08:24

Wspieraj ze mną małe polskie firmy - Polanka

Dzisiejszym postem rozpoczynam cykl w którym będę Wam przedstawiać firmy (niekoniecznie tylko kosmetyczne), które dopiero zaczynają swoją działalność lub które są już długo na rynku, ale nie mają zbyt dużych zasięgów. Pomysł zrodził się przy okazji poznania oraz wygrania konkursu u Polanka na Instagramie. W ogóle to jaki ten Instagram jest fajny. Daje dużo różnych możliwości i zrzesza ludzi o tych samych pasjach czy poglądach. Przy okazji zapraszam Was serdecznie na moje konto gdzie możecie być na bieżąco z moimi nowościami kosmetycznymi oraz z moim codziennym życiem.


Polanka to młoda firma, która urzekła mnie już samą nazwą. Brzmi bardzo naturalnie, sielsko i polsko :) W swojej ofercie posiada kosmetyki ręcznie robione takie jak naturalne mydła, oleje do masażu, kule i sole do kąpieli. Wszystkie kosmetyki wyglądają bosko! Są tak piękne, że idealnie nadają się na prezent. Musicie koniecznie zajrzeć na profil Polanka na Instagramie lub na Facebooku i zobaczyć jak obłędnie prezentuje się olejek wielofunkcyjny Bogini Ziemia. U mnie możecie podejrzeć jedno z trzech mydeł jakie udało mi się wygrać. 


Jest to mydełko Jaśmin z białą glinką i olejem kokosowym. Nie musze Wam chyba pisać, że mydlany kwiatek prezentuje się genialnie. Jakby tego było mało to pachnie niezwykle intensywnie i oryginalnie. Nie przepadam za jaśminem, bo się kiedyś zraziłam jakąś herbatką o tym właśnie smaku, ale Polanka udowodniła, że jaśmin może być bardzo przyjemny <3 Relaksujący i odprężający. 
W składzie znajdziemy wyselekcjonowane naturalne i ekologiczne składnik. Olejek jaśminowy ma działanie ujędrniające i przeciwzmarszczkowe. Biała glinka jest jedną z najdelikatniejszych glinek i poleca się ją do skóry wrażliwej i delikatnej. Także mydło zapowiada się naprawdę dobrze. 
W pozostałych papierkach kryją się mydła o zapachu Róży i Czarnej Malwy. O każdym z osobna na pewno będę pisać na blogu :)))
Wszystkie opakowania zarówno kosmetyków jak i wysyłkowego pudełka wraz z wypełnieniem są w duchu zero waste.
Gorąco Was zachęcam do zapoznania się z tym co ma do zaoferowania Polanka ;)

Co myślicie o moim nowym cyklu i jak Wam się podoba Polanka? 

Atina.

19:11

Felicea Naturalny olejek do demakijażu

Receptura naturalnego olejku do makijażu Felicea powstała z selektywnie dobranych składników, które nie tylko oczyszczają, ale również dobroczynnie wpływają na skórę twarzy. Olej z nasion winogron, bogaty w NNKT w naturalny sposób opóźnia efekty starzenia. Olej ze słodkich migdałów odmładza, uzupełnia niedobory przeciwutleniaczy, minerałów, witamin i lipidów, niezbędnych dla jej zdrowia i piękna. Olejek rycynowy koi i regeneruje podrażnioną skórę. Masło shea koi, przywraca elastyczność i opóźnia procesy starzenia. Olej z nasion bawełny intensywnie regeneruje, poprawia kondycję naskórka, odżywia i nawilża. Znajdujący się w naszym wegańskim olejku do demakijażu olej z pestek słonecznika jest silnym antyoksydantem — wymiata wolne rodniki ze skóry, koi, regeneruje i czyni cerę młodszą.

Pojemność: 150ml
Cena: 39zł
Sklep: Felicea
Produkt wegański.


Olejek Felicea służy mi do demakijażu połączonego z przeciwzmarszczkowym masażem twarzy. Polecam Wam tego typu zabieg. Masaż wykonuje palcami, ale można też rollerem. Według mnie palce są lepsze ;) U mnie roller sprawia, że cera jest na drugi dzień bardziej promienna, a palce zdecydowanie zmniejszają widoczność zmarszczek! Najlepszy efekt uzyskamy łącząc obydwie metody ;)
Wracając do bohatera dzisiejszego postu, to olejek Felicea ma bardzo dobry skład. W jednej butelce zamknięto pięć różnych olei, masło shea oraz witaminę E. Składniki te świetnie dbają o moją cerę. Sprawiają, że jest ona lepiej nawilżona i dobrze odżywiona. Niestety nie udało mi się zastosować triku jaki poleca producent aby ułatwić wchłanianie się oleju do głębszych warstw skóry. Mowa tu o ręczniku zmoczonym w ciepłej wodzie i położonym na twarz po wykonaniu demakijażu. Jakoś mi nie po drodze z tą czynnością. Skorzystałam za to z innej rady i tuż przed demakijażem spryskuje twarz hydrolatem. Makijaż rozpuszcza się szybciej i wydaje mi się, że mam lepszy poślizg podczas wykonywania masażu. 
Muszę się przyznać, że nie lubię robić nim demakijażu oczu ;/ Tak naprawdę to jak do tej pory, to żaden olejek nie zachęcił mnie do tego by zmywać nim tusz do rzęs. W moim przypadku zawsze coś tam dostanie się do oka. Szkoda, bo rzęsy na pewno byłyby wdzięczne za tą dodatkową porcję odżywienia i nawilżenia.
Opakowanie jest takie sobie. Nie za ładne i nie za brzydkie. Plus za to, że olejek z niego nie wycieka. 
Chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę, ale najpierw muszę przetestować kilka innych naturalnych cudeniek ;)

Skład:
Vitis Vinifera Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Olus Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Shea Butter Ethyl Esters, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil

Znacie olejek do demakijażu Felicea? Stosujecie tego typu produkty? Próbowałyście kiedyś zrobić sobie masaż twarzy? 

Atina.

21:01

Moje zakupy na krokusowe.com

Dziś chciałam Wam pokazać ciekawy sklep internetowy z naturalnymi kosmetykami. Krokusowe.com to moje najnowsze odkrycie. Sklep ma bogatą ofertę różnych firm kosmetycznych, a do tego często daje rabaty ;) W jednym miejscu znalazłam wszystko co od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie i chciałam wypróbować. W dalszej części notki możecie podejrzeć moje zakupy :) 


Zaopatrzyłam się w trzy produkty od Dolina Czeremchy. Dziewczyny jak te kosmetyki pachną i jak pięknie wyglądają! Już po samym wyglądzie wiem, że będą ekstra ;d  Na razie kupiłam olejowy krem do mycia twarzy "Czeremchowy", który wygląda i pachnie obłędnie. Kolejnym moim wyborem jest szampon w kostce "Rokitnikowy" do włosów cienkich i suchych. Będę się powtarzać, ale pachnie cudownie! Trzecim i ostatnim produktem jest mydło do twarzy "Niebieskie Dzwonki", które słodko pachnie polnymi kwiatami. Wybrałam je bo uwielbiam niebieski kolor i chyba jeszcze nigdy nie miałam mydła w tym kolorze!? Jakby było mało, to jeszcze urzekła mnie jego nazwa:) Na pewno za jakiś czas na blogu pojawią się recenzje tych produktów.


Kolejne cudo z mojego zamówienia to mydło Pomarańcza i Rozmaryn od Mydlarnia Cztery Szpaki. Mam już od nich szampon w kostce i jestem z niego bardzo zadowolona. Recenzja wkrótce! Mydło pachnie bardzo intensywnie jak na naturalny wyrób. Na pewno wyląduje w mojej kąpielowej mydelniczce ;)


Skusiłam się też na szałwiowy hydrolat od Bosphaera. Kupiłam go bo był niedrogi. Ma czysty skład, pachnie nijako, ale dobrze wpływa na moją cerę. Ma świetny atomizer, który robi lekką, dobrze rozproszoną mgiełkę.


