Regenerum Regeneracyjne serum do twarzy

Regenerum regeneracyjne serum do twarzy to innowacyjny produkt o szerokim spectrum działania, który silnie odbudowuje, nawilża i odżywia skórę, jednocześnie widocznie ją wygładzając.
  • transparentna struktura działająca jak kompres przyspiesza regenerację komórek
  • natychmiast wygładza powierzchnie cery, optycznie poprawiając jej wygląd
  • intensywnie nawilża i odżywia nawet bardzo suchą skórę
  • zmniejsza widoczność porów i linii mimicznych
  • likwiduje oznaki zmęczenia
  • wyrównuje koloryt
  • matuje skórę
  • redukuje zmarszczki
  • zwiększa napięcie i jędrność skóry
  • chroni skórę przed słońcem i fotostarzeniem (SPF 15)
Pojemność: 50ml
Cena: 23zł
Sklep: apteka


Serum to pojawiło się już na wielu blogach i muszę przyznać, że zgadzam się z większą częścią Waszych opinii. Regenerum stworzyło całkiem niezły kosmetyk, który przede wszystkim ma higieniczne opakowanie z pompką, która czasem się niestety zacina. Ma gęstą, ale nietłustą konsystencje. Posiada filtr SPF15, co akurat jest dla mnie teraz ogromnym plusem, bo na 50-tkę przejdę dopiero w maju jak słońce będzie już naprawdę mocno świeciło. Nie zwiększa błysku, nie zapycha porów, nie podrażnia nawet wrażliwej cery. Dobrze współgra z mineralnym podkładem EDM. Jedynie co to brakuje mi tu wygładzenia, ale nawilżenie jest za to na naprawdę dobrym poziomie.

Skład:
Aqua, Synthetic Wax, Coco-Caprylate, Glycerin, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylihexyl Triazone, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Octocrylene, Homosalate, Cetearyl Olivate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Sodium Polyacryloyldimethyl Taurate, Phenoxyethanol, Butylene Glycol, Sorbitan Palmitate, Hydrogenated Polydecene, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Glycine Soja Seed Extract, Sorbitan Oleate, Carbomer, Polysorbate-20, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Alcohol, Onopordum Acanthium Rower/Leaf/ Stem/Extract, Mica, Polymethyl Methacrylate, Trideceth-10, Tocopherol, Xanthan Gum, Ethythexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, CI 77891.


Jestem z niego zadowolona, ale nie wiem czy sięgnę ponownie. Na pewno nie w najbliższym czasie, bo mam inne plany pielęgnacyjne co do mojej skóry twarzy. Jak tylko wykończę Regenerum, to przechodzę na coś lżejszego plus jak pisałam wysoki filtr SPF50. Nie zmienia to faktu, że produkt jest godny uwagi i warto go wypróbować. Tym bardziej jeśli szukacie jednego kosmetyku do stosowania rano pod makijaż.

Znacie serum do twarzy od Regenerum? Co o nim myślicie?

Atina.
Czytaj dalej

Domowe kosmetyki: Różana sól do kąpieli

Już kiedyś pisałam o tym jak zrobić taką sól do kąpieli klik. Tym razem postanowiłam stworzyć coś bardziej pod siebie, czyli sól o zapachu róży i wanilii. Sposób wykonania jest taki sam, tyle że tu dodałam jeszcze ususzone płatki róży. Bardziej dla wyglądu niż dla działania.


Szybko przypomnę sposób wykonania:
Mokre składniki (oleje i barwnik) łączymy ze sobą w małym naczyniu, a następnie przelewamy je do większej miski z solą. Szybko mieszamy, a następnie wysypujemy na papier do pieczenia  i pozostawiamy do wyschnięcia na 24h.

Tym razem użyłam gruboziarnistej soli morskiej oraz oleju kokosowego (1 łyżeczka) i oliwy z oliwek (1 łyżeczka), 40 kropli olejku zapachowego różanego i 10 kropli waniliowego, 5 kropli różowego barwnika i garść suszonych płatków róży. Słoik kupiłam już jakiś czas temu w Biedronce.


Sól cudownie pachnie! Relaksuje i rozpieszcza moje zmysły podczas kąpieli. Do tego dba o skórę, która po kąpieli jest dobrze nawilżona bez wcierania balsamu. Naprawdę polecam! A jak nie macie wanny, to możecie moczyć stopy w misce z dodatkiem soli. Taka kąpiel idealnie zmiękcza i nawilża wymagającą skórę stóp.

Są tu jakieś fanki róży?

Atina.
Czytaj dalej

Yankee Candle Black Cherry

Są dojrzałe – nawet nie czerwone, ani nie karminowe! Są prawie czarne, głęboko bordowe – idealnie okrągłe i doskonale soczyste. Kuszą swoim słodkim aromatem i przywodzą na myśl najcudowniejsze chwile beztroskiego dzieciństwa, kiedy żadne, najwyższe nawet drzewo nie było przeszkodą do tego, aby skosztować świeżych czereśni. Ten smak i ten właśnie zapach – aromat cudownych, zapowiadających letnie upały czereśni – zamknięty został w woskowej masie Black Cherry. I to ten zapach może nam dzisiaj towarzyszyć na co dzień – dokładnie wtedy, kiedy mamy ochotę sięgnąć po odrobinę owocowej słodyczy, albo zanurzyć się we wspomnieniach z dzieciństwa.


Czereśnie uwielbiam od dziecka i dlatego ten konkretny zapach musiał się w końcu znaleźć w moim kominku. Wąchany z opakowania wydawał mi się cudowny, ale palony w kominku jest już tylko przeciętny. Ładny, słodki i bardzo czereśniowy. Jak dla mnie troche za prosty, bez większej głębi. Black Cherry jest intensywny i mocno wyczuwalny, ale nie przeszkadza i nie przyprawia mnie o zawrót głowy. Zaspokoiłam swoją ciekawość i szukam dalej wosku idealnego.

Lubicie Black Cherry?

Atina.
Czytaj dalej

Vis Plantis Helix Hand Care Odmładzający balsam naprawczy do rąk i paznokci Acai+Malina Moroszka+Poly-helixan

Balsam jest pełny naturalnych składników. Odmładza, regeneruje, nawilża, koi. Wzmacnia płytki paznokci. Łagodzi podrażnienia. Buduje warstwę ochronną. Skóra jest gładka i miękka. Dłonie i paznokcie zadbane i wypielęgnowane.
Zawiera filtrat ze śluzu ślimaka, który intensywnie regeneruje i chroni młodość skóry. Formuła zawiera też: mocznik, silny składnik nawilżający, regenerujący pantenol, naturalne emolienty: masło shea, oliwę z oliwek oraz witaminy A i E. Ekstrakt z owoców amazońskich palm acai  jest bogatym źródłem węglowodanów, kwasu oleinowego, polifenoli, protein, witamin i mikroelementów. Razem z ekstraktem z maliny moroszki rozjaśnia przebarwienia.

