piątek, 14 czerwca 2019

NYX Stay Matte But Not Flat Puder matujący w kompakcie SMP01.3 ALABASTER

Podczas poszukiwań taniego pudru w kompakcie z lusterkiem do poprawek w ciągu dnia trafiłam na niepozorny kosmetyk od NYX. Od razu muszę Wam napisać, że jest naprawdę dobry! Spełnia wszystkie moje oczekiwania, ale ma też jedną wadę, która w sumie nie przeszkadza mi tak bardzo. Koszt tego cacka w cenie regularnej to 55zł, ale ja kupiłam je na promocji za około 30zł. Widziałam, że na polskich stronach internetowych też bywa w promocji i można go dostać już za 39zł. 


Po pierwsze puder ma bardzo jasny odcień, który mi idealnie pasuje. Po drugie posiada poręczne opakowanie z lusterkiem. Puderniczka jest dobrej jakości (napisy się nie ścierają, nic się nie łamie), ale niezbyt mi się ona podoba. Gąbeczka była sztuczna, więc od razu wymieniłam ją na bawełnianą. Po trzecie dobrze matuje. Zazwyczaj wystarcza mi jedna poprawka w ciągu całego dnia. Po czwarte nie zapycha i nie podrażnia. Jego największą wadą jest to, że szybko się kończy. Inne pudry zdecydowanie dłużej goszczą w mojej kosmetyczce. Jego pojemność to 7,5 grama.
Głównym składnikiem tego pudru jest nylon, który redukuje błyszczenie skóry, ułatwia rozprowadzanie oraz zapobiega jego rolowaniu przez co zapewnia gładki wygląd skóry. 

Skład:
Nylon-12, Hydrogenated Polyisobutene, Magnesium Stearate, Silica, Phenyl Trimethicone, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Cyclopentasiloxane, Zinc Stearate, Boron Nitride, Tocopheryl Acetate, Dimethiconol, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol.


Jestem naprawdę zadowolona z tego produktu i myślę, że jest szansa na ponowienie tego zakupu. 
Przypomniało mi się jeszcze, że nakładany pędzlem trochę pyli. Zdecydowanie lepiej aplikuje mi się go gąbeczką. 

Znacie ten puder? Macie swojego ulubieńca w tej dziedzinie?

Atina.

niedziela, 9 czerwca 2019

Kolejne naturalne dezodoranty, które nie działają!

Dziś przybywam do Was z kolejnymi naturalnymi dezodorantami, które się u mnie nie sprawdziły! Pierwszą część tej serii znajdziecie tu. Razem uzbierało mi się już sześć różnych dezodorantów, które nie są warte ani jednej złotówki. Do tego jeden, który jako tako się spisuje klik. Niestety jest to moja własnoręczna robota, ale same też możecie sobie takie cudo ukręcić ;) 


Faith In Nature Green Tea & Aloe Vera
Uwielbiam tę markę za szampony o których nieraz już pisałam na blogu klik. Niestety, ale deo tej marki to całkowita klapa. Szczerze to nawet nie sprawdziłam jego działania, bo użyłam go tylko dwa razy. Powodem tego był ból, suchość i swędzenie pach. Podobna reakcja jak przy dezodorancie Tisserand. 
50ml/20-30zł

Skład:
Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Ammonium Alum, Glycerin, Polyglyceryl-4 Caprate, Camellia Sinesis Leaf Extract, Citrus Aurantium Amara Fruit Extract, Tocopherol, Parfum, Citric Acid, Xanthan Gum, Caprylyl/Capryl Glucoside, Caprylic Acid, Sodium Citrate, Lactic Acid, Limonene, Linalool, Citral.

Dr.Organic Organic Vitamine E Deodorant
Tego gagatka trochę dłużej poużywałam. Był zdecydowanie łagodniejszy dla skóry, ale nie do końca radził sobie z przykrym zapachem. Przez pierwsze kilka dni było wszystko ok, ale później było już tylko gorzej. Ma szansę sprawdzić się w chłodne, leniwe dni ;d
50ml/35-40zł

Skład:
Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua, Zinc Ricinoleate, Triethyl Citrate, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Glycerin, Aroma, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Glyceryl Caprylate, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Stearate, Sodium Stearoyl Lactylate, Isocetyl Palmitate, Cetraria Islandica Extract, Glycyrrhetinic Acid, Sodium Bicarbonate, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Chondrus Crispus Extract, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Citral, Limonene, Hydroxycitronellal, Linalool.

Znowu się przekonałam, że naturalne dezodoranty w kulkach nie mają szansy zadziałać prawidłowo! Jedyną nadzieją są dea w kremie, gdzie w składzie znajdziemy olej kokosowy i sodę oczyszczoną. Ta mieszanka to chyba najlepsze co może spotkać nasze pachy;)

Jakie są Wasze sprawdzone typy naturalnych dezodorantów?

Atina.

sobota, 1 czerwca 2019

Here Comes the Sun Discovery Box od Naturisimo

Wreszcie skusiłam się na kosmetyczne pudełko z Naturisimo klik. Wcześniejsze nie do końca mi pasowały, bo mam sporo zapasów z pielęgnacji  i nie chciałam dokładać kolejnych produktów do pudła. Na ten konkretny się skusiłam, bo kremów z filtrem w okresie letnim nigdy za wiele. W dodatku każdy kosmetyk jest dla mnie całkowitą nowością. Koszt box'a to 17,95 funtów plus darmowa wysyłka na terenie UK. Do Polski trzeba doliczyć wysyłkę w wysokości 3,95 funta. Dla mnie to niezły deal, bo sam krem Madara kosztuje 29 funtów. Myślę, że nawet z kosztami wysyłki do Polski Wam też opłaca się zamówić to pudełko.


Madara Age Defying Sunscreen SPF 30. Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy z filtrem SPF30, 40ml
Jest lekko barwiony, ale podobno ładnie prezentuje się nawet na jasnych cerach. Osobiście preferuje kremy z wyższą ochroną (SPF50), ale chęć wypróbowania czegoś nowego była silniejsza ode mnie.

Green People Self Tan Lotion Naturalny samoopalacz do ciała, 30ml
Nie lubię i nie stosuje samoopalaczy, ale skoro już mam to wypróbuje!

Aurelia Revitalise & Glow Serum Lekkie przeciwzmarszczkowe serum do twarzy z probiotykami, 4ml
Serum zapowiada się fantastycznie! Niestety jest drogie - opakowanie 30 ml kosztuje 64 funty. Chętnie sprawdzę czy jest warte swojej ceny?;)

Ultrasun Sunscreen SPF 50 Mineralny krem przeciwsłoneczny SPF50, 25ml
Mam jeden krem ochronny od Ultrasun i nie jestem z niego zadowolona. Próbuje zużyć do ciała, ale idzie mi opornie. Bieli, brudzi i tłuści. Oby ta miniaturka okazała się fajniejsza.

Dr Jackson 01 Day Skin Cream SPF 30  Odżywczy krem na dzień SPF30, 1.5ml
Mała próbka, akurat do przetestowania. Nie znam ani kremu ani nawet marki.

Caudalie Vinoperfect Serum Serum intensywnie nawilżające, 10ml
Z Caudalie bywa u mnie różnie, więc może być zachwyt lub totalna porażka. Mam nadzieję, że jednak to drugie.

Coola SPF 30 Unscented Matte Tinted Moisturiser Mineralny krem ochronny SPF30, 5ml
Bez zapachu, matujący i barwiący. Nie lubię barwiących kremów, ale może się w końcu do nich przekonam.

