Szampańskiej zabawy!

Szampańskiej zabawy, szalonych chwil, trwałego mejkapu oraz idealnej kreacji!
Udanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku... 



Życzy Atina.
Czytaj dalej

Masło Shea Naturalna pielęgnacja od stóp do głów

Masło shea zwane również karite wykazuje ogromne działanie pielęgnacyjne: natłuszcza i nawilża. Dzięki niemu skóra jest gładka i miękka. Substancje zawarte w maśle karite przyspieszają gojenie się ran, podrażnień i stanów zapalnych poparzeń słonecznych. Jest naturalnym filtrem UV lecz o niskim współczynniku ok. 2-3. Nie alergizuje, może być stosowany na wszystkie partie skóry nawet te najbardziej wrażliwe. Można stosować do każdego rodzaju cery. Cera sucha zostanie wspaniale nawilżona i natłuszczona, masło karite tworzy delikatny film na skórze i chroni przed słońcem, mrozem, wiatrem. Chroni przed wysuszeniem, starzeniem i wspomaga utrzymanie wody w komórkach skóry. Masło karite działa także korzystnie na cerę tłustą, nie powoduje zaczopowania ujść mieszków włosowych. Działa łagodząco odżywczo. Przy cerze tłustej polecane do stosowania na noc. Pomocne jest także w niektórych chorobach skóry jak trądzik, łuszczyca i dermatozy. W Afryce jest używane bez domieszek jako maść przeciw rozstępom, oraz do pielęgnowania niemowlaków i starszych dzieci. Do masażu bolących mięśni, leczeniu reumatyzmu, podrażnień skóry. Masło jest też naturalną odżywką do włosów suchych, łamliwych, rozdwajających się. 


Moje masło jest  firmy e-fiore, ale nie musicie kupować tego konkretnego, chociaż za 50ml nierafinowanego karite pochodzącego z Ghany zapłaciłam 8,50zł i z tego co się orientuje to jest to dobra cena.

 Masło shea zawiera:: 
- naturalną allantoinę,
- prowitaminę A,
- witaminy F i E,
- nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe,
- woski.

Naturalne masło shea ma postać stałą czego ja akurat bardzo nie lubię. Jednak ze względu na jego świetne właściwości pielęgnacyjne jestem w stanie to przeboleć i pomęczyć się z jego roztapianiem w dłoniach. Masło świetnie nawilża, łagodzi podrażnienia, wygładza i odżywia na długo. Smaruje nim na noc całą twarz, okolice oczu, szyje, dłonie i paznokcie, stopy oraz włosy. Rano skóra świetnie wygląda, jest wypoczęta, nawilżona i odżywiona. Skóra pod oczami jest dużo gładsza niż zazwyczaj (na masło nakładam jeszcze krem pod oczy Fitomed /recenzja/). Z nakładaniem na twarz trzeba uważać i nie robić tego codziennie, bo masło może zapchać nam pory. U mnie najlepsza opcja to co drugi/trzeci dzień, ale pod oczy nakładam prawie codziennie.


Najbardziej jednak zaskoczyło mnie jego cudowne działanie na włosy! Już po pierwszej aplikacji widziałam zdecydowaną poprawę. Włosy stały się bardziej nawilżone, miękkie i o niebo lepiej podatne na układanie, a nałożyłam je dosłownie raz, tyle że na całą noc. Sama aplikacja jest niewygodna, trochę szarpałam włosy i porobiły mi się niezbyt urokliwe strąki - czego się jednak nie robi dla urody? Wbrew moim obawom z myciem nie było problemów. Włosy były pięknie odżywione, a przy tym sypkie, czyli takie jak lubię.

Także jak widzicie masło shea zadba o każdą część Waszego ciała oraz o włosy. Polecam taką naturalną pielęgnację, szczególnie teraz zimą!

Znacie działanie masła shea? 

Atina.
Czytaj dalej

Wesołych Świąt!

Moje drogie,
życzę Wam zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku! 

Źródło: Termcoord

Atina.
 
Czytaj dalej

Rimmel London 60 Seconds Szybkoschnący lakier do paznokci nr 500 Caramel Cupcake

Lakier do paznokci wysycha w mniej niż 60 sekund, aplikacja dzięki szerokiemu pędzelkowi trwa zaledwie 1 sekundę, co zapewnia ekspresowy kolor na paznokciach w każdych warunkach. Głębokie nasycone kolory, piękny połysk i wysoka trwałość. 

Pojemność: 8ml
Cena: 5 - 12zł
Sklep: Rossmann i drogerie internetowe


Caramel Cupcake jest delikatnym i ładnym nudziakiem, który pasuje zawsze i wszędzie. Jestem wielbicielką bardziej intensywnych kolorów na paznokciach, ale pięknym nude nigdy nie pogardzę. 

Kolor: kawa mocno rozbielona mlekiem
Wykończenie: kremowe
Aplikacja: łatwa i przyjemna
Pełne krycie: dwie warstwy
Schnięcie: bardzo szybkie
Trwałość: trzy dni bez żadnych ulepszaczy

Na zdjęciach lakier jest pokryty topem Ciate, przez co trochę bardziej się błyszczy.