Wzięłam też krem do twarzy z rokitnikiem i maliną Sunny Touch od Republika Mydła. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką! Krem ma urocze, szklane opakowanie i z tego co pamiętam świetny skład. Powinien się sprawdzić jako letni krem na noc ;)


Nie powinnam, ale kliknęłam jeszcze jeden szampon w kostce. Ten pochodzi z Miodowej Mydlarni.  Chodził mi po głowie odkąd tylko go wypuszczono na rynek ;d Wybrałam wersje Miód i Żurawina bez opakowania, bo tak jest bardziej ekologicznie. W domu na pewno znajdę coś do jego przechowywania. Ma intensywny, słodki zapach!


Ostatnią rzeczą jaką wybrałam jest wielorazowy płatek Ovium. Byłam go ciekawa, ale już teraz żałuje, że nie wzięłam wersji powiększonej. Zdecydowanie bardziej by mi się przydała.


Drogeria krokusowe.com dorzuciła mi do zamówienia trzy próbki.  Wszystkie chętnie przetestuję, ale najbardziej cieszy mnie krem do twarzy Clochee z SPF30. Nie żałuję pieniędzy na kremy z ochroną przeciwsłoneczną do twarzy, ale nie lubię wyrzucać kasy na coś co mnie np. uczula lub robi tłuste placki na skórze. Chętnie sprawdzę jego działanie i jeśli się sprawdzi to z przyjemnością sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie :)


Jak Wam się podobają moje zakupy? Ja jestem z nich bardzo zadowolona :)

Atina.

15:14

Bydgoska Wytwórnia Mydła Hibiskus mydło do cery naczynkowej

Mydło do cery naczynkowej HIBISKUS odświeża skórę i pięknie pachnie. Pomaga likwidować przebarwienia skórne i wyrównuje koloryt skóry. Mydło przeznaczone do cery suchej i naczynkowej. Napar z hibiskusa warto pić, aby zachować świeżą cerę. Jednak produkt świetnie działa też jako składnik kosmetyczny. Napar pomaga likwidować przebarwienia skórne oraz wyrównywać koloryt skóry. W kwiecie hibiskusa można odnaleźć sole mineralne czy kwasy organiczne (np. jabłkowy, cytrynowy itp.).

Waga: 85g
Cena: 15zł
Sklep: Bydgoska Wytwórnia Mydła


Mydła Hibiskus używam głównie do mycia twarzy i rąk. Od czasu do czasu zdarzyło mi się umyć nim całe ciało. Pamiętam moje pierwsze wrażenia po umyciu nim twarzy. Skóra na drugi dzień była jaśniejsza i zdecydowanie lepiej nawilżona. Niestety nie odnotowałam żadnego wpływu na moje naczynka, ale jak wiecie z naczynkami nie jest łatwo. Jeśli się nie powiększyły, to już połowa sukcesu ;)
Kostka od Bydgoskiej Wytwórni Mydła jest naprawdę maga nawilżaczem. Odkąd myję nią dłonie nie narzekam na przesuszenie, świąd czy alergie. Przestałam używać kremu do rąk, bo nie czuję już takiej potrzeby. 
Hibiskus pięknie pachnie owocami, ale po kilku użyciach przestałam już je czuć. Nie wiem czy się przyzwyczaiłam, czy może zapach się ulotnił? 
W składzie oprócz naparu z hibiskusa znajdziemy jeszcze olej konopny i olej rycynowy. Mamy tu też dwie substancje pianotwórcze pochodzenia roślinnego -  Oliwian Sodu oraz Kokosan Sodu. Osobiście wolę jak mydła w swoim składzie maja tylko oleje i wyciągi roślinne, ale w tym przypadku nie odczułam żadnych negatywnych skutków dodania tych dwóch substancji. Teraz już wiem dlaczego to mydło tak dobrze się pieni ;)


Skład:
Sodium Olivate, Herbal Infusion (Hibiscus Rosa-Sinensis), Sodium Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Sodium Cocoate, Sodium Hydroxide, Sodium Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Aroma.

Co myślicie o tym mydełku od Bydgoskiej Wytwórni Mydła? Macie ochotę je przetestować?

Atina.

12:18

Niskobudżetowe pudry od Makeup Revolution (Bake&Finish oraz Lace)

Przedstawiam Wam dwa całkiem dobre i przede wszystkim tanie pudry sypkie od Makeup Revolution. Swoje egzemplarze zakupiłam w UK. W Polsce były one dostępne w niektórych sklepach online, ale aktualnie brakuje ich w magazynach. Miejmy nadzieję, że powrócą.


Wspólną cechą tych pudrów jest niska cena (około 20-25zł), duża pojemność (35g) oraz niewygodne opakowanie. Swoje proszki przesypuje do starych opakowań po innych pudrach sypkich. 

Bake & Finish to transparentny puder sypki, który ma za zadanie utrwalić makijaż i zapobiec błyszczeniu się twarzy. Ja dodatkowo używam go jako baza pod podkład mineralny. Lepiej mi się go wtedy nakłada. Skóra po nim jest matowa przez 2 - 3 godziny. Nie widać go na twarzy, nie zapycha i jest bardzo wydajny. Niestety skład ma fatalny, ale krzywdy mi nie zrobił. Będąc w UK nie znalazłam nic lepszego na pólkach sklepowych. W Polsce pewnie sięgnęłabym po coś z naturalniejszym składem. Nie zmienia to faktu, że puder wychodzi bardzo tanio i można go kupić gdy portfel świeci pustkami ;)

Skład: 
Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Methylparaben, Propylparaben [+/-:CI 77891]


Lace to naturalny, jasny, wpadający w różowe tony sypki puder. Pomaga zapobiegać wydzielania się sebum w ciągu dnia oraz wydłuża trwałość makijażu. W moim przypadku jeszcze słabiej matuje niż jego poprzednik. Jednak znalazłam na to sposób i dosypuje do niego białą glinkę, która zwiększa mat i dodatkowo rozjaśnia kolor, który jak dla mnie jest ciut za ciemny. 
Puder nie zapycha, nie podrażnia i nie tworzy na skórze ciasta. Jest bardzo drobno zmielony i daje ładny satynowy mat. 
Skład jest praktycznie taki sam jak w wersji Bake&Finish. 

Skład:
Talc, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Propylparaben, Methylparaben [+/- CI 77492, CI 77491]


Używam ich już bardzo długo. Mam wrażenie, że nigdy się nie skończą, a musicie wiedzieć, że należę do osób, które szybko wykańczają pudry. Stosuje je regularnie i często robię poprawki w ciągu dnia. Żadne opakowanie nie było ze mną aż tak długo! 

Co myślicie o tych niekończących się pudrach od Makup Revolution?

Atina.

15:38

Bruno Banani Pure Woman Mgiełka do ciała i woda toaletowa

Jakiś czas temu dostałam się do moich pierwszych testów w Klubie Recenzentki na wizaż.pl. Miałam okazje sprawdzić jak pachnie mgiełka do ciała oraz woda toaletowa Bruno Bananai Pure Woman. Przesyłka była pięknie zapakowana w uroczy kuferek wypełniony różowymi trocinami;)


Na początku musze się przyznać, że większe nadzieję wiązałam z wodą toaletową. Wiadomo mgiełki zawsze były delikatniejsze, a niektóre często pachniały alkoholem. W tym przypadku to mgiełka wypada lepiej! Ma dużą pojemność (250ml), świetny atomizer, który daje dużą i dobrze rozproszoną chmurę. Ze względu na ogromną pojemność można psikać się nią kilka razy dziennie. Ja najbardziej lubię wchodzić cała w pachnącą mgłę. Sam zapach jest taki trochę dziewczęcy, słodki, ale lekki i świeży. Dodaje energii i idealnie wpisuje się na te porę roku (wiosna/lato). Woda toaletowa pachnie praktycznie tak samo. Od mgiełki różni się flakonem, który według mnie jest uroczy oraz trwałością. Mgiełka zdecydowanie dłużej się utrzymuje zarówno na ubraniu jak i na skórze. Woda ze względu na swoje niewielkie gabaryty (20ml) idealnie nadaje się do noszenia nawet w najmniejszej torebce. 