Jason Family Natural Sunscreen SPF 45 Naturalny krem ochronny dla całej rodziny SPF45, 5ml
Kolejna próbka, którą chętnie przetestuje.

Na zdjęciu brakuje miniaturki serum Aurelia. Nie wiem jakim cudem, ale zapodziało mi się ono podczas sesji zdjęciowej. Pewnie dlatego, że jest takie malutkie;d

Co myślicie o takiej zawartości słonecznego box'a od Naturisimo?

Atina.

wtorek, 28 maja 2019

Perfect Skin Hydro-Complex Suplement diety dla osób dbających o zdrową skórę

Od kilku miesięcy biorę różne suplementy diety na poprawę stanu cery i włosów. Perfect Skin Hydro-Complex był pierwszym po jaki sięgnęłam. Niestety miałam tylko jedno opakowanie, które wystarczyło mi na miesięczną kurację. Nie kupiłam więcej, bo nie wiedziałam czy się on u mnie sprawdzi. Wróciłam do Anglii i już nie mogłam dokupi kolejnych paczek. Dlatego później sięgnęłam po angielskie suplementy o których mam nadzieję też Wam napisać na blogu.


Producentem tychże tabletek jest Olimp Labs. Do tej pory raczej nie miałam kontaktu z ich produktami, a przynajmniej nie przypominam sobie o takowych. 
Zalecana porcja dzienna to jedna kapsułka pomiędzy posiłkami. Dla mnie to duży plus, bo nie lubię brać tabletek więcej niż raz dziennie, a jeszcze bardziej nie znoszę łykania tabletek w czasie posiłku!
Skład prezentuję się następująco:


Tabletki kosztowały mnie w stacjonarnej drogerii około 30 zł, ale później widziałam, że można je dostać online za połowę tej ceny. Według mnie warte są nawet te 30zł, a jeśli można kupić je taniej to jeszcze lepiej. 
Po jednym miesiącu zauważyłam, że cera była bardziej nawilżona, jaśniejsza i bardziej promienna. Naprawdę widziałam poprawę i myślę, że jak przyjadę na wakacje do Polski to kupię jeszcze ze 2-3 opakowania, aby sprawdzić dokładniej ich działanie. 
Skład jest ciekawy, bo oprócz typowych upiększaczy jak kolagen czy kwas hialuronowy mamy tu jeszcze inne ważna dla skóry i włosów składniki. Ja akurat na włosach nic specjalnie nie zauważyłam, ale i nie tego oczekiwałam od tego produktu. Super, że w składzie znajduje się naturalna witamina C, bo ona pomaga w procesie powstawania nowych włókien kolagenowych. Bez niej nie osiągnie się dobrych efektów. 
Ogólnie byłam zadowolona z tego suplementu i polecam Wam go wypróbować. 

Bierzecie suplementy diety poprawiające wygląd skóry lub/i włosów?

Atina.

wtorek, 21 maja 2019

ARgENTUM La Potion Infinie Krem przeciwstarzeniowy pod oczy, na twarz i szyję

Dziś przedstawiam Wam przeciwstarzeniowy krem mało znanej firmy ARgENTUM z Londynu. Sama poznałam ten produkt dzięki beauty pudełku Latest In Beauty z UK. Krem ten jest dosyć drogi. Opakowanie o pojemności 70ml kosztuje 820zł. Ja posiadam miniaturkę o pojemności 14ml. W związku z tak niewielką ilością stosowałam go tylko pod oczy. Te partie wymagają u mnie specjalnej pielęgnacji, więc w tej sytuacji to było najlepsze rozwiązanie. Krem ten jest bardzo wydajny. Używam go już od dwóch miesięcy, a w pojemniczku nadal sporo zostało. 


Postanowiłam o nim napisać, bo spisuje się u mnie zadziwiająco dobrze. Ma lekką konsystencje, która szybko się wchłania. ARgENTUM bardzo dobrze nawilża i wygładza. Skóra pod oczami zdecydowanie zyskała odkąd go używam. Zmniejsza widoczność zmarszczek mimicznych oraz rozjaśnia spojrzenie. Świetnie współgra z kremem z filtrem, z korektorem i podkładem mineralnym. 
Zastanawiałam się co takiego ma ten krem w składzie, że tak fajnie działa na moją skórę. No i wychodzi na to, że ten składnik to srebro koloidalne. Jeśli przeraża Was cena kremu ARgENTUM, to możecie sięgnąć po tańsze srebro koloidalne w toniku. Można takowe kupić w aptece za około 30zł. Poza srebrem koloidalnym w składzie znajdziemy jeszcze olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, masło shea, kofeinę, olej słonecznikowy, ekstrakt z liści aloesu i witaminę E. 

Skład:
Colloidal Silver, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Vegetable Glycerides, Dicaprylyl Carbonate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Caprylic/ Capric Triglyceride, Aqua (Water), Cetearyl Glucoside, Caffeine, Sodium DNA, Sodium Stearoyl Glutamate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Xanthan Gum, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Parfum (Fragrance), Potassium Sorbate, Tocopherol, Sodium Benzoate, Citric Acid

Cieszę się, że miałam okazje przetestować ten krem. Dzięki temu przekonałam się, że drogie też może być dobre! Do tej pory miałam złe doświadczenia z drogimi kremami. Zazwyczaj były kiepskie lub działały tak samo jak tańsze produkty. Krem ARgENTUM chętnie kupiłabym w pełnym wymiarze gdyby moja pensja była ciut wyższa lub gdybym trafiła na jakąś mega promocje!
Tymczasem może wypróbuje tonik ze srebrem koloidalnym ;)

Znacie krem przeciwstarzeniowy ARgENTUM? Stosowałyście kiedyś produkty ze srebrem koloidalnym?

Atina.

wtorek, 14 maja 2019

Zużyłam, więc się wypowiem (Organic Shop, Faith In Nature, Balance Me)

Ostatnio mam mało czasu na blogowanie, a kosmetyków nowych i zużytych ciągle przybywa. Muszę się wziąć i nadrobić zaległości. Zacznę od trzech pustaków, które wadzą mi na dnie torby z zużyciami. Dwa z nich nawet polubiłam, a jeden okazał się kosmetycznym koszmarem. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii, to zapraszam Was do dalszej części notki.


Organic Shop Tropical Bamboo & Sea Salt Peeling do ciała
Bardzo przyjemny, orzeźwiający peeling do ciała o średniej mocy zdzierającej. Osobiście byłam pozytywnie zaskoczona jego zapachem. Rześki, nieintensywny, relaksujący zapach tropikalnego bambusa. Duży plus za brak parafiny w składzie! Z dobroci znajdziemy tu masło shea, sól morską i ekstrakt z bambusa. Chętnie poznam jego inne wersje zapachowe.
250ml/9zł/ważność 12 miesięcy od otwarcia
Wyprodukowano w Estonii

Skład:
Sodium Chloride, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Maris Sal, Bambusa Arundinacea Stem Extract, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Cocamidopropyl Betaine, Aqua, Parfum, Linalool, Cl 77288, Cl 77492.