Caramel Cupcake jest kolejnym kolorem firmy Rimmel z którym się polubiłam. Stwierdzam, że seria 60 Seconds ma ładne kolory i przyzwoitą trwałość. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że lakiery te szybko gęstnieją. Ciężko mi stwierdzić dokładny czas, ale w porównaniu do innych lakierów do paznokci jest to zdecydowanie dużo szybciej.

Co sądzicie o tym kolorze i o całej serii Rimmel 60 Seconds? 


Atina.
Czytaj dalej

Jest takie miejsce w sieci... #2

Wracam do serii, która ukazała się w styczniu klik i miała pojawiać się znacznie częściej niż raz na rok! Jak widać całkiem o tym zapomniałam i dopiero teraz sobie przypomniałam, ale jak to mówią lepiej późno niż wcale! Rok temu pisałam Wam o blogu Koloretti Zapachy, Kosmetyki, Uroda, Pielęgnacja..., dziś chciałam Wam pokazać kolejne ciekawe miejsce, do którego często zaglądam, ale nie udzielam się w komentarzach ze względu na Disqus. No nic nie poradzę, że nie umiem z niego korzystać i że to cholerstwo chce podpisywać komentarze moim imieniem i nazwiskiem. Ale zaglądam i zapraszam Was do 



Przyznam szczerze, że na początku zaciekawiła mnie sama nazwa bloga, a później przejrzałam kilka postów i już zostałam;)

Na blogu znajdziecie mnóstwo recenzji polskich kosmetyków oraz internetowe różności z ciekawymi linkami, zdjęciami i filmikami. 

Mam nadzieję, że następna notka ukaże się wcześniej niż za rok! Jeszcze raz zapraszam Was do odwiedzin Mejd in Poland, bo warto poznawać nowe miejsca oraz spojrzeć na zupełnie inne, świeże podejście do tematu kosmetyków. Dzięki temu samemu można czerpać ogrom inspiracji.

Atina.

Czytaj dalej

Farbowanie w domu: L'Oreal Paris Recital Preference Farba w żelu nr 9.1 Viking

Recital Preference to trwała farba w formie żelu, oferuje obecnie 30 odcieni. W nowej, ulepszonej wersji skutecznie pokrywa siwe włosy. Dołączona odżywka zawiera filtry UV i substancje pielęgnacyjne, wystarcza na 4 mycia po farbowaniu. Włosy po farbowaniu są sprężyste, błyszczące, łatwo się układają.

Cena: 30-35zł
Sklep: drogerie stacjonarne i internetowe


Od jakiegoś czasu jestem wierna farbom do włosów firmy L'Oreal Paris. Swoją przygodę zaczęłam od Exellence Creme nr 9 Hellblond /recenzja/. W tym przypadku nie byłam do końca zadowolona z koloru, ale nie było tak źle skoro zużyłam aż dwa opakowania. Pamiętam, że byłam bardzo zadowolona ze sposobu aplikacji oraz właściwości pielęgnacyjnych. Kolejnie sięgnęłam po serie Prodigy nr 9.10 Białe Złoto /recenzja/. Kolor okazał się lepszy, ale znowu trochę za jasny jak na moje aktualne potrzeby. Teraz przyszła pora na Recital Preference nr 9.1 Viking. Kolor marzył mi się od dawna, ale jakoś mi ciągle nie po drodze z nim było.

Farbę nakładałam na odrosty i stary kolor L'Oreal Paris Prodigy nr 9.10 Białe Złoto (klik). Zależało mi na uzyskaniu jasnego blondu, ale nie super jasnego oraz na platynowym, zimnym odcieniu.

 

Opakowanie zawiera:
- żel koloryzujący 60ml
- krem utleniający 60ml
- olejek 4,4ml
- odżywkę upiększającą kolor 54 ml
- ulotkę z instrukcją stosowania
- profesjonalne rękawiczki 

Mieszankę rozrobiłam w butelce z aplikatorem i nakładałam ją przy pomocy tegoż aplikatora i dłoni.


Farba ma rzadką, żelową konsystencje. Jest wydajna - wystarczyło mi jedno opakowanie na włosy o długości do ramion. Nie miałam  żadnych problemów z aplikacją. Jak zwykle mieszankę na włosach trzymałam dłużej niż zaleca producent. Znam swoje włosy i wiem, że wymagają dłuższego czasu, aby je rozjaśnić.


Jestem bardzo zadowolona z efektów! Kolor wyszedł jasny, platynowy, Na zdjęciu powyższej trochę wpada w żółty, ale w rzeczywistości tak nie jest. Farba ładnie pokryła odrosty i następnym razem też sięgnę po ten kolor.


Od farbowania minęły już dwa tygodnie i mogę stwierdzić, że jak na razie kolor nie wypłukuje się, włosy nie są bardzo zniszczone i nie wypadają więcej niż zwykle. Odżywka z farby wystarczyła mi na cztery zastosowania. Jestem jeszcze ciekawa jak mój naturalny kolor będzie wyglądał gdy zrobi mi się już odrost, tzn. czy będzie się mocno odznaczał.

Aktualizacja zdjęcia (drugie farbowanie) 29.05.2016


Jak Wam się podoba mój nowy kolor? Polecacie jakieś fajne nieżółte blondy?