Mgiełka kosztuje 54,99zł, a woda toaletowa 42zł za 20 ml. O dziwo flakon o większej pojemności (40ml) kosztuje praktycznie tyle samo. Według mnie zdecydowanie lepiej zainwestować w mgiełkę;) Woda wygrywa uroczym flakonem i dlatego warto ją kupić w zestawie z mgiełką tylko gdy chcemy sprawić komuś ładny prezent.

Nuta głowy: mango, czarna porzeczka, mandarynka.
Nuta serca: cyklamen, frezja, piwonia, nuty drzewne.
Nuta bazy: wanilia, ambra.

Co myślicie o takim pachnącym zestawie?
                                                                                                  
Atina.

Ps. Jeśli lubicie testować nowości, to polecam Wam zapisać się do Klubu Recenzentki na wizaż.pl. Jest tam mnóstwo różnych akcji. Ja ze swoją wrażliwą cerą musze być trochę wybredna i do wielu testów nawet się nie zgłaszam. Musicie też być cierpliwe, bo ja za nim załapałam się na test Bruno Banani to wysłałam kilka innych złoszeń, które niestety przeszły bez echa. 
Wiem też z pewnego źródła, że aby szybciej dostać się do testów, to warto być aktywną recenzentką na KWC;)


20:03

Pięć mydeł od Bydgoska Wytwórnia Mydła

Przedstawiam Wam kolejną polską firmę, która skusiła mnie swoimi kosmetykami. Na razie zamówiłam tylko mydła, bo w zapasach zaczęło wiać pustkami. Bydgoska Wytwórnia Mydła kupiła mnie wszystkim. Nazwą, logiem, ceną i oczywiście samymi produktami! Bardzo mi się podoba, to że ich mydła mają piękne składy, cudownie pachną oraz mają minimalistyczne opakowania. Na razie używam tylko jednego z nich, ale na pewno zużyje je wszystkie i postaram się tu zamieścić ich recenzje. 


Mydła na które się skusiłam to: lawendowe, różane, hibiskus, peeling brzoskwiniowy, mydlnica lekarska i shea. Hibiskus i mydlnicę lekarską wzięłam z myślą o myciu twarzy, peelnig brzoskwiniowy do kąpieli, a róże i lawendę kocham nad życie, więc nie mogło ich zabraknąć w moim zamówieniu. Wszystkich mydeł używam też do mycia dłoni, bo musicie wiedzieć, że takie naturalne kostki nic, a nic nie wysuszają. Moje dłonie uwielbiają te olejowe kosteczki. 


Lawendowe - regeneruje i łagodnie myje skórę. Działa relaksująco. Idealne dla skóry dojrzałej i problematycznej. Pachnie mocno prawdziwą lawendą!
Różane - o działaniu kojącym i przeciwstarzeniowym. Łagodzi zaczerwienienia i rozjaśnia cerę. Polecane do cery suchej, dojrzałej, tłustej i naczynkowej. Pachnie różą, ale bardzo delikatnie. 
Hibiskus - idelane do cery naczynkowej i suchej. Pomaga likwidować przebarwienia skórne i wyrównuje koloryt skóry. Pachnie bardzo owocowo. Zapach jak na naturalne mydło jest mocno wyczuwalny, co mnie akurat bardzo cieszy ;) Tej kostki już używam i muszę Wam napisać, że jestem nią zachwycona. Rano cera jest dobrze nawilżona, lekko rozjaśniona  i jakby bardziej wypoczęta niż zwykle! 
Peeling brzoskwiniowy - drobno zmielone pestki brzoskwiń świetnie zdzierają martwy naskórek. Nadaje się do peelingu całego ciała. Pachnie owocami (mango i brzoskwinia). Jak dla mnie zapach mógłby być intensywniejszy ;d
Mydlnica lekarska i shea - nadaje skórze miękkości i gładkości. Może być stosowana przez osoby posiadające cerę wrażliwą. Zapach bardzo delikatny, aczkolwiek przyjemny.

Zapachy oceniam na podstawie niuchania kostek w czasie pisania tej notki. Podczas kąpieli moje odczucia mogą się zmienić. Także wyczekujcie pełnych recenzji ;)
Kostki ważą około 85g i kosztują 15zł za sztukę. 

Koniecznie zajrzyjcie na stronę Bydgoskiej Wytwóni Mydła i sprawdźcie jakie jeszcze inne kosmetyki mają w swojej ofercie ;)

Atina.

18:19

Madara Plant Stem Cell Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy z filtrem SPF30 - UWAGA UCZULA!

Rozświetlający, tonujący krem przeciwzmarszczkowy z mineralnym filtrem przeciwsłonecznym o faktorze SPF 30. Krem zapewnia wysoką ochronę skórze twarzy przed niebezpiecznym promieniowania UVA i UVB. Formuła kremu została oparta m.in. o komórki macierzyste z nadbałtyckiego pszczelnika wąskolistnego. Składnik ten zapewnia skórze potężną dawkę antyoksydantów, chroni skórę przed zanieczyszczeniami i niekorzystnym promieniowaniem słonecznym. Kosmetyk nawilża, regeneruje i pomaga opóźnić procesy starzenia się skóry. 

Pojemność: 40ml
Cena: 119zł
Sklep: drogerie internetowe


Bardzo bym chciała, ale nie mogę napisać o tym kremie w samych superlatywach. Przez pierwszy tydzień byłam nim zachwycona. Pięknie nawilżał, wyrównywał koloryt, zmniejszał widoczność porów, nie zwiększał błysku, świetnie współpracował z moimi mineralnymi podkładami. Normalnie  cud, miód i orzeszki! Pielęgnacyjnie lepiej wypadał od mojego ulubieńca Heliocare SPF50. Niestety po tygodniu używania dostałam uczulenia. Nie takiego jak zazwyczaj. Tym razem zapalenie rozwijało się wolniej, lecz z każdym kolejnym użyciem stan mojej cery się pogarszał. Krem odstawiałam i wprowadzałam do swojej pielęgnacji trzy razy, więc mam pewność, że to on jest winny tej całej nieprzyjemnej sytuacji. 
Szkoda, bo miał szansę zostać moim kosmetycznym hitem! Ma cudowny skład, ale producent umieścił tam coś co mnie uczula. Możliwe, że to wina kompozycji zapachowej, która jest miła dla nosa, ale już nie dla skóry;/ Wiem, że nie jestem w tym całkiem odosobniona, więc jeśli macie wrażliwą cerę to dobrze rozważcie zakup tego kremu!

Skład:
Aloe Barbadensis (Aloe) Leaf Juice, Zinc Oxide, Isoamyl Lauraten, Dicaprylyl Carobinate, Glycerin**, Sorbitan Olivate, Cera Alba (Bees Wax)*, Lecithin, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Silica, Cellulose, Dracocephalum Ruyschiana (Dragonhead) Cell culture extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Quercus Robur (Oak) Bark Extract, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Sodium Hyaluronate, Sodium Chloride, Aroma/Fragrance, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil*, Sorbitan Caprylate, CI 77492 (iron oxide)***, Palmitic acid, Stearic acid, Propanediol, Benzoic acid, CI 77499, CI 77491 (Iron Oxides)****, Agua/water, Ascorbyl Palmitate (Vitamin C), Sodium phytate, Tocopherol (Vitamina E), Potassium hydroxide, Benzyl salicylate***, Limonene***, Citral***, Linalool***, Eugenol***

Dajcie znać czy używałyście tego kremu i czy u Was też wywołał alergie skórną?

Atina.