Faith In Nature Odżywka do wszystkich rodzajów włosów Ginkgo Biloba z Rumiankiem
Odżywka ma bardzo rzadką konsystencje, która sprawiała mi trochę kłopotów podczas aplikacji. Ze względu na swój naturalny skład nie ułatwiała rozczesywania włosów, więc konieczna była aplikacja serum. Ja i tak zawsze je nakładam, więc nie był to dla mnie żaden problem. Przy regularnym stosowaniu widać było, że włosy zyskują i czerpią co mogą z tych wszystkich naturalnych dobroci. Absolutnie nie obciążała włosów i przyjemnie pachniała. 
400ml/32zł/ważność 6 miesięcy od otwarcia
Wyprodukowano w Wielkiej Brytanii

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Brassica Campestris Seed Oil, Ginkgo Biloba Leaf Powder, Chamomilla Recutita Extract, Aniba Rosaedora Wood Oil, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Rosa Centifolia Flower Extract, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Viola Odorata Extract, Ascophyllum Nodosum Powder, Melaleuca Altemifolia Leaf Oil, Cetrimonium Chloride, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Cl 40800, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool

Balance Me Rose Otto Balsam do ciała
Z tym produktem się nie polubiłam. Przede wszystkim miał drażniący zapach. Lubię różane kosmetyki, ale ta wersja strasznie mnie męczyła. Do tego konsystencja była bardzo ciężka i tłusta. Ciągle czułam ją na skórze i miałam wrażenie, że nie wchłania się zbyt dobrze. Produkt ten na szczęście przeszedł metamorfozę zarówno składu jak i opakowania. Teraz dostępny jest w butelce z pompką, a skład wydaje się być lżejszy, bo nie ma w nim już wosku pszczelego. Balsam jest dosyć drogi. Opakowanie 280ml kosztuje ponad 100zł. Ja swój egzemplarz kupiłam w cenie na do widzenia i zapłaciłam około 20-30zł. Nie podaje składu, bo mój już jest nieaktualny, więc nie ma sensu go przepisywać.
Ważność 6 miesięcy od otwarcia

Znacie te produkty? Jaka jest Wasza opinia na ich temat?

Atina.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Heliocare 360° Mineralny krem przeciwsłoneczny do twarzy SPF 50

Preparat Heliocare 360° zapewni niezawodną ochronę twarzy przed promieniowaniem słonecznym.
Właściwości:
-chroni skórę twarzy przed uszkodzeniem przez promieniowanie UV
-chroni skórę twarzy przed przedwczesnym starzeniem
-odżywia skórę twarzy
-nadaje skórze twarzy miękkości i delikatności
-chroni skórę przed promieniowaniem UVA i UVB
-preparat jest niekomedogeniczny (nie blokuje porów)

Pojemność: 50ml
Cena: 84zł
Sklep: internet
Ważność: 9 miesięcy od otwarcia
Wyprodukowano w Hiszpanii


Krem Heliocare 360° jest wart zainteresowania. Osobiście nie jestem z niego do końca zadowolona ponieważ ja potrzebuje czegoś bardziej matującego, ale zimą i jesienią był ok. Nie zwiększał jakoś specjalnie błysku, ale ma kremową, trochę ciężką konsystencje, więc na mojej cerze ze skłonnością do nadmiernego błysku był czasem widoczny.  Poza ochroną przeciwsłoneczną krem ten nawilża skórę oraz co najważniejsze nie zapycha jej. Ma bardzo ładny, soczysty zapach i dobrze współgra z innymi kremami i serami. Nie zdarzyło mi się, żeby cokolwiek się pod nim lub na nim wałkowało. Troszkę bieli, ale doszłam do wniosku, że to jest w sumie zaleta, ponieważ widzę gdzie musze jeszcze dołożyć kremu. Przy produktach niebielących miałam problem z odpowiednią aplikacją. Zdarzało mi się zostawiać miejsca bez ochrony.
Krem nie należy do najtańszych, ale jest bardzo wydajny. 


W składzie znajdziemy mineralne filtry: tlenek cynku i ditlenek tytanu. które są fotostabilne. Z dobroci pielęgnacyjnych mamy tu wyciąg z liści paproci, witaminę C, ekstrakt z miechunki oraz chińskiej herbaty, witaminę E i ekstrakt z rzodkiewki pospolitej. Uważam, że całkiem nieźle jak na krem przeciwsłoneczny. 
Dodatkowo krem chroni przed promieniowaniem podczerwonym oraz widzialnym (elektromagnetycznym).


Polecam krem ten posiadaczkom cery suchej lub normalnej. Cerom mieszanymi i tłustym polecam wersje Heliocare 360° Oil Free. Sama w takową już się zaopatrzyłam. 
Pamiętajcie o ochronie przeciwsłonecznej przez cały rok, a szczególnie w okresie wiosenno-letnim. 

Znacie produkty Heliocare 360° ? Chronicie skórę przed szkodliwym działaniem słońca?

Atina.

czwartek, 18 kwietnia 2019

Nature Box Regenerujący krem do włosów z olejem awokado

Regenerujący krem do włosów Nature Box ze 100% tłoczonym na zimno olejem z awokado. Regeneruje włosy i chroni końce. Bez silikonów, parabenów i sztucznych barwników. 97%* składników pochodzenia naturalnego. *w tym woda.

Pojemność: 150ml
Cena: 22,99zł
Sklep: drogerie stacjonarne
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia
Wyprodukowany w Niemczech przez Schwarzkopf & Henkel


Krem od Nature Box miło mi się używało, ale bez dobrego szamponu czy odżywki już nie dawał rady. Ułatwiał rozczesywanie włosów i miał przyjemną w użyciu konsystencje kremu. Pachniał przyjemnie, ale bardzo delikatnie. Po spojrzeniu na skład widać, że nie ma tu zbyt wielu odżywczych składników. Na szóstym miejscu mamy olej z awokado, a zaraz za nim pantenol. Reszta nie przyciąga mojej uwagi. Brakuje mi tu roślinnych ekstraktów i jeszcze innych olejów. Jeden olej to zdecydowanie za mało, aby zadbać o włosy czy cerę. Niestety, ale  krem ten nie zregenerował moich włosów. 

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-87, Caprylic/Capric Trigliceride, Glycerin, Persea Gratissima Oil, Panthenol, Phenoxyethanol, Parfum, Propylene Glycol, Glyceryl Stearate, Hydroxyethylcellulose, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Ethylhexylglycerin, Citric Acid

Ja na pewno nie wrócę już do tego produktu, bo stawiam na bogatsze preparaty. Na takie które zawierają minimum dwa różne oleje, ale oczywiście im więcej tym lepiej! 
Krem zużyłam i uważam, że był poprawny, bo ułatwiał rozczesywanie i generalnie nie wysuszał i nie szkodził moim włosom. Natomiast do regeneracji włosów się nie nadaje;/

Znacie produkty Nature Box? Zadowolone jesteście z ich działania?

Atina.

sobota, 13 kwietnia 2019

Zużyłam, więc się wypowiem (EvoLuderm, Andalou, Cedar + Stone)

Pora na kolejne zużycia. Torba z pustakami pełna, a ja nie mam czasu na robienie im zdjęć i opisywaniu ich na blogu. Zmobilizowałam się trochę i przybywam dziś z trzema produktami do oczyszczania twarzy. Wszystkie trzy kosmetyki upolowałam w TKMaxxie, ale niektóre z nich możecie kupić w intrenecie. Od czasu do czasu pojawia się coś od EvoLuderm, Andalou jest w stałej ofercie niektórych sklepów, jedynie Cedar+Stone jest wyjątkowo trudny do zdobycia. Na ten ostatni warto jednak zapolować ;)



EvoLuderm Woda micelarna do skóry suchej i wrażliwej
Bardzo często można spotkać te płyny micelarne w TKMaxxie. Można wybierać spośród różnych wersji i pojemności. Mnie długo nie interesowały te produkty, ale w końcu skusiłam się na jeden z nich. Byłam z niego naprawdę zadowolona i pewnie jeszcze kiedyś wrócę do niego. Dobrze zmywał makijaż, nie podrażniał i miał delikatny i przyjemny zapach. 