Atina.



Czytaj dalej

Laura Mercier Matte Radiance Baked Powder Puder brązujący nr 03

Błyskawicznie poprawia wygląd skóry, dodając jej świeżego i promiennego blasku. Pozwala każdej kobiecie uzyskać efekt rozświetlonej, muśniętej słońcem cery. Zapewnia delikatny efekt kryjący i świetliste wykończenie makijażu. Idealny dla wszystkich rodzajów skóry. Produkt testowany dermatologicznie. Nie zatyka porów. Beztłuszczowy.

Pojemność: 8g (ja mam miniaturę 1,8g) 
Cena: 216zł
Sklep: Douglas
Ważność: 18 miesięcy od otwarcia


Kosmetyki Laura Mercier na polskim rynku są dostępne dopiero od niecałych dwóch lat. Znana wizażystka mawia "To co czyni cię niepowtarzalną sprawia, że jesteś piękna" - całkowicie się z tym zgadzam!

Marka Laura Mercier Cosmetics powstała w 1996 roku, od początku nastawiając się na klasyczne i ponadczasowe palety kolorów, a nie tylko na trendy sezonowe. Skąd sukces jej kosmetyków? Ich rolą jest otrzymanie efektu nieskazitelnej, ale zawsze naturalnie wyglądającej cery, co brzmi już wystarczająco dobrze, by po nie sięgnąć.


Puder  występuję w pięciu odcieniach: jednym rozświetlającym i czterech odcieniach brązu. Ja posiadam nr 03 i na początku obawiałam się, że trzeci odcień z kolei może okazać się dla mnie za ciemny. Na szczęście jest idealny do mojej jasnej cery. Jest widoczny, ale wygląda bardzo naturalnie. Nie ma co ukrywać - znalazłam idealny bronzer dla siebie. Szkoda tylko, że jest on taki drogi! Jeśli nie trafie na mega promocje to raczej nie sięgnę po pełen wymiar. Z drugiej strony 8g na pewno wystarczyłoby mi na bardzo długi czas. Jeszcze to przemyślę;)


Ale, ale bronzer jeszcze mi nie skończył i na razie cieszę się moją miniaturką, która w porównaniu do ziemi egipskiej Ikos /recenzja/ jest mniej wydajna, ale za to odcień i faktura lepiej do mnie przemawiają.


Moja miniaturka posiada ładne i schludne opakowanie z wygodnym lusterkiem. Pełnowymiarowe pudełko różni się nieznacznie, patrząc na nie w internecie mam wrażenie, że rogi są bardziej zaokrąglone.


Moje kosmetyki dobieram bardzo starannie, tak żeby nic się nie marnowało. Bronzer Laury Mercier to był strzał w dziesiątkę! Używam go codziennie do konturowania twarzy i od czasu do czasu na policzki zamiast różu. Kosmetyk jest trwały i dobrze współpracuje nawet z tanim pędzlem. Świetnie się go nabiera, jest wypiekany, ale miękki. Daje naturalny efekt i dobrze wygląda teraz zimą i sądzę, że latem też będzie w porządku. Jestem szczęśliwa, że go posiadam i że skusiłam się właśnie na ten odcień.

Znacie kosmetyki Laura Mercier? Co myślicie o tym konkretnym bronzerze? Jaki jest Wasz ulubiony bronzer?

Atina.
Czytaj dalej

Co kupiłam bliskim na Gwiazdkę?

W tym roku wyjątkowo wcześniej zaplanowałam i kupiłam prezenty dla moich bliskich. Zazwyczaj zostawiałam to na ostatnią chwilę. Nie ma tu jeszcze prezentów dla mojej rodziny, która mieszka w Polsce, ale im prezenty kupię dopiero po świętach na wyprzedażach, bo i tak dostaną je z lekkim opóźnieniem.


Jak widzicie prezenty mam już spakowane, brakuje mi jeszcze tylko wstążek i karteczek z imionami. 


Dla najmłodszego w rodzinie mam bluzę z napisem BERLIN, który obydwoje bardzo lubimy. Sama chętnie sprawiłabym sobie T-Shirt z takim napisem. Mam nadzieję, że jemu bluza też przypadnie do gustu. Dodatkowo młody otrzyma zestaw szmatek do mycia samochodu. Wiem, że to może wyglądać śmiesznie, ale moje chłopaki lubią takie rzeczy.


Dla mojego Lubego mam jego pierwszy zestaw kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy Botanics. Początkowo miałam wybrać coś z L'Oreala, ale będąc w drogerii Boots zainteresowała mnie ta konkretna seria.  Dokładnie to roll-on pod oczy i krem do twarzy z serii anti-aging. Mój wybranek nie ma zwyczaju kremować twarzy, ale mam zamiar go pilnować i zmuszać;d
Do kosmetyków dobrałam skórzany portfel Osprey London. Jego stary wygląda okropnie i na dodatek zepsuł się w nim suwak w kieszonce na drobne.


Dla siostry Lubego mam elektryczny pilnik do stóp Scholl Velvet Smooth oraz serum do twarzy z witaminą C firmy New Age Beauty. Ona bardzo lubi kosmetyki z witaminą C, także myślę, że będzie zadowolona. Jeśli sprawdzi się u niej tarka to pewnie też sobie taką sprawie.