Pojemność: 300ml
Cena: 15zł
Sklep: elfa-pharm i inne drogerie stacjonarne i internetowe


Balsam jest lekkim kremem, który wchłania się błyskawicznie w skórę dłoni. Na pewno polubią się z nim osoby, które nie lubią czuć kremu na rękach. Produkt jest umieszczony w wygodnym opakowaniu z pompką. Jest go bardzo dużo, aż 300ml! Niestety dla moich wymagających dłoni jest za słaby. Praktycznie w ogóle nie nawilża. Aktualnie moje dłonie są bardzo wysuszone i potrzebują naprawdę porządnej dawki nawilżenia. Balsam od Vis Plantis nie pomagał im, więc poużywałam go troche do ciała i tu było lepiej, ale bez szału. Oddałam go w końcu osobie, która potrzebowała lekkiego kremu do rąk na dzień. Z tego co wiem to jest ona zadowolona, ale na noc stosuje bogatszy preparat.


Nie podoba mi się, że w składzie na drugim miejscu jest Paraffinum Liquidum. Dalej niby mocznik i masło shea, ale w moim przypadku nie ratuje to sytuacji. Nie zauważyłam też żeby łagodził podrażnienia, wręcz jest odwrotnie;/ Na plus zasługuje jeszcze tylko subtelny, przyjemny zapach.

Znacie ten balsam do dłoni? Jak się u Was spisuje?

Atina.



Czytaj dalej

Tebe Krem do twarzy na dzień z ekstraktem z liści oliwek

Krem Tebe wyprodukowano w Nowej Zelandii, a kupiłam go w TK Maxx'ie za 5 funtów, czyli około 25 złotych. Za tą niewielką kwotę dostałam naturalny kosmetyk w mega wygodnym i higienicznym opakowaniu z dozownikiem. Produkty firmy Tebe nie są testowane na zwierzętach. Mój krem jest ważny 24 miesiące od otwarcia. Ma nietypową pojemność  45ml. W ogóle to dużo widuje kosmetyków naturalnych wyprodukowanych w Nowej Zelandii w TK Maxx'ie.


Po pierwszym użyciu trochę się na nim zawiodłam, bo lekko zwiększał mi błysk na twarzy. Niby lekko, ale mi to jednak przeszkadzało. Nie chciałam go używać, ale gdy przyjrzałam się składowi i ujrzałam tam tyle drogocennych olei i ekstraktów, to postanowiłam zastosować go na noc. I to był strzał w dziesiątkę! Skóra zyskała, a ja nie miałam wyrzutów sumienia, że znowu źle ulokowałam pieniądze.


Krem przede wszystkim dobrze nawilża i lekko odżywia skórę twarzy. Nie klei się i nie przeszkadza mi na twarzy. Stosowany na noc wydaje się być bardzo lekki. Skład ma jak już wspominałam bogaty. Zaraz za wodą znajdziemy olej z moreli, trochę dalej olej z orzechów makadamia, olej sojowy, z awokado, jojoba, wyciąg z pszenicy, rumianku i wiele innych dobroci. Niestety ekstrakt z liści oliwek znajduje się dopiero na przedostatnim miejscu.


Szkoda tylko, że krem szybko mi się skończył. Nie wiem czy jest taki niewydajny czy to te 5ml mniej robi różnice? A może był po prostu dobry i nie chciałam, żeby się skończył? Chętnie przetestowałabym inne kosmetyki z tej firmy.

Znacie firmę Tebe? Co myślicie o tym kremie?

Atina.
Czytaj dalej

Domowe kosmetyki: Peeling cukrowo-kawowy do ciała

Pora na mój kolejny domowy kosmetyk. Tym razem stworzyłam peeling do ciała, który dobrze zdziera, pięknie pachnie i świetnie nawilża. Przepis jak zwykle jest bardzo prosty. W sumie wszystko dodawałam tak na oko. Słoik jest z odzysku, wcześniej był w nim krem czekoladowy.


Do wykonania scrubu potrzebujesz:
- cukier brązowy, ale może być też biały
- kawę mieloną
- cynamon (opcjonalnie)
- oleje, ja użyłam łyżeczkę kokosowego, dużą łyżkę oliwy z oliwek i kilka łyżeczek oleju ryżowego

Wszystko ze sobą mieszamy i w razie potrzeby, gdy mieszanka jest za sucha można dodać jeszcze trochę oleju. Kawę i cynamon według uznania, im bardziej lubimy tym więcej dodajemy. U mnie była to łyżeczka cynamonu i kilka łyżeczek kawy.


Po jego użyciu skóra jest gładka i super nawilżona. Jego moc zdzierania jest według mnie średnia i nawet moja delikatna skóra dobrze znosiła zabiegi z jego użyciem. Nie muszę chyba pisać, że zapach jest obłędny! Po jakimś czasie peeling wysechł i stał się twardszy i bardziej sypki, ale nie przeszkadzało mi to w używaniu, tyle, że trzeba było trochę bardziej uważać, żeby go wydobyć i nie rozsypać. Na pewno będę do niego wracać.

Kto ma ochotę na domowy, naturalny peeling do ciała?

Atina.
Czytaj dalej

Masło kawowe

Masło kawowe wytwarzane jest na bazie oleju uzyskanego z tłoczenia nasion kawy arabskiej. Posiada intensywny aromat świeżo palonej kawy. Ma działanie nawilżające, zmiękczające i przeciwzapalne. Działa antyoksydacyjnie chroniąc skórę przed niekorzystnym wpływem wolnych rodników. Doskonały produkt zwalczający cellulit oraz chroniący przed szkodliwym promieniowaniem UV. Dzięki zawartości kofeiny pobudza krążenie w naskórku, tym samym poprawia odżywianie przez krew, zapobiega obrzękom, zmniejsza widoczność cellulitu. Aplikowane w okolicy oczu może zmniejszać poranną opuchliznę i rozjaśniać cienie.
Masło posiada miękką konsystencję, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i doskonale wchłania. Można je stosować zamiast balsamu oraz dla pobudzenia np. po porannym prysznicu. Ze względu na rozkład kwasów tłuszczowych nasyconych masło kawowe ma działanie osłaniające i ochronne na skórę – tworzy na jej powierzchni warstwę zapobiegającą odparowaniu wody z naskórka.