16:02

Zużyłam, więc się wypowiem (Faith In Nature, Jason, Andalou, Hello Nature, Britney Spears)

Dziś przybywam do Was z zużyciami włosowymi oraz z jedną pustą flaszką po perfumach. Wykończyłam aż cztery szampony i jedną odżywkę do włosów. Jeśli chodzi o włosowe myjadła to dwa z nich stosowałam sporadycznie, bo przy regularnym użyciu zbyt obciążały. Miały świetne składy i dlatego od czasu do czasu po nie sięgałam. Więcej dowiecie się w dalszej części notki:)


Faith In Nature Organiczny szampon do włosów z Lawendą i Peralgonią do włosów suchych i normalnych
Bardzo go polubiłam, lecz nie poleciłabym go właścicielkom suchych włosów. Przy dłuższym użyciu miałam wrażenie, że trochę przesusza Dobrze mył, pięknie pachniał lawendą i był bardzo wydajny. Według mnie sprawdzi się przy włosach tłustych i normalnych. 
400ml/32,90zł

Skład:
Aqua (Water)**, Ammonium laureth sulfate*, Maris sal (Sea salt), Polysorbate 20*, Lavandula angustifolia (lavender) oil*, Lavandula hybrida oil*, Pelargonium graveolens (geranium) oil* ,Melaleuca alternifolia (tea tree) leaf oil*, Anthocyanins*, Cocamidopropyl betaine*, Potassium sorbate, Sodium benzoate, Citric acid*, Linalool*, Citronellol*, Geraniol*


Jason Thin to Thick Szampon zwiększający objętość
To jeden z tych produktów, który lubił obciążać moje włosy. Pierwsze dwa, trzy mycia było ok, a przy każdym następnym  tylko gorzej. Włosy robiły się przyklapnięte, a z czasem wyglądały jeszcze gorzej niż przed myciem. Dlatego stosowałam go głownie po farbowaniu, kiedy to moje włosy były bardziej przesuszone niż zwykle. Nie zauważyłam zwiększonej objętości. Szampon ten może się sprawdzić przy bardzo suchych włosach.
237ml/52zł

Skład:
Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice (1), Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Sodium Cocoyl Isethionate, Glycerin, Sodium Laurylglucosides Hydroxypropylsulfonate, Mentha Arvenis Leaf Oil, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Chenopodium Quinoa Seed (1), Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Equisetum Arvense Leaf Extract (1), Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Biotin, Alcohol (1) Benzyl Acetate, Camphor, Citric Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Lactic Acid, Lauryl Glucoside, Menthol, Panthenol, Phenethyl Alcohol, Phytantriol, Salicylic Acid, Sodium Chloride, Stearyl Citrate, Terpineol, Triethyl Citrate, Benzoic Acid, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Cinnamal, Cinnamyl Alcohol, Eugenol, Limonene, Linalool


Andalou Naturals Szampon zwiększający objętość z Lawendą i Biotyną
Myjadło od Andaolu zaskoczyło mnie pozytywnie i sprawdziło mi się najlepiej z całej dzisiejszej czwórki. Szampon bardzo dobrze mył, a przy tym nic a nic nie wysuszał. Włosy były ładnie odbite od nasady i mogłam go stosować do każdego mycia. Tak też robiłam i niestety szybko go wykończyłam;/ Chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę lub wypróbuje jakąś inną wersje.
340ml/39,99zł

Skład:
Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Purified Water (Aqua), Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Sodium Methyl 2-Sulfolaurate, Disodium 2-Sulfolaurate, Vegetable Glycerin, Fruit Stem Cells (Malus Domestica, Solar Vitis) and BioActive Berry Complex*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Vitamin B Complex (Biotin, Thiamine, Pyridoxine, Niacin, Riboflavin, Panthenol), Lavandula Officinalis (Lavender) Flower Extract*, Arnica Montana Flower Extract*, Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Extract*, Hydrolyzed Rice Protein, Linum Usitatissimum (Flax) Seed Oil*, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil*, Sodium PCA, Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract*†, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract*†, Tocopherol, Allantoin, Cyamopsis Tetragonoloba (Guar) Gum, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Lavandula Officinalis (Lavender) Flower Oil*


Jason Szampon zwiększający objętość Lawenda
Ten szampon jeszcze bardziej obciążał moje włosy niż poprzedni tej marki. Ze względu na ogromną pojemność często używałam go do domowego peelingu skóry głowy. Mieszałam z cukrem, biała glinką i olejkami eterycznymi. W tej roli sprawdzał się świetnie. Może sprawdzić się przy suchych włosach. 
473ml/38zł

Skład:
Aqua (Water), Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauryl Sulfoacetate, Lauryl Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract*, Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Extract*, Equisetum Arvense Leaf Extract*, Hydrolyzed Sweet Almond Seedcake, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower/Leaf/Stem Extract*, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Ascorbic Acid, Citric Acid, Glycerin, Glycoproteins, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolyzed Wheat Protein, Linoleic Acid, Linolenic Acid, Panthenol, Retinyl Palmitate, Sodium Chloride, Sodium Coco-Sulfate, Sodium Laurylglucosides Hydroxypropyl Sulfonate, Sodium Suflate, Tocopherol, Alcohol*, Benzoic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional , Citral, Eugenol, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool, Fragrance (Parfum) *Certified Organic Ingredient


Hello Nature Maska do włosów Olejek z Jagód Acai Ochrona włosów i Odmłodzenie
Niestety ta maska wypadła u mnie bardzo przeciętnie;/ Czasami wydawało mi się, że kompletnie nic nie robi. Na pewno nie wrócę do tego produktu. Kosztuje prawie 20zł, a w składzie znajdziemy tylko jeden olej (z jagód Acai). Jeden olej to zdecydowanie za mało, aby uzyskać dobre efekty pielęgnacyjne. 
250ml/19,50zł

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Stearamidopropyl Dimethylamine, Behetrimonium Chloride, Euterpe Oleracea (Acai) Fruit Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Isopropyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Parfum.


Britney Spears Fantasy Midnight EDP
Fantasy Midnight to naprawdę ciekawy zapach. Według mnie zdecydowanie ładniejszy od Fantasy. Jest to owocowo - słodka mieszanka, która kojarzy mi się z beztroskimi letnimi wieczorami. Najbardziej czuje tu owoce i wanilie. Kwiatów nie potrafię wychwycić, ale z kwiatowymi woniami już tak mam;/ Mają niezłą projekcją i bardzo dobrą trwałość. Jeśli trafi się okazja, to być może do nich jeszcze kiedyś wrócę.

Nuty głowy: śliwka, czereśnia i malina
Nuty serca: irys, orchidea i frezja
Nuty bazy: bursztyn, piżmo i wanilia

Znacie któryś z tych produktów? Podzielacie moje opinie na ich temat?

Atina.

22:52

Mydlarnia Blank Mydło kawowe peelingujące

W ostatnim czasie powstało tyle cudownych miejsc z naturalnymi kosmetykami, że nie wiadomo co i gdzie zamówić. Mydlarnie Blank odkryłam poszukując naturalnego mydła dla mojego psa. Przy okazji psiego zamówienia kliknęłam też coś dla siebie ;)


Mydełka przyszły zapakowane tylko w papierowe torebki. Dla mnie to plus, bo nie potrzebuje dodatkowych opakowań. Moją kostkę już praktycznie zużyłam, ale psie mydełka jeszcze są w fazie testów. Postaram się też o nich napisać, bo pieski i kotki również zasługują na naturalną pielęgnację ;)

Peeling kawowy jest wykonany metodą na "gorąco", większość mydeł które używałam były robione metodą na "zimno". Jako klient nie widzę żadnych różnic, może konsystencja jest trochę inna. 
Mydło kawowe ma lekkie działanie peelingujące, co dla mnie jest akurat plusem, bo nie lubię ostrych zdzieraków. Spodziewałam się po nim bardziej intensywnego zapachu, ale nie narzekam, bo wolę delikatną naturę niż mocno pachnącą chemię. Blank ma świetne składy i to mydło też takowy posiada. Dzięki temu nie wysusza skóry, a dba o nią i pielęgnuje. 