To już wszystko, jestem gotowa na Święta! 

A Wy macie już prezenty dla swoich bliskich? Może zainspirujecie się moimi wyborami? 

Atina.
Czytaj dalej

Kosmetyki z UK: Tea Tree Skincare Żel na wypryski i plastry głeboko oczyszczające na nos

Dzisiejszym postem zaczynam nową serię dotyczącą kosmetyków dostępnych tylko w Anglii. Mam nadzieję, że notki te przydadzą się osobom, które mieszkają lub zamierzają zamieszkać w Anglii, które planują tu przyjechać na wycieczkę lub zakupy albo mają tu znajomych/rodzinę, którą mogą poprosić o zakupy. Mam nadzieję, że uda mi się tu odkryć kilka fajnych perełek;)


Na pierwszy ogień idą dwa produkty z serii Tea Tree przeznaczonej do skóry trądzikowej. Kosmetyki te można dostać tylko i wyłącznie w angielskich drogeriach Superdrug.


Nie jestem posiadaczką trądzikowej cery, ale wypryski i zapchane pory nie są mi obce. Zawsze muszę mieć pod ręką coś antybakteryjnego, wysuszającego. Będąc na zakupach postanowiłam przypomnieć sobie działanie olejku z drzewa herbacianego i stąd właśnie mój wybór.


Zacznę od preparatu na wypryski z którego jestem bardzo zadowolona, choć mam wrażenie, że mogłby być jeszcze lepszy. Nie zmienia to faktu, że preparat działa, czyli wysusza oraz przyspiesza gojenie wyprysków. Dobrze sobie też radzi z ropnymi gulami, które zaatakowane odpowiednio wcześnie szybko się cofają.

W preparacie tym podoba mi się wygodny patyk zakończony gąbką, który nie jest za bardzo higieniczny, ale to naprawdę dobrze funkcjonuje. Wychodzę z założenia, że nawet jeśli jakieś bakterie zostaną na końcówce, to przecież to jest produkt antybakteryjny i powinien się z nimi rozprawić nawet w opakowaniu!

Spot Stick ma 8ml pojemności i kosztował około 3£ , czyli 18zł. Jak na tego typu produkt jest średnio wydajny. Po otwarciu mamy 12 miesięcy na jego zużycie, z czym nie powinno być żadnych problemów.


Drugim kosmetykiem z serii Tea Tree do walki o zdrową i czystą cerę są płatki głęboko oczyszczające na nos. Niestety w tym przypadku nie jestem zadowolona. Plastry po pierwsze słabo oczyszczają. Mam porównanie do innych tego typu plastrów i te ewidentnie nie dają rady. Na dodatek na drugi dzień na nosie pojawiła mi się lekka wysypka. W związku z tym zużyłam ich tylko jedną sztukę.

Opakowanie zawiera pięć plastrów i kosztowało również około 3£ (w przybliżeniu 18zł).


Podsumowując jest jeden do jednego. Myślę, że w przyszłości skuszę się jeszcze na kolejne kosmetyki z serii Tea Tree, ale tylko na te do stosowania punktowego. Z tego co pamiętam był dostępny jeszcze czysty olejek herbaciany oraz mieszanka z tymże olejkiem w szklanym opakowaniu z pipetą. Pewnie wybiorę mieszankę, bo wydaje mi się, że w plastrach może uczulać mnie zbyt wysokie stężenie tegoż właśnie olejku.

Znacie kosmetyki Tea Tree? Polecacie coś z tej serii? Co myślicie o postach z kosmetykami z UK?


Atina.
Czytaj dalej

Rimmel London 60 Seconds Szybkoschnący lakier do paznokci nr 503 Mind the Gap, Victoria

Lakier do paznokci wysycha w mniej niż 60 sekund, aplikacja dzięki szerokiemu pędzelkowi trwa zaledwie 1 sekundę, co zapewnia ekspresowy kolor na paznokciach w każdych warunkach. Głębokie nasycone kolory, piękny połysk i wysoka trwałość. 

Pojemność: 8ml
Cena: 5 - 12zł
Sklep: Rossmann i drogerie internetowe


Mind the Gap, Victoria jest bardzo wiosennym/letnim kolorem. Spodobał mi się on na tyle, że postanowiłam go użyć w grudniu, aby dodać sobie trochę energii i koloru. Latem na pewno będzie często gościł na moich paznokciach u stóp.

Kolor: kremowy, niezapominajkowy niebieski   
Aplikacja: łatwa i przyjemna
Pełne krycie: dwie warstwy
Schnięcie: bardzo szybkie
Trwałość: trzy dni bez żadnych ulepszaczy



Ostatnio coraz rzadziej sięgam po odcienie niebieskiego, ale Mind the Gap, Victoria jest naprawdę piękny, a przy tym nienachalny i dlatego na stałe zagości w mojej lakierowej "idealnej" kolekcji!

A Wam podobają się niezapominajki w grudniu?

Atina.