Skład:
Aqua, Propylene Glycol, Poloxamer 184, Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Decyl Glucoside, Panthenol, Chlorhexidine Digluconate, Parfum, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Gossypium Herbaceum Root Extract, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.


Andalou Naturals Mleczko oczyszczające do skóry suchej Probiotyk Morelowy
Tu niestety nie byłam do końca zadowolona, a zakupu dokonałam prawie że z wypiekami na twarzy. Mleczko pięknie pachnie słodkimi morelami, ale kiepsko zmywa makijaż oczu oraz wymaga zwilżania płatka, co dla mnie było kłopotliwe. Demakijaż suchym płatkiem idzie bardzo opornie.

Skład:
Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Purified Water (Aqua), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Vegetable Glycerin, Ethylhexyl Palmitate, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Glyceryl Stearate, Caprylic/Capric Triglycerides, Stearic Acid, Cetyl Alcohol, Sucrose Cocoate, Lecithin, Borago Officinalis (Borage) Seed Oil*, Bacillus Coagulans, Fruit Stem Cells (Malus Domestica, Solar Vitis) and BioActive Berry Complex*, Resveratrol, Ubiquinone (CoQ10), Panthenol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Magnesium Ascorbyl Phosphate (Vitamin C), Cocos Nucifera (Coconut) Milk*†, Allantoin, Tocopherol, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract*†, Phenethyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Apricot Isolates, Vanilla Isolate, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil**Certified Organic Ingredients †Fair Trade Ingredients


Cedar+Stone Pianka myjąca Konopie i Róża
Ten produkt był świetny! Miał piękny, krótki i naturalny skład. Bardzo dobrze domywał resztki makijażu i nie wysuszał skóry. Wymagał zmywania ciepłą wodą, bo w składzie same oleje. Pachniał dość intensywnie jakby lawendą, ale jej nie ma w składzie, więc może to była pelargonia? Nie do końca podobał mi się ten zapach. Pierwszy raz miałam piankę do mycia twarzy i muszę przyznać, że ta forma myjadła bardzo mi przypasowała. 

Skład:
Aqua, Cocos Nucifera Oil, Olea Europea Oil, Cannabis Sativa Seed Oil, Pelargonium Graveolens Oil


Znacie któryś z tych produktów? Czym aktualnie zmywacie makijaż?

Atina.

piątek, 5 kwietnia 2019

Moje opowiatski o olejach... śliwkowy

Śliwkowy olej już dawno doceniły moje koleżanki blogerki, ale mi długo nie było z nim po drodze;/ W końcu nadarzyła się okazja do przetestowania tejże osławionej śliwki w oleju. Po pierwszym odkręceniu i powąchaniu zrozumiałam o czym dziewczyny tak się rozpisywały. Boże jak to pachnie! Jak słodki, prawdziwy marcepan. Toż to najpiękniej pachnący olej jaki znam! Poza właściwościami pielęgnacyjnymi olej ten uprzyjemniał mi swoim aromatem wieczorne rytuały upiększające. Bardzo mi go brakuje i na pewno zamówię kolejny!


Swój egzemplarz kupiłam na stronie naturalne-piękno.pl, gdzie buteleczka o pojemności 15ml kosztuje niecałe 10zł, a 50ml około 20zł. Ja wzięłam 15 ml, bo chciałam zobaczyć czy mi ten olej w ogóle podejdzie, ale teraz chętnie kupię większą pojemność. 
Śliwkowy olej sprawdzi się w pielęgnacji anti-age oraz zadba o włosy i paznokcie. Jest on bogaty w kwasy tłuszczowe: kwas oleinowy omega - 9 (68%) oraz kwas linolowy omega - 6 (24,2%), witaminę E i fitosterole. Te ostatnie stymulują syntezę kolagenu, ograniczają rozkład elastyny, nawilżają, napinają skórę, niwelują drobne zmarszczki, działają przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybicznie, przyspieszają regenerację naskórka i łagodzą podrażnienia.
Moja cera była po nim bardzo dobrze nawilżona i odżywiona. Słabo mi się na nim robiło masaż twarzy, dlatego zawsze dodawałam na dłonie inny, bardziej tłusty olej. 
Kilka razy użyłam go też na włosy, ale tu akurat spisywał się podobnie jak inne oleje, czyli poprawnie. Na twarzy widziałam lepsze działanie, dlatego polecam Wam go do pielęgnacji cery z pierwszymi zmarszczkami. Do tego aromatoterapia przed snem gwarantowana!

Znacie olej śliwkowy? 

Atina.

niedziela, 31 marca 2019

Petal Fresh Pure Szampon do włosów farbowanych Granat i Jagody Acai

Składniki Petal Fresh pochodzą wyłącznie z ekologicznych upraw. Organiczność naszych produktów została potwierdzona przez Stellar Certification Service. Produkt wolny od szkodliwych substancji: parabenów, siarczanów, GMO, ftalanów i sztucznych barwników, posiadający zrównoważone pH, nie testowany na zwierzętach. Szampon Pomegranade & Acai skutecznie chroni kolor włosów farbowanych. Bogaty w przeciwutleniacze organiczne ekstrakty z granatu i jagód, odżywia włosy i chroni przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Idealny dla włosów po zabiegach keratynowych!

Pojemność: 355ml
Cena: 23,99zł
Sklep: Rossmann
Ważność: 36 miesięcy od otwarcia
Kraj pochodzenia: USA


Mój pierwszy produkt od Petal Fresh i od razu zachwyt! Szampon ten będzie dobry dla włosów farbowanych, zniszczonych, średnioporowatych i ewentualnie dla wysokoporowatych. Ja osobiście mam średnioporowate i moje włosy dużo zyskały podczas stosowania tegoż myjadła. Przede wszystkim zostały mocno nawilżone, a co za tym idzie przestały mi się puszyć końcówki. Po drugie włosy były dobrze umyte, świeże i sypkie. Podczas jego stosowania nie musiałam zbytnio przejmować się olejowaniem i robiłam to naprawdę bardzo rzadko. 
Na minus mogę zaliczyć, to że czasem musiałam umyć włosy trzykrotnie (zwykle myje dwa razy), bo zdarzało mu się słabo pienić i wtedy bałam się, że nie domyje mi dobrze włosów. 
W składzie znajdziemy łagodne detergenty myjące oraz takie dobroci jak wyciąg z granatu, z owoców acai, olej babassu, witaminę E, B5, glicerynę, ekstrakt z kwiatów podbiału, ekstrakt z krwawnika pospolitego, ekstrakt ze skrzypu polnego, ekstrakt z liści rozmarynu, ekstrakt z liści prawoślazu lekarskiego, ekstrakt z kwiatów rumianku, ekstrakt z liści melisy i ekstrakt z tymianku.