Skład:
Sodium Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Sodium Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Sodium Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Sodium Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Sodium Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Sodium Ricinus Communis Seed Oil, Sodium Theobroma Cacao (Cocoa) Sodium Seed Butter, Sodium Stearic acid, kawa naturalna, drożdże, jedwab, mleczan sodu, mleko w proszku, pigment, fragrance

Mydła używałam tylko do pielęgnacji ciała. Wystarczyło mi na około dwa miesiące kawowej kąpieli. 
110g/18zł

Mydlarnia Blank ma naprawdę ciekawy asortyment, a do tego niewygórowane ceny. Polecam Wam zajrzeć i zobaczyć co ciekawego mają w swojej ofercie;)

Znacie Mydlarnie Blank? 

Atina.

18:15

Felicea Prezentacja moich zakupów

O marce Felicea usłyszałam kilka miesięcy temu i od tamtej pory miałam ochotę na wypróbowanie ich produktów. Ciągle było mi coś nie po drodze, ale w końcu udało się zrobić zakupy;) Na początek wybrałam trzy kosmetyki, które najbardziej mnie interesowały. Po wstępnych testach wiem, że Felicea jeszcze nie raz zagości w mojej kosmetyczce. Tym bardziej, że jest to firma z mojego rodzinnego miasta! 


Zacznę od olejku do demakijażu. Jak wiecie jestem ogromną fanką naturalnej pielęgnacji, więc ten produkt nie mógł nie trafić do mojego koszyka. Skład jak dla mnie jest idealny. Stosuje go już od kilku dni i jak na razie jestem z niego bardzo zadowolona. Na pewno napiszę o nim osobną recenzje. Zresztą to samo tyczy się pozostałych dwóch produktów. 


Z kolorówki wybrałam podkład i puder w kamieniu. Na podkład skusiłam się po przeczytaniu multum pozytywnych recenzji na jego temat. Już dziś mogę napisać, że dziewczyny miały rację! Jest to pierwszy płynny podkład od dawien dawna, który wywarł na mnie tak pozytywne wrażenie. Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że jest dobrze. Nie wiem czy wyprze u mnie sypkie minerały, ale wiem, że chce go mieć w swojej kosmetyczce. Przede wszystkim jak dla mnie bardzo ładnie kryje, nie zwiększa błysku i długo się utrzymuje. Jest trochę tępy w aplikacji, ale idzie się przyzwyczaić. Więcej zachwytów pojawi się za jakiś czas w osobnej notce;) Pudru w kamieniu jeszcze nie stosowałam, bo najpierw chce sprawdzić jak spisuje się podkład z moimi sprawdzonymi  produktami. 
Zdecydowałam się na najjaśniejsze odcienie zarówno podkładu jak i pudru. Podkład jest dużo jaśniejszy niż wyszedł na zdjęciu. Do mojej bardzo jasnej cery pasuje idealnie

Kosmetyki Felicea można kupić stacjonarnie w drogerii Hebe oraz online na stronie Felicea. Ja na pewno będę jeszcze chciała wypróbować pudry rozświetlające, kredki do oczu, błyszczyki i bronzer. 

Znacie kosmetyki Felicea! Co o nich myślicie?

Atina.

17:29

NaturalME Olej z dzikiej róży do skóry suchej i dojrzałej

Olej z dzikiej róży trafił do mnie przypadkiem. Byłam na stacjonarnych zakupach i trafiłam na spore obniżki kosmetyków NaturalME. Zdecydowałam się wtedy na hydrolat z melisy oraz tenże olej. Od razu Wam zdradzę, że dzika róża mi służy. Widzę dużą poprawę w wyglądzie mojej cery odkąd ją stosuje. Skóra jest zdecydowanie jaśniejsza i wygląda na bardziej wypoczętą. To zapewne zasługa witaminy C, której ten olej całkiem sporo zawiera.


Olej z dzikiej róży to taki niepozorny eliksir młodości. Mocno nawilża, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, leczy trądzik, egzemę i łuszczycę, niweluje przebarwienia, spłyca drobne zmarszczki, uelastycznia oraz wygładza skórę. Można stosować go również na włosy i paznokcie. Ja stosuje go codziennie wieczorem do masażu twarzy. Daje całkiem niezły poślizg.  
Poza witaminą C, olej ten zawiera jeszcze witaminę A, która jak wiadomo też ma duże działanie przeciwzmarszczkowe. 
Jego dużą zaletą jest też to, że charakteryzuje się niemal zerową komedogennością. Nie zatyka porów i nie powoduje wyprysków. Ładnie się wchłania i nie pozostawia bardzo tłustej powłoki. 
Polubiłam się z olejem z dzikiej róży i jestem zachwycona jakością od NaturalME. Na pewno jeszcze nie raz kupię od nich oleje;) Nie pamiętam ile zapłaciłam za swoje opakowanie, ale na stronie producenta buteleczka o pojemności 50ml kosztuje 27zł. To naprawdę niewiele za naturalny produkt, który działa ;)

Znacie olej z dzikiej róży? Jak spisywał się na Waszej cerze?

Atina.

10:54

OKAY Pure Naturals Czarne mydło afrykańskie z nasionami z konopi

Czarne mydło jest dosyć popularne, ale nie każde jest w stu procentach naturalne i co za tym idzie nie każde pomoże naszej cerze. Ja do tej pory znałam tylko Dudu-Osun, które niestety nie do końca przypasowało mojej cerze. O tym mydle pisałam w 2015 roku klik. Pamiętam, że ładnie pachniało i trochę wysuszało. Nigdy więcej do niego nie wróciłam. Teraz po latach znalazłam naturalne cudo firmy OKAY Pure Naturals z USA. Skład wydał mi się na tyle ciekawy, że postanowiłam dać jeszcze jedną szansę afrykańskim mydłom;)


Kostka wygląda i troszkę pachnie jak cukierek Irys. Pamiętacie te słodkości z dzieciństwa? Po kontakcie z wodą stało się bardzo miękkie. Trzymam go na mydelniczce z dziurkami, więc nie rozpłynęło mi się całkowicie. Moja skóra twarzy i dłoni bardzo lubi się z tym produktem. Na rękach wyciszyła mi się egzema, a buźka jest zdecydowanie bardziej nawilżona i nie przejawia żadnych objawów podrażnienia czy alergii. W ogóle wydaje mi się, że odkąd używam tego mydła cera jest w zdecydowanie lepszej kondycji. 

W składzie znajdziemy czyste masło shea, popiół z kakao, wodę, olej palmowy, olej kokosowy, oliwę z oliwek, aloes, wyciąg z nasion konopi, sproszkowaną łupinę orzecha włoskiego.
Dzięki zawartości popiołu z kakao oraz sproszkowanej łupiny orzecha włoskiego mydło ma właściwości złuszczające. Według mnie są one bardzo delikatne i ledwo zauważalne. 

Swoją kostkę upolowałam w TKMaxx'ie i niestety nie wiem czy uda mi się ją kupić ponownie. 


Jeśli natkniecie się gdzieś na produkty marki OKAY Pure Naturals to bierzcie je w ciemno. Tak naturalne składy na pewno Was nie zawiodą! 

Znacie czarne mydło afrykańskie? Polecacie któreś konkretnie?

Atina.

10:43

Zyżyłam, więc się wypowiem (REN, LRP, Clarins, The Ordinary, Bentley Organic, Maybelline)

Witam Was po krótkiej przerwie spowodowanej przeprowadzką oraz pojawieniem się w moim życiu czteromiesięcznego psiaka, który wymaga mnóstwa uwagi i czasu ;) Jeśli jesteście ciekawe kto mnie tak absorbuje, to zapraszam Was serdecznie na mój instagram klik
A tymczasem wracam z kolejnymi zużyciami, bo w bagażu przeprowadzkowym nie miałam miejsca na puste opakowania. 