Czytaj dalej

Syis Krem pod oczy z ekstraktem z tarczycy bajkalskiej

Przeznaczony do każdego rodzaju skóry. Świetnie radzi sobie z zasinieniami oraz drobnymi zmarszczkami pojawiającymi się wokół oczu. Dzięki zawartości cennego wyciągu z korzenia Tarczycy Bajkalskiej rozjaśnia, uelastycznia i wygładza delikatną skórę. Witamina B3 stymuluje syntezę kolagenu i spłyca zmarszczki. Zawarty w kremie kolagen działa regenerująco oraz odpowiednio nawilża skórę. Skóra staje się gładsza, lepiej odżywiona, a spojrzenie nabiera blasku. Wyciąg z Korzenia Tarczycy Bajkalskiej wykazuje działanie przeciwzapalne, przeciwzakrzepowe, przeciwbakteryjne i przeciwnowotworowe. Chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem UV, opóźnia starzenie komórek i przywraca aktywność fibroblastów. Kolagen odpowiada za utrzymanie odpowiedniego stopnia nawilżenia skóry, poprawia jej elastyczność oraz jędrność. Zatrzymuje zarówno substancje hydrofilowe jak i lipofilowe. Witamina PP/B3 poprawia ukrwienie skóry, stymuluje syntezę kolagenu w dojrzałych fibroblastach, spłyca drobne zmarszczki, uelastycznia skórę uszkodzoną promieniowaniem UV. Jest silnym antyoksydantem, zapobiega procesowi fotostarzenia.

Pojemność: 15ml
Cena: 29zł
Sklep: Syis


Pierwszy raz używam naraz dwóch kremów pod oczy. Jeden na noc firmy Fitomed, o którym pisałam tydzień temu klik, drugi na dzień marki Syis. Wcześniej miałam jeden i ten sam krem na dzień i na noc. Jednak zauważyłam, że moje potrzeby są różne i np. na noc potrzebuję czegoś treściwszego i bardziej odżywczego. W dzień natomiast stawiam głównie na wygładzenie i w miarę dobre nawilżenie.


Krem Syis początkowo mnie zawiódł, ponieważ przy pierwszej aplikacji odczuwałam pieczenie. Natychmiast go zmyłam i strasznie szkoda mi było, że nie będę mogła go używać. Nie wiem już nawet jak to się stało, że po jakimś czasie ponownie po niego sięgnęłam i tym razem wszystko było już w porządku. Używam go ponad miesiąc i nigdy nie powtórzyła się sytuacja z pieczeniem.

Krem fajnie wygładza, nawilża i troszkę rozjaśnia spojrzenie. Muszę dodać, że jest to długotrwały efekt, co mnie niezmiernie cieszy. Dobrze współpracuje z korektorem mineralnym, ma bardzo wygodne opakowanie z pompką i jest wydajny. Ma lekką, szybko wchłaniającą się konsystencję i pachnie trochę perfumeryjnie.

W swoim składzie (na siódmym miejscu) zawiera ekstrakt z korzenia tarczycy bajkalskiej, który posiada właściwości przeciwalergiczne i przeciwzapalne, rozjaśnia plamy pigmentacyjne oraz zapobiega ich tworzeniu.

Skład:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Ethylhexanoate, Sodium Acrylate/Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Soluble Collagen, Hydrolyzed Elastin, Niacinamide, Alumina, Titanium Dioxide Tin Oxide, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Disodium EDTA, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Sodium Hydroxide, Lactic Acid.


Podsumowując jestem zadowolona z kremu pod oczy Syis. Jest niedrogi, ma wygodne opakowanie i działa! Niestety nie ma go już na stronie producenta, czyżby został wycofany?

Jeśli szukacie dobrego kremu pod oczy to gorąco Wam polecam ten z dzisiejszej notki Syis, Fitomed klik, Yves Rocher klik - to są moje trzy pewniaki. 

Atina.

Czytaj dalej

Ecocera Puder ryżowy Fixer

Puder ryżowy polecany jest szczególnie dla cery mieszanej, tłustej, ze skłonnością do trądziku ze względu na jego właściwości łagodzące. Ma długotrwałe działanie matujące, pochłania nadmiar sebum. Nie zawiera talku oraz parabenów, jest hypoalergiczny. Nie zapycha porów, nie obciąża skóry, daje bardzo naturalny efekt wykończenia makijażu. Produkt ma sypką, bardzo lekką konsystencję, jest bezzapachowy. Po nałożeniu na twarz daje uczucie aksamitnej gładkości, nadaje zdrowy i piękny wygląd cerze przez wiele godzin. Biały kolor pudru po aplikacji staje się całkowicie transparentny, stapia się z kolorytem cery.

Pojemność: 15g
Cena: 15zł
Sklep: drogerie internetowe


Biały, matujący puder jest podstawą podstaw w moim codziennym makijażu. Nakładam go na nakremowaną buzię za nim nałożę podkład mineralny. Dzięki temu moja skóra jest na dłużej zmatowiona, a i nakładanie podkładu mineralnego jest łatwiejsze. Wcześniej zdarzało mi się bardzo szybko brudzić pędzle właśnie przez zbieranie nimi kremu z twarzy. Po nałożeniu podkładu, bronzera i różu jeszcze raz oprószam skórę tym samym pudrem dla jeszcze lepszego utrwalenia i ujednolicenia całego makijażu.


Puder Ecocera zainteresował mnie głównie ze względu na niską cenę oraz krótki i przyzwoity skład.