Pojemność:50g
Cena: 17,90zł
Sklep: sklepy z półproduktami


Moim zdaniem jest to najlepsze masło jakie miałam do tej pory. Pięknie i intensywnie pachnie kawą, ma idealną konsystencje (nie za miękką i nie za twardą), dobrze nawilża i szybko się wchłania jak na masło. Oczywiście pozostawia tłusta powłokę, ale niewielką w porównaniu z innymi masłami czy też olejami. Początkowo stosowałam je na twarz i pod oczy. Efekt był świetny, ale po jakimś czasie skóra się przyzwyczaiła i nie widziałam już tak dobrych zmian w wyglądzie skóry. Postanowiłam go zużyć do pielęgnacji ciała i dłoni, gdzie spisywał się najlepiej.


Masło kawowe polecam szczególnie wielbicielkom kawy. Na pewno nie zawiedziecie się pod względem aromatu. Ja czasem sięgałam po nie tylko po to, żeby je powąchać. Użyte rano na pewno pobudzi do życia i doda energii.

Znacie masło kawowe? Lubicie zapach kawy?

Atina.
Czytaj dalej

Vianek Odżywczy Szampon i olejek do włosów każdego rodzaju z ekstraktem z miodunki

Mój zestaw do włosów Vianek to szampon i olejek do każdego rodzaju włosów. Szamponu używam regularnie (czasem zrobię sobie odmianę i zastosuje inny szampon, tak co 4-5 mycie), a olejku używam co drugie mycie. Jedynie zaraz po farbowaniu, przez dwa tygodnie stosowałam go co każde mycie włosów. Olejek nakładam na włosy 30 minut przed myciem. Najwięcej daje go na końcówki, a na resztę włosów już staram się zminimalizować jego ilość. Nigdy nie miałam problemu z jego zmyciem.


Szampon
Delikatny szampon do częstego mycia każdego rodzaju włosów. Łagodnie, ale skutecznie oczyszcza, nie podrażniając skóry głowy. Ekstrakt z miodunki plamistej wzmacnia cebulki, a zawarte w szamponie składniki odbudowujące (lecytyna sojowa, miód, olej z pestek moreli) poprawiają wygląd włosów, zapewniając im odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia. Po zastosowaniu włosy ładnie się układają, są sprężyste i pełne blasku.
300ml/17,99zł
Ważny 3 miesiące od otwarcia.

Bardzo dobrze oczyszcza włosy ze wszelkich zanieczyszczeń. Nigdy jeszcze mnie nie zawiódł pod tym względem. Niby skład naturalny, ale jest dosyć mocny. Niestety plącze włosy, konieczne jest użycie dobrej odżywki, najlepiej z silikonami. W połączeniu z naturalną odżywką daje siano na głowie. Jest wydajny i ma ładne opakowanie. Raczej do niego nie wrócę, na co dzień wolę coś delikatniejszego.


Olejek
Odżywczy olejek, zawierający wyciągi z nagietka lekarskiego, miodunki plamistej i pięciornika gęsiego, przeznaczony do intensywnej pielęgnacji każdego rodzaju włosów. Wspomaga ich odbudowę i wzrost. Połączenie olejów bogatych w witaminy (z pestek moreli, rokitnikowego) oraz masła avocado z lecytyną sojową i witaminą E zapewnia długotrwałe nawilżenie, wygładzenie i połysk. Preparat sprawdza się szczególnie do zabiegu olejowania włosów. Do stosowania również jako serum regenerujące końcówki.
200ml/20,99zł
Ważny 3 miesiące od otwarcia.

Olejek początkowo mnie zawiódł, ale wtedy nie używałam go regularnie. Gdy zaczęłam nakładać go częściej włosy rzeczywiście zyskały. Odzyskały blask i były lepiej nawilżone, ale to dopiero po którymś tam użyciu. Większość znanych mi olejków zdecydowanie szybciej  poprawiały ich kondycje. Butla jest ogromna i mega wydajna. Raczej nie do zużycia w trzy miesiące. Przyznam się, że używam go już dłużej, po prostu obserwuje kolor, konsystencje i zapach. Szkoda mi go wyrzucić. Opakowanie jak na Vianka przystało jest ładne i wygodne. W olejkach pompka to dobre rozwiązanie.


Obydwa produkty przyjemnie pachną, ale po opisach na blogach spodziewałam się czegoś bardziej zachwycającego. Jest to słodki, troche ulepkowy arbuz?

Podsumowując zestaw nie zaszkodził moim włosom, ale też nie wywołał efektu wow. W sumie cieszę się, że szampon mi się już skończył. Nie będę za nim tęskniła. Ale może u Was lepiej sprawdzi się ten duet? Ze względu na składy warto spróbować.

Znacie serie odżywczą do włosów od Vianka?

Atina.
Czytaj dalej

Co nowego w marcu?

W tym miesiącu też się pilnowałam i nie szalałam z zakupami. Oprócz tego co Wam dziś pokażę, to w marcu jeszcze poczyniłam niewielkie zamówienie na iHerb.com o którym pisałam tu.


Gąbki, gąbeczki, gąbunie :) Jedna do ciała, druga do twarzy. Obydwie bardzo delikatne. Szczególnie polecam Wam tą do twarzy The Konjac Sponge Co, która jest w 100% naturalna. Ta do ciała Earth Therapeutics pomimo, że jest taka delikatna to świetnie myje i lekko złuszcza. W sumie to obie dobrze mi służą.


Skusiłam się na zestaw kosmetyków mineralnych Bellapierre. Niestety podkład okazał się trochę za ciemny i zdecydowanie za żółty jak dla mnie (MF002 Ivory). Daje ciekawe wykończenie, taki lekki glow. Z różem za to się polubiłam i używam codziennie (MB001 Desert Rose). Jest to delikatny, jasny róż idealny właśnie na co dzień. Korektora i pędzla jeszcze nie używałam.


Z myślą o wakacjach zaopatrzyłam się w zestaw perfumetek z The Body Shop. Pierwsze niuchy rozkochały mnie w Japanese Cherry Blossom, ale zobaczymy jak to jeszcze z nimi będzie. Pozostałe dwa zapachy to Indian Night Jasmine i Atlas Mountian Rose.