Olej arganowy
Specjalnie nie zachwycił mnie ten tak wszędzie chwalony olej. Zdecydowanie większe efekty widzę po oleju z opuncji figowej czy z dzikiej róży. Jedynie co to będę jeszcze chciała kiedyś spróbować oleju arganowego jakiejś lepszej firmy. Ten był kupiony na eBay'u i był dosyć tani. Całkiem możliwe, że nie był najlepszej jakości. 

REN Clean Skincare Evercalm Global Protection Krem na dzień (miniaturka 30ml)
Ten krem to moje pierwsze spotkanie z tą marką. Producent poleca go do skóry wrażliwej. U mnie niestety się nie sprawdził, bo mnie po nim lekko wysypywało. Zużyłam na szyję i dekolt, bo w moim przypadku te partie są bardziej odporne na wszelkiego rodzaju skutki uboczne. Fajnie nawilżał i nie pozostawiał tłustej warstwy.
50ml/154zł

Skład:
Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Camellia Oleifera Seed Oil, Cetearyl Ethylhexanoate, Myristyl Myristate, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Triheptanoin, Cetearyl Glucoside, Myristyl Laurate, Oryzanol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ethylhexylglycerin, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil, Bisabolol, Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil, Carbomer, Hippophae Rhamnoides Fruit Extract, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Tocopherol, Anthemis Nobilis Flower Oil, Cinnamomum Camphora Linalloliferum (Ho Wood) Leaf Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Phenoxyethanol, Sodium Dehydroacetate, Pueraria Lobata (Kudzu) Symbiosome Extract, Laminaria Ochroleuca Extract, Cassia Alata Leaf Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Glucose, Parfum* (Fragrance), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Lactic Acid, Sodium Hydroxide, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool * 100% Natural Fragrance - Parfum 100% Naturel

La Roche Posay Hydraphase Intense Riche Krem Intensywnie nawilżający SPF20
Kosmetyk, który naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył! Co prawda miał odrobinę za bogatą konsystencje jak na moją mieszaną cerę, ale zimą nie przeszkadzało mi to w ogóle. Miałam wręcz wrażenie, że taka ochronna warstwa dobrze robi mojej cerze, szczególnie podczas zimniejszych dni. Do tego posiada filtr SPF20, który w mniej słoneczne dni mogę przetrawić ;) Krem dobrze nawilżał, świetnie współgrał z podkładem mineralnym oraz nie podrażniał i nie zapychał. Jedyny minus jaki w nim znalazłam to opakowanie. Mój egzemplarz miał wadliwą pompkę i przez to nie zużyłam go do końca. Nie wiem czy miałam pecha czy może te opakowania są niedopracowane?
50ml/65zł

Skład:
Water, Octocrylene, Isopropyl Lauroyl Sarcosinate, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Homosalate, Dimethicone, C30-45 Alkyl Dimethicone, Butyl Mathoxydibenzoylmethane, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Sucrose Tristearate, Cera Alba, Polymethylsilsesquioxane, Polysorbate61, PEG-12 Dimethiconol, Sodium Hyaluronate, Sodium Stearoyl Glutomate, Disodium EDTA, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Caprylyl Glycol, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Parfum

Clarins HydraQuench Intensywna maska do cery odwodnionej
Maseczka nawilża, ale nie powiedziałabym, że intensywnie. Najbardziej lubiłam stosować ją na włosy. Na twarzy nie widziałam jakiś super efektów, a chciałam ją zużyć przed końcem daty ważności. Stąd też często lądowała na włosach w połączeniu z ulubionym olejem. Tu miałam wrażenie, że lepiej się spisywała ;d Na plus zasługuje, to że nie podrażniała mojej wrażliwej cery. Z tego co wypatrzyłam w intrenecie, to maseczka ta została wycofana lub zmieniono jej opakowanie.
75ml/135zł

The Ordinary Serum z retinolem 0,2% w skwalanie
To bezwodne serum z 0,2% czystym retinolem bardzo dobrze spisało się na mojej wrażliwej cerze. Jakiś dużych zmian nie odnotowałam, ale skóra była dobrze nawilżona i lekko rozjaśniona. Po wykończeniu tego produktu, przeszłam na wyższe stężenie i wtedy zaczęły się problemy. Pisałam o tym tu.
30ml/23zł

The Ordinary Skwalan z oliwek 100% naturalny
Moja skóra lubi skwalan, który łagodzi podrażnienia, przyspiesza regenerację oraz zwiększa jej elastyczność. Ma on formę oleju, ale jest mniej tłusty i lepiej się wchłania. Fajnie podbija działanie kremu na noc. Idealnie się sprawdzi przy cerze dojrzałej i wrażliwej.
30ml/31zł

Bentley Organic Nawilżający krem do twarzy Olej jojoba i Witamina E
Kiedyś ta marka była nawet popularna w blogosferze. Miałam kilka ich produktów do pielęgnacji ciała. Dlatego gdy zobaczyłam ten krem w TKMaxx'ie sięgnęłam po niego  bez wahania. Niestety moja cera się z nim nie polubiła. Zostawiał lekki, ale tłustawy film i powodował wysyp krost. Zużyłam go tak jak krem REN na szyję i dekolt. Tu sprawował się idealnie;) Fajne opakowanie z wygodną pompką. Moja wersja ma stary skład, teraz jest odrobinę zmieniony.
50ml/42zł

Skład:
Aqua (Water), Glyceryl Stearate, Glycerin**, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil*, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Benzyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Cocoglycerides, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice Powder*, Tocopherol, Sodium Benzoate, Dehydroacetic Acid, Pelargonium Graveolens (Rose Geranium) Flower Oil*, Cananga Odorata (Ylang Ylang) Flower Oil*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil*, Parfum*, Linalool, Citronellol, Geraniol, Benzyl Benzoate


Clarins Supra Volume Pogrubiający i pielęgnujący tusz do rzęs (01 intense black)
To chyba mój pierwszy tusz od Clarins. Niestety bardzo zawiodłam się na tym produkcie. Ładnie malował, pogrubiał i nawet lekko wydłużał, ale bardzo szybko się osypywał. Po 2-3 godzinach miałam pandę pod oczami. Pod tym względem to najgorszy tusz do rzęs jaki kiedykolwiek miałam. Plus za ładne i solidne opakowanie. 
8ml/135zł

Maybelline The Falsies Push up Drama Tusz do rzęs pogrubiająco-podkręcający
Ten tusz zdecydowanie bardziej mi przypasował. Trochę mniej pogrubiał, ale za to ładnie rozdzielał rzęsy, lekko wydłużał i się praktycznie w ogóle nie rozmazywał. W dodatku całkiem długo mi służył. Chętnie kiedyś ponowie ten zakup.
9,5ml/od 17zł

Dajcie znać czy znacie coś z moich zużyć i jakie są Wasze opinie na temat tych produktów?

Atina.

16:16

Kosmetyki The Ordinary, których nie zużyłam

Dziś opowiem Wam o dwóch gagatkach, których nie dałam rady zużyć. Mowa tu o kosmetykach The Ordinary. Obydwa okazały się za mocne dla mnie. Nie byłam w stanie ich używać. Być może robiłam to źle!? Dziś mija im data ważności, więc pora się z nimi pożegnać. 