Skład:
Dimethylimidazolidinone, Rice Starch, Magnesium Stearate, Phenoxyethanol , Parfum Ethylhexylglycerin.


Nie ukrywam, że polubiłam się z tym pudrem i pewnie jeszcze nieraz po niego sięgnę. Fixer bardzo dobrze matuje i w ciągu dnia raczej nie wymaga poprawek, chyba że wykonuje jakieś intensywne prace czy ćwiczenia. Weźcie jednak pod uwagę, że nie używałam go latem, a tylko teraz - jesienią. Jest bezzapachowy i odpowiednio drobno zmielony. Nie bieli, nie zapycha i nie wysusza nadmiernie skóry. Wydaje mi się, że mój poprzedni puder (Kryolan Anti Shine klik) jednak wysuszał mi cerę, ciągle miałam problem z suchymi skórkami na nosie. Odkąd używam Ecocera nie mam już takich zmartwień. 
Jedyne co mi się nie podoba w tym pudrze to opakowanie. Jest niezbyt ładne i trochę toporne. Dlatego w przyszłości będę go przesypywać do czegoś ładniejszego, ale najpierw muszę kupić jakiś puder w ładnym pudełeczku.

Znacie puder ryżowy Ecocera? Używacie białych pudrów? Znalazłyście już swojego ulubieńca?

Atina.

Czytaj dalej

W poszukiwaniu idealnego kremu na dzień dla cery wymagającej. Norel i Avene.

Cały czas jestem na etapie szukania odpowiedniego kremu dla mojej wymagającej cery twarzy. Wprawdzie po drodze trafiło mi się kilka ciekawych pozycji, to ciągle mi czegoś brakuje. Bardzo dobrze wspominam krem Avene SPF50 /recenzja/ i podejrzewam, że na wiosnę wrócę do niego. Aktualnie jednak zrezygnowałam z wysokiej ochrony i testuje kremy o zupełnie innym przeznaczeniu. W swoim zbiorze posiadam kilka miniaturek i to jest dla mnie idealne rozwiązanie podczas poszukiwań. Dziś chciałam Wam wspomnieć o dwóch kremach: Norel i Avene. Jeśli jesteście ciekawe, który produkt lepiej się u mnie spisał to zapraszam do dalszej części notki.


Norel Dr Wilsz Hyaluron Plus Hialuronowy krem aktywnie nawilżający
Krem o aksamitnej konsystencji i odświeżającym zapachu dla skóry suchej i normalnej, z równoczesnymi objawami odwodnienia – szorstkością i łuszczeniem. Tworzy na skórze delikatny, jedwabisty film ochronny niwelujący suchość skóry oraz zapewniający długotrwałe uczucie komfortu. Zawarty w kremie aktywny kompleks nawilżający oparty na niskocząsteczkowym kwasie hialuronowym i składnikach NMF-u (Naturalny Czynnik Nawilżający) intensywnie i długotrwale nawilża, uzupełniając niedobory wody w skórze przez wiele godzin. Wygładza powierzchniowe zmarszczki powstałe z przesuszenia i odwodnienia oraz nadaje cerze niezwykłą gładkość, miękkość i elastyczność.
50ml/49zł

Moja opinia:
Po tym kremie spodziewałam się w miarę dobrego nawilżenia, a przy tym dobrego wchłaniania, nie zwiększania błysku i dobrej współpracy z podkładem mineralnym. Okazało się, że wszystkie moje wymagania zostały spełnione, ale jest jedno ale, które dyskwalifikuje ten produkt jako krem na dzień dla mojej cery. Niestety, ale krem powoduje u mnie wysyp krost i to tych najgorszego rodzaju. Pojedyncze ropne krostki, które w ogóle nie chcą się goić. Szkoda, bo poza tym krem był całkiem przyjemny w użyciu.
Miniaturka - 25ml


Avene Hydrance Optimale Legere Krem nawilżający
Hydrance Optimale Legere krem o lekkiej konsystencji przywraca i utrzymuje nawilżenie górnych warstw naskórka skóry wrażliwej normalnej lub mieszanej, dzięki synergicznemu działaniu składników aktywnych: Lipo-mucine-like i Meiboserine-like. Hydrance Optimale Legere lekki krem pozostawia skórę elastyczną i matową. Zapewnia skórze intensywne i długotrwałe nawilżenie oraz zapobiega utracie wody ze skóry.
Trwale nawilża*. Koi i łagodzi podrażnienia dzięki zawartości wody termalnej Avène z Uzdrowiska Dermatologicznego. Pochłania nadmiar sebum, matuje dzięki zawartości kapsułek wykazujących działanie sebo-regulujące.
* górne warstwy naskórka
Bez parabenów. Produkt hipoalergiczny. Nie powoduje powstawania zaskórników.
40ml/50zł

Skład: Avene Thermal Water, Caprylic/Capric Triglyceride, Carthamus Tinctorius, Seed Oil, Cyclomethicone, Sucrose Stearate, Glycerin, butylene Glycol, Sucrose Distearate, Polymethyl Methacrylate, Benzoic Acid, Beta-Sitosterol Bht, Carbomer, Chlorphenesin, Disodium Edta, Fragrance, Glycine Soja, Seed Extract, Phenoxyethanol, Poloxamer 188, Sodium Chondroitin Sulfate, Sodium Hyaluronate, Sodium Hydroxide. 