Skład:
Aqua, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Betaine, Sodium Cocoyl Isethionate, Ammonium Cocoyl Isethionate, Hydroxypropylcellulose, Pomegranade Extract, Acai Fruit Extract, Babassu Seed Oil, Vitamin E, Caprylic/Capric Triglyceride, Vitamin B5, Glycerin, Coltsfoot Flower Extract, Yarrow Extract, Horsetail Extract, Rosemeary Leaf Extract, Marshmallow Leaf Extract, Chamomile Flower Extract, Lemon Balm Leaf Extract, Thyme Extract, Polysorbate 20, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Ethylhexylglycerin, Sodium Chloride, Parfum.

Swój szampon kupiłam w promocji i dałam za niego około 18zł. Opakowanie jest duże i wydajne. Na pewno sięgnę jeszcze nieraz po inne szampony Petal Fresh oraz chętnie spróbuję ich odżywek.  

Znacie produkty do włosów Petal Fresh? Macie swoją ulubioną serie od nich?

Atina.

środa, 13 marca 2019

Zakupy z TKMaxx'a

Uwielbiam ten sklep i bardzo często sama sobie daje zakaz zaglądania do niego;d Kupuje tu przede wszystkim kosmetyki, ale zdarzają się też dodatki do domu, ubrania, buty, torebki, okulary przeciwsłoneczne, a nawet jedzenie. Dziś pokaże Wam co ostatnio udało mi się upolować.


Zacznę niekosmetycznie. Piękna, ciężka, marmurowa świeca z możliwością wymiany wkładu oraz solidny zeszyt na moje ważne i mniej ważne zapiski. Jestem bardzo zadowolona z tych dwóch rzeczy. Bardzo ładnie prezentują się na moim biurku. Perfumy Chloe Love Story nie pochodzą z TKMaxx'a. To prezent od znajomej. Sama raczej nie zainteresowałabym się tym zapachem. Powoli go poznaje i zaczyna mi się podobać. Butelka za to jest bezapelacyjne piękna i dlatego wylądowała na zdjęciach;)


Zakupiłam kolejną i myślę, że już ostatnią wodę micelarną. Musze poczekać aż zapasy zaczną się upłynniać ;d Ta konkretna woda skusiła mnie zawartością zielonej herbaty oraz szatą graficzną opakowania. Jest to nieznana mi marka the SAEM.


Skusiłam się na kolejne serum Zatik. Wcześniej miałam od nich olejowe serum Róża i Czarnuszka siewna klik i byłam z niego zadowolona. Miałam też od nich lotion do twarzy Marakuja i Kakao klik, ale na ten produkt trochę narzekałam;/ Teraz zaintrygowały mnie wodorosty i algi w składzie. 


Następna nowość to krem pod oczy nieznanej mi dotąd marki Chiara Ambra. Czytałam pozytywne komentarze na temat tego produktu i postanowiłam go sprawdzić na własnej skórze. Bardzo podoba mi się jego opakowanie oraz duża pojemność - 30ml. Jeśli będzie dobry to z miłą chęcią poużywam go dłużej ;)


Koło tej mgiełki nie mogłam przejść obojętnie! Po wielkim sukcesie wersji ze Śliwką kakadu i Zieloną herbatą klik musiałam kupić to cudo z Jarmużem od Essano. Użyłam jej dziś rano i jak na razie jestem zachwycona rozpylaczem, który daje prawdziwą, delikatną mgiełkę. 


Ostatnio postanowiłam wrócić do regularnego balsamowania ciała stąd też zakup czegoś  na zapas;) O marce Dresdner Essenz coś już tam słyszałam, a po spojrzeniu na skład wiedziałam, że ten lotion będzie mój. Do tego jest to wersja z Dziką różą i Ylang ylang, więc spodziewam się też cudnych aromatów. 


Upolowałam też na zapas mydło Heyland & Whittle Owsianka i Przyprawy. Z tego co pamiętam to ma dobry skład, więc może będę mogła używać go do mycia twarzy. Kiedyś miałam już od nich inną kostkę klik, ale tamta nadawała się tylko do mycia ciała.


Kolejne smarowidło do ciała, to olejek Human+Kind, który można stosować również na włosy i twarz. Ma bardzo naturalny skład, ale zawiera perfumy, czyli nie u każdego sprawdzi się w roli nawilżacza twarzy. Ja w sumie kupiłam go z myślą o włosach i ewentualnie do ciała, ale ma niedużą pojemność, więc pewnie ostatecznie będę używała go tylko do włosów. 


Ostatnia zdobycz to tusz do rzęs Maybelline The Falsies Push Up Drama. Kosztował około 3 funtów, więc postanowiłam go przetestować. Jeśli się nie spisze, to wrócę do sprawdzonej maskary od Essence.


To już wszystkie nowości z TKMaxx'a jakie udało mi się ostatnio upolować. Na razie robię sobie mały odwyk od zakupów, a szczególnie od tych kosmetycznych! Moje zapasy zaczynają się niebezpiecznie rozrastać, a już byłam na dobrej drodze do minimalizmu kosmetycznego. 

Dajcie znać co Was najbardziej zainteresowało z moich zdobyczy oraz co ostatnio udało Wam się ciekawego kupić w TKMaxx'ie?

Atina.

piątek, 8 marca 2019

Dlaczego zmieniłam zdanie i kupiłam kubeczek menstruacyjny

Kubeczek menstruacyjny był dla mnie zawsze czymś abstrakcyjnym. Przeczytałam o nim kiedyś jakiś tekst i stwierdziłam, że to nie dla mnie. Od tamtej pory unikałam tego tematu i nie czytałam więcej recenzji. Aż pewnego dnia trafiłam na informację, że wszystkie (za wyjątkiem tych ekologicznych) podpaski i tampony są wybielane chlorem. Wtedy zapaliła mi się lampka w głowie. OMG, chlorem? Nie muszę chyba pisać, że ta substancja jest szkodliwa i drażniąca. Bardzo dużo kobiet właśnie podczas miesiączki łapie różne infekcje oraz odczuwa podrażnienie i dyskomfort. Jakby tego było mało wyczytałam, że podpaski nie są pakowane sterylnie, a normalnie lecą sobie taśmowo. Więc wychodzi na to, że mogą być pełne bakterii. Po lekturze tychże nowinek od razu kliknęłam swój pierwszy kubeczek menstruacyjny.


Wybrałam firmę OrganiCup. Działałam trochę spontanicznie, bo stwierdziłam, że muszę jak najszybciej zadbać o swoje zdrowie. Wiem, że wiele kobiet reaguje z obrzydzeniem na kubeczki. Sama też tak robiłam. W moim otoczeniu też nikt nie chce słyszeć o tej metodzie. Dlatego nie przekonuje nikogo na siłę. Sama jeszcze nie zdążyłam go użyć. Nie wiem czy mi się spodoba, ale bardzo chciałabym przestać używać podpasek. Do tego ta metoda jest ekologiczna, bo jeden kubeczek wystarcza nawet na 10 lat. A podpaski zawierają folie, która jest szkodliwa zarówno dla nas jak i dla Naszej ziemi.


Trochę informacji o moim kubeczku od producenta:
Tampony i podpaski wchłaniają, OrganiCup gromadzi. Kubeczek menstruacyjny zapobiega powstawaniu podrażnień, suchości i utrzymuje prawidłową wartość pH, natomiast tampony wchłaniają naturalną wydzielinę ze ścianek pochwy, która zapobiega infekcjom. OrganiCup wykonany jest z silikonu medycznego, który jest hipoalergiczny i antybakteryjny. Nie zawiera wybielaczy, klei, chloru i kremów. Podczas stosowania tamponów w czasie okresu istnieje ryzyko wystąpienia zespołu wstrząsu toksycznego (zwanego również TSS). Korzystanie z kubeczka zapobiega powstaniu syndromu szoku toksycznego oraz obniża ryzyko alergii. Pierwszy kubeczek menstruacyjny został opatentowany już w latach 30.