Pierwszy z nich to Peeling z Kwasem Mlekowym 5% i Kwasem Hialuronowym. Stosowany zbyt często lekko mnie podrażniał. Gdy zmniejszyłam częstotliwość nie widziałam żadnych efektów. W końcu przyszła wiosna i odstawiłam go całkowicie. 
Drugi kosmetyk, którego nie dałam rady zużyć to Retinol 0,5% w Skwalanie. Ten produkt podrażniał mnie jeszcze mocniej. Kuracje zaczęłam od niższego stężenia (0,2%) i ta wersja była w porządku dla mojej wrażliwej cery. Gdy przeszłam na 0,5%  skóra się zaczerwieniła i lekko łuszczyła. Podobno to normalne, że na początku występują takie reakcje, ale mi się to nie podobało. Odstawiłam produkt i nigdy więcej do niego nie wróciłam. 
Tym sposobem od zeszłej zimy nie zafundowałam mojej skórze żadnej odnowy ani głębokiej pielęgnacji. Zdecydowanie lepiej wspominam kuracje retinoidami również od The Ordinary klik, klik. Myślę, że na przyszłą zimę sięgnę właśnie po nie, bo moja skóra naprawdę się z nimi lubi. 

Stosujecie kosmetyki z kwasami, retinolem lub retinoidami? Na co Wasza cera najlepiej reaguje?

Atina.

11:30

Elemis Pro-Collagen Marine Cream Krem do twarzy z kolagenem i algami

Zmarszczki, drobne linie i wysuszona skóra? Krem przeciwzmarszczkowy na dzień Elemis Anti-Ageing Pro-Collagen sprawi, że wszystkie oznaki starzenia się skóry przejdą do przeszłości. Skutecznie zmniejsza głębokość zmarszczek, wygładza drobne linie, skóra jest przyjemnie delikatna i dobrze nawilżona. Pierwsze wyniki nie każą na siebie długo czekać – efekt zauważysz już po 14 dniach.

Pojemność: 50 i 100ml
Cena: 100ml kosztuje około 750zł 
Sklep: internet
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Zacznę od tego, że strasznie drogi ten krem! Moje opakowanie pochodzi z kalendarza adwentowego Asos klik i ma 30ml pojemności. Krem miał mieć ochronę przeciwsłoneczną SPF30, ale na moim opakowaniu nie ma takiej informacji. Dla mnie to duża wada, bo cały rok chronię skórę twarzy przed szkodliwym działaniem słońca. Zimą pozwalam sobie na SPF30, a przez resztę miesięcy stosuje SPF50. Dla tego kremu zrobiłam wyjątek i używam go od końcówki grudnia. Na szczęście mało było słonecznych dni w tym okresie ;) 
Kosmetyk jest ciekawy, ale według mnie nie jest wart swojej ceny;/ Za 750 złotych to ja mogę sobie kupić kilka innych równie dobrych kremów. Być może przy długofalowym używaniu widziałabym większe zmiany w wyglądzie mojej skóry?! Ale to tylko gdybanie. 
Elemis Pro-Collagen ma piękne i solidne opakowanie (niestety plastikowe). Jak dla mnie pachnie przyjemnie i luksusowo;) Ma lekką konsystencje, która szybko się wchłania, ale nie do matu. Pozostawia delikatny film na skórze, co teraz zimą przy mojej mieszanej cerze w ogóle nie przeszkadza. Widać, że odkąd go stosuje skóra jest dobrze nawilżona i lekko odżywiona. Zmarszczek mi nie wyprasował, ale po jego zastosowaniu rzeczywiście były ciut mniej widoczne. Najważniejsze jest jednak to, że specyfik ten mnie w ogóle nie podrażnił i nie spowodował żadnych przykrych niespodzianek na twarzy. Dobrze współpracował z podkładem mineralnym.
W składzie z dobroci znajdziemy olejek z kiełków pszenicy, masło shea, wyciąg z chlorelli zwyczajnej, ekstrakt z padina pavonica, wyciąg z korzenia marchwi, ekstrakt z alg czerwonych, ekstrakt z kwiatów mimozy, ekstrakt z kwiatów róży, ekstrakt z liści ginkgo biloba i witamina E.
Niestety nie widzę tu kolagenu?! 

Skład:
Water, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate SE, Isononyl Isononanoate, Cicaprylyl Carbonate, Dimethicone, Triticum Wheat Germ Oil, Shea Butter, Chlorella Vulgaris Extract, Padina Pavonica Thallus Extract, Daucus Carota Sativa Root Extract, Porphyridium Cruentum Extract, Acacia Decurrens Flower Extract, Rosa Centifolia Flower Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Tocopherol, Phenoxyethanol, Polycrylate-13, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Coco-Caprylate, Cetyl Alcohol, Xanthan Gum, Glyceryl Polyacrylate, Polyisobutene, Fragrance, Citric Acid, Chlorphenesin, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Sodium Dehydroacetate, Disodium EDTA, Polysorbate 20, Sorbitan Isostearate, Linalool, Citronellol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Geraniol, Limonene.

Co myślicie o tym kolagenowym kremie do twarzy bez kolagenu?
Atina.

11:00

Grudniowe nowości kosmetyczne

Dawno nie pokazywałam Wam co nowego w mojej kosmetyczce. Większość tych cudeniek to prezenty świąteczne. Zawsze mnie cieszy jak ktoś pamięta, że jestem fanką kosmetyków i wybiera dla mnie właśnie taki podarek. Oczywiście najbezpieczniej jest wybrać coś naturalnego, żeby nie ryzykować uczulenia czy podrażnienia. Jeśli jesteście ciekawe co dokładnie mi przybyło, to zapraszam Was do dalszej części notki ;)


Zacznę od prezentów. Pierwszy z nich to zestaw marki Benefit Sweet Ride. Metalowa puszka zawiera pełnowymiarowy róż do policzków Dandelion, tusz do rzęs Roller Lash i miniaturkę Gimme Brow. Róż już znam, ale jak dla mnie jest on za delikatny. Nie wiem czy sobie go zostawię;/ Tusz do rzęs mam pierwszy raz. Do tej pory używałam tylko They're Real! i bardzo go sobie chwale! Preparatów do brwi praktycznie nie używam, ale spróbuje, może się przekonam. 
Drugim prezentem jaki dostałam pod choinkę jest szampon w kostce Cztery Szpaki. Chciałam go już od dawna, więc ten podarek jest jak najbardziej trafiony. Będą testy i będzie recenzja! Mam nadzieję, że podzielę Wasze zachwyty nad tą kostką od szpaczków ;)
Ostatnim kosmetykiem spod mojej choinki jest kolagenowy krem pod oczy Dr Roebuck's. Zupełnie nieznana mi marka, ale zapowiada się bardzo dobrze. Ma niezły skład, który podobno ma odmładzać spojrzenie ;) Bardzo podoba mi się maksyma umieszczona na opakowaniu: "Minimum składników. Maksimum rezultatów."
W grudniowych nowościach znalazło się jeszcze moje ulubione serum do twarzy na dzień Balance Active Formula z witaminą C o którym pisałam Wam tu. Jeśli macie cerę zmęczoną i przebarwienia to ten kosmetyk na pewno Wam się spodoba! Po więcej informacji zajrzyjcie do podlinkowanej notki;)
Dwa pozostałe produkty upolowałam w TKMaxx'ie po jak zwykle okazyjnej cenie;) Postanowiłam poeksperymentować z produkcją własnych maseczek do twarzy i przygarnęłam czyste płachty maseczkowe, które można nasączyć własną pielęgnacją. Taka maska na pewno mnie nie podrażni ani nie uczuli. Kupiłam też ananasowe mydełko do kąpieli Alaffia z masłem shea i kokosem. Miałam już kiedyś od nich inne mydło klik i ono miało zdecydowanie lepszy skład. Myślę jednak, że do mycia ciała powinno być okej.

Zainteresował Was któryś z moich nowych kosmetyków? Znalazłyście kosmetyczne prezenty pod choinką?

Atina.

21:55

Function of Beauty, czyli personalizowany szampon i odżwywka do włosów

Dziś chciałam się podzielić z Wami moim niedawnym odkryciem, czyli personalizowanym szamponem i odżywką do włosów Function of Beauty. Jest to amerykańska firma, która prowadzi swoją sprzedaż głownie w Stanach Zjednoczonych oraz w Wielkiej Brytanii. Produkty te nie zawierają parabenów, siarczanów i są w 100% wegańskie. 