Na koniec kosmetyk z mojej chciejlisty klik, czyli Antipodes krem pod oczy z kiwi i olejkiem sezamowym. Kupiłam go w okazyjnej cenie za 100zł. Normalnie kosztuje około 150-171zł. Wyczaiłam go na Feelunique.com. Aktualnie kosztuje 31,19 euro, ale warto polować na promocje. Do Polski darmowa wysyłka od zakupów za ponad 40 euro.
Pierwsze użycie mnie nie zachwyciło, ale kolejne już tak! Na razie jestem zadowolona, ale na pełną recenzje musicie jeszcze poczekać :)


W tym miesiącu otrzymałam do testów regeneracyjne serum do twarzy Regenerum. Niestety serum nie załapało się na zdjęcia, ale obiecuje to nadrobić i na pewno napiszę o nim pełną recenzje.

Która moja zdobycz najbardziej Was zainteresowała?

Atina.
Czytaj dalej

Lavera Sensitiv 24h Dezodorant roll-on

Dezodorant chroni przed nieprzyjemnych zapachem 24h. Posiada działanie kojące dzięki zawartości wyciągów z aloesu, szałwii i oczaru wirginijskiego. Można używać także zaraz po depilacji. Zawiera naturalne składniki roślinne pochodzące z upraw ekologicznych kontrolowanych dzikich zbiorów i z własnej produkcji.

Pojemność: 50ml
Cena: 27,29zł
Sklep: apteki, drogerie internetowe


Jest to mój pierwszy naturalny dezodorant bez aluminium. Kupiłam go w Niemczech w drogerii DM za około 3-3,5 euro. Niestety, ale u nas w Polsce kosztuje troche więcej. Z drugiej jednak strony nie ma czego żałować, bo już dawno nie miałam tak kiepskiego antyperspirantu. Poza naturalnym składem i w miarę ładnym opakowaniem nie ma żadnych innych zalet. Nie niweluje przykrego zapachu, klei się i pachnie kwiatkami wymieszanymi z alkoholem. Nie chroni też przed poceniem. Nie mam do niego siły i już go wyrzuciłam, bo nawet nie nadaje się jako dezodorant po domu.

Skład:
Water (Aqua), Alcohol*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Triethyl Citrate, Sodium Lactate, Fragrance (Parfum)**, Zinc PCA, Zinc Ricinoleate, Oryza Sativa (Rice) Extract*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) () Water*, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Water*, Glycerin, Xanthan Gum, Potassium Cetyl Phosphate, Sodium Cetearyl Sulfate, Dipotassium Glycyrrhizate, Hydrogenated Lecithin, Limonene**, Linalool**, Citronellol**, Citral**, Geraniol**, Benzyl Benzoate**
* ingredients from certified organic agriculture
** natural essential oils

Jednym słowem nie polecam!

Znacie dezodoranty w kulce firmy Lavera? Wszystkie są takie słabe, czy tylko ta moja różowa wersja?

Atina.
Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie...Clarins po raz drugi

Pierwszą część o miniaturkach Clarins znajdziecie tu. Muszę przyznać, że marka wywarła na mnie naprawdę pozytywne wrażenie. Zdecydowanie lepiej mi z nimi po drodze niż na przykład z Clinique. Nie znalazłam jeszcze wśród nich swojego wielkiego hitu, ale jestem w miarę zadowolona, a przede wszystkim moja wrażliwa cera jest ukojona i zdrowa. Jeśli jesteście ciekawe jak spisały się u mnie dwie kolejne miniaturki od Clarins to zapraszam do dalszej części notki;)


Demaquillant Express Płyn dwufazowy do demakijażu oczu
Zacznę od słabszego produktu, który był przyjazny dla mojej delikatnej skóry wokół oczu, ale nie radził sobie zbyt dobrze z demakijażem. Trochę się namęczyłam podczas zmywania nim oczu. Zdecydowanie lepszym produktem był płyn opisany  w poprzedniej notce. Nie polecam go, bo nie jest to żaden express ani nawet pospieszny.
125ml/100zł

Clarins Bi-Serum Anti Soif Dwufazowe serum nawilżające
Musze przyznać, że miałam spore obawy przed użyciem tego serum. Wydawało mi się strasznie wodniste i nie wiem czemu pełne chemii, która pewnie podrażni mi cerę. W końcu się przełamałam i nałożyłam to cudo na twarz. Było ok, a nawet bardzo dobrze. Serum szybko się wchłonęło, nawilżyło i nie podrażniło skóry. Miniaturka o pojemności 15ml wystarczyła mi na jakieś dwa tygodnie stosowania. Nakładałam je codziennie rano. Anti Soif dobrze współgrało z podkładem mineralnym Neauty. Cera fajnie na nie reagowała. Mogłabym poużywać go nieco dłużej. Ważne też, że nie zapychało porów ani nie powodowało wysypu krost.
W składzie znajdziemy olej sacha inci (roślina z rodziny oleistych), wyciąg z chrzęścicy kędzierzawej, ekstrakt z lucerny i jeszcze dwa wyciągi których nie mogę rozszyfrować. Ma też całkiem sporo chemii, ale jak już pisałam moja cera przyjęła ją bardzo dobrze.
30ml/215zł

Skład:
Aqua/Water/Eau, Glycerin, Isohexadecane, Isononyl Isononanote, Hydrogenated Polyisobutene, Sodium PCA, Trehalose, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Benzophenone-4, Sodium Chloride, Parfum/Fragrance, Tocopheryl Acetate, Ethylhexylglycerin, Tromethamine, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Disodium EDTA, Alcohol, Caprylyl/Capryl Glucoside, Chondrus Crispus (Carrageenan) Extract, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Medicago Sativa (Alfalfa) Extract, Cedrelopsis Grevei Bark Extract, Pyrus Sorbus Bud Extract, Sorbic Acid, Tocopherol, CI 42090/Blue 1, CI 60730/Ext. Violet 2. [V2197A/2198A] 

Znacie te kosmetyki? Polecicie mi coś od Clarins?

Atina.
Czytaj dalej

Gainwell Konjac złuszczajaca gąbka do mycia twarzy

Moje pierwsze gąbki Konjac kupiłam na wyprzedaży w TKMaxx'ie. Od razu trafiły mi się dwie sztuki za około 30zł. Ich standardowa cena to 40-50zł. Ja zawsze długo bronię się przed hitami blogosfery, ale w końcu ulegam i ja ;d Tym razem jestem bardzo zadowolona z tego, że wreszcie zdecydowałam się wypróbować tę "nowość".


