fun*

Niezwykle piękne, niebanalne i różnorodne kolory róży marki Everyday Minerals pozwalają im wyróżnić się na tle innych firm. Mają niezwykłą konsystencję, dzięki której uzyskasz efekt lekko muśniętych kolorem policzków lub intensywną barwę, która pozwoli wyprowadzić Ci kontur twarzy. Everyday Minerals proponuje 3 rodzaje różów: matowe – bez blasku; perłowe – piękne kolory połyskujące satynową perłą; lśniące – kolory, które mienią się połyskującymi drobinkami.

Pojemność: 0,3g i 4,8g
Cena: 6,9 - 60zł
Sklep: Everyday Minerals - nie wszystkie moje odcienie są dostępne na polskich stronach


Przez dwa miesiące albo i dłużej używałam tylko tych czterech próbek róży. Dwa z nich zużyłam, a dwa jeszcze mam. Wśród nich odnalazłam swojego ulubieńca oraz utwierdziłam się, że pomarańczowe kolory nie są dla mnie.


Like Lady Bird Lake - rudość z iskrzącymi złotymi drobinkami. Niezbyt spodobał mi się w opakowaniu, ale na policzkach dobrze mi się go nosi. Kolor jest dosyć oryginalny, więc warto go poznać;)

Apple - delikatny matowy róż w odcieniu czerwonego jabłka. Nosiłam go jakoś pod koniec lata. Był trochę za delikatny, ale ostatecznie miło go wspominam.

Salon Fun - ulubieniec! Piękny matowy i intensywny róż. Jest to chłodny odcień, a takie zimności najlepiej się u mnie sprawdzają.

Summer Stroll -  brzoskwinka, która u mnie nigdy się nie sprawdza;/ To już nie pierwszy raz kiedy to źle się czuję w pomarańczowych odcieniach.



Wszystkie róże są bardzo intensywne i dobrze napigmentowane. Trzeba uważać podczas aplikacji, aby nie przesadzić i nie uzyskać nieestetycznych plam. Róże trzymają się na buźce cały dzień, ale pod koniec dnia są już bladsze i mniej intensywne. Największą ich zaletą jest naturalność (dwutlenek tytanu, mika, tlenek żelaza). A największa wadą są niewygodne opakowania, dotyczy to moich próbek, pełnowymiarowego opakowania nie miałam okazji używać.

Przygodę z różami Everyday Minerals uważam za udaną, ale nie mogę się już doczekać, aż wypróbuje moją kolejną nowość mineralną;)

Używacie róży mineralnych? Która firma i odcień jest Waszym ulubionym? Który odcień z moich róży wpadł Wam w oko?

Czytaj dalej

Jennifer Lopez Live EDP

Kompozycja emanuje wigorem, radością i namiętnością. Zapach został stworzony dla kobiet, które dążą do realizacji swoich marzeń. Podobnie jak sama Jennifer, uwielbiają taniec i nigdy nie przegapią okazji do zabawy.

Pojemność: 50 i 100ml
Cena: od 69zł
Sklep: perfumerie internetowe 


Najbardziej w tej wodzie perfumowanej podoba mi się flakon. Jest stylizowany na starodawne, ale eleganckie pachnidło. Podobna buteleczka mogła kiedyś służyć do przechowywania jakiegoś tajnego eliksiru młodości!

Sam zapach mnie nie powalił, ale i nie odrzucił. Jest przyjemny, słodki i delikatny.  Używam go na co dzień, ponieważ jest średnio intensywny i średnio trwały, czyli właśnie taki codzienniak. Ciężko mi rozpoznać w nim jakąkolwiek nutę. Używam go zarówno w ciepłe dni jak i w te chłodniejsze. Jeśli skończę te perfumy to na pewno będę tęsknic za widokiem flakonu na półce. Sam zapach chętnie zastąpię czymś nowym:)

Nuty zapachowe: 
włoska pomarańcza, sycylijska limonka, ananas, fiołek, czerwona porzeczka, peonia, piżmo, wanilia, drzewo sandałowe. 

Wcześniej miałam okazję używać perfum JLo Deseo, ale też mnie nie urzekły. Może Wy polubiłyście się z innymi jej perfumami? Jeśli tak to dajcie znać, którym przyjrzeć się bliżej w perfumerii.