Moja opinia:
Po raz kolejny Avene mnie nie zawiodło, ale też nie wywołało efektu wow! Jestem zadowolona, choć nie na tyle, żeby zaraz lecieć po pełnowymiarowe opakowanie tego kremu, ale na tyle, żeby w przyszłości być może sięgnąć po niego tyle, że w wersji z ochroną przeciwsłoneczną oraz przyjrzeć się kolejnym kosmetykom tej firmy. Hydrance Optimale dobrze nawilża, szybko się wchłania i przede wszystkim nie podrażnia, nie zapycha, nie powoduje wysypu krost. Daje ukojenie wrażliwej cerze. Krem jest poprawny, ale mi brakuje w nim ciut lepszego odżywienia i wygładzenia skóry.
Miniaturka - 15ml 

Poszukiwania idealnego kremu na dzień dla cery wymagającej nadal trwają, a krem Avene wpisują na listę rezerwową;)

Znacie któryś z tych kremów? Znalazłyście już swój idealny krem do twarzy na dzień?

Atina.
Czytaj dalej

Fitomed Mój krem nr 10 Krem pod oczy przeciwzmarszczkowy

Odpowiednio dobrane składniki tłuszczowe działają przeciwzmarszczkowo, odżywczo i regenerująco na delikatny naskórek w okolicach oczu. Absolutną nowością jest zastosowanie naparu z herbaty białej, parzonego według oryginalnego chińskiego przepisu. Powszechnie wiadomo, iż na zmęczone oczy najlepiej pomagają okłady z ciepłego naparu herbacianego. Biała herbata jest najcenniejszym gatunkiem wśród różnych rodzajów herbat. Właściwie jest to zielona herbata, która nie ma jeszcze dojrzałych liści, lecz tylko młode pączki. Dla wielu ludzi ten gatunek herbaty wydaje się mało atrakcyjny, gdyż ma zbyt jasny kolor, natomiast pod względem zawartości witamin, soli mineralnych i antyoksydantów herbata biała jest numerem jeden wśród wszystkich herbat. Do każdej partii kremu przygotowujemy świeży napar i nigdy go nie przechowujemy. 

Pojemność: 20ml
Cena: 19zł
Sklep: Fitomed


Krem ma treściwą i gęstą konsystencje. Jest to mój pierwszy raz z tak bogatym produktem pod oczy. Do tej pory używałam tylko tych lekkich i szybko się wchłaniających. Na dzień użyłam go tylko raz i jakoś od razu mi nie przypasował, miałam wrażenie, że obciąża mi skórę i za bardzo natłuszcza, dlatego używam go tylko na noc.

Opakowanie jest takie sobie. Białe pudełko z dodatkową zatyczką, które nie jest ani  ładne, ani poręczne. Do tego powoli ściera się etykieta, a sam plastik wygląda na taki co może się łatwo zepsuć.

Jednakże opakowanie to dla mnie drugorzędna sprawa, liczy się tylko działanie. Krem ma bardzo dobry, naturalny skład. Nałożony pod oczy na noc nawilża, odżywia i wygładza skórę. Ze względu na to, że ma on w swoim składzie olej arganowy, olej z awokado, masło kakaowe i masło shea śpię spokojnie, bo wiem, że moja skóra wokół oczu ma zapewnioną świetną pielęgnację, a nie tylko krótkotrwałe rozprasowywanie zmarszczek. Rano budzę się z piękną, choć jeszcze nieidealną skóra pod oczami.

Krem jest bardzo wydajny i niedrogi w stosunku do wydajności i jakości zawartości, bo opakowanie jak już pisałam jest kiepskie.

Wspomnę jeszcze o naparze z białej herbaty, który ma za zadanie usunąć oznaki zmęczenia i rozjaśnić skórę wokół oczu. Uważam, że coś dobrego dzieję się w tym kierunku, bo mam wrażenie, że od jakiegoś czasu skóra jest jaśniejsza i bardziej wypoczęta, ale nie mam pewności czy to zasługa kremu czy może ostatnio lepiej śpię?

Skład:
aqua, camellia sinensis (white tea) leaf extract, argania spinosa oil, persea gratissima (avocado) oil, theobroma cacao seed butter, butyrospermum parkii (shea) butter, hydroxyethyl acrylate, sodium hyaluronate, glycerin, sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, D-panthenol, trilaureth-4-phosphate caprylic/capric triglyceride, peg-7 glyceryl cocoate, phenoxyethanol, ethylhexylglycerine. 


Od kilku dni trochę eksperymentuje i nakładam krem na olej winogronowy, o którym pisałam tu. Na oczyszczoną skórę całej twarzy + pod oczami nakładam olej winogronowy, odczekuje jakieś 10-15 minut i nakładam Mój krem nr 10 pod oczy i na resztę twarzy krem na noc. Taki zabieg daje dużo lepsze efekty niż używanie tylko oleju lub tylko kremów. Wreszcie znalazłam swój idealny sposób na nocną pielęgnację. Ciekawych informacji na temat tego jak działają kremy przeciwzmarszkowe dowiecie się z tego artykułu klik.