Gąbka jest w 100% naturalna. Jest bardzo wygodna i przyjemna w użyciu. Świetnie oczyszcza moją wrażliwą skórę twarzy. Można ją stosować solo, bez żadnych żeli czy innych myjadeł. Ja jednak nie wyobrażam sobie wieczornego oczyszczania twarzy bez naturalnego mydła, wiec stosuje Konjac+mydło. Niestety moje gąbki nie okazały się zbyt trwałe i posłużyły mi tylko 3 miesiące każda. Później zaczęły się rozpadać, ale jeszcze nie wiem czy to nie jest czasem wina wilgoci w mojej łazience. Mój najnowszy nabytek specjalnie przechowuje w pokoju, żeby sprawdzić czy wytrzyma dłużej w pomieszczeniu o mniejszej wilgotności.


Po kilku pierwszych użyciach widziałam zdecydowaną różnicę w wyglądzie cery. Była bardziej promienna, a pory były dużo mniej widoczne. Później już się chyba przyzwyczaiłam do tego efektu, bo już nie widziałam tego co na początku.
Przy pierwszym użyciu gąbką jest mega twarda i trzeba ją pomoczyć przez kilka minut w wodzie, aby urosła i zrobiła się mięciutka. Później  wystarczy kilkadziesiąt sekund, aby nabrała odpowiedniego kształtu.


Co tu dużo pisać, gąbka jest naprawdę fajna i warta wypróbowania. Ostatnio znowu kupiłam kolejną sztukę w TKMaxx'ie za około 15zł na wyprzedaży. Tym razem zieloną, chyba jest to wersja z dodatkiem glinki zielonej, ale nie jestem pewna. Były też różowe, czerwone i białe. Chyba przy następnej wizycie wezmę jeszcze jedną na zapas ;d

Znacie gąbki Konjac? Co o nich myślicie?

Atina.
Czytaj dalej

Zakupy na iHerb.com

Dawno nie robiłam zakupów na iHerb, więc postanowiłam to zmienić. Kliknęłam kilka rzeczy, których byłam po prostu ciekawa. Wszystko poszło gładko, bo od jakiegoś czasu można już płacić zwykłą kartą debetową. Niestety na koniec czekała mnie niemiła niespodzianka i musiałam zapłacić cło, około 12 funtów. Jest to połowa sumy mojego zamówienia. Nie ukrywam, że się wkurzyłam i trochę zniechęciłam do dalszych zakupów. Nie wiem czy miałam pecha, czy każda moja paczka będzie miała doliczaną dodatkową opłatę?


Głównym punktem tych zakupów był podkład mineralny Everyday Minerals. Mój aktualny od Neauty dobija dna klik, a niestety będąc ostatnio w Polsce nie zrobiłam zapasów. Mam nadzieję, że EM okaże się godnym zastępcą. Wybrałam odcień light 2N (neutral) w wersji matującej. Opakowanie o pojemności 4.8g kosztowało 9,41£.


Mydło South of France było w obniżonej cenie (42,5g/1,61£ - standardowa cena), więc zamówiłam z ciekawości. Skład jest niezły, ale na pewno nie nadaje się do mycia twarzy. Zużyje je do rąk lub do kąpieli ciała.

Skład:
Saponified Mass Balance Sustainable Palm Oil, Saponified Coconut Oil, Vegetable Gliceryn, Organic Shea Butter, Natural Colorants, Blends of Natural and Essential Oils and Fragrance.


Now Foods Solutions krem na noc Green Tea & Pomegranate do cery normalnej i mieszanej (59ml/5,45£). Miałam braki w tej kategorii, więc przy okazji je uzupełniłam. Ma bardzo dobry, naturalny skład. Na razie jednak czeka na swoją kolej, bo w między czasie okazało się, że krem który kupiłam na dzień zwiększa mi błysk na twarzy, a ma świetny, również naturalny skład, więc zaczęłam używać go na noc.


Crystal Body Deodorant (wersja podróżna 40g/2,39£). Od jakiegoś czasu zaczęłam interesować się naturalnymi dezodorantami i nie mogę nie znać działania dezodorantu w krysztale. Czytałam o nim różne opinie, ale muszę sobie wyrobić o nim własne zdanie. Ten jest fajny, bo mały i rzeczywiście może sprawdzić się w podróży.


To już wszystko. Jestem bardzo zadowolona i już nawet przeszła mi złość na to cło.

Kupujecie na iHerb.com? Macie tam swoje ulubione produkty?

Atina.
Czytaj dalej

Domowe kosmetyki: Maseczka czekoladowa do cery zmęczonej

Mój absolutny hit spośród wszelkich maseczek oraz wszystkich znanych mi dotychczas kosmetyków domowych. Maseczka czekoladowa, która tak naprawdę nie ma w sobie nawet grama czekolady, ale wygląda i pachnie czekoladą. Maska oprócz cudownej aromatoterapii dba o delikatną skórę twarzy. Szczególnie zalecam tę maseczkę cerom odwodnionym, poszarzałym.


Przepis:
- 30g zmielonych płatków owsianych (ja miele w blenderze)
- 20g kakao
- 10g kurkumy

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą i wsypujemy do słoika. Aby powstała maska rozrabiamy przygotowaną mieszankę w miseczce z wodą i dowolnie wybranym olejem, tak aby powstała papka. Ja dodaje łyżeczkę oleju różanego, bo akurat taki mam na stanie, ale może być też oliwa z oliwek lub olej winogronowy. Można też pominąć olej i rozrobić tylko z wodą. Maskę trzymamy na twarzy 15 minut.

Płatki owsiane - głęboko oczyszczają skórę, stymulują produkcję kolagenu, koją i poprawiają koloryt skóry, działają bakteriobójczo i przeciwzapalnie 
Kakao - nadaje skórze połysk i gładkość, nawilża, zmiękcza skórę i nadaje jej elastyczności,
Kurkuma - rozjaśnia i wygładza skórę, działa przeciwtrądzikowo

Uwaga! Kurkuma lekko zabarwia skórę na żółto, dlatego polecam stosować ją z umiarem i nie przed wyjściem z domu.


Maseczka czekoladowa uprzyjemnia mi wieczorne domowe SPA. Następnego dnia moja cera jest dobrze nawilżona, gładka i lśniąca. Jest wypoczęta i zdecydowanie lepiej wygląda niż zazwyczaj. Mieszanka nie zawiera ani grama chemii, więc wiem, że skóra chłonie tylko to co dobre. Serdecznie polecam!