Swój kubeczek kupiłam w promocji za 15 funtów. Jego regularna cena to 20 funtów. W Polsce kosztuje około 110zł. Wydaje się sporo, ale wyliczono że w ciągu 10 lat na podpaski i tampony średnio każda kobieta wydaje 600 euro. Do tego dbamy o swoje zdrowie i o środowisko.
Jedynie do czego Was namawiam, to zgłębienie tematu szkodliwości zwykłych podpasek i tamponów, a później same zdecydujcie czy chcecie nadal ich używać. Jeśli nie, to może tak jak ja sięgnięcie po kubeczek menstruacyjny lub po ekologiczne podpaski i tampony. 

Dajcie znać co myślicie o kubeczkach menstruacyjnych i o szkodliwości podpasek i tamponów?

Atina.

niedziela, 3 marca 2019

Neauty Róż mineralny w odcieniu Faded Rose

Wreszcie skusiłam się na mój pierwszy róż od Neauty. Wybór padł na odcień, który już kiedyś widziałam na jednym z blogów. Bardzo mi się wtedy spodobał i miałam go ciągle z tyłu głowy. Co prawda inaczej go sobie wtedy wyobrażałam, ale koniec końców jestem z niego zadowolona i używam codziennie. Za 2 gramy trzeba zapłacić 22,90zł. Muszę zaznaczyć, że róż jest bardzo wydajny i takie małe opakowanie wystarczy mi na długo. 


Faded Rose to zgaszony odcień średniego różu o matowym wykończeniu. Jego intensywność pozwala na stopniowanie efektu od bardzo delikatnego, po bardziej wyrazisty. Trzeba też trochę uważać, żeby nie zrobić sobie nim krzywdy. 
Na stronie Neauty znajdziecie jeszcze 14 innych odcieni. Sama chętnie poznałabym je wszystkie, ale aktualnie mam już całkiem spory zapas różów i nie prędko kupię kolejny.


Skład:
Mica, CI 77891, [+/-] CI 77007, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77742


Jak większość róży mineralnych jest trwały i wytrzymuje na moich policzkach cały dzień. No może pod wieczór jest już trochę bledszy niż zaraz po aplikacji. 
Jedyne do czego mogę się przyczepić to opakowanie. Nie jest zbyt ładne i niestety jest niewygodne. Mała średnica utrudnia nabieranie produktu większym pędzlem. Plus za zakręcane sitko. 
Bardzo ciężko było mi uchwycić kolor na swatchu. Poniżej widzicie najlepsze zdjęcie jakie udało mi się zrobić. Róż umykał mojemu aparatowi, a w zamian pojawiała się brzoskwinia. 


Znacie róże od Neauty? Który odcień jest Waszym ulubionym i co myślicie o Faded Rose?

Atina.

wtorek, 26 lutego 2019

Zużyłam, więc się wypowiem (Calvin Klein, Henrik Vibskov, Yves Rocher)

Dzisiaj przybywam do Was z pachnącymi pustakami. Perfumy uwielbiam i używam codziennie, nawet do sklepu po bułki. Zapachy dzielę ze względu na porę roku oraz ze względu na okazję. Zawsze mam w zapasie kilka flakonów ;) Jeśli jesteście ciekawe czym pachniałam w ostatnich miesiącach to zapraszam do dalszej części notki.


Eternity Moment Calvin Klein EDP
Z tym zapachem miałam wzloty i upadki. Raz go kochałam, a raz nienawidziłam. W momentach miłości wydawało mi się, że pachnę bardzo intensywnie, intrygująco i ciekawie. W momentach nienawiści zapach również był mocny, ale już mnie męczył i wydawał mi się mydlany. Jedynym sposobem na powrót miłości było całkowite odstawienie go na kilka tygodni. 
Eternity Moment są bardzo kwiatowe, trochę słodkie i raczej ciężkie. Ja wyczuwam tu konwalie, ale nuty zapachowe wskazują na to, że to może być piwonia. Zapach jest bardzo wyrazisty, intensywny i trwały. Kiedyś bardzo chciałam klasyczne Eternity, więc to może je sobie sprawię przy najbliższej okazji. 
Nuty zapachowe: kwiat granatu, gujawa, liczi, chińska piwonia, malinowy kaszmir, drzewo różane, piżmo. 

Type D Henrik Vibskov
Niestety, ale ten zapach miałam tylko w próbce. Warto jednak o nim wspomnieć, bo jest mało popularny, a pachnie niezwykle ciekawie. Dla mnie jest on intensywny, słodko-cierpki. Nutami głowy są bergamotka i różowy pieprze. Nutami serca są jaśmin, kwiat afrykańskiej pomarańczy, cynamon i imbir. Nutami bazy są drzewo sandałowe, fasolka tonka, wanilia i styraks. Na początku jest właśnie cierpki, a później zmienia się w waniliowo - korzenną słodycz. 

Flowerparty Yves Rocher EDT
Kwiatowo-owocowy zapach zamknięty w uroczym flakonie. Kompozycja miła dla nosa, ale niestety nietrwała i mało intensywna. Do tego niestety płaska. Ot taki cukiereczek dla małych dziewczynek;) 
Nuty głowy: pomarańcza i mandarynka. 
Nuty serca: esencja różana i liczi.
Nuty bazy: wanilia. 

Znacie któryś z tych zapachów? Czym aktualnie najchętniej pachniecie?

Atina.

czwartek, 21 lutego 2019

100% Pure Korektor rozjaśniający z owocowymi pigmentami SPF20 Creme

Korektor zawiera bogate w kofeinę ekstrakty z zielonej herbaty i zielonej kawy, które są bogate w antyoksydanty, witaminy i odżywczy olej z dzikiej róży. Pigmenty pochodzą wyłącznie z owoców i warzyw.

Pojemność: 7g
Cena: 100zł
Sklep: drogerie internetowe 


Worki pod oczami to moja mała zmora. Gdy tylko się nie wyśpię zaraz odbija się to na mojej skórze pod  oczami. W ogóle moja cera ściśle współgra z tym jak się czuję, więc bardzo często potrzebuje rozjaśnić i zamaskować co nieco w okolicach oczu. Mimo, że korektor z dzisiejszej notki ma świetny skład i nie szkodzi skórze, to nie stosuje go codziennie. To znaczy na początku używałam go codziennie, później całkowicie odstawiłam go na okres letni i teraz wracam do niego tylko gdy mam większe wyjście lub gdy mam za sobą nieprzespaną noc. Na co dzień staram się minimalizować swój makijaż i uznałam, że nie potrzebuje korektora do pracy, na zakupy czy na rower. Za to potrzebuje go na imprezę, na wyjście do kina czy do znajomych, czyli głównie na wieczory;) Stąd tak długo mam u siebie ten kosmetyk, bo opakowanie jest nieduże i przy codziennym używaniu pewnie już bym go wykończyła. 