Wracając do kremu pod oczy to serdecznie Wam go polecam. Sprawdzi się on idealnie właśnie o tej porze roku (jesień/zima). Na chwilę obecną nie znam lepszego kremu pod oczy o tak bogatej konsystencji, dobrym i naturalnym składzie, dosyć dobrym dostępie i niewygórowanej cenie.

Znacie Mój krem nr 10 od Fitomed? Macie ochotę go wypróbować?


Atina.

Czytaj dalej

Ciate Members Only

Przyszła pora na przedstawienie drugiego lakieru z kalendarza adwentowego Ciate, który pokazywałam Wam tu. Sięgnęłam po kolejnego nudziaka, ponieważ znowu miałam obawy, że kolor mi się nie spodoba. Wolałabym wiedzieć o tym od razu, aby móc go komuś podarować. Nie chce, żeby zalegały mi na półkach niepotrzebne kosmetyki.


Pierwszy nudziak ivory queen bardzo mi się spodobał (klik), drugi (dzisiejszy) members only już nie! Mam go pierwszy i ostatni raz na paznokciach. Ja lubię kryjące lakiery, a tu mamy do czynienia z delikatną mgiełką w odcieniu brzoskwiniowym ze złotym shimmerem.


Na paznokciu mam trzy warstwy, które szybko wyschły i trzymały się tylko 3 dni. Piszę tylko, bo uważam, że takie mgiełki powinny być bardziej wytrzymałe. Lakier nakładałam na goły paznokieć i nie nakładałam na niego lakieru nawierzchniowego.




Members only spodoba się fankom delikatnych i naturalnych paznokci lub osobom, które ze względu na swoją pracę nie mogą sobie pozwolić na krzykliwe kolory na paznokciach.
Sam kolor dosyć ładnie wygląda, ale ja jak już pisałam lubię kryjące lakiery.

A Wam podoba się members only od Ciate?


Atina.
Czytaj dalej

Listopadowe nowości

Cały czas staram się zużywać moje kosmetyczne zapasy i kupuje tylko to co naprawdę potrzebuje. Jeśli będę trzymała się planu to do stycznia powinnam oczyścić pudło z zapasami. Niestety nie jest aż tak kolorowo jakby się wydawało, bo w Polsce została druga połowa moich kosmetyków, które też będę musiała kiedyś przywieźć i zużyć. Na razie jednak walczę z tym co mam, a o reszcie będę myślała jak pojadę do domu.


W tym miesiącu musiałam koniecznie kupić farbę do włosów. Znowu postawiłam na L'Oreal Paris i na kolor, który chodził za mną już od dawna, a dokładnie nr 9.1 Viking. Sprawdzę też przy okazji trzeci rodzaj farby L'Oreal'a, tym razem będzie to Recital Preference. Z pozostałych dwóch byłam zadowolona, ale nie do końca trafiłam z odcieniami. Za jedną farbę zapłaciłam około 40zł.


Biała glinka Mokosh pochodzi z wrześniowych zakupów, ale gdzieś mi się zapodziała i dopiero teraz ją odnalazłam. Jeszcze jej nie używałam, czeka na swoja kolej razem z suchym szamponem Batiste. Tym razem sięgnęłam po wersje bloom. Na oku mam jeszcze dwie inne do wypróbowania, a później mam nadzieję, że wymyślą coś nowego ;)


Masło do ciała od Marks & Spencer o zapachu cytryny i właściwościach odświeżająco - wygładzających. Ze względu na cytrynę miałam zostawić je sobie na lato, ale ma gęstą konsystencje, więc chyba wezmę się za nie teraz. Kupiłam też żel pod prysznic w Aldim za około 3zł! Kojarzył mi się on z żelami OS i pomyślałam sobie, że spróbuje, tym bardziej, że jest to zapach wanilii z malinami. Po pierwszych niuchach w domu jestem nim zachwycona. Zobaczymy jak spisze się pod prysznicem. Jego pełna nazwa to Aqua Kick Star!


Mieszkając teraz w Anglii bardzo często zaglądam do drogerii Superdrug, która ma sporo ciekawych produktów marki własnej. Na wypróbowanie wzięłam tonik i dwufazowy olejek oczyszczający z serii Vitamin E. Ta seria posiada wiele ciekawych kosmetyków. Jeśli miałyście z nimi do czynienia to dajcie znać w komentarzach:)


Kolejne produkty to również marka własna Superdrug. Tea Tree to seria przeznaczona dla skóry trądzikowej. Ja wybrałam dla siebie plastry do oczyszczania nosa oraz żel antybakteryjny do stosowania punktowego. Żelu już używam i jak na razie jestem bardzo zadowolona.


Na koniec zostawiłam rarytas z kolejnego brytyjskiego wydania gazety Glamour. Tym razem za 2 funty otrzymałam pomadkę Clinique POP w odcieniu Nude Pop.


To by było na tyle. W listopadzie więcej zakupów kosmetycznych nie planuje. W grudniu na pewno coś tam wpadnie, ale też bez szaleństw. Trzymam się mocno postanowień i nie kupuje, tylko zużywam!

Atina.

Czytaj dalej