Znacie inne domowe maseczki? Podzielcie się swoimi przepisami.

Atina.
Czytaj dalej

Wyzwanie czytelnicze 2017 (12 książek) Aktualizacja I

Po burzliwym starcie z trzema książkami w lutym klik, przyszedł czas na spadek formy i ledwo zaczętą jedną książkę w marcu. Troche osiadłam na laurach, a troche książka mi się trafiła niezbyt ciekawa. Męczę ją i męczę, a ostatnio w ogóle do niej nie zajrzałam przez kilka dni. Czytam "Vogue. Za kulisami świata mody" Kristie Clements. Jak tak dalej pójdzie, to nie wiem czy dam rade przeczytać te 12 książek. Mam nadzieję, że Wam idzie lepiej.


Lista przeczytanych książek:
1. Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce. Katarzyna Kędzierska
2. Masa o kobietach polskiej mafii. Artur Górski, Jarosław Sokołowski
3. Katarzyna Wielka. Gra o władze. Ewa Stachniak
4. Vogue. Za kulisami świata mody Kristie Clements - nadal czytam

Podzielcie się swoimi tytułami przeczytanych do tej pory książek.

Atina.
Czytaj dalej

John Frieda Sheer Blonde Go Blonder Lightening Szampon i odżywka rozjaśniająca do włosów blond

Szampon i odżywka Go Blonder delikatnie rozjaśnia i rozświetla naturalne i farbowane włosy blond oraz włosy z blond pasemkami. Ekstrakt z cytrusów i rumianku wzmacnia włosy od nasady aż po końce i zapewnia im zdrowy wygląd. Nie zawiera amoniaku ani wody utlenionej, dzięki czemu nadaje się do codziennego użycia.

Pojemność: 250ml
Cena: 35zł
Sklep: Rossmann, Sephora


Zestaw ten interesował mnie od bardzo dawna i cieszę się, że wreszcie trafił do mojej łazienki. Chociaż nie mam zbyt dobrego zdania o tym duecie, to naprawdę potrzebowałam zaspokoić swoją ciekawość. Teraz bez większych emocji przechodzę obok półek z kosmetykami John Frieda.

Szampon i odżywka bardzo ładnie podkreślają kolor włosów blond lekko je rozjaśniając. Im częściej je stosujemy, tym blond jest bardziej rozświetlony. Niestety Sheer Blonde wysusza też włosy. Zdecydowanie nie polecam tego zestawu do codziennej pielęgnacji, a raczej tylko do sporadycznego podkreślania blondu. Ja zazwyczaj stosuje go wtedy gdy mam jakieś wyjście lub gdy zbliża się pora farbowania, a ja ciągle ją odkładam. Wtedy ratuje się właśnie takimi produktami.

Szampon świetnie domywa włosy z olei i resztek produktów do stylizacji. Odżywka ułatwia rozczesywanie oraz lekko wygładza włosy. Obydwa kosmetyki bardzo ładnie pachną i są mega wydajne.

Od lewej: odżywka, szampon

Podsumowując są to kosmetyki, które warto mieć w pogotowiu, ale nie są one niezbędne w codziennej pielęgnacji, wręcz nie polecam stosować ich zbyt często, bo naprawdę przesuszają włosy, szczególnie szampon. Spokojnie można zastąpić ten duet tańszym niebieskim szamponem, np. firmy Joanna.

Znacie ten duet? Stosujecie kosmetyki przeznaczone tylko do włosów blond?

Atina.

Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie... bareMinerals, Marc Jacobs, Rituals

Dziś zapraszam Was na kolejny cykl o miniaturkach. Tym razem zdecydowałam się też na pokazanie próbek, ponieważ chciałam aby pojawiło się o nich kilka słów na blogu. Pierwsza z nich to próbka zapachu Marc Jacobs Lola. Generalnie perfumy od MJ słyną z ciekawych flakonów, ale sam zapach jest zazwyczaj ledwo wyczuwalny i w ogóle nietrwały. Miałam tak już z dwoma, może trzema innymi flakonami. Lola zaciekawiła mnie, bo wreszcie ją czuć. Jest ciepła i kojarzy mi się już z czymś co kiedyś nosiłam, ale nie jestem w stanie podać nazwy tego zapachu. Także nie jest to nic oryginalnego, aczkolwiek mogłabym ponosić ją dłużej, ale wielkiego parcia na pełnowymiarowy flakon nie mam.

Nuty zapachowe:
grejpfrut, pieprz, gruszka
piwonia, geranium, róża
fasola Tonka, wanilia, piżmo


Drugą próbką, a dokładnie trzema takimi samymi jest krem do ciała od Rituals. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką. Po tej niewielkiej ilości mogę powiedzieć, że seria Rituals of Sakura pięknie pachnie. Słodko, trochę egzotycznie i przede wszystkim bardzo intensywnie. Sam kosmetyk też jest bardzo przyjemny w użyciu i nawet fajnie się spisuje. Na pełen wymiar raczej jednak się nie skusze, bo znam tańsze równie dobre produkty do pielęgnacji ciała. Słoik o pojemności 200ml kosztuje około 84zł.

Na koniec zostawiłam sobie miniaturkę serum do twarzy bareMinerals Skinlongevity Vital Power Infusion. Całkiem miło mi się go używało, ale nie zauważyłam jakiś większych efektów podczas jego stosowania. Serum ma postać lotionu, który bardzo szybko się wchłania, nie zapycha porów i nie podrażnia. Lekko nawilża i kosztuje 36 funtów (50ml). Myślę, że sprawdziłby się u mnie lepiej latem, kiedy to moja skóra potrzebuje właśnie takich lekki produktów. Miałam też próbkę kremu do twarzy z tej serii, ale to była kompletna porażka. Twarz się po nim okropnie świeciła i na drugi dzień miałam wysyp pryszczycy. Także serum zdecydowanie lepiej tu wypada.

Znacie moje dzisiejsze mini produkty? Lubicie?

Atina.
Czytaj dalej

Vianek Nawilżający Płyn micelarny do cery suchej i wrażliwej z ekstraktem z robinii akacjowej

Delikatny płyn micelarny, który skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając jednocześnie skórę nawilżoną i ukojoną. Przeznaczony do cery suchej i wrażliwej, zawiera kompleks humektanów (mocznik + proteiny pszenicy + mleczan sodu + kwas hialuronowy). Ekstrakt z robini akacjowej działa antyoksydacyjnie, a panthenol łagodzi wszelkie podrażnienia.