Najtrudniejszą i najważniejszą sprawą jest aplikacja korektora. To od niej zależy czy będziecie z niego zadowolone. Ja początkowo za dużo go nakładałam. Co prawda uzyskiwałam bardzo ładne krycie, ale nie podobała mi się taka "tapeta"! Zdecydowanie wolę naturalniejszy makijaż. Teraz nabieram dużo mniej produktu i wklepuje go opuszkami palców. "Tapetę" robiłam sobie jajeczkiem. Odnalazłam też swoje najbardziej newralgiczne miejsce i korektorem traktuje tylko wewnętrzną okolice oka To już ładnie rozjaśnia spojrzenie i ukrywa worki, a nie obciąża delikatnej skóry. Czasami stosuje go również na niedoskonałości skóry i tu też sprawdza się całkiem dobrze.
Produkt ten ma bardzo gęstą konsystencje i trzeba popracować nad nauką jego aplikacji. Mi się najlepiej pracuje palcami, bo pod wpływem ich ciepła korektor robi się bardziej przyjazny.


Najpiękniejszy w tym korektorze jest skład. Sto procent naturalny! Dzięki temu oprócz maskowania zapewniamy skórze także pielęgnację. Nie ma mowy tu o jakimkolwiek wysuszeniu czy podrażnieniu. Skóra jest wręcz nawilżona! Jestem z tego względu bardzo zadowolona, bo wiem, że skóra nie traci, a tylko zyskuje. Ja na pewno nie wrócę już do drogeryjnych korektorów! 

Skład:
sok z aloesu, hydrolat różany, ekstrakt z zielonej herbaty, ziarna kawy, mąka ryżowa, ekstrakt z brzoskwini, ekstrakt z moreli, korzeń marchwi, granat, ziarna kakao, ekstrakt z jagód goji, owoc/ łodyga/ liść pomidora, kwiat/ liść/ łodyga lawendy, ekstrakt z rumianku, ekstrakt z dzikiej róży, ekstrakt z wosku Candelilla, witamina E, witamina C, ekstrakt z rozmarynu, ekstrakt z lebiodki, kwiat/ liść tymianku, ekstrakt z grejpfruta, gorzknik kanadyjski


Na koniec kilka słów o opakowaniu. Jest w miarę ładne, ale średnio solidne. Po miesiącu odkleiła się nakrętka od aplikatora. Nadal da się z niego korzystać, ale od czasu do czasu po odkręceniu nakrętki aplikator zostaje w korektorze. Gąbka jest ok, ale ja jej nie używam. Zabrakło mi tu składu na opakowaniu, a może był tylko go odkleiłam. Nie wiem, nie pamiętam. 
Warto jeszcze wspomnieć, że korektor posiada ochronę przeciwsłoneczną na poziomie SPF20. 
Jeśli zależy Wam na naturalnym składzie i dobrym kryciu, to śmiało możecie zamawiać korektor 100% Pure. 

Dajcie znać czy skład korektora jest dla Was ważny i co myślicie o tym od 100% Pure?

Atina.

sobota, 16 lutego 2019

Zakupy z Polski (Hebe, Rossmann, Natura i Lidl)

Biorąc pod uwagę, że ograniczam liczbę posiadanych kosmetyków, to można powiedzieć, że poszalałam w polskich drogeriach. Największą liczbę stanowią tu płyny do demakijażu, bo ich chyba najwięcej zużywam. Ciekawa jestem na jak długo wystarczą mi te zapasy;d


Natura Care Łagodzący płyn micelarny do skóry wrażliwej
Ten płyn już kiedyś miałam i pisałam o nim na blogu klik. Zakup ponowiłam, bo byłam z niego zadowolona. Niestety, ale już nie jestem! To znaczy nadal uważam, że ma dosyć dobry skład i jest niedrogi, ale dopiero przy drugim opakowywaniu zaczął mi jednak przeszkadzać niezbyt dokładny demakijaż oka.


Vis Plantis Płyn micelarny Aloes+Pantenol
Ta ogromna butla została mi wciśnięta przy kasie;d Nie lubię tego całego nagabywania na promocje, ale wiem, że kasjerki muszą to robić. Pierwszy raz w końcu się na coś skusiłam. Pamiętałam, że już kiedyś miałam płyn micelarny Vis Plantis z aloesem i pantenolem klik i że byłam z niego zadowolona. Teraz dopiero zauważyłam, że opakowania są zupełnie inne, więc albo odświeżono szatę graficzną opakowania i zrezygnowano z nazwy "Herbal" lub są to zupełnie dwa różne produkty. Składy sprawdzę przy okazji recenzji.


Kolejne dwa micele to zupełna nowość Rosadia Tonik/Mgiełka 3w1 oraz dobrze mi znany Biolaven Organic z olejem z pestek winogron. Ten drugi bardzo lubię klik.


Nastęne dwa produkty to już same nowości. Intensywna kuracja do twarzy DermoFuture Precision z nanopeptydami i komórkami macierzystymi. Brzmi dobrze, ale jak się będzie u mnie spisywała ta kuracja to dopiero sprawdzę jak wykończę aktualne serum. Drugi kosmetyk to migdałowy peeling enzymatyczny z papainą od Lirene Dermoprogram. Długo szukałam odpowiedniego enzymatycznego zdzieraka w polskich drogeriach. Wszystkie miały naprawdę kiepskie składy. Już miałam włożyć do koszyka sprawdzony i kiedyś bardzo lubiany przeze mnie firmy Floslek klik, ale spojrzałam na skład i się okazało, że zaraz za wodą ma w składzie parafinę! Widocznie sześć lat temu nie przeszkadzała mi ona w kosmetykach. Teraz nie kupię i nie użyję takiego produktu. Ze wszystkich peelingów enzymatycznych jakie udało mi się znaleźć na polskich półkach drogeryjnych to ten od Lirene prezentował się najlepiej pod względem składu. Na pewno napiszę jeszcze o nim na blogu.


Equilibra Aloe Efficacia Naturale Szampon nawilżający
Wiele dobrego czytałam o tym szamponie i w końcu zawitał do mojej kosmetyczki. Mam nadzieję, że się u mnie sprawdzi.


Alterra Naturkosmetik Szampon Biotyna i Kofeina
Bardzo lubię włosowe kosmetyki firmy Alterra. Są tanie i mają niezłe składy. Do tej pory używałam tylko serii Granat i Aloes klik. W końcu przyszedł czas poznać inną wersje. Szamponu już użyłam kilka razy i jak na razie jestem z niego zadowolona.


Cien Professional Oil Care Odżywka z drogocennym olejkiem makadamia
Na kosmetyki z Lidla praktycznie w ogóle nie patrzę, ale będąc na urlopie w Polsce okazało się, że wzięłam za mało odżywki do włosów. W dodatku czekała mnie kilkudniowa wyprawa w Bieszczady, więc moją uwagę przykuły maseczki w saszetkach właśnie w Lidlu. Lubię robić zakupy spożywcze w tym sklepie, więc często tam jestem. Przy okazji polecę Wam lidlowskie podpaski Siempre. Są niedrogie i bardzo dobre, tzn. oddychające. Ja zawsze do nich wracam z podkulonym ogonem. Wracając do odżywek to byłam mega zadowolona z tych saszetkowych i dlatego zdecydowałam się na zakup pełnowymiarowej wersji. Na razie kupiłam jedną, ale myślę, że sprawdzę je wszystkie ;)


L'biotica Biovax Botanic Trychologiczny peeling do skóry głowy Czystek i Czarnuszka
Jestem fanką peelingu skóry głowy. Gdy tylko widzę, że moje włosy są przyklapnięte i bez życia to sięgam właśnie po ten kosmetyk. Na razie użyłam go tylko raz i musze powiedzieć, że kiepsko mi się go używa. Ma formę żelu, który jest tępy i trudno wykonać nim masaż. Następnym razem zmieszam go z szamponem lub odżywką.