Czytaj dalej

Batiste Suchy szampon x 3

Ostatnio znowu częściej sięgam po suche szampony. Zrobiło się zimniej i włosy myję wieczorem zamiast rankiem, a jak się zapewne domyślacie nie zawsze mam siłę czy czas na wieczorne mycie włosów bez użycia suszarki. Wtedy ratuje się suchym szamponem, aktualnie moim ulubionym, czyli Batiste. 


Najnowszym nabytkiem w mojej kolekcji jest suchy szampon Oriental (pretty & opulent), czyli kompozycja kwiatowo - owocowa. Spodziewałam się zupełnie innego zapachu, bardziej kadzidlanego, a dostałam delikatne kwiatuszki. Nie powiem, żeby zapach był zły, ale nie ma w sobie tego czegoś, jest taki trochę banalny. No i nie wyczuwam w nim żadnych owoców. Za to opakowanie i działanie bardzo mi się podoba. Zresztą wszystkie moje szampony Batiste działają tak samo, czyli dobrze!

Kolejną wersją jest Tropical (coconut & exotic), w której głównie wyczuwam kokosa. Wiem, że wiele osób lubi ten zapach, ale mi niestety nie przypadł on do gustu. Jak dla mnie jest za słodki, mdły i płaski. Męczy mnie jego ciągłe wąchanie. Jeśli miałabym wybierać to jednak wole banalne kwiatki z wersji Oriental. 

Trzecią i ostatnią wersją jest Wild (sassy & daring) - zapach z pazurem! Rzeczywiście taki właśnie jest Wild. Pachnie perfumeryjnie, ciężko. Latem był dla mnie za intensywny, ale na chłodniejsze dni jest idealny. Kojarzy mi się z perfumami orientalnymi, kadzidlanymi. Mała pojemność (50ml) jest świetnym rozwiązaniem w podróży. Nie zajmuje dużo miejsca, a może poratować. 

Wcześniej miałam okazje używać wersji Cherry, Lace i Blush. Ciągle najmilej wspominam Cherry i podejrzewam, że to ją kupię po raz drugi. Jeśli jesteście ciekawe działania, sposobu użycia czy też mojego odbioru wcześniejszych zapachów to zapraszam do podlinkowanych, starych notek.

Zdradźcie mi Wasze ulubione zapachy od Batiste;)

Czytaj dalej

Naturalnie | Sylveco Lipowy płyn micelarny

Wyjątkowo delikatny i jednocześnie skuteczny, hypoalergiczny preparat, który dokładnie oczyszcza skórę. Zawiera ekstrakt z kwiatów lipy szerokolistnej, który wykazuje działanie nawilżające i osłaniające, zwiększa elastyczność i sprężystość oraz odporność skóry na utratę wody. Ponadto wyciąg ten polecany jest w pielęgnacji oczu, łagodzi podrażnienia i koi zaczerwienioną skórę. Delikatny składnik myjący pozwala łatwo usunąć nawet intensywny i wodoodporny makijaż. Po zastosowaniu kosmetyku skóra pozostaje gładka, czysta i świeża.

Pojemność: 200ml
Cena: 17zł
Sklep: Sylveco, drogerie


Po płynie Biolaven /recenzja/ przyszedł czas na kolejny produkt do demakijażu od Sylveco. Od razu Wam zdradzę, że bardziej polubiłam się z płynem Biolaven, ale nie poszło o działanie tylko zapach, opakowanie i cenę. 

Lipowy płyn ma bardzo przyjemny, naturalny skład:
Woda,  Ekstrakt z lipy,  Glukozyd decylowy,  Gliceryna,  Panthenol,  Alantoina,  Proteiny owsa,  Ekstrakt z aloesu,  Kwas mlekowy,  Kwas fitowy,  Alkohol benzylowy,  Kwas dehydrooctowy

Płyn spełnia idealnie swoje zadanie. Zmywa, oczyszcza i pielęgnuje. Nie podrażnia i nie wysusza skóry. Dobrze zmywa makijaż oczu jak i twarzy. 

Do minusów mogę zaliczyć cenę i średnią wydajność.


W przyszłości chętniej sięgnę po płyn Biolaven ze względu na niższą cenę, słodki winogronowy zapach i ładniejsze opakowanie;) Wam jednak polecam wypróbować oba płyny Sylveco!

Miłej niedzieli

Czytaj dalej