Pojemność: 200ml
Cena: 17,99zł
Sklep: Vianek, drogerie internetowe


Kolejny bardzo dobry preparat do demakijażu od Sylveco. Musze przyznać, że najbardziej od nich lubię właśnie wszelkie płyny do demakijażu i toniki. Z resztą różnie bywa, ale jak na razie zawiodłam się tylko na kremach do twarzy i pod oczy. W planach mam zakup peelingu enzymatycznego oraz toniku z nowej (różowej) serii.

Płyn do cery suchej i wrażliwej jest bardzo delikatny dla skóry, ale bezlitosny dla makijażu. Bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem oczu jak i skóry twarzy. Przy czym nie podrażnia jej, a wręcz przynosi ulgę, lekko ją nawilża. Przyjemnie pachnie i ma ładne opakowanie. Do tego skład jest w miarę krótki i przyjazny.

Skład:
Aqua, Decyl Glucoside, Glycerin, Robinia Pseudoacacia Flower Extract, Panthenol, Urea, Hydrolyzed Oats, Sodium Lactate, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Parfum, Phytic Acid, Dehydroacetic Acid.


Zdecydowanie polecam Wam wszelkie płyny do demakijażu oraz toniki od firmy Sylveco (Biolaven, Vianek). Jedne ładniej pachną, drugie ładniej wyglądają, ale wszystkie są skuteczne i zarazem delikatne dla wrażliwej skóry.

A Wy co myślicie o firmie Sylveco? Które ich produkty najbardziej lubicie?

Atina.
Czytaj dalej

Lutowe nowości

Krótki miesiąc to i zakupy małe. Udało mi się wytrwać i nie kupować niepotrzebnych rzeczy. Wszystkie pozycje były mocno przemyślane i pochodzą z listy zakupowej, którą tworzę sobie co miesiąc. Cały czas staram się zużywać zapasy i czekam na moment aż zrobi się miejsce w szufladach oraz w specjalnym pudle kosmetycznego chomika. Na razie sukcesywnie czegoś ubywa czegoś przybywa. Pocieszam się, że przynajmniej kolekcja się nie rozrasta ;d



W lutym kupiłam:
  • Green Pharmacy Płyn micelarny 3w1 Rumianek
  • L'Oreal Paris Recital Preference Farba w żelu nr 9.1 Viking klik
  • Philips Sonicare Szczoteczka soniczna Easy Clean + zapasowe główki
  • Tebe Naturalny krem na dzień do twarzy
  • Mitchum Antyperspirant w kulce

Płyn micelarny Green Pharmacy znalazłam w angielskim sklepie internetowym. Kupiłam, bo jest niezły, a za chwilę pokończą mi się zapasy z Polski i musiałbym wziąć coś drogeryjnego o niezbyt przyjaznym składzie. Farby L'Oreal'a znam i bardzo lubię, więc wybór był oczywisty. Na szczoteczkę skusiłam się po tym jak dentysta chciał mi usuwać nalot z zębów o którym nic nie wiedziałam. Ostatnio rzadko oglądałam zęby od wewnętrznej strony. Trochę się wystraszyłam, poszperałam w intrenecie i zdecydowałam się na zakup szczoteczki sonicznej, zamiast na zabieg u dentysty. To był strzał w dziesiątkę! Nie żałuję żadnej złotówki jaką wydałam na tą nienajtańszą szczoteczkę (200zł+ 4główki 100zł). Sonicare jest delikatna dla wrażliwych dziąseł (wcześniej używałam tylko ultra miękkiej Curaprox) i naprawdę dokładnie czyści zęby. Po pierwszym użyciu miałam wrażenie, że nigdy wcześniej nie miałam tak czystych zębów. Po dwóch tygodniach używania nalot jest zdecydowanie mniejszy. Na pewno nie wrócę już do standardowych szczoteczek. Krem Tebe wypatrzyłam w TKMaxx'ie, a dezodorant Mitchum sprawdził się już u mnie, więc ponowiłam zakup. Mitchum ma naprawdę skuteczne produkty. Używając go codziennie przesuszyłam sobie skórę pod pachami, teraz zamierzam go używać sporadycznie, w sytuacjach stresowych lub w upały.

O którym produkcie chciałybyście poczytać na blogu?

Atina.
Czytaj dalej

Yasumi Beautiful Morning Maska z jadem żmii na noc

Maska z kwasem hialuronowym i argireliną przeznaczona dla każdego rodzaju cery. Doskonale regeneruje, nawilża skórę i zapobiega powstawaniu zmarszczek. Zawarty w kosmetyku kwas hialuronowy, pozwala utrzymać prawidłowe nawilżenie skóry, a tym samym zapobiega destrukcji włókien kolagenowych. Argirelina - cenny składnik odmładzający, naturalna alternatywa dla iniekcji toksyną botulinową, zapobiega skurczom mięśni, dając efekt wygładzenia bruzd i zmarszczek. Fucogel® silnie i długotrwale nawilża, a także tworzy film ochronny na powierzchni skóry, który zabezpiecza przed utratą wody. Maska, dzięki zawartości gliceryny, ułatwia długotrwałe wiązanie wody w głębszych warstwach skóry, nawilża ją i sprawia, że staje się jedwabiście gładka.
Już po jednorazowym zastosowaniu Beautiful Morning Regenerating Night Mask, poczujesz, jak Twoja skóra budzi się do życia, stając się gładka, promienna, wypoczęta i wyraźnie piękniejsza.

Pojemność: 30ml
Cena: 75zł
Sklep: Yasumi


Opis producenta brzmi cudownie, ale jaka rzeczywiście jest maska od Yasumi? Niestety, ale jej działanie nie jest wcale spektakularne, nie jest nawet w połowie tak dobre jakiego oczekiwałam. Maska odrobine nawilża, szybko się wchłania i minimalnie wygładza. Rano budzę się z normalną cerą, lepsze efekty uzyskuje olejkami lub zwykłym, ale dobrze dopasowanym do mojej cery kremem do twarzy na noc. Codzienne używanie powodowało zapychanie cery, więc stosuje ją co kilka dni, żeby po prostu zużyć, wyrzucić puste opakowanie i zapomnieć. Jak na złość maska jest bardzo wydajna i ciężko mi ją wykończyć.