W pierwszym etapie budujemy swój włosowy profil i wybieramy typ naszych włosów (proste, faliste, kręcone). Następnie określamy ich strukturę oraz wilgotność skóry głowy. 
Kolejnym etapem jest wybór maksymalnie pięciu potrzeb naszych włosów, np. nawilżenie, ochrona koloru czy dodanie objętości. 
Krok trzeci to czysta przyjemność. Musimy wybrać aromat naszych kosmetyków, a do wyboru są naprawdę obłędne zapachy, np. brzoskwinia, gruszka czy milkshake. Jakby tego było mało to jeszcze możemy zadecydować o intensywności tejże gruszki czy brzoskwini.
Czwarty krok daje nam możliwość podpisania szamponu i odżywki naszym imieniem.
Piąty i ostatni etap to wybór koloru.
Istnieje też opcja bez zapachu i bez koloru!

Według mnie to świetna sprawa i gdyby nie cena to na pewno już bym kliknęła swój zestaw! Myślę, jednak o zakupie tych cudeniek dla mojej przyjaciółki na urodziny. Zawsze mam problem co jej kupić, a taki zestaw na pewno ją ucieszy, bo bardzo dba o swoje włosy. 
Najbardziej opłaca się wybrać zestaw w dużych opakowaniach (dwie butelki o pojemności 473ml), który kosztuje 39 funtów. Pojedyncza sztuka, np. szamponu o tej samej pojemności kosztuje 29 funtów. Istnieje również możliwość wysyłki do Polski, niestety w tej opcji produkty wychodzą dużo drożej! Za ten sam zestaw policzono mi 59 euro! 

Słyszałyście o Function of Beauty? Co myślicie o takim personalizowaniu kosmetyków? Mi ten pomysł bardzo się podoba i chętnie widziałabym tego typu opcję w Polsce. 

Atina.

20:19

Kosmetyczne zachwyty 2019

Spośród wielu kosmetyków, które używałam wybrałam dwa bez których nie wyobrażam sobie swojej codziennej pielęgnacji. Oczywiście sprawdziło mi się więcej produktów, ale tu chciałam umieścić tylko te naprawdę naj! Takie, które lubię, używam, zużywam i dokupuje kolejne opakowania. 

Moimi największymi odkryciami 2019 roku są:
- serum do twarzy z witaminą C Balance Active Formula
- krem ochronny do twarzy SPF50 Heliocare 360 Gel Oil-Free (dry touch).


Serum do twarzy Balance kupiłam kierując się niską ceną i szybkim rzutem oka na skład, w którym wypatrzyłam dwie formy witaminy C: sodium ascorbyl phosphate oraz ascorbyl glucoside. Ta pierwsza forma jest stabilna i bardzo skuteczna. Przy okazji jest bezpieczna dla każdego rodzaju skóry, nawet wrażliwej. Zwiększa produkcję kolagenu i zmniejsza przebarwienia o czym przekonałam się na własnej skórze! Aktualnie kończę trzecie opakowanie tego cuda, ale plamy na czole pozbyłam się już przy pierwszym lub drugim opakowaniu. Dokładnie nie pamiętam, ale przebarwienia już dawno nie mam! Przyglądam się i przyglądam i nic nie mogę wypatrzeć. Jestem pewna, że to zasługa tego sera! Druga forma witaminy C uwalnia się powoli i wnika w głębsze warstwy naskórka. Wykazuje umiarkowane właściwości złuszczające, wyrównuje koloryt, rozjaśnia plamy i przebarwienia, zwiększa produkcje kolagenu. Działa także przeciwzapalnie.
Dla mnie jest to idealny kosmetyk! Ma postać lekkiego, nieklejącego się rozwodnionego żelu, który bardzo szybko się wchłania. Dzięki tym właściwościom jest idealny pod makijaż. Producent zaleca stosować go rano i wieczorem, ale ja używam tylko z rana. Na noc preferuje cięższe produkty na bazie olejów. Oprócz wspomnianego usunięcia przebarwienia (od kilku lat miałam na czole średniociemny okręg o średnicy około 1cm.) serum wygładza i rozświetla cerę. Stąd też mój wybór stosowania go z rana. Zdecydowanie robi różnicę w wyglądzie. Skóra jest bardziej napięta oraz wygląda na świeżą i wypoczętą. 
Opakowanie o pojemności 30ml można kupić już za 15zł. Niestety w Polsce jest trochę trudniej dostępne, ale na pewno znajdziecie je online. 
W składzie poza wspomnianymi dwiema formami witaminy C, znajdziecie jeszcze ekstrakt z chrząstnicy kędzierzawej, ekstrakt z liści oliwki europejskiej i witaminę E.

Skład:
aqua, sodium ascorbyl phosphate, phenoxyethanol, chondrus crispus, ascorbyl glucoside, olea europea leaf extract, zinc PCA, polysorbate 20, disodium edta, tocopheryl acetate, parfum, ethylhexylglycerin, linalool, limonene.


Mój drugi kosmetyczny zachwyt (Heliocare 360 Krem ochronny SPF50 Gel Oil-Free) odkryłam dzięki youtuberce niesia25. Obserwuje ją na Instagramie kilk i to ona skłoniła mnie do zakupu tego kremu. Chociaż słyszałam już o nim wcześniej, to dopiero jej opinia przekonała mnie ostatecznie. Pierwsze opakowanie omyłkowo kupiłam dla cery suchej. Oczywiście nie byłam z niego zadowolona, bo przy mojej mieszanej cerze zbytnio się po nim błyszczałam. O tej wersji pisałam już na blogu klik. Wersja Gel Oil-Free jest dla mnie idealna! Szybko się wchłania, nie bieli, nie zapycha, nie podrażnia i nie zwiększa błysku. Nawilża, lekko rozjaśnia i bardzo dobrze współgra z mineralnym podkładem. Brzmi jak ideał i dla mnie taki właśnie jest ten krem! Kosztuje około 85-100zł, ale jest wydajny i szczerze mówiąc lepszego kremu z tak wysoką ochroną przweciwsłoneczną nie znam.
W składzie ma kilka lekkich nawilżaczy (emolienty i humektany), sześć filtrów chemicznych i jeden mineralny, ekstrakt z zielonej herbaty oraz witaminę C i E. 

Skład:
Aqua, C12-15 Alkyl Benzoate, Arginine, Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid, Disodium Phenyl Dibenzimidazole Tetrasulfonate, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Titanium Dioxide (nano), Hexylene Glycol, C14-22 Alcohols, C12-20 Alkyl Glucoside, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Nylon-12, Myristyl Alcohol, Dipropylene Glycol Dibenzoate, Diethylhexyl Butamido Triazone, Phenoxyethanol, Polypodium Leucotomos Leaf Extract, Ethylhexyl Ferulate, Ferulic Acid, Caffeic Acid, Physalis Angulata Extract, Ceteareth-25, Caprylyl Glycol, Melanin, Myristyl Glucoside, Ethylhexyl Triazone, Caprylyl Methicone, Hydrolyzed Wheat Protein/PVP Crosspolymer, Glycerin, Ethyl Ascorbic Acid, Alumina, PPG-15 Stearyl Ether Benzoate, Disodium Ethylene Dicocamide PEG-15 Disulfate, Camelia Sinensis Extract, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Phytosphingosine HCL, Arabidopsis Thaliana Extract, Ethyl Lauroyl Arginate HCL, Panthenyl Triacetate, Parfum, Simethicone, Oxothiazolidine, Disodium EDTA, Silica, Ethyl Linoleate, Caprylic/Capric Triglyceride, Oleyl Alcohol, Butylene Glycol, Lecithin, Sodium Benzoate, Tocopherol, Linalool, Limonene.

Znacie któryś z tych kosmetyków? Macie ochotę któryś z nich wypróbować?

Atina.
Copyright © 2014 Kosmetyki Atiny , Blogger