Rexona Motionsense Special Edition Pink Blush
Dezodorant jak to dezodorant. Rexona i Dove to moje ulubione drogeryjne kulki;)


Ostatnio miałam problem z krwawiącymi dziąsłami i postanowiłam powalczyć o zdrowie tych miejsc. Już dziś mogę Wam polecić koncentrat na dziąsła Tołpa Expert. Zdecydowanie warto było go kupić! Najpierw wzięłam jedno opakowanie, a później poleciałam jeszcze po dwa. Tubka jest mała, ale wydajna. Ja zrobiłam zapas, bo w Polsce będę dopiero w sierpniu. Do tego kupiłam też żel do mycia zębów, którego nie ma na zdjęciu. Ulgę poczułam już po pierwszym użyciu. Po 3-4 dniach dziąsła zdecydowanie się ukoiły, a zaczerwienienia prawie całkiem zniknęły.
Na zdjęciu jest jeszcze pasta Himalaya Herbals Sensi-Relief do zębów wrażliwych, która też przeciwdziała paradentozie. Jej jeszcze nie używałam.


Na koniec trzy produkty z kolorówki. Sypki puder Vipera Anti- Aging (różowy) na bazie tapioki, który kupiłam ze względu na to, że kiedyś namiętnie stosowałam puder tej marki. Uwielbiałam go i długo kupowałam. Próbowałam znaleźć jego recenzje na blogu, ale nie udało mi się, więc chyba jej nigdy nie napisałam. Dziwi mnie to bardzo, bo ten puder był świetny! To była inna wersja z takim ogromnym puszkiem. Szkoda, że firma zrezygnowała z tego puszku. Drugi produkt to podkład mineralny Pixie Cosmetisc, który miałam w swojej kosmetyczce jakieś osiem lat temu klik. Przypomniałam sobie o nim i postanowiłam wrócić. Potrzebuje jakiejś zmiany i padło na Pixie. Trzecią i ostatnią zdobyczą jest kredka marki Avon, którą również kiedyś uwielbiałam! (Jakoś tak się zrobiło sentymentalnie. Kto pamięta tamte czasy w blogosferze?) Kiedyś nazywała się Super Shock klik do recenzji sprzed siedmiu lat ;d Teraz te same kredki występują pod nazwą The Big Gel Paint Pencil. Kupiłam brązową, żeby sprawdzić czy to na pewno ten sam produkt, który kiedyś tak wielbiłam. Nie myliłam się i chce więcej!


Dajcie znać czy znacie coś z moich zakupów i o których kosmetykach chciałybyście poczytać na blogu?

Atina.

niedziela, 10 lutego 2019

Książki, które przeczytałam w 2018 roku

Wstyd się przyznać, ale od kilku lat mało czytam. Od 2017 roku staram się czytać przynajmniej jedną książkę miesięcznie i to naprawdę działa! W 2017 roku przeczytałam dokładnie 12 książek, a w 2018 już 13. Bardzo motywująco działa na mnie myśl, że przecież jedna książka na miesiąc to nic wielkiego. Przed tym postanowieniem czytałam od 3 do 5 książek rocznie. Dużo za to czytałam w szkole podstawowej, średniej i na studiach. Później jakoś się opuściłam i z roku na rok było tylko gorzej. Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej!


Kolejność chronologiczna, opisy bardzo krótkie, bo więcej możecie znaleźć w internecie. Ja tylko podsuwam Wam moje tytuły.

1. Zanim zasnę S.J. Watson
Bardzo wciągający thriller. Najpierw przeczytałam książkę, później oglądałam film i oczywiście książka zdecydowanie lepsza!

2. Co widziały wrony Ann-Marie Macdonald
Trochę przydługa książka psychologiczna z wątkiem kryminalnym. Mnie osobiście męczyły opisy historyczne, ale sama opowieść bardzo mnie wciągnęła i pomimo smutnego tematu mogę powiedzieć, że mi się podobała. Mądra i pouczająca. Warto przeczytać!

3. Pani Bovary Gustaw Flaubert
Ciągnie mnie do starych książek. Uważam, że są mądrzejsze i często ciekawsze. Lubię też czytać o kobietach, więc często wybieram takie tematy.

4. Mieć i nie mieć Ernest Hemigway
Bardzo wartościowa książka o ludzkiej bezsilności, biedzie i walce z losem.

5. Kobieta porzucona Honore de Balzac
Znowu pozycja z kobietą w roli głównej. Lubię i polecam.

6. 1984 George Orwell
Zawsze chciałam przeczytać tą książkę i wreszcie się udało. Daje dużo do myślenia. Wielki Brat patrzy, więc nic więcej nie napisze!

7. Kobieta trzydziestoletnia Honore de Balzac
Polubiłam te opowiastki o kobietach Balzaca. Tu znajdziecie bardzo dokładny opis tego co przeżywa kobieta nieszczęśliwie zakochana. 

8. Osobliwy dom Pani Peregrine Riggs Ransom
W tym przypadku przyciągnął mnie sam tytuł. Gdy zaczęłam czytać książkę stwierdziłam, że to nie moje klimaty, że się pomyliłam w wyborze. Czytałam jednak dalej i nawet nie wiem kiedy się wkręciłam w tę historię. 

9. 24 godziny z życia kobiety Stefan Zweig
Dziewięć niezwykle ciekawych opowiadań. Wspaniały język, psychologiczne analizy i interesujące postaci. Koniecznie musze poznać inne pozycje tego autora.

10. Pielęgnacja skóry przez cztery pory roku azjatyckie inspiracje Barbara Kwiatkowska
Jedna z ciekawszych pozycji z serii beauty jaką miałam okazję czytać. Wiele rzeczy wiedziałam, ale znalazłam też całkiem sporo nowych informacji. Najlepszą rekomendacją będzie to, że książkę postanowiłam sobie zatrzymać, żeby w razie czego móc do niej ponownie zajrzeć. A musicie wiedzieć, że zwykle pozbywam się przeczytanych książek. Zostawiam sobie tylko te najlepsze, te do których kiedyś wrócę.

11. Sześć żon Henryka VIII David Starkey
Świetna książka historyczna! Niezwykle ciekawa. Bez zbędnych opisów. Czytałam jednym tchem. 

12. Moje sekretne życie Salvadore Dali
W minione wakacje miałam okazje odwiedzić muzeum Salvadora Dali w Figueres, dlatego ta książka wydała mi się wręcz obowiązkową pozycją do przeczytania. Moje sekretne życie to zwariowana, pełna humoru książka napisana przez samego Dalego. Co chwila się śmiałam lub otwierałam buzie ze zdziwienia. Polecam jeśli choć trochę lubicie twórczość tego artysty.


13. Jacqueline Kennedy Onassis Singrid Grossing
Ta książka mnie trochę zawiodła, bo była zdecydowanie za krótka. Po jej przeczytaniu czułam niedosyt. Wręcz miałam poczucie jakby czegoś tu brakowało, jakby ktoś wyciął sporą część życia Jacqueline Kennedy. 

Czytałyście którąś z tych pozycji? Zainteresował Was któryś z tytułów? Co Wy ciekawego przeczytałyście w 2018 roku?
Atina.

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.