Skład:
aqua (water), glycerin, boron nitride, cyclopentasiloxane, dimethicone, phenoxyethanol, sodium polyacrylate, polyacrylate-13, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, triethanolamine, caprylyl glycol, dimethicone crosspolymer, polyisobutene, chlorphenesin, disodium edta, sodium hyaluronate, biosaccharide gum-1, alcohol denat., parfum (fragrance) polysorbate 20, sorbitan isostearate, acetyl hexapeptide-8, ci 15985 (yellow 6 lake), sodium sulfate.

Skład jest napakowany silikonami, więc chyba lepiej byłoby jej używać jako bazy pod makijaż niż odżywcza maseczka na noc.


Znacie kosmetyki Yasumi? Jesteście z nich zadowolone?

Atina.
Czytaj dalej

Kenzo Jungle Elephant EDP

Kenzo Jungle L'Elephant marki Kenzo to orientalno - przyprawowe perfumy dla kobiet. Kenzo Jungle L'Elephant został wydany w 1996 roku. Kenzo stworzył te perfumy dla kobiet niezależnych, nowoczesnych, ciekawych świata i innych kultur, dla kobiet wolnych i otwartych. Perfumy Kenzo są jak moda tej marki – odważne, różnorodne, kolorowe jak dżungla i minimalistyczne jak Japonia, a nade wszystko charakterystyczne.


Wreszcie znalazłam zapach, który chcę mieć w pełnowymiarowym opakowaniu, najlepiej w pojemności 50ml. Gdyby nie perfumeryjne zapasy to pewnie już bym go miała u siebie, a tak to czekam na okazję. Mam nadzieję, że do końca roku będzie już mój. W Polsce flakon o pojemności 50ml można już kupić za 176 złotych. Uważam, że to dobra cena.
Wróćmy jednak do najważniejszego, czyli zapachu! Jest to mocny, ciepły i według mnie bardzo odważny zapach. Pachniałam nim na kilku imprezach i oczarowałam już nawet jedną z koleżanek, która też ma zamiar sprawić sobie flakon słonika, tyle że ona od razu celuje w setkę. Jeśli nie kupi sobie ich do swoich urodzin, to chyba je jej sprezentuje.
Dla mnie Kenzo Jungle Elephant są idealne. Pięknie, intensywnie i długo pachną. Zostawiają ogon, tak jak lubię;) Czuję je nawet wtedy gdy tylko odkręcam miniaturkę i pozostawiam na stoliku pół metra ode mnie. Upajam się tą wonią, która jest gorąca, korzenno - orientalna. Nie wiem jak czułabym się w słoniu latem, ale nie przeszkadza mi jeśli będę mogła ich używać tylko jesienią i zimą. Zapach powinien spodobać się fankom orientalnych, kadzidlanych perfum.
Z flakonem też się polubiłam. Głównie ze względu na słonia, który stoi przy nakrętce.

Nuty zapachowe:

nuta głowy: mandarynka, kardamon, kumin, goździk (korzenny)
nuta serca: ylang-ylang, lukrecja, mango, heliotrop
nuta bazowa: paczula, wanilia, ambra, cashmeran

Znacie perfumy Kenzo Jungle Elephant? Podoba Wam się ten zapach, czy może wręcz przeciwnie?

Atina.
Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie...Elemis

Jedna z najpopularniejszych brytyjskich marek kosmetycznych. Elemis specjalizuje się w produkcji i sprzedaży preparatów profesjonalnych i dostępnych w salonach Spa, jak również w luksusowych brytyjskich drogeriach.


Lotion nawilżający do rąk i ciała (5ml)
Niestety, ale kremy do rąk i ciała wymagają u mnie dłuższego stosowania, aby wyrobić sobie opinie. Mogę jednak powiedzieć, że jak na lotion był nawet treściwy, pachniał jak krem dla dzieci i w miarę dobrze się wchłaniał. Z tego co się zorientowałam to kosmetyki Elemis są bardzo drogie, więc ja na pewno nie skusze się na pełen wymiar. Wyższe kwoty jestem w stanie wydać tylko na pielęgnacje twarzy oraz perfumy.

Ultra bogaty krem do twarzy z kolagenem i algami (7ml)
W tym przypadku mam ciężki orzech do zgryzienia, bo krem mi się spodobał, a jak już wspominałam kosmetyki Elemis nie należą do najtańszych. Pełnowymiarowy słoiczek o pojemności 50ml kosztuje około 500 złotych. Trochę drogo!
Podczas tych kilku dni używania moja cera była zdrowsza, jędrniejsza i bardziej miękka. Naprawdę podobał mi się efekt jaki widziałam na skórze twarzy. Trochę mi przeszkadzał jego intensywny zapach, który był co prawda ładny, ale nigdy wcześniej nie czułam tak mocno i tak długo kremu do twarzy. Miał też bogatą i treściwą konsystencje, co teraz zimą mi nie przeszkadzało, ale myślę, że na lato będzie za ciężki.

Znacie kosmetyki Elemis? Wydałybyście 500 złotych na krem do twarzy?

Atina.
Czytaj dalej

You Beauty Box Luty 2017

Lutowy You Beauty Box idealnie wpasowuje się w moje preferencje. Zawiera wszystko co lubię i czego aktualnie potrzebuje. Z przyjemnością użyje każdego produktu.


Mój pierwszy wybór to MADARA Time Miracle Serum (10ml). Poszukiwania idealnego sera nadal trwają. Może to jest właśnie to czego moja cera potrzebuje?    


Następnie kliknęłam mineralną maskare Bellápierre Cosmetics Volumizing Black Mascara (9ml), która była mi bardzo potrzebna, ale w między czasie otrzymałam dwie miniaturki innego tuszu  i teraz ta z box'a musi poczekać na swoją kolej.


W każdym pudełku znajdziemy:

Sukin Detoxifying Clay Masque (100ml) Maska ta już od dawna za mną chodziła. Kilka razy miałam już ją nawet kupić w TKMaxx'ie ale ciągle sobie tłumaczyłam, że mam za dużo zapasów. Gdy ją zobaczyłam w pudełku to wiedziałam, że w końcu będzie moja. Cena pudełka to koszt właśnie tej maski.


Jimmy Choo L'EAU Próbka perfum (2ml). Nowe zapachy zawsze chętnie testuje, bo szukam swojego ideału. Ostatnio nawet znalazłam zapach, który musze mieć w pełnowymiarowym flakonie. Tylko znowu ograniczają mnie zapasy;/


Jestem naprawdę zadowolona;) Oby następne pudełka były tak samo ciekawe. A o zapachu, który odkryłam napiszę niedługo na blogu.

Zainteresowało Was coś szczególnie?

Atina.
Czytaj dalej